Sarna wbiegła prosto pod samochód

Kolizje z udziałem dzikich zwierząt są niezwykle trudne go uniknięcia, ponieważ zazwyczaj wyskakują one z zarośli prosto pod koła.

W tej sytuacji było podobnie. Warto zwrócić uwagę, że zdarzenie miało miejsce nie w lesie, ale tuż za terenem zabudowanym, gdzie wokoło znajdowały się głównie pola i pojedyncze tylko drzewa. To nie jest okolica, w jakiej spodziewamy się spotkania z dzikim zwierzęciem.

Kolizja z jeleniem w samym centrum miasta

Tymczasem w przydrożnych krzakach ukrywała się młoda sarna, która nagle wyskoczyła na drogę. Sekundę później uderzył w nią samochód. Zwierzę prawdopodobnie wbiło się w zderzak i tam zostało.

Najnowsze

Szeryf w BMW nie lubi jak go inni wyprzedzają, ale ma na to sposób

Zwykle kiedy ktoś wrzuca do sieci wideo z kierowcą BMW w roli głównej, to dlatego, że jechał on szybko i w sposób niebezpieczny. Tym razem było inaczej.

Kierowca auta z kamerą jechał lewym pasem drogi szybkiego ruchu, nieznacznie tylko szybciej od BMW znajdującego się na prawym. Kiedy wreszcie się do niego zbliżył, kierujący bawarskim sedanem zajechał mu drogę i zaczął hamować.

Szeryf w PKS-ie uszkodził auto i uciekł

Nie lubi jak go ktoś wyprzedza? A może poruszał się z maksymalną dopuszczalną prędkością i odezwał się w nim samozwańczy szeryf?

Zdesperowany szeryf – blokuje drogę nawet drzwiami!

Jak sytuacja potoczyła się dalej, nie wiadomo. Po wyprzedzeniu tira na prawym pasie, BMW pozostało na lewym, a jego kierowca znowu zaczął hamować. Zapowiadał się ciąg dalszy szeryfowania, ale nagranie się urywa w tym momencie.

Najnowsze

Kierowca potrącił rowerzystę i uciekł!

Bezmyślność i oburzające zachowanie kierowcy zostały uwiecznione na nagraniu z samochodowej kamery.

Auto z rejestratorem nie jechało tuż za sprawcą zdarzenia, ale to co widać, pozwala przeanalizować sytuację. Samochody dojechały do nietypowego skrzyżowania, na którym droga z pierwszeństwem biegła po łuku w lewo, natomiast po łuku prawo można było wjechać na jedną z dwóch dróg podporządkowanych. Pośrodku umieszczono wysepkę oraz znak informujący, że można ją objechać z obu stron.

Bulwersujące nagranie – kierowca chciał potrącić rowerzystę?

W momencie dojeżdżania do wysepki, jeden z kierowców skręcił w prawo, nie upewniwszy się, czy może to zrobić. Pech chciał, że po jego prawej stronie jechał rowerzysta, który został potrącony i upadł. Prawdopodobnie nic mu się nie stało poważnego i po krótkiej chwili wstał.

Gonił po chodniku rowerzystę, żeby go potrącić!

Tymczasem kierowca samochodu przejechał kawałek i zatrzymał się, chyba zastanawiając się co zrobić. Po czym odjechał, uciekając z miejsca zdarzenia i nie udzielając pomocy poszkodowanemu.

Najnowsze

Samozwańczy szeryf atakuje kierowcę, bo nie jechał 50 km/h

Dziwna sytuacja, które doprowadziła do kłótni na parkingu i bulwersującego zakończenia. Jaki był prawdziwy powód tego zajścia?

Na początku wideo widzimy białą Octavię, która wyprzedza auto z kamerą, zjeżdża na jego pas i bez powodu hamuje. Autor nagrania zmienia pas na lewy, wyprzedza Skodę i odjeżdża. Niby nic takiego się nie stało.

Szeryf przechytrzony przez innego kierowcę

Chwilę później auto z kamerą zatrzymało się na parkingu, a dalsza część nagrania pochodzi z telefonu komórkowego. Kierowca Octavii podchodzi do autora i dopytuje dlaczego zrobił mu zdjęcie. „Bo mnie obraziłeś”. Hmm… Też robicie zdjęcia agresywnym osobom, które was czymś obraziły?

Szeryf na uprzejmość odpowiada wymuszeniem

Później robi się już kuriozalnie, bo kierowca Octavii domaga się od autora przyznania, co takiego robił na drodze. Okazuje się, że chodzi mu o prędkość z jaką jechał, a konkretnie o to, że wyprzedził kierującego Skodą, gdy ten poruszał się 50 km/h, czyli z maksymalną dopuszczalną w tym miejscu prędkością. „Będziesz załatwiony” zapowiada kierowca Octavii, a odchodząc, opluwa autora nagrania. Aż żal to w ogóle komentować.

Najnowsze

Nowe przepisy uderzą w pieszych? Spokojnie, to tylko wymysły niekompetentnych redaktorów

Zwykle żeby o czymś pisać, trzeba mieć szeroką wiedzę z danej dziedziny, a najlepiej, by uważać się w niej za eksperta. Zdarza się jednak czasem, że jakiś news „specjalistyczny” dotyczy szerokiej grupy społeczeństwa, więc piszą o nim także redakcje zajmujące się informacjami o charakterze ogólnym. Niekiedy możemy tak wyczytać błędne informacje, jak w artykule opisywanym poniżej.

News, który będziemy komentować nie jest najnowszy, ale dopiero teraz przypadkiem na niego trafiłyśmy i mamy nadzieję, że wybaczycie nam odnoszenie się do niego z pewnym opóźnieniem. Pojawił się na portalu Eska Białystok i nosi intrygujący oraz niepokojący tytuł „Nowe przepisy drogowe dla pieszych. Mogą stracić pierwszeństwo na pasach”. Zastanawiające, prawda? Staramy się was na bieżąco informować o nowych pomysłach dotyczących nowelizacji przepisów regulujących pierwszeństwo pieszych na drogach, ale o propozycji takiego, jakże kontrowersyjnego zapisu nie słyszałyśmy. Czytamy więc dalej:

To może być kolejna rewolucja w prawie drogowym. Wkrótce w życie mają wejść nowe przepisy drogowe dotyczące przejść dla pieszych. Jeden z nich mówi o sytuacji, gdy wkraczają oni na pasy przed jadącym autem oraz pierwszeństwie, które teoretycznie mogą stracić w bardzo prosty sposób.

No dobra – teraz to już siedzimy na krawędzi krzesła. Cóż to za nowy przepis? I jakim cudem ktoś tworzący przepisy, które mają rozszerzyć przywileje pieszych, zawiera w nich zapis, który tak naprawdę im je ogranicza? Ogranicza w bardzo znaczący i zupełnie nielogiczny sposób. Czytajmy dalej:

Co konkretnie mają zmienić nowe przepisy w prawie drogowym? Po pierwsze, pieszy ma otrzymać nowe uprawnienia – pierwszeństwo przed samochodami nawet gdy dopiero zbliża się do przejścia. Obecnie ma je dopiero gdy wkroczy na „zebrę”.

Pojawia się pierwszy zgrzyt. O najnowszym projekcie przepisów dotyczących pierwszeństwa pieszych, który do tej pory nie uległ zmianie, informowaliśmy już w czerwcu. Tymczasem Eska Białystok pisze o tym we wrześniu, jakby był to news. Co prawda pisali o tym także w lipcu i nawet do takiego materiału linkują, ale może nie widzą w tym niczego dziwnego. Swoją drogą ów lipcowy tekst opublikowali 6 lipca, tytułując go: „Nowe przepisy drogowe 2020 od 1 lipca. Wiemy, czy wejdą w życie”. My to wiedzieliśmy już w połowie czerwca, redaktorzy Eski zastanawiają się, czy przepisy, które miały wejść w życie tydzień temu, ale nie weszły, obowiązują.

Przeczytaj także: Nie będzie pierwszeństwa dla pieszych? Rząd wycofuje się z kontrowersyjnych przepisów

Większym zgrzytem jest jednak informacja, że pieszy „nabędzie” pierwszeństwo już w trakcie zbliżania się do przejścia. Przypominamy, że o wycofaniu się z takiego zapisu przez rządzących, informowaliśmy już w czerwcu. W lipcu pisała o tym Eska Białystok. Teraz o tym zapomnieli?

No dobrze, my tu gadu-gadu, a co z przepisem mówiącym, że pieszy znajdujący się na pasach, traci pierwszeństwo? Pozwólcie, że przytoczymy dłuższy fragment, abyście mieli pełny obraz sytuacji:

Kiedy pieszy straci pierwszeństwo na pasach? Nowe przepisy drogowe mówią jasno: „Przed wejściem na przejście dla pieszych, pieszy jest obowiązany zatrzymać się i upewnić, czy kierujący pojazdem ustępuje mu pierwszeństwa.” Co to oznacza w praktyce?

Mówiąc w skrócie, pieszego obowiązywać będzie taka sama zasada, jak np. kierowcę samochodu zbliżającego się do przejazdu kolejowego ze znakiem STOP. Nowe przepisy drogowe zakładają, że będzie zobowiązany: 1. Bezwzględnie się zatrzymać. 2. Rozejrzeć się. 3. Upewnić się, że nie zagraża mu niebezpieczeństwo ze strony nadjeżdżających aut.

Dopiero po takim upewnieniu się może wkroczyć na pasy, mając pierwszeństwo. Teoretycznie zatem, jeśli wejdzie na „zebrę” bez zatrzymania, zrobi to bezprawnie, tracąc pierwszeństwo.

Jak to skomentować i od czego zacząć? Może od tego, żeby podobnych tekstów nie pisały osoby nie mające pojęcia o obowiązujących przepisach. Może nawet nieposiadające prawa jazdy. No bo jak o zmianach w legislacji, i to o modyfikacjach w tych zmianach, może pisać ktoś, kto nie ma pojęcia o prawie obecnie obowiązującym? Więcej nawet – ta osoba nie tylko przytacza (nieaktualne od miesięcy) propozycje, ale podejmuje się ich komentowania. Z porażającym skutkiem.

Wyjaśnijmy więc, że zmianą, jaka ma wejść w życie (obecnie w terminie bliżej nieokreślonym) jest pierwszeństwo pieszego nie tylko po wejściu na pasy, ale także podczas wchodzenia na nie. Różnica bardzo subtelna i mająca głównie na celu wyczulenie kierowców na obecność pieszych i skłonienie do uważniejszego obserwowania okolic przejść dla pieszych.

Przeczytaj także: Policja chwali się kuriozalną akcją, udającą walkę o bezpieczeństwo pieszych

Z kolei obowiązek zatrzymania się pieszego przed przejściem i upewnienie, czy zbliżające się pojazdy umożliwiają mu przejście, to zapis, który pojawił się już we wcześniejszej wersji ustawy, złożonej w sejmie 21 listopada 2019 roku, według którego pieszy miał mieć pierwszeństwo jeszcze przed wejściem na pasy. Zapis bardzo mądry, ponieważ obecnie to ocenie pieszego pozostawia się, czy wchodząc na przejście wymusi pierwszeństwo na samochodach czy nie. Zmusi ich do ostrego hamowania, czy nie? Tak brzmiące przepisy miały na celu teoretyczne wyeliminowanie sytuacji, w których piesi bezmyślnie i bez patrzenia wchodziliby na pasy, bo przecież zawsze mają pierwszeństwo. Według obecnego projektu pierwszeństwa przed przejściem mieć nie będą, ale napisanie wprost, że mają się otrzymać i rozejrzeć, ma zmotywować ich do zadbania o własne bezpieczeństwo (pytanie ilu pieszych usłyszy o nowych przepisach).

W żadnym razie taki przepis nie sprawia jednak, że pieszy znajdujący się już na pasach, traci pierwszeństwo! Ma je teraz i będzie miał po zmianach w Kodeksie drogowym. Przepis ten ma jedynie bardziej szczegółowo regulować to, jak pieszy pierwszeństwo nabywa, a jak nabywać nie może. Obecnie zabronione jest jedynie wchodzenie bezpośrednio przed jadący pojazd lub zza przeszkody, ograniczającej widoczność. Tylko czy pieszy może teraz wchodzić na przejście bez patrzenia? Skoro nie ma pierwszeństwa nim na nie nie wejdzie, to chyba musi się upewnić, że jest bezpiecznie, prawda? Nie ma tu zatem mowy o ciągu zdarzeń „pieszy wchodzi na przejście i nabywa pierwszeństwo, ale wszedł bez zatrzymania, to jednak je traci”. Po prostu nie wolno mu wchodzić pod samochody i tyle. Nie wolno teraz i nie wolno będzie po zmianach, a w razie kolizji, to on będzie winny (w teorii, bo przecież znamy wiele przypadków, w których wchodził pod koła jakby chciał zostać potrącony, a i tak policja winę przypisywała wyłącznie kierowcy).

Przeczytaj też: Piesza weszła wprost pod auto, policja nie widzi jej winy

Ponadto redaktor Eski Białystok mylnie rozumie zapis o „zatrzymaniu i upewnieniu czy kierujący pojazdem ustępuje pierwszeństwa”. To nie jest jak znak STOP, który nakazuje kierującemu zatrzymanie się, nawet jeśli widzi, że droga jest pusta. Pieszy ma zatrzymać się, jeśli zbliża się do niego jakiś pojazd. Kiedy w pobliżu żadnego nie będzie, to pieszy widząc to, będzie mógł bez zatrzymywania się wejść na przejście.

Zdajemy sobie sprawę, że przepisy ruchu drogowego, jak to zwykle z przepisami bywa, nie są łatwe w zrozumieniu. Nie wynika to nawet ze szczególnej ich zawiłości i używania specjalistycznego języka, ale sposobu konstrukcji Kodeksu drogowego. Często zawarte w nim zapisy są jasne tylko dla kogoś, kto ogólnie jest dobrze zaznajomiony z przepisami. Jak dowodziliśmy nie raz w naszych tekstach, niektóre artykuły zdają się mieć luki i nie wyczerpywać wszelkich wątpliwości, ale to dlatego, że wątpliwości te rozwiewają inne zapisy. Tylko żeby o tym wiedzieć, trzeba je znać. Dlatego dochodzimy czasem do paradoksalnej sytuacji, w której do zrozumienia przepisów, konieczna jest ich wcześniejsza znajomość.

Przeczytaj także: Jak dochodzi do potrąceń na przejściach dla pieszych? Idealna sytuacja poglądowa

Tym ważniejsze jest to w przypadku, kiedy pojawiają się propozycje zmian legislacyjnych. Nie może ich komentować ktoś, kto nie zna obecnie obowiązujących przepisów. Tak jak to miało miejsce w przypadku osoby piszącej dla Eski Białystok. Na pocieszenie (dla niej) dodamy, że nie jest w tym (niestety) odosobniona. Na o2 pojawił się we wrześniu podobny artykuł, zapowiadający rewolucję w przepisach, gdzie również czytamy, że pieszy będzie musiał się zachowywać tak, jakby przed przejściem stał znak STOP, bo inaczej dostanie mandat. Dowiadujemy się także, że choć piesi dostaną „większe uprawnienia”, to: „będą jednak zobowiązani do zachowania szczególnej ostrożności”. Sądziliśmy że wymagają tego od niego już obecne przepisy, ale według redaktora o2 taki obowiązek dopiero zostanie nałożony, wraz z przyznaniem „większych uprawnień”. Cóż, przynajmniej pozostała część artykuł jest zgodna z prawdą, nie ma opowieści o utracie pierwszeństwa na pasach, ani o tym, że pieszy otrzyma pierwszeństwo dopiero się do nich zbliżając.

Chętni mogą zapoznać się z artykułem Eski Białystok tutaj, a tekst zamieszczony na o2 znajdziecie pod tym linkiem.

Najnowsze