Sara Price – pierwsza kobieta w Stadium Super Truck

Na liście najdziwniejszych sportów motorowych znajduje się kategoria SST, czyli Stadium Super Truck. Właśnie pojawiła się tam pierwsza kobieta, która jest sponsorowana przez firmę BitTorrent.

Dużo osób kojarzy firmę BitTorrent, która jest znana z oprogramowania do udostępniania plików. Za to dużo mniej orientuje się, o co chodzi w takim sporcie jak Stadium Super Truck.

Konkurencja powstała niedawno i jest popularna przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Twórcą tego cyklu wyścigów jest Robby Gordon, znany z NASCAR i Rajdu Dakar. Zawodnicy SST mają do dyspozycji samochody półciężarowe wyposażone w silniki V8 o mocy 600 KM. Wyglądają jak samochody do rajdów terenowych, ale zamiast po szutrach ścigają się po asfalcie. Do tego na całej trasie znajdują się specjalnie przygotowane rampy, na których wybijają się w powietrze. Całość wygląda bardzo widowiskowo.

W konkurencji zdominowanej przez mężczyzn pojawiła się właśnie Sara Price, 23-latka z Południowej Kalifornii. Wystartuje podczas imprezy na torze Honda Toronto Indy w ciężarówce oklejonej barwami BitTorrent. Wcześniej startowała w zawodach motorcrossowych i offroadowych. Ścigała się również na asfalcie. Swoją przygodę z off-roadem zaczęła w wieku ośmiu lat. Wtedy po raz pierwszy zasiadła za kierownicą motocykla. 

Jak trafiła do SST? Zupełnie przez przypadek. Jakiś czas temu wystawiła na Craiglist (popularny w USA portal z ogłoszeniami) swój samochód wyścigowy. Kupił go właściciel firmy BitTorrent. Po odbiór samochodu zaprosiła go na tor, tuż po ostatnich zawodach, w których miała pojechać. Szczęśliwie złożyło się, że wygrała swoją klasę, a nabywca samochodu obserwował z trybun jej poczynania. Po zakończeniu imprezy oznajmił jej, że chciałby ją sponsorować. Myślała, że to żart i poprosiła by po prostu kupił od niej samochód. Wtedy okazało się, że jest właścicielem firmy BitTorrent. Od tamtej pory rozpoczęła się ich współpraca, której owocem jest właśnie start w SST.

A tak wyglądają typowe zawody w Stadium Super Truck.

 

Najnowsze

Silnik od Subaru wydrukowany w 3D

Technologia 3D może w niedalekiej przyszłości stać się bardzo przydatna dla miłośników klasycznych samochodów. W przypadku, gdy na rynku nie będą dostępne jakieś części, będzie można po prostu je wydrukować. Tak jak silnik EJ20 do Subaru.

Póki co technologia druku 3D jest jeszcze kosztowną zabawą, ale za kilka lat może się spopularyzować, a tym samym będzie dużo tańsza. Możliwości jakie daje są nieograniczone. Można na przykład wykonać działającą replikę silnika typu bokser stworzonego przez Subaru.

Twórca tej jednostki wykonał replikę, która została trzykrotnie zmniejszona w stosunku do oryginału. Mimo tego jest w pełni funkcjonalna. Silniczek elektryczny odpowiadający za rozruchu i pracę. 

Stworzenie jednostki wydrukowanej w 3D nie było zadaniem prostym i wymagało dużo precyzji. To nie pierwszy projekt tego człowieka. Wcześniej zmontował konstrukcję Toyoty o nazwie 22RE, który jest dużo łatwiejszy dla adeptów druku 3D.

Specjaliści oceniają, że drukowanie w 3D zrewolucjonizuje przemysł, ale na razie jest to bardzo drogie hobby dla nielicznych.

Zobaczcie silnik w akcji. Robi wrażenie, prawda?

 

Najnowsze

Już za miesiąc premiera gry F1 2016

Już za miesiąc każdy będzie mógł wcielić się w kierowcę najbardziej prestiżowych wyścigów - Formuły 1.

F1™ 2016 to jedyna oficjalna gra najbardziej prestiżowego na świecie cyklu międzynarodowych wyścigów samochodowych. Za produkcję odpowiada brytyjskie studio Codemasters, specjalizujące się w grach tego typu, utożsamiane z wysoką jakością dostarczanych gier.

W F1™ 2016 na graczy czeka szereg usprawnień względem zeszłorocznej edycji. Przywrócono m.in. tryb kariery, który teraz będzie trwał aż 10 sezonów. Gracze będą mieli do dyspozycji nowe opcje, takie jak zaktualizowany system usprawnień bolidu, możliwość personalizacji własnego kasku, czy rozgrywanie wyścigów o różnych porach dnia. Ponadto w grze znajdą się wszystkie teamy i trasy z trwającego sezonu 2016. Wśród 11 zespołów, nie zabraknie więc, debiutującego w tym roku Haas F1 Team, a do 20 torów dołączy uliczny tor w Baku, na którym 19 czerwca rozegrano pierwsze, historyczne Grand Prix.

Premiera tytułu przewidziana jest na 19 sierpnia tego roku. Gra F1™ 2016 dostępna będzie na platformę PC w cenie 199,90 zł oraz na konsole PS4 i Xbox One w cenie 259,90 zł.

Najnowsze

Edyta Klim

Jak się pakować na małą i dużą wyprawę motocyklową?

Okres wakacyjny to dla wielu motocyklistów czas mniejszych i większych wycieczek. Podpowiadamy, jak się na nie optymalnie spakować.

To, ile rzeczy powinniśmy ze sobą zabrać w motocyklową podróż, zależy od wielu czynników. Najważniejszym jest długość wyprawy (w kilometrach i dobach), a także sprawność i wiek motocykla, miejsce / kraj, do którego się wybieramy oraz osobiste preferencje.

Do długości wyprawy dostosowujemy min. liczbę odzieży i bielizny, jaką ze sobą zabierzemy. W zależności od stanu motocykla i planowanych kilometrów warto mieć ze sobą nieco narzędzi i części zapasowych (np. zestaw naprawczy do linek czy opony / dętki). Miejsca, do których zmierzamy i przez jakie przejedziemy, decydują o tym, czy zabezpieczymy się także żywnościowo. A osobiste preferencje – to już nasza skłonność do życia na łonie natury lub korzystania z baz noclegowo-gastronomicznych.

Co warto zabrać na długą wyprawę motocyklową? Przeczytajcie tutaj.

Przy wyprawach krótszych możemy wybrać rzeczy naszym zdaniem najpotrzebniejsze.

Jak spakować się optymalnie? Pierwszym krokiem powinno być zrobienie listy rzeczy do zabrania, bo dzięki niej niczego nie zapomnimy. W jej tworzeniu powinniśmy wziąć pod uwagę typ miejsca i wszelką aktywność, jaką planujemy w tej podróży (np. ile i gdzie będziemy chodzić, gdzie spać i z jakim dostępem do łazienek, sklepów, prądu). Następnie dobrze jest te rzeczy zgromadzić w jednym miejscu, a następnie zrobić wtórną selekcję, uzasadniając przed sobą konieczność zabrania tych właśnie przedmiotów. Pozwoli to nam ograniczyć liczbę przewożonych kilogramów.

O tym jak żyć w podróży i z podróży motocyklowych opowiada Barbara Grad

Wiadomo, że im dłuższa będzie nasza podróż, tym trudniej będzie przewidzieć podczas niej pogodę. Wtedy dobrze jest mieć możliwość ubrania się „na cebulkę” i wskoczenia w wodoodporny zestaw odzieży motocyklowej. Lepiej zabrać kilka ubrań cieńszych i oddychających, niż gruby polar. Gdy dużo i w różnych warunkach podróżujecie – jedynym słusznym rozwiązaniem będzie zakup dobrego, 3-warstwowego kompletu odzieży motocyklowej. Jak jest zimno i mokro to mamy na sobie 3 warstwy (podpinka, membrana, kurtka), gdy mokro dwie (membrana, kurtka), a gdy dręczy nas upał to zostanie już jedna, całkiem przewiewna kurtka. Jeśli nasze buty i rękawice przemakają, trzeba też zabrać na nie przeciwdeszczowe osłony.

 
 
W sklepach turystycznych odnajdziecie wiele rzeczy, które pomogą wam skutecznie zmniejszyć bagaż np. szybkoschnące i cieniutkie ręczniki, antybakteryjną i szybkoschnącą bieliznę motocyklową czy T-shirty, składane sztućce, mini-turystyczne palniki gazowe i lekkie naczynia, plastikowe talerze, mini latarkę czołówkę, kompaktowe ubrania przeciwdeszczowe, składane w kostkę materace i mini pompki do nich, małe śpiwory.
Jak kobieta ma się przygotować do motocyklowej podróży dookoła świata – Laura Gieczewska radzi

Podobnie w sklepach kosmetycznych znajdziecie: mini pastę do zębów i składaną szczoteczkę, mini kosmetyki wszelkiego rodzaju, chusteczki nawilżane, antybakteryjne, intymne czy z antyperspirantem. Może zamiast sporej ilości ubrań zabierzecie mini proszek do prania?

„Women Beyond Boundaries” – na zachętę do długodystansowych podróży

Nasz sprzęt elektroniczy często można naładować jednym typem ładowarki i to nawet z gniazda zapalniczki w motocyklu. A w razie braku prądu z pomocą przyjdzie mały, przenośny powerbank. Przy wyjeździe zagranicznym warto mieć ze sobą skany najważniejszych dokumentów i schematy techniczne do motocykla. Zawsze pamiętajcie o podręcznej apteczce, mini sprayu do łańcucha i gotówce (bo nie wszędzie sprawy załatwimy kartą).

Jak sprytnie pomieścić dużo rzeczy w małym bagażu? Przeczytajcie tutaj.

Pakowanie się w podróż motocyklową wcale nie jest łatwą sprawą. Mamy ograniczoną ilość miejsca, a kilogramy bagaży i ich gabaryty odbijają się często negatywnie na komforcie jazdy. Z drugiej strony, zabrane rzeczy mogą uchronić nas od większych kłopotów, od nieukończenia podróży z powodu małej usterki włącznie. Życzymy więc, by pakowanie się było dla Was jedynie przyjemnością i kończyło się satysfakcją, że zrobiliście to „z głową”.

Najnowsze

Test Honda NC750S – miejska poprawność

Gdyby Japończycy mieli tworzyć wzór na motocykl miejski, Honda NC750S byłaby blisko ideału. Konstruktorzy z dalekiego wschodu, postanowili stworzyć motocykl do miasta, który będzie spełniał wszystkie ich standardy ekonomiczne, estetyczne, ergonomiczne i muszę przyznać, że wyszło im to bardzo dobrze. Czy ten motocykl ma jakieś wady?

Pierwsze zetknięcie z kokpitem 750-tki to spore zaskoczenie – jeśli zdarza wam się jeżdzić rowerem, to pozycja jest tu niemal identyczna. Siedzi się bardzo prosto, w małej odległości od wąskiej kierownicy. Ergonomia jest tu na wysokim poziomie – co właściwie jest standardem w większości motocykli Hondy. Wszystkie przyciski i dźwignie są na odpowiednim miejscu. No może poza klamką sprzęgła, której po prostu nie ma. Ale o tym za chwilę.

Przedni hamulec wyposażony jest w regulację odległości od manetki, co pozwala dostosować go do wielkości każdej dłoni, czy długości palców. Lusterka rozstawione są dość szeroko i dają naprawdę dobrą widoczność. Znajdziemy tutaj także w pełni cyfrowe zegary, gdzie wyświetlane są takie parametry jak prędkość, obroty, stan paliwa, zużycie, przebieg aktualny i tymczasowy, bieżący bieg oraz tryb pracy skrzyni. Wszystko zamknięte w bardzo prostej i czytelnej formie (zarówno w dzień jak i w nocy). Na uwagę zasługuje także schowek w miejscu, gdzie zwykle spodziewamy się zbiornika paliwa – bez problemu pomieści kask lub dużą torebkę.

Jak to nie ma sprzęgła?
Testowa Honda wyposażona jest w automatyczną skrzynię dwusprzęgłową DCT.
Oczywiście – przesiadka ze standardowego motocykla skutkuje efektem “lewa w górę” oraz „tupaniem” lewej stopy – ale to szybko mija. Skrzynia działa bardzo sprawnie, zmienia przełożenia prawie niezauważalnie powodując, że nie czujemy typowego kliknięcia, tymczasem wskaźnik prędkości rośnie w niespodziewanie szybkim tempie. Do wyboru mamy tryb D – bardzo ekonomiczny, zmieniający biegi najszybciej jak to tylko możliwe, choć tu na przyspieszenie po odkręceniu manetki musimy chwilę poczekać oraz S, który wykorzystuje sie zwykle w conajmniej 90 procentach jazdy – wówczas odczucia są niemal identyczne jak przy motocyklu ze skrzynią manualną. Motocykl energicznie przyspiesza, ale też często daje przyjemnie odczuć, że ma jeszcze rezerwy mocy. Jest też możliwość manualnej zmiany biegów poprzez przyciski na lewej manetce, ale skoro jest już ten automat, to czemu z niego nie korzystać? W trybie D zdarzało mu się zmieniać biegi w zakrętach i niekoniecznie wtedy, kiedy można by soię tego spodziewać, jednak tryb S daje już całkiem sporo frajdy z jazdy.

Godziny szczytu nie są problemem – chyba, że jedziesz bardzo powoli…
Honda NC750S to motocykl, który prowadzi się łatwo i jest bardzo przewidywalny, a jego gabaryty ułatwiają poruszanie się po mieście. Problemy zaczynają się podczas bardzo wolnej jazdy. W motocyklu ze skrzynią konwencjonalną, podczas przeciskania się między pojazdami, praca sprzęgłem bardzo ułatwia zadanie – często poruszamy się na „półsprzęgle”. Tutaj, przez zastosowanie automatycznej skrzyni, często możemy doświadczyć nieprzyjemnego szarpnięcia przy tych najniższych prędkościach. Dohamowywanie hamulcem tylnym ratuje nieco sytuację, jednak potrafi być to uciążliwe. Na szczęście 320-milimetrowa tarcza połączona z 2-tłoczkowym zaciskiem daje pewność, że zawsze zatrzymamy się w sytuacji zagrożenia – hamulec działa bardzo sprawnie, a ABS uruchamia się dość wcześnie nie utrudniając jazdy.

Blask Ledów
W NC zastosowano z przodu i z tyłu światła ledowe – kształt przedniej lampy nie każdemu przpadnie do gustu (nam nie bardzo…). Trzeba jednak przyznać, że spełnia swoje zadanie nadzwyczaj dobrze, a przy tym dobrze jest wiezieć, że nie musimy się zamartwiać o stan akumulatora, jeśli zdarzy nam się zostawić motocykl z włączonymi światłami.

Serce miasta
Hondę NC750S wyposażono w rzędowy, 8-zaworowy silnik SOHC. Jednostka generuje 54.8 KM (przy 6250obr/min ) oraz 68 NM (od 4750obr/min) i lubi jazdę raczej w dolnym zakresie obrotów. Czy to mało jak na 750-tkę ? Do miasta więcej nie trzeba, a gwarantuję, że dzięki zmiennym trybom pracy skrzyni nawet „świeżak” bez problemu opanuje tę moc. Dla tych, którzy liczą na przyjemne wrażenia dzwiękowe z jazdy po mieście mam niestety smutną wiadomość – Honda brzmi raczej słabo. Bardziej jak wyrośnięty skuter, niż pełnoprawna 750-tka.

Ale są też dobre wieści – Honda nie zrujnuje twojego budżetu! Kosztuje jedynie 29 100 złotych w wersji z manualną skrzynią, a z automatem to koszt 32 500 złotych . Do tego dochodzi wybitnie umiarkowane zużycie paliwa, które przy żwawej jeżdzie bez problemu można zamknąć w 4 litrach na setkę.

Może i Honda NC750 nie powala swoim wyglądem, ale prezentuje się całkiem ładnie – bez zbędnego „przyciągania wzroku” detalami. Ma miejską duszę, choć na dłuższe wypady również się nadaje – sprzyja temu wygodna kanapa, wyprostowana pozycja za kierownicą i długa lista kufrów, które upakują nasz minidobytek. Niby w NC nie ma nic nadzwyczajnego, nie ma się też w niej do czego specjalnie „przyczepić”. Motocykl świetnie skręca, przyspiesza, hamuje i robi to bardzo dobrze. Tylko brakuje w tym wszystkim jakiegoś „charakterku” – ale to już subiektywna opinia testującej. Jak wiadomo – de gustibus non est disputandum.

Najnowsze