Samochód w abonamencie – 5 pytań i odpowiedzi

Abonament na samochód jest dostępny w Polsce od niedawna i choć tę formę finansowania oferuje jeszcze niewiele firm, to jej popularność rośnie. O co klienci najczęściej pytają dostawców aut na abonament?

Z usługi samochodu w abonamencie z chęcią korzystają klienci indywidualni. Kusi ich możliwość wymiany samochodu nawet co rok i otrzymania w pakiecie ubezpieczenia, kompleksowej obsługi serwisowania pojazdu czy wymiany opon.

  1. Czym jest abonament na samochód?

Abonament na samochód to forma finansowania, odmienna od leasingu czy kredytu. Umożliwia stałe użytkowanie pojazdu za ustaloną z góry, a płaconą w systemie miesięcznym kwotę – bez konieczności kupowania samochodu na własność. Zasady korzystania z auta opisane są w umowie – zawiera ona okres użytkowania samochodu i limit kilometrów do pokonania. Maksymalny czas korzystania z samochodu w abonamencie to cztery lata, a minimalny – rok. 

  1. Dlaczego powinnam rozważyć wzięcie auta na abonament?

Zamiast brać kredyt, spłacać go przez kilka lat, a później szukać szczęścia na rynku wtórnym podczas sprzedaży samochodu, można go po prostu użytkować, a po upływie okresu umowy wymienić na nowy. Do tego dochodzi możliwość pełnego serwisowania, przechowywania opon, czy ubezpieczenia bez dodatkowych kosztów. W abonamencie nie ma problemu związanego ze spadkiem wartości samochodu, powszechnego w przypadku posiadania auta na własność. Słowem – wszystko, co zajmuje czas i pieniądze przy użytkowaniu samochodu, nie jest już na głowie właściciela pojazdu.

Co więcej abonament dostępny jest zarówno dla samochodów nowych, jak i używanych.  Najczęściej są to auta pokontraktowe, 3-4 letnie. Finansowanie samochodu w abonamencie, w firmie leasingowej, daje pewność, że korzysta się ze sprawdzonego pojazdu. Warto podkreślić, że dostępne w abonamencie samochody pochodzą z pewnych źródeł. To ważne, bo pamiętajmy, że jednym z głównych problemów osób szukających używanych aut, jest brak pewności dotyczący przebiegu czy historii serwisowej.

  1. Czy poza stałą miesięczna opłatą są jakieś dodatkowe koszty?

Przy podpisaniu umowy użytkownik ma możliwość wniesienia opłaty na start, dzięki czemu miesięczny koszt użytkowania samochodu będzie niższy. W cenie abonamentu – w zależności od warunków zawartych w umowie – użytkownik ma możliwość korzystania z koordynacji likwidacji szkód, samochodu zastępczego, serwisowania i wymiany opon.

  1. Czy obowiązuje mnie limit kilometrów?

Przed podpisaniem umowy należy oszacować, ile kilometrów przejedzie się samochodem w okresie abonamentu. To dlatego, że jeśli założony limit zostanie przekroczony, użytkownik będzie musiał ponieść koszty dodatkowych kilometrów – stawki zależą od modeli samochodów. Na szczęście limity są bardzo obszerne – od 20 000 do 40 000 km rocznie, co dla większości osób jest w zupełności wystarczające.

  1. Co się dzieje z samochodem, gdy umowa na abonament się kończy?

Użytkownik samochodu ma kilka opcji w ramach zakończenia umowy. Najbardziej optymalnym rozwiązaniem dla klienta jest zwrot samochodu i wymiana na nowy model w ramach kolejnego kontraktu. Umowa abonamentu może też zostać wydłużona o wymaga to indywidualnych ustaleń i wyliczeń.

Źródło: Master1.pl

Najnowsze

Miejskie auta ze 100-konnymi benzynowymi silnikami – przegląd polskiego rynku

Samochody wyposażone w silnik Diesla stają się coraz mniej popularne, a ich udział na rynku globalnym - po raz pierwszy w historii - spadł w tym roku do poziomu poniżej 50 proc. Równocześnie zyskują auta napędzane silnikami benzynowymi. Sprawdzamy, ile kosztują dostępne na polskim rynku modele segmentu B zasilane 100-konnymi silnikami benzynowymi.

Ford Fiesta 1,0 EcoBoost (100 KM)
Pod maską opisywanej wersji znajduje się trzycylindrowa jednostka benzynowa o pojemności jednego litra, która generuje równe 100 KM. Napęd przekazywany jest za pomocą manualnej skrzyni biegów o pięciu przełożeniach. Umożliwia on przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 11,2 sekundy. Średnie spalanie – według producenta – wynosi w tym przypadku 4,6 litra na 100 km.Ceny samochodu w odmianie 3D startują w tej wersji silnikowej od 53 550 zł. Na liście wyposażenia niewymagającego dopłaty znalazły się między innymi układ ułatwiający ruszanie na wzniesieniach, boczne kurtyny powietrzne i inteligentny system bezpieczeństwa. Dopłaty wymagają dodatkowe systemy bezpieczeństwa – system zapobiegający kolizjom przy małych prędkościach, aktywny do prędkości maks. 30 km/h został wyceniony na 1600 zł i jest dostępny w pakiecie z podgrzewaną przednią szybą. Samochód wyposażony jest również w elektrycznie sterowane szyby przednich drzwi.

Toyota Yaris 1,5 Dual VVT-iE  (111 KM)
Toyota Yaris napędzana jest między innymi produkowanym w Polsce silnikiem benzynowym o pojemności 1,5 l i mocy 111 KM – rozpędza się od 0 do 100 km/h w 11 sekund. Średnie spalanie wynosi natomiast 4,6 litra na 100 km. Ceny trzydrzwiowej wersji Yarisa wyposażonej w ten silnik zaczynają się od 46 900 zł. Na liście wyposażenia można znaleźć między innymi pakiet bezpieczeństwa czynnego TSS, układ ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu, automatyczne światła drogowe i  system wspomagający pokonywanie podjazdu. We wnętrzu znalazły się elektrycznie sterowane szyby przednie, wielofunkcyjna kierownica, system „Follow me home” oraz komputer pokładowy. Yaris jest jedynym modelem na rynku w segmencie B dostępnym z napędem hybrydowym. Korzysta wówczas z 1,5-litrowej jednostki benzynowej wspieranej przez silnik elektryczny. Generujący 100 KM układ pozwala na przejechanie 100 km ze średnim spalaniem na poziomie 3,3 l.

Hyundai i20 1,0 T-GDi MT (100 KM)
Generujący równe 100 KM silnik benzynowy o pojemności jednego litra umożliwia sprint do „setki” w czasie 10,7 sekundy. Napęd przekazywany jest za pomocą manualnej skrzyni biegów o pięciu przełożeniach. Według oficjalnych danych producenta średnie spalanie to 4,6 l/100 km. W tej wersji silnikowej samochód został wyceniony według cennika podstawowego na kwotę od 57 400 zł. Co znalazło się na wyposażeniu? Między innymi asystent ruszania pod górę, system ostrzegania o awaryjnym hamowaniu oraz system stabilizacji toru jazdy. We wnętrzu można znaleźć między innymi elektrycznie regulowane szyby przednie, manualną klimatyzację i funkcję „Follow Me Home”.

Kia Rio 1,4 DOHC CVVT (109 KM)
Pod maską koreańskiego mieszczucha znalazł się silnik benzynowy o pojemności 1,4 litra generujący 109 KM. Manualna skrzynia biegów oferuje sześć przełożeń. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 11,5 s. Ceny samochodu zaczynają się od 48 990 zł. Wyposażenie podstawowe obejmuje między innymi system zarządzania stabilnością auta, system wspomagający ruszanie na wzniesieniu, automatycznie włączane światła awaryjne na wypadek gwałtownego hamowania. Samochód został ponadto wyposażony w elektrycznie regulowane lusterka, komputer pokładowy i obrotomierz.

Mazda 2 1,5 SKYACTIVE-G (90 KM)
Czterocylindrowy silnik 1,5 generuje 90 KM i pozwala na osiągnięcie pierwszej „setki” w czasie 9,4 sekundy. Średnie spalanie wg producenta to 4,5 l / 100 km. Ceny tego modelu z opisywanym silnikiem zaczynają się od 58 400 zł. Na liście wyposażenia można znaleźć między innymi system wspomagania ruszania na wzniesieniu oraz przednie reflektory halogenowe i światła halogenowe do jazdy dziennej, a także podgrzewane lusterka boczne oraz układ utrzymywania stałej prędkości z regulowanym ogranicznikiem.

Peugeot 208 1,2 PureTech (110 KM)
Generujący 110 KM benzynowy silnik o pojemności 1,2 litra umożliwia przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 10,7 sekundy. Średnie spalanie według oficjalnych danych wynosi natomiast 4,3 l/100km. Ceny modelu 208 wyposażonego w ten silnik zaczynają się od 62 600 zł – jest to jedyna, najwyższa opcja wyposażeniowa. Auto wyposażone jest między innymi w reflektory przednie przeciwmgłowe, tempomat z ogranicznikiem prędkości, elektrycznie sterowane szyby przednie oraz lusterka boczne sterowane i podgrzewane elektrycznie. Dodatkowo na liście znalazły się klimatyzacja automatyczna dwustrefowa.

Renault Clio 1,2 Energy TCe (120 KM)
Ceny samochodu wyposażonego w silnik benzynowy o pojemności 1,2 litra i mocy 120 KM zaczynają się od 53 900 zł. W tym przypadku średnie spalanie według danych producenta wynosi 5,3 litra na 100 km, a przyspieszenie do „setki” zajmuje 9,2 sekundy. W tej cenie samochód wyposażony jest między innymi w system wspomagania przy ruszaniu pod górę, podgrzewane lusterka boczne regulowane elektrycznie z czujnikiem temperatury zewnętrznej oraz komputer pokładowy i manualną klimatyzację.

Volkswagen Polo 1,2 TSI (110 KM)
Pod maską opisywanej wersji znajduje się silnik o pojemności 1,2 litra i mocy 110 KM. Samochód w takiej specyfikacji jest wyceniany od 54  890 zł. Co znajdziemy na liście wyposażenia nie wymagającego dopłaty? Wielofunkcyjną kierownicę, sygnalizację spadku ciśnienia w oponach, podgrzewane lusterka zewnętrzne regulowane elektrycznie, klimatyzację z regulacją manualną oraz system Start-Stop z odzyskiwaniem energii przy hamowaniu.

Nissan Micra 0,9 IG-T (90 KM) – zdjęcie na samej górze
Samochód napędzany jest przez turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 0,9 litra i mocy na poziomie 90 KM. Ceny startują od 52 490 zł. Średnie spalanie w tym przypadku to 4,8 l/100 km, natomiast z użyciem sytemu Start-Stop wynik ten spada do 4,4 l/100 km. Przyspieszenie od zera do 100 km/h zajmuje 12,1 sekundy. Samochód został wyposażony między innymi w elektrycznie regulowane szyby przednie, komputer pokładowy, manualną klimatyzację i system audio z USB.

Seat Ibiza 1,0 TSI (115 KM)
Wersja wyposażona w silnik benzynowy o pojemności 1 litra i mocy 115 KM została wyceniona na 57 500 zł. Średnie spalanie w tym przypadku to 4,7 l/100 km, a przyspieszenie 0-100 km/h zajmuje 9,3 sekundy. Na liście wyposażenia niewymagającego dopłaty znalazł się między innymi system kontroli ciśnienia w oponach, manualna klimatyzacja, elektrycznie sterowane lusterka i szyby przednie oraz system audio z ekranem dotykowym.

Najnowsze

Monitoring kierowców przez GPS – czy to legalne?

Na drogi wyjeżdża więcej pojazdów wyposażonych w systemy telematyczne, w tym urządzenia GPS. Są montowane zarówno w samochodach prywatnych, jak i służbowych, by użytkownik czuł się bezpieczniej, a właściciel pojazdu mógł obniżyć koszty jego utrzymania. Czy tak naprawdę systemy monitorują samochód czy samego kierowcę?

Wzrost liczby pojazdów wyposażonych w systemy telematyczne w istotny sposób wpływa na zwiększenie  bezpieczeństwa w ruchu drogowym, pozwala także na poprawę efektywności i uzyskanie znacznych oszczędności przez przedsiębiorstwa transportowe czy firmy dysponujące flotami pojazdów. Jednak obecność narzędzi telematycznych budzi wątpliwości w związku z ochroną prawa do prywatności kierowców zawodowych oraz pracowników użytkujących pojazdy służbowe. Jak wynika z zapisów Art. 22. §1. Kodeksu Pracy, w momencie nawiązania stosunku pracy, pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym. Pracodawca zaś zobowiązany jest do zatrudnienia pracownika za wynagrodzeniem. W ramach powyższych regulacji przełożony może sprawdzić, czy czynności powierzone zatrudnionej osobie rzeczywiście są realizowane zgodnie z określonym zakresem. Pracodawca, przy spełnieniu pewnych przesłanek zasadności takiego działania, ma możliwość legalnego zastosowania monitoringu wobec pracowników. Kontrola w tym zakresie jest uzasadniona, gdy pracodawca stosuje się do zasady proporcjonalności – a zatem w sytuacjach, kiedy użyte środki nadzoru są dostosowane do interesu pracodawcy, a monitoring jest wykorzystywany w związku z określoną potrzebą czy w celu zwiększenia efektywności. Inną przesłanką, uzasadniającą legalność sprawdzania pracowników jest brak innych skutecznych sposobów kontrolowania pracy zatrudnionych osób.

W odniesieniu do branży transportowej jest to o tyle istotne, że dla przedsiębiorstw najważniejszą potrzebą może być bezpieczeństwo przewożonego towaru. Dlatego też zastosowanie systemów telematycznych czy GPS do kontroli pojazdu, a tym samym miejsca, w którym znajduje się kierowca, jest w pełni legalne. Bardzo często takie narzędzia są także elementem większego procesu, służącego do zarządzania i optymalizowania funkcjonowania całej floty samochodowej  – komentuje Kamil Korbuszewski, ekspert GBOX.

Granice monitorowania pracownika w pojeździe służbowym
Nowoczesna telematyka i systemy GPS dają możliwość pozyskiwania różnorodnych danych, nie tylko tych dotyczących pojazdu. Nawet jeśli nie jest to nadrzędnym celem pracodawcy, otrzymuje on informacje odnośnie pracownika oraz wykonywanych przez niego czynności. Na podstawie danych o dokładnej lokalizacji samochodu, można określić, w którym miejscu znajduje się kierowca i czy rzeczywiście wykonuje powierzone mu obowiązki służbowe. Nowoczesne narzędzia pozwalają na sprawdzenie informacji nie tylko w czasie teraźniejszym, ale również tych z przeszłości. Dodatkowo, po wyposażeniu pojazdu w systemy telematyczne, pracodawca może monitorować czy ilość zatankowanego paliwa nie różni się od danych, widniejących na fakturach dostarczonych przez pracownika. Kolejną kwestią podlegającą kontroli jest przestrzeganie przepisów ruchu drogowego. Na podstawie danych generowanych przez system telematyczny czy GPS, istnieje np. możliwość weryfikacji prędkości, z jaką porusza się dany pojazd oraz czy jest ona zgodna z obowiązującymi przepisami.

Istnieją jednak dwa warunki określone prawem, których spełnienie pozwala na legalne wykorzystanie danych, pozyskanych przy pomocy systemów monitorujących, w celach wymienionych powyżej.

Po pierwsze każdy pracownik, który korzysta z pojazdu wyposażonego w taki system, musi zostać o tym poinformowany jeszcze przed rozpoczęciem jazdy. Druga, bardzo ważna kwestia to zapewnienie bezpieczeństwa pozyskanych danych – mówi Korbuszewski.

Jak wskazuje ekspert, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych, pracodawca musi zapewnić pełną ochronę danych, a także zabezpieczyć je przed dostępem osób niepowołanych. W przypadku niespełnienia tych warunków, pracodawca musi mieć świadomość, że wykorzystanie pozyskanych informacji jest zabronione, a dopuszczenie się takiej kontroli może skutkować odpowiedzialnością karną.

Najnowsze

Awaria na drodze – o czym warto pamiętać?

Awaria auta w najmniej oczekiwanym momencie może przydarzyć się każdemu. Przepisy o ruchu drogowym dokładnie regulują takie sytuacje, jednak w pierwszej chwili zdenerwowani uczestnicy zdarzenia nie myślą w sposób racjonalny.

Nieodpowiednie zachowanie może stwarzać zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Jak nie popaść w paranoję i szybko przystąpić do działania? Warto przypomnieć sobie kilka podstawowych zasad.

Awarie a przepisy
W świetle przepisów prawa, jeśli samochód został uszkodzony nawet po drobnej stłuczce, nie może dalej uczestniczyć w ruchu drogowym. Jesteśmy zmuszeni więc do odholowania go i przeprowadzenia pilnej naprawy. Oczywiście musimy przede wszystkim usunąć pojazd z drogi, tak by nie przeszkadzał innym – należy ustawić go najbliżej prawej krawędzi jezdni, na poboczu, pasie zieleni lub jeśli to możliwe, na pobliskim parkingu lub stacji benzynowej.

W każdym przypadku należy odpowiednio sygnalizować zatrzymanie na drodze poprzez włączenie świateł awaryjnych. Za samochodem trzeba ustawić trójkąt ostrzegawczy, który na autostradzie umieszczamy w odległości 100 metrów od pojazdu, w terenie niezabudowanym w odległości 30-50 metrów od pojazdu, a w terenie zabudowanym w odległości nie większej niż 1 metr. Jeśli wychodzimy z samochodu, należy robić to od strony pasażera, niezbędna będzie również kamizelka odblaskowo-fluorescencyjna, która zapewni nam większe bezpieczeństwo.

Pomoc i usunięcie szkód
Kiedy jesteśmy daleko od domu, nasi bliscy lub znajomi nie mogą nam pomóc w awaryjnej sytuacji. Nawet tak proste sprawy, jak przebicie opony czy awaria akumulatora mogą sprawić ogromny problem, gdy nie mamy przy sobie odpowiednich narzędzi i zapasowych części. Bez względu na to, czy przydarzyła się stłuczka, czy inna sytuacja losowa, musimy zadbać o odpowiednią pomoc.

Usunięcie szkody składa się z wielu etapów, takich jak odholowanie samochodu, ocena szkód, naprawa samochodu i wypełnianie dokumentów ubezpieczeniowych. Na autostradzie istnieje zakaz holowania, więc jedyną możliwością jest pomoc drogowa. Zawiadamiamy ją, podając numer kolumny alarmowej, oznaczonej co 2 km na autostradzie. Z pozycji GPS lub z oznaczenia na słupku pikietażowym odczytujemy lokalizację, co ułatwi dojazd na miejsce odpowiednim jednostkom. 

Musimy pamiętać, by uważać na nieuczciwą pomoc drogową, która liczy właśnie na takie okazje i przedstawi nam później spory rachunek do zapłacenia, nawet za krótki odcinek holowania. Dodatkowo możemy zostać odstawieni do warsztatu, z którym pomoc drogowa współpracuje na zasadach „klient nie ma wyboru”. Kontakt z ubezpieczycielem również może okazać się utrudniony. Aby nie dać się naciągnąć, należy szukać kompleksowej usługi, która obejmie całą procedurę, od pierwszych czynności na miejscu zdarzenia, aż po kwestie formalne – tłumaczy Grzegorz Tomasiak z Unique Service Partner.

Czy ubezpieczenie pokryje koszty naprawy?
Praktyka likwidacji szkód zakłada odszkodowanie w gotówce lub naprawę bezgotówkową. Zdarza się, że wycena gotówkowa bywa przez ubezpieczyciela zaniżana, co jest oczywiście niezgodne z przepisami i zaleceniami Komisji Nadzoru Finansowego.

Do obowiązków kompleksowej usługi likwidacji szkód będzie należał kontakt z ubezpieczycielem i nadzór nad jego działaniami. Profesjonalista będzie działał w naszym interesie, by szkody zostały w pełni pokryte z OC. Obecnie organizacja naprawy i nadzór nad wszystkimi jej etapami formalnymi może odbywać się za pośrednictwem jednego podmiotu.

Czy możemy liczyć na samochód zastępczy?
Co w przypadku, gdy nasz samochód musi zostać w warsztacie na dłużej? Nawet jeśli awaria zdarzyła się niedaleko domu, trudno na co dzień funkcjonować bez auta. W takim przypadku warto poszukać usługi, która przewiduje samochód zastępczy na cały okres naprawy. W ten sposób zaoszczędzimy sobie kolejnych nerwów.

Podczas awarii na drodze nie wolno panikować, ponieważ nasze zachowanie wpływa również na innych uczestników ruchu drogowego i może stwarzać zagrożenie. Niezależnie od sytuacji, musimy znaleźć odpowiednie wsparcie w likwidacji szkód. Nikt na co dzień nie myśli o niespodziankach na drodze, jednak praktyka wskazuje na to, że warto już wcześniej wiedzieć, gdzie szukać pomocy w takich sytuacjach, aby uniknąć przypadkowego wyboru, który może wygenerować o wiele większe problemy.

Najnowsze

Roksana Ćwik

Sophia Flörsch: chcę wygrywać z mężczyznami, to moja motywacja

Sophia Flörsch to młoda, niemiecka zawodniczka. Nastolatka dojrzała i ma jasno sprecyzowany cel: wygrać z mężczyznami i wystartować w wyścigach Formuły 1.

Sophia Flörsch jest Niemką. Od najmłodszych lat ciężko pracuje na to, aby stać się kolejną, po Giovanni Amati kobietą, która wystartuje w wyścigu Formuły 1. Jednak ta droga nie jest wcale taka łatwa. Jak wszyscy doskonale wiemy, nie tylko należy mieć umiejętności i szczęście, ale również mieć duże sumy na koncie. Niestety, w lipcu 2017 roku, konto Sophii zostało uszczuplone o 5 tysięcy euro. Dlaczego? Niemka opublikował w mediach społecznościowych film z incydentu na torze Oschersleben, na co nie miała pozwolenia. Nagranie pokazywało, jak Flörsch omija samochód porządkowy, który nagle pojawia się z prawej strony. Niemka chciała w ten sposób pokazać jak bardzo niebezpieczne są takie zachowania. Chciała również, aby wszyscy zdali sobie sprawę z faktu, że chwila nieuwagi może doprowadzić do tragedii.

Jak się później okazało, Niemka nie zwolniła, a na torze powiewały czerwone flagi. Pomimo tego incydentu, zawodniczka nie poddaje się i w wywiadzie dla femalesinmotorsport.com opowiedziała o swoich początkach i celach na przyszłość.

„Pierwszy wyścig przejechałam w wieku 5 lat, niedaleko Monachium. Po tym nigdy się nie zatrzymałam. To było dla mnie jak narkotyk, którego działanie nie ustępuje. Motorsport jest jak szkoła, ponieważ uczysz się wszystkiego. Zaczynasz od małych kartów, a potem z każdą formułą jest szybciej, a samochody są większe”.

Sophia miała swoje wzorce. Jak można się domyślać, niegdyś na torze nie było zbyt wielu ścigających się kobiet, ale teraz, sama chce być dla kogoś przykładem. Sophia miała możliwość uczestniczenia w spotkaniu zorganizowanym przez „Dare to be Different”, które ma na celu zrzeszanie wszystkich kobiet, które „są inne” i kochają, jak i również zajmują się sportami motorowymi. Od zawodniczek zaczynając, a na dziennikarkach i PR-owcach kończąc.

„Kocham dzieci i wydaje mi się, że jednym z głównych problemów tego sportu jest to, że nie ma tu zbyt wielu kobiet. Jeżeli kiedykolwiek trafię do Formuły, chcę wpierać małe dziewczynki i pokazać im, że jest szansa na to, aby kobieta była w Formule 1”.

Wspinanie się po szczeblach drabinki sportów motorowych nie jest łatwe, ale cel i marzenie jest jedno: dostać się do królowej sportów motorowych: „Po prostu potrzebuję odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie, wystarczających sponsorów i odrobinę szczęścia. Wierzę, że wcześniej czy później się to uda”.

Jednak oprócz Formuły 1 priorytetem jest też szkoła i edukacja: „Nadal chodzę do szkoły i mam sporo egzaminów, dlatego zdecydowaliśmy, że nadal będę w Formule 4. Jeżeli chcesz być w Formule 3, musisz wszystko zrobić dokładnie”.

Niestety, ze względu na obowiązki szkolne i naukę, Flörsch nie miała wystarczająco czasu na to, aby przejść wszystkie testy, które uprawniały by ją do startów w Formule 3 w sezonie 2018. Taka postawa ma jednak swoje zalety, ponieważ w przypadku niepowodzenia, zawodniczka będzie mogła się zająć swoją drugą pasją i nie będzie skazana na nadrabianie szkolnych zaległości. Niemka ma jednak kilka rad dla swoich młodszych koleżanek jak i tych, które nadal w siebie wątpią.

„Czasami jest trudno być dziewczyną, ponieważ przeważająca większość to mężczyźni. Musisz mieć jaja, ponieważ wielu z nich uważa, że kobietom się nie uda, ponieważ to męski świat. Po prostu musisz uwierzyć w siebie. Ważne jest dla mnie pokazanie facetom, że na torze nie jestem „dziewczyńska”, ale kiedy wysiadam z samochodu jestem zwykłą nastolatką i uwielbiam malować paznokcie!”

Czy Sophia dopnie swego i ujrzymy ją za parę lat w Formule 1? Jak pokazał przykład Susie Wolff i innych kobiet, które poległy w tych marzeniach, może to być naprawdę trudne. Jednak patrząc na mądrość, zaangażowanie i determinację młodej Niemki możemy być pewni, że już niedługo usłyszmy o niej więcej.

Najnowsze