Samochód dachował, winnych nie ma

Według policji to nie autor nagrania zawinił w tej sytuacji. Ustalenie sprawcy było jednak ponad ich siły.

Autor nagrania wyjaśnia w opisie, że mógł jechać najwyżej 80 km/h i była to prędkość adekwatna do panujących warunków. Mimo to stracił panowanie nad samochodem i dachował. Przybyła na miejsce policja stwierdziła, że przyczyną wypadku była plama znajdująca się na asfalcie. Wiele wskazywało na to, że pozostawiła ją jedna z maszyn pracująca przy wycince drzew.

Policji nie udało się przeprowadzić kontroli sprzętu, który pracował w tym miejscu w dniu wypadku, ponieważ właściciel firmy zbywał funkcjonariuszy. Nikt też nie zainteresował się dlaczego kierowca lawety, widoczny na nagraniu, nie udzielił pomocy autorowi nagrania. Po trzech miesiącach „śledztwa” policja rozłożyła ręce i umorzyła sprawę. Szczegóły tej bulwersującej sprawy znajdziecie w opisie.

Najnowsze

Elektromobilność coraz bardziej przyciąga Polaków. Czy to skutek możliwych dopłat do samochodów elektrycznych?

Elektromobilność w Polsce cieszy się coraz większą popularnością. Kierowcy, wraz z postępującym upowszechnieniem tej technologii, informacjami o możliwym wsparciu, są coraz bardziej zainteresowani pojazdami napędzanymi energią elektryczną. Zmianie ulega także podejście firm do elektromobilności, które otwierają się na zerową emisję i chętnie o tym mówią.

Na zlecenie PSPA (Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych) „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów” przygotował raport podsumowujący przekaz medialny na temat elektromobilności. Dane zebrano z ponad 1 100 tytułów prasowych, 5 mln polskojęzycznych portali internetowych oraz 100 stacji radiowych i telewizyjnych.

Do połowy 2016 roku zdecydowana większość informacji o elektromobilności wiązała się z komunikacją marek motoryzacyjnych. Plany rządowe dotyczące zrównoważonego transportu zmieniły jednak ten trend. Inicjatywy rządowe szły w parze z wielomilionowymi inwestycjami realizowanymi przez koncerny motoryzacyjne, operatorów infrastruktury ładowania, jak również inne podmioty zaangażowane w rozwój zrównoważonego transportu. W rezultacie, w kolejnych dwóch latach odnotowano ogromny wzrost publikacji poświęconych elektromobilności.

Wyraźne zainteresowanie tematem elektromobilności w latach 2015-2018 wykazywały również źródła regionalne. Tu przyrost wyniósł aż 603 proc. W roku ubiegłym najaktywniejsze były media w województwie śląskim (1 417 materiałów), mazowieckim (1 195), małopolskim (1 084) i dolnośląskim (1 007). Najrzadziej temat podejmowano w województwie lubuskim (215). Media regionalne informowały przede wszystkim o  lokalnych inwestycjach w infrastrukturę dla samochodów elektrycznych, car sharingu i problemach zanieczyszczenia powietrza.

Najczęściej przywoływaną w mediach marką samochodową w kontekście elektromobilności w analizowanym okresie była Tesla – 13,6 tys. publikacji. Na 2. miejscu uplasował się Volkswagen – 13,1 tys., a za nim BMW – 12,4 tys. Jednak jeśli wzięlibyśmy pod uwagę tylko miniony 2018 rok, pozycję BMW na podium zająłby Nissan. Ta marka opublikowała także najwięcej komunikatów prasowych w kontekście elektromobilności (165) – zwłaszcza na temat modelu Leaf – stanowiły one aż 35 proc. wszystkich informacji kierowanych przez nią do mediów w latach 2015-2018. Drugie miejsce pod względem częstotliwości przekazów zajęło Renault (102 informacje). Podium zamknął Volkswagen (73), w pierwszej piątce znalazły się również Audi (65) i BMW (41).

Analiza tematyki komunikatów prasowych 15 najbardziej medialnych marek wykazała przewagę informacji produktowych – o modelach w ofercie lub samochodach koncepcyjnych (44 proc.). Poza  opisem produktu poruszano zagadnienia technologiczne, kwestie korporacyjne oraz sportowe.

Najnowsze

Goodc

Test Volvo V60 Cross Country – czy można chcieć więcej?

Dziś każdy chce jeździć samochodem wszechstronnym, lajfstajlowym, ale przede wszystkim modnym. Producenci widząc to kończą produkcje klasycznych samochodów, by w każdym segmencie rynku zaproponować klientom SUV-a lub crossovera. Co jednak z tymi, którzy nie chcą iść z nurtem, a pragną auta wyjątkowego? Volvo doskonale wie, że nic nie zastąpi dobrego rodzinnego kombi.

Seria Cross Country to pionierska linia samochodów Volvo. Dziś ewoluowała do skrótu XC przed nazwą modelu. Dla ortodoksyjnych klientów pozostała jednak odrębna seria podwyższonych kombi, które nie muszą udawać terenówek, a spełniają wszystkie wymagania stawiane im przez nowoczesnych kierowców. V60 Cross Country, podobnie jak większy V90 Cross Country i mniejszy V40 Cross Country dojadą wszędzie tam, dokąd większość przednionapędowych (ale też większość 4×4) crossoverów chciałaby dotrzeć. I nie muszą niczego udawać, bo duży prześwit i dopracowany napęd pozawalają na bezstresowy wypad na biwak, czy na terenowy rajd rowerowy. No może trochę przesadziłam z możliwościami V40 CC, ale pozostałe dwa to twarde sztuki.

Kanciaste piękno
V60 Cross Country bazuje naturalnie na klasycznym kombi V60. Wykorzystuje więc wszelkie elementy nowej linii stylistycznej Volvo. Długa maska i smukła linia boczna nadają sylwetce sporo dynamiki. Prześwit nadwozia 21 cm wprowadzi w zakłopotanie wielu konkurentów, bo wiele crossoverów nie może się pochwalić takim wynikiem. Nadwozie zaopatrzone zostało plastikowymi listwami chroniącymi zderzaki, progi i nadkola. Nie straszne mu więc kamienie podrywające się z szutrowej drogi. Całość robi dobre wrażenie. Samochód prezentuje się dynamicznie i obiecuje wyjątkową przygodę.

Wsiadam więc do środka i z niecierpliwością czekam na jazdę. Wnętrze nie nawiązuje już w niczym do terenowego charakteru V60 CC. Wszystko jest na swoim miejscu i po modelach S/V90 oraz SUV-ach nie zaskakuje niczym szczególnym. Po prostu eleganckie, przytulne Volvo. Kierownica dobrze leży w dłoniach, a wieniec jest przyjemnie sprężysty. Centralnym punktem deski rozdzielczej jest oczywiście wyświetlacz, za pomocą którego komunikujemy się z samochodem. Jego obsługa wymaga pewnego przyzwyczajenia, ale moje doświadczenia z S90 i XC60 pokazują, że nie trzeba kończyć studiów na politechnice, by sprawnie poruszać się po zakamarkach menu. Może niektóre funkcje mogłyby być bardziej dostępne, ale dla mnie ten poziom intuicyjności jest w porządku.

Niestety sam ekran bardzo mocno się „palcuje”, co strasznie uwiera moją pedantyczną stronę osobowości. „Palcują się” także bardzo przyciski na kierownicy, wykończone skądinąd elegancką, fortepianową czernią. Często sięgałam po szmatkę i jak przestępca dokładnie usuwałam wszelkie ślady odcisków palców. Za to fotele skutecznie wyciszały cały mój stres. Są perfekcyjnie ukształtowane i niezwykle wygodne. Volvo, jako prekursor światowego bezpieczeństwa wie doskonale, że spokojny i wypoczęty kierowca, to kierowca bezpieczny. Z tyłu również jest bardzo wygodnie, ale jak już wspominałam przy okazji testu modelu S60, z tyłu powinny podróżować dwie osoby. Dla środkowego pasażera nie przewidziano miejsca na nogi. Wysocy pasażerowie nie będą mieli jednak problemów z przestrzenią nad głową. Jest jej tu pod dostatkiem.

Bagażnik to bardzo dobra średnia w klasie. 529 litrów i równe kształty pozwalają na sprawne spakowanie sprzętu sportowego, wózka z gondolą, czy po prostu walizek na wyjazd wakacyjny. Na burtach znajdziemy haczyki do mocowania toreb z supermarketu, a przestrzeń bagażnika możemy łatwo podzielić podnosząc sprytną przegrodę. Mniejsze bagaże nie będą się wtedy przemieszczać po całej przestrzeni.

Rodzinny zen
Uruchamiam silnik i ruszam. W aucie jest cicho, pomimo że pod maską pracuje znany z innych modeli dwulitrowy silnik wysokoprężny D4 o mocy 190 KM. Jednostka wydaje się być optymalną do tego samochodu. O ile w V90 niektórym mogłoby brakować mocy, tu jest fantastycznie. Silnik współpracuje z 8-biegową, automatyczną skrzynią biegów Geartronic. Skrzynia pracuje praktycznie niezauważalnie zmieniając biegi w górę jakby była to konstrukcja bezstopniowa. Czasem podczas redukcji zdarza się jej nieco zaznaczyć swoją obecność, ale nie ma mowy o jakimś mocniejszym szarpnięciu. Zawieszenie zestopniowano tak, żeby móc komfortowo poruszać się po drogach gruntowych. Ma to wpływ na zachowanie się auta na autostradzie i w zakrętach, gdzie wyczuwalna jest jego miękkość. Karoseria przechyla się zakrętach, ale nie przekłada się to na samo prowadzenie. Auto jedzie dalej pewnie i podąża dokładnie tam, gdzie chce tego kierowca. Nie odczułam też zbytniego wzrostu hałasu w porównaniu do cywilnego V60. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Silnik chętnie korzysta z momentu obrotowego, którego maksymalna wartość to 400 Nm. Dzięki temu jest bardzo elastyczne i dobrze reaguje na prawą stopę kierowcy. Delikatnie traktowany silnik potrafi się odwdzięczyć niskim zużyciem. W mieście bez problemu zmieścicie się w 8 litrach, a na trasie wynik na poziomie 6,5 l / 100 km także nie będzie problemem.

Cross Country oznacza jednak, że samochód potrafi trochę więcej niż normalny samochód. V60 CC prowadzi się po szutrze jak marzenie i tam, gdzie ESP na asfalcie ingerowało zbyt wcześnie, tak tu, przyhamowując nieco poszczególne koła, daje sporo frajdy. Dodatkowo jest tak przewidywalne, że wprawny kierowca niemal poczuje, które koło jest w danej chwili zwalniane. Osłony progów i błotników sprawiają, że kamyki nie robią na Volvo żadnego wrażenia. Powiecie pewnie, że to potrafi wiele aut. Zgadzam się, ale jeśli teren zacznie być bardziej wymagający, wtedy Volvo pokazuje swoje największe walory i to, za co zapłaciliśmy w salonie. Korzenie, muldy, piach, podjazdy… Wydaje się, że ciężko jest zatrzymać nowe V60 CC. Moim zdaniem najczęściej samochód ten jednak spotykać będziemy pod stokami narciarskimi i w pobliżu plaż, gdzie spotykają się kite surferzy. To zdecydowanie miejsca, dla których stworzono ten samochód.

Czyli jaki?
Volvo V60 Cross Country możemy kupić za 205 850 złotych. Będzie to egzemplarz, ze 190-konnym dieslem i 8-biegową skrzynią automatyczną pod maską. 250-konna benzyna jest o 2 tysiące złotych droższa. Nasz, doposażony o wszystkie „bajery” egzemplarz, wyceniony został na 302 480 złotych. Wybór dodatków jest więc odpowiedni jak na klasę premium.

Na koniec muszę przyznać, że V60 Cross Country dzielnie broni swojej tożsamości na rynku  zalewanym przez crossovery i SUV-y. To bardzo ciekawy samochód, który choć wygląda na zwyczajny, kryje w sobie zalety rodzinnego kombi i możliwości samochodu terenowego. Jestem pewna, że znajdzie wielu nabywców i z pewnością zobaczymy go już zimą na miejscach parkingowych położonych najbliżej stoków narciarskich.

Mnie ten samochód kupił już samym wyglądem, bo po prostu lubię takie kanciaki. Do tego przestrzeń wewnątrz i własności jezdne, ale też świetne audio na pokładzie, a z drugiej strony dobre wyciszenie środka auta powodują, że z chęcią widziałabym je w moim garażu. 

NA TAK
– dynamiczny i oszczędny silnik;
– świetna skrzynia biegów;
– wysoki prześwit;
– dobre właściwości terenowe;
– wygodne wnętrze;
– przestronny bagażnik.

NA NIE
– brak miejsca dla trzeciego pasażera na tylnej kanapie;
– wysoka cena w pełni wyposażonego egzemplarza.

Dane techniczne Volvo V60 Cross Country

Silnik

Wysokoprężny Turbo R4

Pojemność skokowa

1969 cm3

Moc

190 KM przy 4250 obr./min

Maksymalny moment obrotowy

400 Nm przy 1750 – 2500 obr./min

Skrzynia biegów

Automatyczna 8-biegowa

Prędkość maksymalna

210 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

8,3 s

Długość/szerokość/wysokość

4761/1850/1499 mm

Najnowsze

Goodc

Jamie Chadwick mistrzynią kobiecej serii wyścigowej W Series

Po sześciu rundach inauguracyjnego sezonu kobiecej serii wyścigowej W Series, mistrzynią została faworytka – 21-letnia Jamie Chadwick.

Ostatni wyścig na legendarnym torze Brands Hatch nie przebiegał po myśli młodej zawodniczki. Chadwick co prawda obroniła pierwsze miejsce po starcie z pole position, ale Alice Powell oraz Emma Kimiläinen nie pozwoliły jej przypieczętować mistrzostwa wygraną.

Brytyjka oraz Finka wyprzedziły Chadwick i po kilku zakrętach zniknęły z jej pola widzenia, zostawiając Chadwick na trzeciej pozycji. Swoją szansę próbowała wykorzystać również Beitske Visser, która potrzebowała wygranej aby wyprzedzić Chadwick w klasyfikacji generalnej. Ostatecznie Holenderka zdołała wyprzedzić swoją rywalkę na torze, ale czołowa dwójka była już zbyt daleko, by przypuścić atak na mistrzostwo.

Sporego pecha miała Esmee Hawkey. Ruszająca z trzeciej pozycji Brytyjka została na swoim polu startowym. Zarówno Hawkey jak i rywalki będące za nią miały sporo szczęścia i nie doszło do żadnej kolizji. W czasie kiedy brytyjscy fani trzymali kciuki za Chadwick, Finka Kimiläinen próbowała wyprzedzić Powell jednak po kilku próbach zrezygnowała i dowiozła drugie miejsce do mety.

Na dziesięć minut przed końcem wyścigu na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Sprawczynią była Miki Koyama, która miała trudności od początku wyścigu. Najpierw otrzymała karę za niewłaściwe ustawienie na polu startowym, potem przestrzeliła jeden z zakrętów zabierając ze sobą sporo piachu, a na koniec obróciła się i utknęła na torze. Zanim porządkowi ściągnęli ją w bezpieczne miejsce, do końca wyścigu pozostało jedynie sześć minut.

Pechowo wyścig zakończył się również dla Gosi Rdest, która zameldowała się na mecie na tej samej pozycji z której startowała, czyli na trzynastym miejscu. Po ostatnim wyścigu na Brands Hatch Polka spadła w klasyfikacji generalnej na czternaste miejsce, przez co nie zapewniła sobie automatycznego awansu do przyszłorocznego sezonu. Jednak to mistrzyni znalazła się w centrum uwagi.

„To było najgorsze 30 minut mojego życia” – tak skomentowała swój wyścig mistrzyni Jackie Chadwick. Brytyjka dwukrotnie w tym sezonie wygrała wyścig: w niemieckim Hockenheim oraz na Misano. Raz była druga: Zolder i dwukrotnie trzecia: w Assen i na Norisringu.

„Bycie mistrzynią w debiucie serii to coś niesamowitego. Jeszcze to do mnie nie dotarło” – powiedziała po wszystkim Chadwick. „Ten rok był pełen zawirowań, a dzisiejszy wyścig był jednym z intensywniejszych, w jakich brałam udział. Mimo iż ukończyłam go na czwartym miejscu, byłam szczęśliwa przekraczając linię mety i że zapewniłam sobie tytuł”.

„Całe doświadczenie związane z W Series było niesamowite. Na początku roku pomyślałam, że to może być świetny sezon. Podejrzewałam, że seria może być czymś dużym, ale nie spodziewałam się, że aż tak dużym przedsięwzięciem. Oczywiście każdy wyścig jest większy i lepszy, ale przyjeżdżając tutaj, na Brands Hatch, na domowy tor, nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. Nigdy nie odczuwałam tak dużej atencji ze strony kibiców jak tutaj, a to zasługa W Series. To była niesamowita okazja dla nas wszystkich, a wszystko to, co zrobiłam razem z serią sprawiły, że to był jak dotąd najlepszy rok w mojej karierze” – zakończyła mistrzyni.

Najnowsze

Gosia Rdest wraca do startów w WSMP. Tym razem powalczy na torze Bikernieki w Rydze!

Wydarzeniem sierpniowych rund jest powrót Gosi Rdest do WSMP. 26-latka zakończyła już debiutancki sezon w W Series, czyli nowej serii wyścigowej tylko dla kobiet, i znów zasiądzie za kierownicą swojego Seata Leona Racera.

WSMP po raz pierwszy dołączy do serii Baltic Touring Car Championship (BaTCC). W sierpniu 7. i 8. runda mistrzostw Polski odbędzie się na torze Bikernieki w Rydze w ramach weekendu wyścigowego Riga Summer Race 2019. To jedyny stały i licencjonowany przez FIA obiekt wyścigowy na Łotwie, a ostatnio sławę międzynarodową zyskał dzięki m.in. rundzie rallycrossowych mistrzostw świata oraz zawodom Dritf King of Riga w ramach Drift Masters European Championship. 

Tor Bikernieki jest przepięknie położony w ryskim lesie, 30 minut od lotniska i jest świetnie skomunikowany z centrum miasta. Obiekt ma długą historię. Powstał w 1950 roku, w obecnym kształcie funkcjonuje od 1966 roku, a w ostatnich latach przeszedł modernizację trybuny głównej, prostej startowej oraz pierwszych zakrętów. Najdłuższa wyścigowa nitka, tzw. Big Ring, liczy niespełna sześć km, a pętla, z którą zmierzą się kierowcy z WSMP w sierpniu, ma dokładnie 3662 metry. 

Na start w łotewskiej rundzie zdecydowało się 36 zawodników w wyścigach sprinterskich. Jest też siedem zgłoszeń do rywalizacji długodystansowej. Puchary 318IS Cup PL oraz OMM Super S Cup będą miały oddzielne biegi, pozostali dostaną szansę rywalizacji w międzynarodowym gronie. 

Wydarzeniem sierpniowych rund jest powrót Gosi Rdest do WSMP. 26-latka zakończyła już debiutancki sezon w W Series, czyli nowej serii wyścigowej tylko dla kobiet, i znów zasiądzie za kierownicą swojego Seata Leona Racera. Rdest wystąpiła w WSMP w maju i wygrała oba wyścigi na Torze Poznań. W Rydze ma szansę odrobić dużą część straty punktowej do prowadzącego w klasyfikacji generalnej D4 3500 Krzysztofa Zagórskiego, którego na Łotwie zabraknie. Emocji na Łotwie nie zabraknie, bo pretendenci do tytułów nie odpuszczają walki o cenne punkty.

W DN2 do łotewskich wyścigów zgłosiła się pierwsza trójka klasyfikacji generalnej, czyli Maciej Dreszer, Piotr Kowner i Katarzyna Sakowska. W DN3 też jadą faworyci do tytułu, czyli lider Łukasz Janiak, a także goniący go Maciej Szkudlarek i Krzysztof Mencel. W DN4 mamy komplet pretendentów do tytułu z Bartłomiejem Madziarą i Piotrem Struzikiem na czele. Na Łotwie zobaczymy też niemal całą stawkę 318IS Cup PL, a także ośmiu kierowców z OMM Super S Cup, w tym całą czołową czwórkę klasyfikacji generalnej. 

Najnowsze