Edyta Wrucha

Rzucili wszystko i odjechali motocyklami…

Rodzina z Florydy, której życie nieźle dało popalić, postanowiła sprzedać dom i rzucić wszystko. Po czym spakowali się na trzy motocykle i ruszyli w świat!

Bonnie od dziecka rozpierała energia i miała sporo szalonych pomysłów. Rodzina wspierała ją we wszystkim, bo dla nich nie było rzeczy niemożliwych. Jej pasją były szachy, tworzenie biżuterii, gotowanie, a nawet walki bokserskie, w których brała udział w wieku 30 lat. Motocykle odkryła, gdy poznała swojego, przyszłego męża, a on zabrał ją na pierwszą przejażdżkę. Złapała bakcyla i sama została motocyklistką w wieku 40 lat.

Bonnie i Billy zamieszkali razem, a ich wspólna rodzina to siedmioro dzieci, czwórka Bonnie z pierwszego związku i trojka jej męża. Tylko dwójka z nich nie jest pełnoletnia, a najstarsze dzieci mają już własne rodziny. Żyli spokojnie i wesoło, dopóki nieszczęścia nie zaczęły spadać na nich jedno po drugim…

Ich córka przeżyła molestowanie seksualne i musiała stanąć przed swoim oprawcą w sądzie. Następnie zmarł im wnuk, jeszcze jeden członek rodziny i pożegnali przyjaciół chorujących na raka. To wszystko sprawiło, że zaczęli dusić się we własnym życiu, byli wyczerpani psychicznie, fizycznie i popadli w długi. Przestali się starać ratować sytuację – postanowili się odciąć i wszystko kompletnie zmienić.

Gdy sprzedali dom i swoje życie nakierowali na motocyklową podróż, nagle wszystkie drzwi i możliwości stanęły otworem. Spakowali się w 5 osób na 3 motocykle: KTM 690 Enduro R, Yamahę XT 250 i Hondę CRF 250L Rally, a przed nimi była nowa droga życia:

– Naszą nadzieją było prowadzenie pełnego pasji życia, robienie tego, co sprawia, że czujemy się żywi. Żyjąc w naszej prawdzie i dzieląc się nią z jak największą liczbą osób po drodze – mamy nadzieję, że zainspirujemy ich do zmiany swojego życia, jeśli są w nim nieszczęśliwi. Człowiek nie musi czekać, aż wszystko będzie idealnie, aby życie stało się snem. Trzeba tylko podjąć decyzję i uwierzyć, że gdziekolwiek jesteś, możesz skoczyć i spaść na obie nogi. Nie trzeba mieć planu, aby tak się stało, tylko wierzyć, że otworzą się właściwe drzwi – mówi Bonnie.

– Tak wielu ludzi żyje spokojnym życiem i w depresji. Mają głębokie pragnienia i krzyczą w sercu, nie mając nadziei. Danie im jej to nasza misja! Ludzie muszą wiedzieć, że mogą to zrobić. Oczywiście jest w tym wiele strachu i był on też w nas. Nie wiedzieliśmy, jak to będzie, bo nie ma podręcznika na temat życia z dziećmi na motocyklach w drodze – dodaje.

W maju 2018 roku, kiedy wyruszyli, piątka dzieci pod ich opieką jeszcze się uczyła, ale przeszła na domowy system nauczania oraz w internacie. Najwięcej kłopotu było z przewożeniem 5-latka na motocyklu, ale i z tym rodzina sobie poradziła.

Billy z zawodu jest grafikiem, więc mógł pracować z dowolnego miejsca na świecie. Dzięki stworzeniu Story Moto ADV rodzina zdobyła także sponsorów swojej podróży. Ich życie nie stało się nagle różowe, ale było wielobarwne i pełne przygód, miłych i niemiłych. Rodzina nauczyła się ze sobą współpracować i o wszystkim rozmawiać, a skrajne emocje sprawiły, że lepiej sami siebie poznali.

Obecnie wrócili na Florydę i wynajmują mieszkanie z miesiąca na miesiąc. Razem wydali książkę o gotowaniu w podróży z poradami i przepisami, które się u nich sprawdziły. Żyją z dnia na dzień i nie wiedzą, kiedy przygoda wezwie ich znowu…

 

YOUTUBE https://www.youtube.com/StoryMotoADV

FACEBOOK https://www.facebook.com/StoryMotoADV/

INSTAGRAM https://www.instagram.com/story_moto_adv/

BLOG https://www.storymotoadv.com

Najnowsze

Edyta Wrucha

Bunk-a-Biker, czyli międzynarodowa baza noclegów dla motocyklistów

Bunk-a-Biker to sieć adresów motocyklistów, którzy mogą i chcą gościć u siebie innych motocyklistów lub podróżników szukających miejsca na nocleg.

Bunk-a-Biker został założony pod koniec 2016 roku przez Kjetila Lystada, który mieszka w Norwegii, jednak zdrowie nie pozwoliło mu rozwinąć sieci adresów poza swój kraj. Z pomocą zaoferowała się doświadczona motocyklistka Zee Traveler, która od 3 lat podróżuje po świecie i w 2017 roku skorzystała z noclegu Bunk-a-Biker.   

 

Zee postanowiła zaszczepić ten pomysł na całym świecie, powiększając mapę zasięgu Bunk-a-Biker. Obecnie najwięcej adresów jest z Ameryki Północnej, ale liczba punktów na mapie wciąż rośnie (teraz jest ich 846), choć w Polsce nie ma jeszcze, ani jednego…

Może pora to zmienić?

Strona Facebook: Facebook.com/BunkaBiker 

Polska grupa na facebooku: https://www.facebook.com/groups/babpoland

Strona www: ZeeTraveler.com/BunkaBiker

Mapa adresów: ZeeMaps.com/Bunk-a-Biker_World

Najnowsze

Edyta Wrucha

Mazda 3 HB 2.0 Skyactiv-G 122 KM 6MT – ponadczasowa klasyka?

Nowa Mazda 3 wyruszyła na podbicie segmentu C. Przygotowała w tym celu cały arsenał – od nowoczesnej, eleganckiej stylistyki, przez ciekawe wnętrze, na bogatym wyposażeniu kończąc. Jej piętą achillesową okazać się może w zasadzie tylko cena. Na przykładzie hatchbacka z silnikiem 2.0 Skyactiv-G sprawdzamy, czy warto czasem zapłacić trochę więcej.

Mimo generalnych podobieństw, już na pierwszy rzut oka widać różnice na tle poprzedniczki. Odnosząc się do ludzkich cech, o ile 3. generacja przez swoją delikatnie „bąbelkową” bryłę sprawiała wrażenie łagodnej i dobrodusznej, o tyle nowy projekt nabrał zadziorności i bardziej zaciętego charakteru. To w dużej mierze zasługa zmian proporcji – nowa Mazda 3 ma tę samą długość i szerokość, jest za to niższa i ma większy rozstaw osi niż poprzedniczka.

Im mniej, tym więcej

Linia maski opada delikatnie w dół, prosto na wielki wlot powietrza. Ten element z kolei łączy się lekko zaokrągloną, chromowaną listwą z lampami – to wynik konsekwencji projektantów, który upodabnia pod tym względem „Trójkę” do pozostałych modeli. Po bokach maski przechodzą w stronę drzwi dwa spore przetłoczenia, nadające bryle dynamiki. To wrażenie potęguje mocno wysunięty czarny element lekko przypominający splitter, oddzielony od reszty przedniego zderzaka kolejnym opływowym wlotem. W połączeniu z daleko przeciągniętymi reflektorami LED (dostępne już od podstawowej wersji) całość sugeruje, że auto gotowe jest dosłownie połykać kolejne kilometry.  

Mazda imponuje mi swoim „eleganckim minimalizmem”. Samochody tej marki zawsze wydawały mi się wykończone ze szczególnym smakiem, w stylistyce raczej prostej, ale przyjemnej. Być może właśnie dzięki temu – w jakiś sposób ponadczasowej. Wystarczy wsiąść do prezentowanej już ponad 15 lat temu RX-8. Wykończenie tego auta nawet dziś robi świetne wrażenie.

Nie inaczej jest z nowoczesnymi egzemplarzami. Wnętrze topowych wersji nie jest tandetnie krzykliwe, z kolei te podstawowe, kolokwialnie mówiąc, „nie wieją biedą”. Przedstawiona rok temu 4. generacja Mazdy 3 trafiła do naszej redakcji w wersji Kanjo, czyli drugiej w hierarchii. Stylistycznie jest ona bardzo zbliżona do standardowej opcji, choć wcale na to nie wygląda. Jest też zupełnie inna niż w przypadku 3. generacji tego modelu. Poprowadzona prostopadle do linii dachu deska rozdzielcza obita została gładką skórą, a na wystającym rancie pojawiły się jasne przeszycia. Tuż pod nią, niemal na całej szerokości, w jednej linii poprowadzono wloty powietrza, podkreślone metalową listwą. Mniej więcej w środkowej części kokpitu, dwa panele przeplatają się, otulając kolorowy wyświetlacz o przekątnej 8,8-cala. Jak zwykle niestety, brakowało mi dotykowego ekranu. Obsługa pokrętłem nie jest wprawdzie skomplikowana, jednak czasami lubię po prostu zaoszczędzić kilka sekund, bezpośrednio naciskając interesującą mnie zakładkę, zamiast przedostawać się do niej przez poszczególne okna.  

Prosto i przestronnie

Zegary pozostały analogowe, choć rozdzielono je cyfrowym 7-calowym ekranem. Po uruchomieniu zapłonu całość jest wizualne spójna i znów – wygląda prosto i dobrze zarazem. We wnętrzu nie można też narzekać na brak przestrzeni, a to za sprawą m.in. sporego rozstawu osi, przekraczającego 2,7 m. To pozwala wygodnie rozsiąść się w elektrycznie sterowanych fotelach, które z kolei są na tyle wygodne, by komfortowo jechać przez kilka godzin. Podróżowanie autostradami generalnie będzie dość przyjemne. Do kabiny przedostaje się niewielki hałas przecinanego wiatru i sinika, ale ogólnie wnętrze jest nieźle wyciszone i długie dystanse nie powinny zbytnio nikogo zmęczyć.  

Kierownica jest przyjemna w dotyku i odpowiedniej wielkości, ale nie jest doskonała – podczas jazdy stawia zbyt duży opór jak na warunki miejskie, przez co potrafi być męcząca podczas lawirowania pomiędzy uliczkami lub po parkingu.  

Równie dyskusyjna jest skrzynia. Drążek czasem z trudem wskakuje na biegi, a auto potrafi irytująco szarpać przy niższych przełożeniach i z początku jest trudne do wyczucia. Zwłaszcza, że sprzęgło „chwyta” mniej więcej w połowie skoku. Wszystko jest jednak kwestią odpowiedniego wyczucia samochodu, a co za tym idzie, przyzwyczajenia. Kiedy już się go nauczymy, robi się o wiele przyjaźniejszy w codziennym użytkowaniu. Moją uwagę przykuło też dobre zawieszenie, które pomimo zastosowania belki skrętnej, całkiem nieźle radzi sobie z nierównościami (na 16-calowych felgach). Poza tym samochód przyjemnie wchodzi w zakręty i nie buja przy tym nadmiernie. 

Wymiary i masy Mazda 3 hatchback:

Długość: 4460 mm
Szerokość: 1795 mm
Wysokość: 1435 mm
Masa własna: 1274 kg
Rozstaw osi: 2725 mm
Prześwit minimalny: 158 mm
Minimalna pojemność bagażnika: 350 l
Pojemność zbiornika paliwa: 51 l

Niezbyt duża moc, ale wystarczy

Do testów trafiła nam się podstawowa w ofercie jednostka Skyactiv-G o mocy 122 KM i 213 Nm przy 4000 obr./min. Brak doładowania w przypadku Mazdy nie jest żadnym zaskoczeniem, nie powinno zatem dziwić także, że pełna moc wolnossącej „dwulitrówki” dostępna jest dopiero przy 6000 obr./min. Jak to wygląda w praktyce? Auto waży niecałe 1300 kg, dlatego pozornie słaby silnik w zupełności wystarczy do codziennej jazdy – to zasługa przyzwoitego momentu obrotowego. Jeśli chcemy wykrzesać z niego więcej dynamiki, musimy trzymać się minimum 4 tys. obrotów, co niestety pociągnie za sobą większe zużycie paliwa. Przy takiej jeździe Mazda 3 potrafi wypić średnio nawet 9,5 l/100 km. Jeżeli jednak zadowolimy się spokojniejszą jazdą, spalanie spadnie w cyklu mieszanym do okolic 8 l/100 km, co nadal przewyższa obietnice producenta. Zasięg 51-litrowego zbiornika pozwala po pełnym zatankowaniu przejechać minimum 550 km, wystarczy zatem na wakacyjny wypad z Warszawy nad morze lub w góry.

Standard na bogato

Podczas takiej podróży będzie jak się spakować, ponieważ bagażnik hatchbacka mieści 350 l i jest tak zaprojektowany, by móc w pełni wykorzystać tą przestrzeń. Na podłodze leży praktyczna gumowa podkładka, która ułatwia przewożenie ślizgających się, przybrudzonych czy „sypiących się” rzeczy. Można ją oczywiście wyjąć i wtedy całe wnętrze wypełnia klasyczny miękki materiał. Pojemność da się zwiększyć do 719 l poprzez złożenie tylnej kanapy.

Model 3 już w standardzie oferuje sporo ciekawych systemów, takich jak aktywny tempomat i poprawiający przyczepność samochodu G-Vectoring Control+. Polepsza on trakcję za pomocą dociążenia przedniej osi. Dzięki temu łatwiej wejść dobrze w zakręt oraz utrzymać pas ruchu w trudnych warunkach, a to z kolei podnosi bezpieczeństwo na drodze.  

Mazda 3 w podstawowym pakiecie ma także Autohold i chwała jej za to. Dla niektórych ten system mógłby nie istnieć, ja jednak z każdym kolejnym kilometrem jestem coraz bardziej wdzięczna za jego obecność. Zwłaszcza, gdy mówimy o aucie miejskim, a co za tym idzie – często toczącym się w korkach. Poza tym w wyposażeniu podstawowym jest także rozpoznawanie znaków ograniczenia prędkości, monitorowanie martwego pola i wspomaganie hamowania, czujniki deszczu i zmierzchu, elektroniczny rozdział siły hamowania, a nawet tylne czujniki parkowania. Jak widać, lista jest długa – Mazda 3 jest jedynym tak dobrze wyposażonym w standardzie autem na rynku, jeśli chodzi o klasę średnią.  

Do tego dochodzą jeszcze technologie multimedialne. Poza wymienionymi już cyfrowymi wyświetlaczami, auto posiada dwa porty USB, nawigację, Bluetooth, podgrzewane lusterka oraz wyświetlacz Head-Up. W kwestii tego ostatniego rozwiązania warto zaznaczyć, że informacje wyświetlane są na przedniej szybie, a nie na ograniczającym widoczność szkiełku (podobnie jest w pozostałych modelach). Wielkie brawa, Mazdo!

W wyższej wersji Kanjo zestaw uzupełniają rozwiązania wspomagające parkowanie: system monitorujący otoczenie z tyłu z kamerą cofania zapewniającą dobry, wyraźny obraz, a także przednie czujniki. Są także podgrzewane fotele i kierownica, automatyczna klimatyzacja i system adaptacyjnego oświetlenia w przednich reflektorach.

Naszym zdaniem

Mazda 3 to auto warte swojej ceny, pomimo że testowany przez nas egzemplarz kosztuje 103 400 zł. Model oferowany jest jako hatchback i sedan, ale niezależnie od nadwozia, cennik bazowej wersji z podstawowym silnikiem 122 KM rozpoczyna się do 94 900 zł. To dużo pieniędzy i z tym się nie kłócimy. Trzeba jednak brać pod uwagę, że tym razem nie kupujemy kota w worku. Auto jest atrakcyjne stylistycznie, ma ciekawe i przestronne wnętrze, cieszy się dużym zainteresowaniem i jest naprawdę bogato wyposażone. Właściwie jedynym problemem może być silnik, który jak przystało na jednostkę wolnossącą, potrzebuje czasu na osiągnięcie odpowiedniej dynamiki. Tutaj rozwiązaniem może okazać się nowa propozycja w gamie Mazdy, czyli Skyactiv-X o bardzo obiecującej mocy 180 KM. Najtańsza „Trójka” z tym napędem kosztuje 122 900 zł. 

To nam się podoba:

  • lekko zadziorna, ale prosta stylistyka
  • przestrzeń we wnętrzu
  • bogate wyposażenie standardowe
  • stosunek ceny do jakości

To nam się nie podoba:

  • zbyt duży opór kierownicy
  • wysokie spalanie

 

Dane techniczne Mazda 3 HB 2.0 Skyactiv-G 122 KM 6MT:

Silnik: Benzynowy R4
Pojemność skokowa: 1998 cm3
Moc: 122 KM przy 6000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 213 Nm przy 4000 obr./min
Skrzynia biegów: manualna 6-stopniowa
Prędkość maksymalna: 197 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 10.4 s

Najnowsze

Edyta Wrucha

Dlaczego warto podróżować motocyklem po Pakistanie?

Motocyklowa podróżniczka Rosie Gabrielle stworzyła krótki film z okazji Dnia Pakistanu – kraju, który podbił jej serce.

Rosie od wielu lat samotnie podróżuje po świecie motocyklem i dociera tam, gdzie wielu się jechać nie odważy:

– Ludzie są zaintrygowani i zszokowani, że jadę sama, więc ich pierwszą reakcją jest dbanie o mnie i pytanie, czy czegoś nie potrzebuję? Dlatego nigdy nie miałam żadnych negatywnych doświadczeń jako kobieta-motocyklistka. Myślę, że tak jest nawet lepiej, ponieważ ludzie mniej się mnie boją. Gdyby to obcy mężczyzna podszedł do kobiet, nie byłyby takie otwarte – mówi.

Motocyklistka z Kanady postanowiła zrobić krótki film o Pakistanie, gdzie obecnie przebywa, by wyrazić uznanie dla tego kraju i jego mieszkańców. W przyszłości planuje stworzyć także dłuższy film dokumentalny ze swojej podróży:

– Wszyscy mówili mi, że podróżowanie do Pakistanu dla samotnej kobiety jest zbyt niebezpieczne, a co dopiero jazda motocyklem po całym kraju! Teraz mogę powiedzieć z pierwszej ręki, jak to jest podróżować po Pakistanie i czego doświadczyłam. A są to niezliczone uśmiechy i wiwaty radości, kiedy mijam ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że jedzie kobieta. Liczne propozycje gościny, gdziekolwiek się zatrzymam, gdzie rodziny zapraszają mnie do pozostania z nimi.

– Kiedy zatrzymuję się na przekąskę lub zakupy w sklepie – to najczęściej ktoś to za mnie kupi lub właściciel nie pozwoli mi zapłacić, bo jestem gościem w ich kraju. Gdziekolwiek nie pójdę, mogę liczyć na wspaniałe domowe posiłki, wszyscy chcą się przywitać i dopytać, skąd pochodzę i co myślę o Pakistanie. Zależy im, żebym wiedziała, że islam dotyczy pokoju i miłości, i że jestem tu akceptowana. Ta gościnność Pakistańczyków, choć czasem sami niewiele mają, sprawia, że jestem szczęśliwa, bo dzielą się z całego serca. Tyle pięknych spotkań i szczerych chwil… Naprawdę zakochałam się w ludziach tutaj. Pakistan to kraj pokoju i miłości. Takie jest moje, dotychczasowe doświadczenie – mówi motocyklistka.

– Pakistan bardzo ucierpiał w ostatnich latach, ze względu na negatywny wizerunek, jaki przekazują media. Oni to bardzo przeżywają. Dlatego też nie są przyzwyczajeni do oglądania turystów i bardzo się cieszą, że widzą obcokrajowca, bo to daje im nadzieję. Mam nadzieję, że pokażę Pakistan jako piękny kraj, w którym można ujrzeć prawdziwe serca ludzi – dodaje Rosie.

 

Najnowsze

Edyta Wrucha

Reema Juffali – marzenie o karierze wyścigowej zwyciężyło!

Reema Juffali to pierwsza kobieta pochodząca z Arabii Saudyjskiej, która startuje w wyścigach samochodowych.

W Arabii Saudyjskiej kobiety mają prawo do prowadzenia pojazdów od niedawna, a Reema Juffali zapisała się na kartach historii, jako pierwsza zawodniczka, która w 2018 roku wystartowała w wyścigu na torze Yas Marina w Abu Zabi.

Reema Juffali ma 27 lat, studiowała w USA i dzięki temu swój pierwszy samochód zakupiła w 2010 roku, a prowadzenie go stało się jej pasją. Wyjechała na Florydę i zapisała się na trzydniowy kurs w Skip Barber Racing School, gdzie tylko utwierdziła się w przekonaniu, że chce się ścigać na torze, choć miała świadomość, że na wielką karierę jest już nieco za późno.

Zajęła się bardziej karierą zawodową, jednak przypadkowe spotkanie z brytyjską zawodniczką wyścigową – Susie Wolff zachęciło ją do podjęcia wyzwania. Prawo do prowadzenia samochodu w Arabii Saudyjskiej otrzymała w grudniu 2017 roku, więc już nic nie stało na przeszkodzie, żeby w zawodach wystartować. W październiku 2018, jako pierwsza zawodniczka z Arabii Saudyjskiej, wzięła udział w wyścigach TRD86 Cup, gdzie zajęła drugie i trzecie miejsce!

Po tym sukcesie wystartowała jeszcze kilka razy w Arabii Saudyjskiej i w Indiach, a w kwietniu 2019 roku miała swój debiut w brytyjskiej Formule 4.

Jej marzeniem i celem jest rywalizacja w wyścigach Le Mans:

– Wspaniale jest być kobietą – kierowcą w sporcie zdominowanym przez mężczyzn i oczywiście wspaniale jest być jedną z niewielu kierowców z Arabii Saudyjskiej. Jednak ja chcę być naprawdę, naprawdę dobra i bardzo szybka – podsumowuje Reema Juffali.

Arabia Saudyjska robi ogromne postępy, jeżeli chodzi o wzmocnienie pozycji kobiet i zapewnienie im możliwości i praw do niezależnego życia oraz podążania za swoimi marzeniami. Nadal jednak panują tam patriarchalne prawa zwyczajowe, odległe od europejskich standardów, a kobiety o swoją niezależność muszą walczyć. Reema Juffali przetarła nowe szlaki i stała się wzorem, inspiracją dla innych kobiet z tego kraju.

 

Najnowsze