Edyta Klim

Ruszyły Motocrossowe Mistrzostwa Świata Kobiet 2019

Amandine Verstappen z Belgii wygrała pierwszą rundę FIM Women’s Motocross World Championship.

31 marca odbyła się I runda FIM Women’s Motocross World Championship na torze Valkenswaard w Holandii. Na liście zgłoszeń odnotowano 39 zawodniczek, gotowych do walki.

W czołówce wyścigów rywalizacja była zaciekła. Świetnie zaprezentowała się nowa zawodniczka Kawasaki Courtney Duncan, która konsekwentnie przebijając się do przodu, wygrała pierwszy wyścig.

Podczas drugiego również prowadziła, jednak na 7. okrążeniu popełniła błąd, spadła z motocykla i musiała nadrabiać kosztowną stratę czasu. Sytuację tą wykorzystała Nancy Van De Ven, która w pierwszym wyścigu wprawdzie zaliczyła kiepski start, ale drugi już wygrała.

Liderką po pierwszej rundzie FIM Women’s Motocross World Championship została jednak Amandine Verstappen, która w obu wyścigach zajęła 2. miejsce, co dało jej 44 punkty do klasyfikacji rocznej. Tylko 1 punkt mniej zgromadziła na swoim koncie Nancy Van De Ven.

WMX Race 1 Top Ten:
1. Courtney Duncan (NZL, Kawasaki), 24:47.429
2. Amandine Verstappen (BEL, Yamaha), +0:06.661
3. Larissa Papenmeier (GER, Yamaha), +0:06.762
4. Nancy Van De Ven (NED, Yamaha), +0:40.317
5. Shana van der Vlist (NED, KTM), +0:42.462
6. Sara Andersen (DEN, KTM), +0:45.841
7. Lynn Valk (NED, Yamaha), +0:54.902
8. Nicky van Wordragen (NED, Yamaha), +0:58.314
9. Meghan Rutledge (AUS, Kawasaki), +0:59.382
10. Anne Borchers (GER, Suzuki), +1:27.155

WMX Race 2 Top Ten:
1. Nancy Van De Ven (NED, Yamaha), 25:00.931
2. Amandine Verstappen (BEL, Yamaha), +0:08.011
3. Larissa Papenmeier (GER, Yamaha), +0:13.410
4. Shana van der Vlist (NED, KTM), +0:57.730
5. Line Dam (DEN, Honda), +1:11.635
6. Lynn Valk (NED, Yamaha), +1:12.584
7. Courtney Duncan (NZL, Kawasaki), +1:20.931
8. Meghan Rutledge (AUS, Kawasaki), +1:22.971
9. Nicky van Wordragen (NED, Yamaha), +1:24.765
10. Mathilde Martinez (FRA, KTM), +1:53.374

WMX Overall Top Ten:
1. Amandine Verstappen (BEL, YAM), 44 points
2. Nancy Van De Ven (NED, YAM), 43 points
3. Larissa Papenmeier (GER, YAM), 40 points
4. Courtney Duncan (NZL, KAW), 39 points
5. Shana van der Vlist (NED, KTM), 34 points
6. Lynn Valk (NED, YAM), 29 points
7. Line Dam (DEN, HON), 26 points
8. Meghan Rutledge (AUS, KAW), 25 points
9. Nicky van Wordragen (NED, YAM), 25 points
10. Virginie Germond (SUI, KTM), 18 points

Kalendarz Women’s Motocross World Championship:

1.

29/03/2019

31/03/2019

Valkenswaard

NLD

2.

17/05/2019

19/05/2019

Agueda

PRT

3.

26/07/2019

28/07/2019

Loket

CZE

4.

16/08/2019

18/08/2019

Imola

ITA

5.

06/09/2019

08/09/2019

Afyonkarahisar

TUR

Najnowsze

Wielbiciel Tesli został uwięziony we własnym Modelu X

To nie pierwszy przypadek, kiedy właściciel jednego z samochodów amerykańskiej marki nie mógł się z niego wydostać. Tym razem trafiło na osobę, o której zrobiło się głośno z racji jej ogromnej sympatii do Tesli.

Ben Yang jest jubilerem, który zasłynął wykonując pierścień wykończony rubinami z diamentowym logo Tesli. Ten drobiażdżek, wyceniony na 37 tys. dolarów, przygotował specjalnie dla Elona Muska w dowód uznania dla samochodów, które stworzył.

Jego sympatia do Tesli gwałtownie spadła, kiedy pewnego wieczoru zorientował się, że nie może wyjść ze swojego Modelu X. Jak sam relacjonował, auto przeszło w tryb oszczędzania energii, pomimo zasięgu na poziomie 211 mil i nic w nim nie działało. Nie można było nawet otworzyć okna, ani drzwi (zarówno przednie jak i tylne można otwierać elektrycznie). Ostatecznie udało mu się wydostać po 47 minutach przez bagażnik.

Auto trafiło do centrali Tesli na dogłębną diagnostykę, a pechowy właściciel został umówiony na spotkanie z Elonem Muskiem. Do spotkania jednak nie doszło, a inżynierowie Tesli sugerują, że przebieg całego zdarzenia był inny, niż relacjonuje to Ben Yang. Ma to wynikać z zapisów pokładowej elektroniki.

Nie jest to pierwszy zarejestrowany przypadek, kiedy nie dało się otworzyć drzwi w Tesli (również w Modelu S). Bohater tej historii uznał, że nie może ryzykować bezpieczeństwa swojego i swojej rodziny. Zrezygnował z leasingu na Model X i przesiadł się do Chryslera Pacifica.

Najnowsze

Odnaleziono 11 fabrycznie nowych, 25-letnich BMW

Do niezwykłego odkrycia doszło w jednym z opuszczonych magazynów w Bułgarii. Odnalezione samochody to egzemplarze BMW serii 5 E34.

Niezwykłe znalezisko owiane było tajemnicą i narosło wokół niego sporo teorii. Najbardziej popularna mówiła, że samochody te zamówiono dla wysoko postawionych bułgarskich dygnitarzy, którzy ostatecznie woleli jeździć Mercedesami. BMW trafiły więc do magazynu.

Odnalezione samochody to wersje 520i,525i, a nawet 525ix, czyli z napędem na wszystkie koła, której powstało zaledwie 2272 sztuk. Samochody są fabrycznie nowe, nigdy nie były zarejestrowane i mają kilkukilometrowe przebiegi. Fani BMW już zacierali ręce na myśl o kupnie youngtimera w stanie fabrycznie nowym. Auta miały trafić na aukcję w cenie wywoławczej 15 tys. euro za sztukę.

Rzeczywistość okazała się niestety mniej różowa. Członkowie fanklubu BMW Fans Bulgaria dotarli do prawdziwej historii tych samochodów, o czym poinformowali we wpisie na Facebooku. Zostały on zakupione w 1994 roku przez pewnego zamożnego Bułgara od bankrutującego hiszpańskiego dilera. Nabył on aż 186 aut, które miał nadzieję sprzedać w swoim kraju z dużym zyskiem. W realizacji tego planu przeszkodziło mu wprowadzenie w Bułgarii podatku VAT, ustalonego na 20%. Mimo to, udało mu się pozbyć niemal wszystkich BMW, poza odnalezionymi 11.

Na koniec kwestia sprzedaży tych aut. Jeśli marzył się wam zakup nowej, 25-letniej „piątki”, to niestety musimy was rozczarować. Samochody nie mają żadnych dokumentów i nigdy nie były zarejestrowane. Nie można ich też zarejestrować jako nowe, ponieważ nie spełniają kryteriów wymaganych do uzyskania homologacji w UE. Na pocieszenie dodamy tylko, że odnalezione egzemplarze wcale nie są w świetnym stanie – niektóre rdzewieją, innym brakuje części, albo mają uszkodzenia karoserii oraz powybijane szyby (prawdopodobnie za sprawą odpadających kawałków sufitu).

Najnowsze

Przekroczył prędkość bo się spieszył. A policja?

Funkcjonariusze wrocławskiej drogówki zatrzymali pirata drogowego, który swoim wyprzedzał kolejno jadące przed nim pojazdy, poruszając się z prędkością ponad 110 km/h w terenie zabudowanym.

Policjanci patrolujący nieoznakowanym radiowozem miejscowości, położone na zachód od Wrocławia zwrócili uwagę na Subaru Imprezę, której kierujący wykonał gwałtowny manewr skrętu. Funkcjonariusze postanowili przyjrzeć się jeździe tego mężczyzny i ruszyli za nim.

Widać było, że kierujący Subaru niecierpliwi się, że musi jechać za innymi pojazdami i gdy tylko miał okazję zaczął wyprzedzać kolejne pojazdy. Manewrów nie sygnalizował lub robił to nieprawidłowo. Gdy w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 km/h mężczyzna pędził 112 km/h, policjanci zatrzymali go. Mężczyzna tłumaczył, że spieszył się do domu i nie do końca kontrolował swoje poczynania na drodze.

Właśnie za ten brak kontroli policjanci ukarali go mandatami karnymi na łączną kwotę 1000 złotych oraz zatrzymali mu prawo jazdy na 3 miesiące. Mężczyzna przekroczył bowiem dopuszczalną prędkość o ponad 50 km/h na obszarze zabudowanym.

W komunikacie policyjnym zabrakło niestety informacji dlaczego policjanci widząc niebezpieczny sposób jazdy Subaru i to jak bardzo przekracza ono prędkość (107 km/h w terenie zabudowanym) nie zdecydowali się na natychmiastowe zatrzymanie go. Zamiast tego kontynuowali jazdę za nim (sami rażąco przekraczając prędkość) i zatrzymując dopiero po pewnym czasie. Po jakim nie wiemy dokładnie, ponieważ w nagraniu pojawiły się cięcia.

Najnowsze

Jakim cudem doszło do tego wypadku?

Zwykle analizując nagrania ze zdarzeń drogowych łatwo wskazać ich przyczynę. Tym razem jesteśmy w kropce.

Kierowca Skody dojeżdża do skrzyżowania, gdzie spotyka się z Volkswagenem, który nagle skręca w lewo i doprowadza do wypadku. Problem w tym, że Skody nie dało się nie zauważyć. Dlaczego zatem kierujący Volkswagenem skręcił prosto pod inne auto?

Tego nie wiemy. Pomimo tego, że uderzenie nastąpiło przy niewielkiej prędkości, obie osoby podróżujące Skodą miały trafić do szpitala i spędzić tam ponad siedem dni.

Najnowsze