Ruch wahadłowy w Polsce, czyli czerwone oznacza „jedź”
To często spotykane w naszym kraju zachowanie, ale sytuacja na tym nagraniu sięga już granic absurdu.
Wszyscy znamy taką sytuację. Kiedy na remontowanym odcinku drogi jest ruch wahadłowy, sterowany sygnalizacją świetlną, to zawsze do ostatniego pojazdu, który przejechał na zielonym, podczepi się jeszcze jeden lub dwa. Skoro jadą w niewielkich odstępach, to tamci z naprzeciwka i tak ich będą musieli puścić.
Czerwone światło nie zawsze oznacza „stój”?
Sytuacja na tym nagraniu to jednak już patologia. Po zapaleniu się czerwonego światła, przejechało jeszcze osiem samochodów! Większość omijając autora nagrania, który zatrzymał się. Po chwili zapaliło się zielone, ale autor musiał przepuścić jeszcze siedem (!) aut, zanim mógł ruszyć dalej. Wiele wskazuje na to, że wszyscy kierowcy wjechali na czerwonym. Pewnie w odwecie, za wcześniej jadące samochody, które ich zablokowały.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach