Rowerzystom po cichu odebrano ważne prawo? Ministerstwo odniosło się do doniesień „eksperckiego” portalu
O tym, że minister Adamczyk „po cichu odebrał rowerzystom pierwszeństwo”, napisało wiele mediów w Polsce. Zmusiło to aż Ministerstwo Infrastruktury do reakcji i dementowania nieprawdziwych informacji. O co poszło?
To już kolejna sytuacja, w której portal, chcący uchodzić za ekspercki (celowo nie wymieniamy jego nazwy), publikuje rewelacje o zmianach w przepisach. Niedawno twierdził, że wprowadzony zostaje zakaz parkowania samochodów na chodnikach, co rozpętało burzę i zmusiło Ministerstwo Infrastruktury do dementowania nieprawdziwych informacji. Teraz mamy powtórkę tej sytuacji.
Kiedy rowerzysta ma pierwszeństwo przed samochodem?
Jak możemy dowiedzieć się z tekstu na wspomnianym portalu, w listopadzie zeszłego roku zniknął zapis znajdujący się w rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Dotyczył on przejść dla pieszych i przejazdów rowerowych, a jego treść brzmiała:
Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających.
Istotna jest tu sama końcówka – „lub wjeżdżających”. Określenie jeszcze bardziej niejasne, niż „wchodzący na przejście” w przypadku pieszych i jeszcze trudniejsze w interpretacji biorąc pod uwagę prędkości, z jakimi poruszają się rowerzyści. Prowadziłoby to także do niebezpiecznych sytuacji, w których rowerzyści bez patrzenia wjeżdżaliby przed samochody, skoro pierwszeństwo przed nimi mieliby nabywać jeszcze przed wjechaniem na przejazd.
Zasady pierwszeństwa na przejazdach rowerowych – Ministerstwo Infrastruktury dementuje medialne rewelacje
Do sprawy odniosło się Ministerstwo Infrastruktury, które napisało na swoich stronach:
Informacja o tym, że Ministerstwo Infrastruktury „po cichu odebrało rowerzystom pierwszeństwo przed przejazdami rowerowymi”, która pojawiła się w mediach, jest całkowicie nieprawdziwa. Zmiana przepisów, która odbyła się z zachowaniem zasad procesu legislacyjnego, miała na celu zapewnienie zgodności rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych z ustawą – Prawo o ruchu drogowym, która jest aktem prawnym wyższego rzędu.
Jak czytamy dalej w komunikacie ministerstwa:
Ujęte w ustawie – Prawo o ruchu drogowym określenie „szczególna ostrożność” polega na upewnieniu się, czy można bezpiecznie przejechać przejazd dla rowerzystów bez narażania na niebezpieczeństwo kierujących rowerami, tj. bez spowodowania zagrożenia. Innymi słowy, kierujący pojazdem musi być na tyle uważny, by zdążyć zatrzymać pojazd, jeśli kontynuowanie ruchu stwarzałoby zagrożenie dla innego uczestnika ruchu drogowego.
Zmiana ta nie doprowadziła zatem do odebrania rowerzystom i uczestnikom ruchu drogowego poruszających się przy pomocy UTO pierwszeństwa podczas wjeżdżania na przejazd rowerowy. Zarówno obecnie, jak i przed zmianą przepisów, użytkownicy ci nie mieli pierwszeństwa podczas wjeżdżania na przejazd rowerowy.
Jak łatwo z tego wywnioskować, zmiana w rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych, rzeczywiście nastąpiła. Nie była to jednak zmiana obowiązujących przepisów, tylko naprawa błędu w wyniku którego, rozporządzenie stanowiło co innego niż ustawa, wobec której jest podrzędne.
Jak uniknąć kolizji z rowerzystą? Naucz się otwierać drzwi auta metodą „Dutch Reach”
Nic więc dziwnego, że media o tym nie pisały, ponieważ niczego to nie zmieniło w polskim prawie. Rowerzyści nie mają pierwszeństwa podczas „wjeżdżania na przejazd” i nigdy go nie mieli. Tymczasem wiele miesięcy później wprowadzenie poprawki „odkrywa” redaktor naczelny portalu, chcącego uchodzić za ekspercki, pisze artykuł z chwytliwym tytułem, powodując kolejną falę fake newsów i zmuszając Ministerstwo Infrastruktury do (kolejnej) interwencji.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!
Zostaw komentarz: