Robert Kubica w Enstone

Polski jedynak w F1 przygotowuje się już do startu w bolidzie Renault. W zeszłym tygodniu odwiedził siedzibę swojego nowego zespołu w Wielkiej Brytanii.

Robert Kubica w siedzibie Renault
fot. Renault

Wizyta Roberta Kubicy miała na celu zapoznanie się
z pracownikami siedziby teamu, pracami przygotowawczymi przed rozpoczęciem sezonu Formuły 1, a także dopasowanie rozmiaru wnętrza bolidu i fotela. Jak podaje serwis prasowy Renault, Robert Kubica spędził trochę czasu ze swoimi inżynierami i mechanikami, i rozmawiał z nowym szefem zespołu.
Kubica był już w Enstone, kiedy testował bolid kilka lat temu. Jak stwierdził, siedziba zmieniła się od tego czasu, rozrosła i zarówno samo miejsce jak i jego pracownicy wywierają naprawdę bardzo pozytywne wrażenie. Wszyscy są zmotywowani do walki – tak jak ja! – powiedział Polak. Rozmawiam z moimi inżynierami co tydzień, ponieważ chcę wiedzieć o samochodzie tak dużo jak tylko się da. Jedyną trudność jaką w tej chwili widzę stanowi bycie wystarczająco cierpliwym i czekanie do pierwszego testu – dodał.

Robert Kubica powróci do Enstone, jeszcze pod koniec stycznia, po swoim występie w Rajdzie Monte Carlo, aby dokończyć prace nad dopasowaniem fotela w R30.

Najnowsze

Marussia – rosyjska super bryka! – filmy

Rosyjskie sportowe cacko, czyli Marussia zadebiutowała na salonie we Frankfurcie, a dziś wraca i to serią reklam w rosyjskim stylu. Znamienna jest w nich obecność pięknych kobiet - ciekawe, czy producent dedykuje auto paniom?

Zaledwie trzy lata istnienia firmy na rynku i krótka kariera jej dziecka – modelu Marussia. Samochód wygląda na sportowy, a o jego agresji świadczyć mają niesamowite parametry techniczne – nie podane jeszcze oficjalnie do wiadomości i współpraca z Sir Richardem Bransonem – współpraca, ktorej owocem ma być team wyścigowy.

Reklamy Marussi ociekają luksusem – strojami rodem z „Mody na sukces” i przepychem w stylu rosyjskiego kawioru i szampana. Są w pewien sposób wulgarne i bazują na najprostszych stereotypach i emocjach. Kwestia gustu i kultury? Warto wyrobić sobie własne zdanie.

 

 

 

Najnowsze

Kaski chłodzące mózg

Dobra ochrona głowy podczas jazdy jednośladem to podstawa, wiedzą o tym wszystkie motocyklistki. Jednak kask chroni w razie wypadku głównie przed urazami mechanicznymi, ale nie innymi konsekwencjami wypadków... na przykład, zbyt wysoką temperaturą mózgu. Zobacz na filmach działanie tego kasku.

Wyglądają jak tradycyjne kaski, ale mają nad nimi ważną przewagę – ratują mózg!
fot. ThermaHelm

Tradycyjne kaski zbudowane są z pianki polistyrenowej (materiał z tworzywa sztucznego charakteryzujący się dobrymi parametrami izolacyjności termicznej) i choć ta chroni przed efektem mechanicznych uderzeń o twarde przedmioty, czy podłoże, to ma jedną wadę: nie pozwala na właściwe chłodzenie głowy, a właściwie jej wnętrza. Tymczasem wysoka temperatura „obudowy” naszego najcenniejszego organu, która wzrasta w następstwie wypadku powoduje opuchnięcie mózgu, a to może prowadzić do śmierci.

Remedium na te problemy ma być ThermaHelm – nowa technologia tworzenia kasków. Po uderzeniu wewnątrz skorupy aktywowana jest reakcja chemiczna, która powoduje chłodzenie głowy motocyklisty. Dziesje się to poprzez schłodzenie powłoki okrywającej czaszkę. W efekcie zmniejsza się ryzyko zgonu, a zwiększa się czas na dotarcie służb ratunkowych.

Innowacyjne kaski przeszły już testy bezpieczeństwa i wkrótce zagoszczą na głowach motocyklistów. Wówczas być może zmianie ulegną statystyki – dziś aż 80% śmiertelnych wypadków motocyklowych jest spowodowanych właśnie urazami głowy.

Więcej o ThermaHelm przeczytasz tutaj.

Najnowsze

Kobieta za kółkiem – szkolenia we Wrocławiu

Baba za kierownicą - to nie brzmi dumie. Jeśli uważasz, że po zdanym prawku nadal masz problemy za kierownicą, warto to zmienić. Na wrocławskim torze rakietowa odbywają się szkolenia podnoszące umiejętności jazdy - instruktorkami są kobiety i uczestniczkami mogą być tylko panie.

Od lat w świecie motoryzacji panuje przesąd, że kobiety nie potrafią prowadzić samochodów. Tymczasem z badań wynika, że panie jeżdżą bardzo dobrze – potwierdza to 80% zapytanych mężczyzn (tych badaniach pisałyśmy tu). Czy stereotyp „baba za kierownicą” może wreszcie przestac istnieć i czy warto się szkolić, aby jemu zaprzeczyć?

Kobieta za kółkiem
Opinia, że niewiasty są złymi kierowcami jest przytłaczająca, a przede wszystkim nieprawdziwa. Coraz więcej pań posiada prawo jazdy i coraz częściej pracują one jako zawodowi kierowcy. 34% ankietowanych kobiet zaprzecza przekonaniu o Niej, jako nieporadnym kierowcy. Równocześnie wiele z nich przejmuje się opiniami mężczyzn  i stresuje się obecnością panów podczas jazdy samochodem, a także  kursów i szkoleń.

Warto się szkolić – kobieta za kółkiem powinna się czuć pewnie.
fot. Redeco

– Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom zestresowanych kobiet organizujemy kurs doskonalenia techniki jazdy „Kobieta za kierownicą” – mówi Violetta Bubnowska, dyrektor specjalistycznego ośrodka Tor Rakietowa we Wrocławiu, pomysłodawczyni szkolenia.  – Zajęcia są identyczne jak na innych kursach, jedyną różnicą jest nieobecność mężczyzn na torze. Sposób przeprowadzenia lekcji ma na celu zwiększenie skupienia uwagi pań na wykonywanych ćwiczeniach. Jest również mniej stresujący.

Po co się szkolić?
Statystyki nie kłamią: 80% wszystkich wypadków drogowych powodują kierowcy samochodów. Kobiety są znacznie bezpieczniejsze – bo przyczyniają się do zaledwie 13% wszystkich wypadków. Profesjonalne szkolenia bezpiecznej jazdy uczą kursantów zachowań auta w różnych ekstremalnych sytuacjach, spotykanych później na drodze. Nabyte umiejętności, pomagają ograniczyć liczbę tych wypadków, które wynikają z niewiedzy kierowcy np. wyprowadzania samochodu z poślizgu.

– Kobiety nawzajem się nie oceniają – wyznaje pani Ewa Gruz, uczestniczka kursu „Kobieta za kierownicą”. – Obecność mężczyzn podczas kursu nie byłaby dla mnie przeszkodą, lecz mogłabym się spotkać z niesłusznymi uwagami typu: „jak jedziesz” czy „co tak wolno”. Niezależnie od towarzystwa, największą zaletą takiego kursu jest możliwość potrenowania poślizgów czy hamowań awaryjnych.

Teoria w parze z praktyką
Wiedza teoretyczna nie wystarcza, by być całkowicie pewnym swoich zachowań na drodze. Kobiety za kółkiem są bardziej opanowane od mężczyzn i może jeżdżą czasem mniej energicznie, lecz są za to bezpieczniejszymi uczestnikami ruchu drogowego. Niezależnie od płci – każdy kierowca musi nabywać cenne doświadczenie. Efektem treningów i kursów jest zrozumienie własnych reakcji, poprawa stylu jazdy, a co najważniejsze wykształcenie umiejętności przewidywania i unikania zagrożeń na drodze.

Więcej szczegółów tutaj.

Następne szkolenie odbędzie się 23 stycznia – na Motocainie znajdziesz relację z tego wydarzenia.

Najnowsze

Norwegia ma najgorsze drogi w Europie

Polacy narzekają na tragiczny stan asfaltu, zwłaszcza zimą. Tymczasem to Norwegowie uważają, że mają jedne z najgorszych dróg Europy. Przeprowadzona kontrola wykazała, że nie są dalecy od prawdy. Oto relacja naszej korespondentki z Trondheim.

Miejska uliczka – śnieg zalega tu bardzo długo.
fot. Sylwia Skorstad

Jeśli wybierasz się do Norwegii i spodziewasz się dróg o standardzie europejskim, możesz się rozczarować. Norwegowie, podobnie jak Polacy, od lat zastanawiają się, jak poprawić stan dróg. Temat powraca jak bumerang, kiedy przychodzi do oceny rządzących. 

Przygnębiający raport
Niedawno kontrolerzy, których zadaniem było sporządzenie oceny norweskich dróg, przedstawili raport ze swoich działań. Jørgen Kosmo prezentując wyniki stwierdził, że to bardzo przygnębiająca lektura. Nawierzchnia wielu dróg, lokalnych, krajowych i europejskich jest w złym stanie, niektóre jezdnie są za wąskie i źle wyprofilowane, co zagraża bezpieczeństwu kierowców. Wiele dróg jest w okresie zimowym pokrytych taką warstwą śniegu i lodu, że nie sposób po nich bezpiecznie przejechać. 

fot. Sylwia Skorstad

Minister Transportu, Liv Signe Navarsete, przyznaje, że pozostało wiele do zrobienia. Do konserwacji dróg zatrudnia się prywatne firmy. Kontrola wykazała, że niemal połowa z nich nie wywiązuje się należycie z powierzonych zadań. Minister obiecała, że zleceniobiorcy będą w przyszłości lepiej kontrolowani. 

Sytuacje miało poprawić przekazanie odpowiedzialności za drogi lokalne władzom gmin i województw. Od początku tego roku to właśnie samorządy mają dbać o dobry stan 17 000 kilometrów dróg, państwo zajmie się pozostałymi drogami o łącznej długości 10 400 kilometrów. Nie ustalono jednak żadnych norm co do konserwacji bądź eksploatacji dróg. Norwegowie obawiają się, że za kilka lat drogi lokalne będą się bardzo różniły standardem – w gospodarnych gminach mogą wyglądać jak autostrady, a w biedniejszych jak polne dukty. Stowarzyszenia zrzeszające kierowców już biją na alarm i domagają się stworzenia czytelnych reguł, jakimi samorządy powinny się kierować dbając o drogi. 

Norwegowie obarczają winą nieprzygotowanych do jazdy w zimowych warunkach turystów, żądnych podziwiać uroki ich kraju.
fot. Sylwia Skorstad

A wszystkiemu winni…
Jeśli chcesz zdenerwować Norwega zapytaj, czemu nie ma tak komfortowych połączeń drogowych, jak Szwed. Choć Norwegowie wiele dyskutują o tym, jak to możliwe by mimo braku kłopotów budżetowych wciąż jeździć po dziurawych drogach, odpowiedzi nie ma. Zdaniem niektórych, problem norweskiej komunikacji drogowej leży nie tyle w drogach, co w… kierowcach, a szczególnie zagranicznych. 

– Najgorsi są turyści odwiedzający nas zimą i zagraniczni kierowcy ciężarówek – zżyma się niejaki Wolf na forum internetowym. – Przyjeżdżają nieprzygotowani, bez zimowych opon, łańcuchów, na nienapompowanych oponach. Potem się dziwią, że wylądowali w zaspie, jakby dopiero co odkryli, że w styczniu śnieg pada. A ja stoję godzinę w korku i czekam, aż takiego delikwenta ktoś zabierze do mamy.

Najnowsze