Relacja ze startu kobiecej załogi w wyścigu w Brnie
Ewelina Stec, Dagmara Lewandowska, Lena Pistekova oraz Marta Wiśniewska wystartowały w 8h Le Brno 2015, czyli zawodach z serii wyścigów długodystansowych Le Series, organizowanych na różnych torach w Czechach. Jak im poszło?
Ogólnym założeniem startu żeńskiej ekipy w wyścigu w Brnie było podziękowanie „kobietom motosportu”, które albo czekają w domu na swoich mężczyzn spełniających marzenia, albo pomagają przy organizacji imprez, albo pracują na tzw. „drugiej linii frontu”, np: przygotowując katering.
Dla mnie osobiście było to niesamowitą niespodzianką, którą traktuję jako formę uznania dla mojego zaangażowania w organizację Tor Poznań Track Day. Otrzymałam po prostu telefon od swojego szefa Dariusza Krupy, we wtorek wieczorem. Powiedział, że wysyła mnie w delegację na tor do Brna, i już wiedziałam o co chodzi, ponieważ wcześniej już słyszałam pomysł Macieja Kopańskiego, aby skompletować kobiecą załogę samochodu.
Mężczyźni postarali się o to, abyśmy nic nie wiedziały wcześniej i zorganizowali wszystko „za naszymi plecami”.
Nigdy nie jeździłyśmy nawet na prawym fotelu samochodu na torze w Brnie. Ja na tydzień przed wyścigiem otrzymałam w prezencie od swojego faceta udział w Tor Poznań Track Day, po raz pierwszy jako jego uczestnik, samochodem BMW od Racing Events, z Maciejem Kopańskim w roli instruktora. Można powiedzieć więc, że pierwsze szlify były już za mną, ale i tak stres był ogromny.
Po przyjeździe w piątek na Automotodrom Brno przeszłyśmy szkolenie z „obsługi” samochodu wyścigowego (zapinanie pasów, ustawianie fotela i kierownicy) oraz zostałyśmy rzetelnie przepytane z konfiguracji toru. Byłyśmy jedynymi kobietami biorącymi udział w tym wyścigu, więc zainteresowanie nami było spore i na prawdę nikt się nie spodziewał, że wylądujemy w rezultacie na 2 stopniu podium. Ekipa Kumiega Racing pomagała nam jak tylko mogła w zmianach za sterami naszego auta, przygotowaniu go i oklejeniu. Nasz instruktor Maciej Kopański spisał się na medal, ucząc nas krok po kroku każdego zakrętu, każdego dohamowania, ustalania odpowiedniej prędkości i zwracania uwagi na pędzące obok samochody wyższych klas.
Stres był niesamowity, ale tylko do pierwszej zmiany. Po pół godziny za kółkiem okazało się, że takie nerwy są całkowicie niepotrzebne, ponieważ dajemy sobie radę za kierownicą wyścigówki. Zmiany, czyszczenie szyby, tankowanie – wszystko w naszych rękach, ale pod czujnym okiem męskiej ekipy.
Pierwsza jechała Dagmara – narzeczona Macieja Kopańskiego – ona właśnie zaliczyła swój pierwszy start lotny wyścigu. Kolejna była Ewelina, która oprócz udziału jako kierowca, przygotowywała katering dla całego teamu – kolejno do samochodu wsiadałam ja, a pomiędzy zmianami wychodziłam na tor, aby zrobić relację zdjęciową. Ostatnia jechała Lenka, z której bił największy entuzjazm od samego początku.
Po pół godzinnej zmianie na każdą z nas przyszła ustalona, bita godzina za kierownicą. Oczy dookoła głowy, maksymalne skupienie, precyzyjne i szybkie reakcje – tego właśnie oczekiwał od nas nasz trener Maciej, a jego struny głosowe z każdym okrążeniem doskwierały mu coraz bardziej.
Ale dałyśmy! Dagmara podczas swojej godzinnej sesji zaliczyła 3 poprawki czasu, ustalając swój wynik na 2 min 49 sekund na okrążeniu. Każda z wielkim uśmiechem przyklejonym do twarzy, po kolejnych udanych kilometrach torowej jazdy, cudownie zmęczone, doczekałyśmy finiszu, który przypadł w udziale Ewelinie i to ona właśnie zobaczyła szachownicę odmachiwaną z budki startera na prostej start-meta.
Zdjęcia, czeska telewizja, gratulacje i chyba niedowierzanie ze strony wszystkich, którzy wiedzieli, że jedziemy pierwszy raz.
Przeżycie nie do opisania i chyba samym nam jest ciężko jeszcze w to uwierzyć. A chłopakom nie zapomnimy tego do końca życia, bo spisali się na medal i pomimo tego, że dostałyśmy jako drużyna tylko jedną statuetkę, przygotowano dla nas imienne puchary, które chłopacy wręczyli nam na uroczystej kolacji po wyścigu.
Dla Motocaina.pl relację przygotowała jedna z zawodniczek, Marta Wiśniewska.
Najnowsze
-
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
Awaria auta z dala od domu, przebita opona czy rozładowany akumulator to sytuacje, które mogą przydarzyć się każdemu kierowcy. Dowiedz się, jak działa ubezpieczenie assistance i dlaczego warto je mieć, aby w razie problemów na trasie uniknąć stresu oraz wysokich kosztów holowania i naprawy. -
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
Zostaw komentarz: