Relacja z motocrossowej klasyfikacji kobiet w Człuchowie

Pesymiści twierdzili, że maszyna startowa będzie pusta, optymiści stawiali na trzy, cztery zawodniczki. Tymczasem do Człuchowa na zawody motocrossowe przyjechało rywalizować dziewięć motocyklistek.

Zapowiedź i zasady klasyfikacji pań w motocrossowych zawodach w Człuchowie opisywałyśmy wcześniej tutaj.

fot. Ewa Jeżak

Do Człuchowa przyjechało rywalizować dziewięć motocyklistek: Joanna Miller, Żaneta Zacharewicz, Wiktoria Horodyńska, Kinga Gajewska, Alicja Brudniak, Monika Kaniewska, Kamila Kardasz, Kasia Śrom i Ola Rybczyńska (ta ostatnia z powodu przeziębienia nie wystartowała).

Całej stawce od początku do końca przewodziła oczywiście Joasia Miller, która mimo kontuzji zdecydowała się na start, ale i pozostałym dziewczynom nie brakowało woli walki. Tym bardziej, że kilkutysięczna publiczność zgromadzona wokół toru gorąco im dopingowała. Widowiskowe hopy Żanety  i Wiktorii, zażarty bój, jaki stoczyły jadące na końcu stawki Katarzyna i Kamila, konsekwentna i równa jazda Moniki i Alicji wzbudziły entuzjazm wśród licznie zgromadzonych fanów motocrossu. Wyścig trwał 15 minut, czyli dwa okrążenia – wszystkie zawodniczki dojechały do mety.

Joanna Miller
– Pojechałam mimo nie najlepszej formy, ale nie wyobrażałam sobie, żeby mogło mnie zabraknąć na takiej imprezie. Trzymam kciuki, aby w przyszłym roku było nas jeszcze więcej.

fot. Ewa Jeżak

Żaneta Zacharewicz
– Moim skromnym zdaniem start kobiet w Człuchowie to było trafne przedsięwzięcie. Przede wszystkim zgromadziło czołówkę chętnych i odważnych zawodniczek. Faktem jest, że poziom był zróżnicowany, jednak mam nadzieję, że zmobilizuje do czynnego treningu, aby w przyszłym toku podnieść poziom rywalizacji. Ogólne wrażenie jak najbardziej pozytywne, nowe doświadczenia, nowy kierunek w motocrossie polskim. Czekam na nowy sezon kobiet.

Kinga Gajewska
– Wiedziałam, że będzie super. I było. Wszystkie się już zaprzyjaźniłyśmy, świetnym pomysłem było to, że wydzielono dla nas oddzielne miejsce w parku maszyn, gdzie mogłyśmy się lepiej poznać. Do tej pory startowałam głównie w cross country i dlatego nie wyszedł mi trochę start, ale do przyszłorocznych zawodów będę już przygotowana na sto procent.

Alicja Brudniak
– Musiałam przejechać prawie tysiąc kilometrów, żeby wystartować w Człuchowie. Ale było warto! Nareszcie można było powalczyć, a nie ciągnąć się w ogonie podczas zawodów, na których startują faceci.

Wyniki:

1.   Joanna Miller (AMK Człuchów) – KTM

2.   Żaneta Zacharewicz (KM Cisy Nowogard) – Suzuki

3.   Wiktoria Horodyńska (KKM Wena Kielce) – Honda

4.   Monika Kaniewska (niezrzeszona) – Honda

5.   Alicja Brudniak (niezrzeszona) – KTM

6.   Kinga Gajewska (niezrzeszona) – Honda

7.   Katarzyna Śrom (OKM Ostrów) – Yamaha

8.   Kamila Kardasz (A. Opole) – Yamaha

Najnowsze

Kolejny triumf Alonso!

Alonso triumfuje, Hamilton oddala się od tytułu, Vettel i Webber nie odpuszczają, a Robert Kubica daje pokaz jak wyprzedza się na trudnym torze!

Alonso w otoczeniu kierowców Red Bull
fot. Red Bull

Marina Bay to jeden z najtrudniejszych torów. Do tego panują tu trudne warunki temperaturowe i wysoka wilgotność. Nocny wyścig w Singapurze nie należy chyba do ulubionych Grand Prix kierowców F1. Niektórzy jechali dzisiaj w Singapurze po raz pierwszy, inni nigdy nie ukończyli jeszcze tutaj wyścigu, ktoś debiutował niezbyt szczęśliwie w tym sezonie, ktoś miał pecha, a ktoś szczęście. Możnaby powiedzieć, że to nic nowego – jak zwykle. No nie bardzo. Było do przewidzenia, że na tak krętym torze z szaloną, wąską szykaną będziemy mieli sporo kłopotów. Samochód bezpieczeństwa pojawiał się aż trzykrotnie. Po raz pierwszy już na 2. okrążeniu, kiedy z wąskiego ulicznego toru musiał zostać usunięty po kolizji z Nickiem Heidfeldem bolid Vitantonio Liuzziego. Obecność samochodu bezpieczeństwa wykorzy

Christian Horner – nie ma co się dziwić, że zadowolony z pracy swojego zespołu
fot. Red Bull

stał zespół Red Bull.
Team zadecydował, że Mark Webber zjedzie na wymianę opon już na 4. okrążeniu, póki samochód bezpieczeństwa znajdował się na torze! Po wyjeździe z pitlane lider klasyfikacji znalazł się na 11. pozycji i cała zabawa polegała na tym, aby utrzymać jak najmniejszą stratę czasową w stosunku do dziesięciu poprzedzających go zawodników, a głównie do Lewisa Hamiltona. Żaden z tych kierowców nie zdecydował się na zjazd do swoich mechaników w tym czasie. Taktyka okazała się genialna. Już na 13. okrążeniu lider potrzebował aż 28 sekund przewagi, aby po zmianie opon wyjechać jednak przed Webberem. Taką przewagę wypracowali sobie tylko Alonso i Vettel. Warto przypomnieć, że na Monzy Sebastian Vettel przejechał w zasadzie cały wyścig na jednym komplecie opon, dokonując ich zmiany na ostatnim okrążeniu. Dzisiaj zastosowano odwrotną taktykę – może powinniśmy zacząć nazywać team Red Bull „Królem Strategii Opon”?

Webber po wyścigu powiedział – Dobrze wystartowaliśmy. Kiedy zespół przekazał mi, że mam zjechać do pitlane, miałem wątpliwości, ale zapewnili mnie, że to właściwa decyzja. Nie byłem pewien i wiedziałem, że będę musiał wykonać bardzo długi przejazd na twardszej mieszance ale kiedy ustawiliśmy się wszyscy ponownie za samochodem bezpieczeństwa, zdałem sobie sprawę, że jestem w dobrej sytuacji. Wyprzedziłem kilku zawodników i znalazłem się za Rubensem Barrichello, który świetnie jechał i

Mark Webber umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji kierowców
fot. Red Bull

nie mogłem sobie z nim poradzić. Potem nastąpiła ponowna neutralizacja i restart i zawsze jest dośc trudno kiedy na torze znajdują się zawodnicy dublowani. Znalazłem się za jednym z kierowców Virgin, który bardzo się starał, ale Lewis miał dobrą prędkość i niestety doszło do kontaktu. To jasne, że to nie jest to czego chcemy, szczególnie, że był to kluczowy moment , aby utrzymać moją pozycję w wyścigu – Webber podczas konferencji prasowej powiedział także, że po kolizji odczuwał drgania pochodzące z przedniego zawieszenia, co oczywiście bardzo utrudniało mu prowadzenie bolidu.

Jak donosi autosport.com, przedstawiciel Bridgestone po wyścigu potwierdził, że Webber po kolizji z Hamiltonem miał pełne prawo mieć kłopoty z prowadzeniem bolidu. Opona została wysunięta ze swojego normalnego ułożenia na feldze i brakowało około 5 mm, aby powietrze zaczęło z niej uchodzić. Dziwił się nawet, że kierowca Red Bulla był w stanie przejechać aż 25 okrążeń.

Dla Lewisa Hamiltona był to koniec wyścigu, dzięki czemu Mark Webber utrzymał 3. pozycję. Pozostało już tylko oczekiwać na decyzję sędziów, którzy rozpatrywali sprawę kolizji. Całe szczęście uznali ją za incydent wyścigowy i nie nałożyli żadnej kary na Australijczyka. Za to, warto zapamiętać, że to już kolejny występ Hamiltona zakończony bez punktów.

Właściwie możnaby stwierdzić, że wygrana Alonso nie była niczym nadzwyczajnym. Po świetnym starcie Vettela, Hiszpanowi udało się zablokować kierowcę Red Bulla uniemożliwiając mu atak na pierwszą pozycję. Chociaż na 7. okrążeniu Vettel otrzymał informację od swojego inżyniera, że ma schładzać hamulce nic nie zakłócało jego jazdy. Obydwaj kierowcy prowadzili więc od początku do samego końca, zachowując bardzo niewielką odległość.

Król manewru wyprzedzania!
fot. Renault

No i jeszcze jedno – Robert Kubica. Jest on dzisiaj niekwestionowanym Królem manewrów wyprzedzania. Na tak trudnym i krętym torze był to naprawdę pokaz techniki jazdy. Przebicie opony, jakie zasygnalizował Polakowi zespół, zmusiło go na 45. okrążeniu do dodatkowej wymiany ogumienia. Po spadku z 6. na 13! pozycję, w trakcie dziewięciu okrążeń Polak zdołał wyprzedzić pięciu zawodników. Co więcej, jadąc na nowych oponach uzyskał na mecie przewagę aż 25 sekund nad ostatnim z wyprzedzonych zawodników – Adrianem Sutilem. W ostatniej fazie wyścigu Polak jechał z prędkością porównywalną z prędkością Sebastiana Vettela. Zresztą miał największe prędkości w sektorach 1 i 3 oraz w tzw. „speed trap” – punkcie pomiaru (292 km/h). To była prawdziwa szkoła jazdy – powinno się ją pokazywać adeptom wyścigów. Póki co, po raz kolejny Robert Kubica przekonał świat, że jest z pewnością jednym z najlepszych zawodników F1.

Po triumfie Alonso, pewnie nikt nie już nie zwróci uwagi na Felipe Massę. Startujący po awarii silnika w kwalifikacjach z ostatniego pola Brazylijczyk zdołał przedostać się do pierwszej dziesiątki. Fakt, 1 punkt to z pewnością nie to, co chciałby zdobywać „drugi” kierowca Ferrari, ale dobrze jest widzieć, że nadal walczy.

Jak trudny i wymagający dla samochodów i zawodników jest wyścig w Singapurze niech świadczy także fakt, że ukończyło go 16 z 24 zawodników. Na Marina Bay, jeszcze bardziej niż gdzie indziej, najmniejszy błąd kosztuje bardzo wiele.

Wyniki GP Singapur na następnej stronie ->

Wyniki GP Singapur

Poz.

Nr

Kierowca

Zespół

Liczba
okrążeń

Strata

Poz.
 start

1

8

Fernando Alonso

Ferrari

61

1

2

5

Sebastian Vettel

Red Bull-Renault

61

0.293

2

3

6

Mark Webber

Red Bull-Renault

61

29.141

5

4

1

Jenson Button

McLaren-Mercedes

61

30.384

4

5

4

Nico Rosberg

Mercedes

61

49.394

7

6

9

Rubens Barrichello

Williams-Cosworth

61

56.101

6

7

11

Robert Kubica

Renault

61

86.559

8

8

7

Felipe Massa

Ferrari

61

113.297

24

9

14

Adrian Sutil*

Force India-Mercedes

61

132.416

15

10

10

Nico Hülkenberg*

Williams-Cosworth

61

132.791

17

11

12

Vitaly Petrov

Renault

60

+1 okrąż.

12

12

3

Michael Schumacher

Mercedes

60

+1 okrąż.

9

13

16

Sebastien Buemi

Toro Rosso-Ferrari

60

+1 okrąż.

13

14

17

Jaime Alguersuari

Toro Rosso-Ferrari

60

+1 okrąż.

11

15

25

Lucas di Grassi

Virgin-Cosworth

59

+2 okrąż.

20

16

19

Heikki Kovalainen

Lotus-Cosworth

58

+3 okrąż.

19

Wyc.

24

Timo Glock

Virgin-Cosworth

49

+12 okrąż.

18

Wyc.

22

Nick Heidfeld

Sauber-Ferrari

36

+25 okrąż.

14

Wyc.

2

Lewis Hamilton

McLaren-Mercedes

35

+26 okrąż.

3

Wyc.

20

Christian Klien

HRT-Cosworth

31

+30 okrąż.

22

Wyc.

23

Kamui Kobayashi

Sauber-Ferrari

30

+31 okrąż.

10

Wyc.

21

Bruno Senna

HRT-Cosworth

29

+32 okrąż.

23

Wyc.

18

Jarno Trulli

Lotus-Cosworth

27

+34 okrąż.

21

Wyc.

15

Vitantonio Liuzzi

Force India-Mercedes

1

+60 okrąż.

16

 

*Sutil i Hulkenberg otrzymali dodatkowe 20 sekund za zyskanie pozycji przez opuszczenie toru na okrążeniu 1.

 

 

Najnowsze

Ferrari z kłopotami i pasją!

Pech Felipe Massy i problemy Fernando Alonso narobiły sporo zamieszania w kwalifikacjach przed GP Singapuru. To jednak nie zawodnik Red Bull - jak wielu oczekiwało - ustawi swój bolid na pole position.

Fernando Alonso w walce o pole position
fot. Ferrari

Sesja kwalifikacyjna przed GP Singapuru rozpoczęła się od kłopotów Ferrari. Bolid Felipe Massy już po kilku pierwszych minutach zatrzymał się na torze. Jak wstępnie wyjaśnia Ferrari były to kłopoty z elektroniką. Chwilę później, podczas Q2, kłopoty zaczął zgłaszać Fernando Alonso. Jego Inżynier zalecił mu jak najszybszy zjazd do garażu celem dokonania zmian w ustawieniach silnika. Udało mu się jeszcze wyjechać na tor i uzyskać drugi czas. Po ogromnie stresujących dla włoskiego zespołu chwilach, Hiszpan nie pozostawił jednak wątpliwości, kto naprawdę złapał wiatr w skrzydła – i mimo wysiłków Sebastiana Vettela, nie jest to Red Bull! Do jutrzejszego wyścigu z pole position (drugi raz po rząd) wystartuje Fernando Alonso. Tak więc, kierowcy Ferrari będą otwierać i zamykać  startującą stawkę. Pierwsza piątka przed jutrzejszym wyścigiem to zresztą sami pretendenci do tytułu mistrza świata. Martwi nieco ostatnia z nich pozycja startowa Marka Webbera. Lider klasyfikacji ma tylko 5 punktow więcej niż depczący mu po piętach Lewis Hamilton, który ruszy jutro z 2. pola startowego. Sympatyczny Australijczyk jest więc w najtrudniejszej sytuacji i będzie musiał się mocno napracować, aby nie oddać prowadzenia w klasyfikacji.

Hazardową zagrywką popisał się zespół Renault. W Q3 Robert Kubica wyjechał tylko na jedno jedyne okrążenie pomiarowe na niewiele ponad 3 minuty przed zakończeniem sesji. Polakowi udało się najpierw uzyskać 6. czas, ale w ostatnich sekundach wyprzedzili go Sebastian Vettel (czego można było się spodziewać)  i Nico Rosberg (niestety, ponownie szybszy jest bezpośredni rywal Polaka w klastfikacji). Rosberg był zresztą – jak zwykle już – szybszy także od swojego kolegi zespołowego Michaela Schumachera. Robert Kubica wystartuje więc jutro pomiędzy zawodnikami Mercedes GP. Vitalyi Petrov, niestety przeliczył się ze swoimi możliwościami w zakręcie numer 5 i uszkodził tylne zawieszenie samochodu, co wykluczyło go z dalszej walki w Q2.

Tradycyjnie już w Q1 najsłabsze były nowe zespoły – HRT, Virgin i Lotus.

Z powodu trudności toru, panującej dość wysokiej temperatury, a co więcej ponad 80 procentowej wilgotności powietrza, GP Singapuru będzie z pewnością trudnym wyścigiem, wymagającym od kierowców niesłychanych umiejętności i wytrzymałości fizycznej.

Wyniki kwalifikacji przed GP Singapuru:

Poz.

Nr

Kierowca

Zespół

Q1

Q2

Q3

1

8

Fernando Alonso

Ferrari

1’46.541

1’45.809

1’45.390

2

5

Sebastian Vettel

Red Bull-Renault

1’46.960

1’45.561

1’45.457

3

2

Lewis Hamilton

McLaren-Mercedes

1’48.296

1’46.042

1’45.571

4

1

Jenson Button

McLaren-Mercedes

1’48.032

1’46.490

1’45.944

5

6

Mark Webber

Red Bull-Renault

1’47.088

1’45.908

1’45.977

6

9

Rubens Barrichello

Williams-Cosworth

1’48.183

1’47.019

1’46.236

7

4

Nico Rosberg

Mercedes

1’48.554

1’46.783

1’46.443

8

11

Robert Kubica

Renault

1’47.657

1’46.949

1’46.593

9

3

Michael Schumacher

Mercedes

1’48.425

1’47.160

1’46.702

10

23

Kamui Kobayashi

Sauber-Ferrari

1’48.908

1’47.599

1’47.884

11

17

Jaime Alguersuari

Toro Rosso-Ferrari

1’48.127

1’47.666

12

12

Vitaly Petrov

Renault

1’48.906

1’48.165

13

16

Sebastien Buemi

Toro Rosso-Ferrari

1’49.063

1’48.502

14

22

Nick Heidfeld

Sauber-Ferrari

1’48.696

1’48.557

15

14

Adrian Sutil

Force India-Mercedes

1’48.496

1’48.899

16

15

Vitantonio Liuzzi

Force India-Mercedes

1’48.988

1’48.961

17

10

Nico Hülkenberg

Williams-Cosworth

1’47.984

1’47.674

18

24

Timo Glock

Virgin-Cosworth

1’50.721

19

19

Heikki Kovalainen

Lotus-Cosworth

1’50.915

20

25

Lucas di Grassi

Virgin-Cosworth

1’51.107

21

18

Jarno Trulli

Lotus-Cosworth

1’51.641

22

20

Christian Klien

HRT-Cosworth

1’52.946

23

21

Bruno Senna

HRT-Cosworth

1’54.174

24

7

Felipe Massa

Ferrari

 

Najnowsze

I znowu kapeć – relacja Magdy Wilk z Rajdu Wisły + on board

Tym razem z kilkutygodniowym wyprzedzeniem dostałam propozycję pilotowania Tomka Sawickiego jadącego Peugeotem 206 RC w 56 Istebiańskim Rajdzie Wisły. Nie ułatwiło mi to decyzji, bo zewsząd słyszałam głosy, że to jeden z najtrudniejszych rajdów w sezonie...

fot. Jacek Mazur

Po ostatnich wojażach na prawym fotelu w rajdzie krakowskim (relację Magdy z tego rajdu przeczytasz tutaj), oczekiwania zarówno Tomka Sawickiego, jak i moje co do wysokiej lokaty w zawodach, były oczywiście spore. Niestety już parę kilometrów po starcie pierwszego odcinka zostały one rozwiane przez feralnego kapcia… To już po raz drugi, a właściwie to po raz trzeci w tym sezonie przebita opona krzyżuje plany Tomka.

Ale od początku. Rajd rozpoczął się standardowo, od czwartku, odbiorem dokumentów w Biurze Rajdu. Niestety z powodów zawodowych dotarliśmy późno w nocy, w związku z czym wszystko odebraliśmy w piątkowy poranek. Baza rajdu, biuro, start, meta jak i cały serwis były w jednym miejscu, na przejściu granicznym Zwardoń-Myto, co znacznie ułatwiało nam załatwianie wszystkich spraw.

W piątek zgodnie z harmonogramem mieliśmy zapoznanie do 3 odcinków specjalnych: Lipowa, Zagroń, Olecki, przy czym pierwszy OS w kolejnych pętlach był praktycznie o połowę skrócony. Po przejechaniu trasy zaczęłam się obawiać odnośnie dyktowania na krętych, szybkich partiach, gdyż w porównaniu z Krakowskim, Wisła jest bardziej wymagającym rajdem. Lekko mnie to przeraziło, jednak już po pierwszych kilometrach w sobotę okazało się, że daję radę. Nadal moje dyktowanie nie było idealne, zdarza się opóźnianie, czy też przyspieszanie, ale wynik mówi sam za siebie. 

fot. Jacek Mazur

Wracając do startu, największe obawy mieliśmy z Tomkiem przed pierwszym oesem, bo z przyczyn niezależnych od nas, tylko raz udało nam się go przejechać podczas zapoznania. W związku z tym było parę znaków zapytania w poszczególnych partiach, które mogły nas pozbawić szansy na wysoką lokatę. I tak 3 kilometry po starcie złapaliśmy kapcia na podbiciu. Decyzja kierowcy była taka, żeby jechać dalej i zmieniać oponę już na mecie. Przez kilka kilometrów auto się jeszcze w miarę prowadziło, jednak później Tomek praktycznie walczył o utrzymanie go na drodze… Nadal opłaciło się to bardziej, niż zmiana koła na odcinku.

Straciliśmy ponad 2 minuty do czołówki już na samym początku (podczas karkonoskiego Tomek również złapał kapcia – zmiana na odcinku kosztowała go ponad 4 minuty). Dało nam to jednak 48 miejsce na 53 zawodników, którzy ukończyli ten odcinek. Postanowiliśmy, że w związku z tak dużą stratą i ciężkimi warunkami (deszcz, miejscami mgła), nie jesteśmy w stanie walczyć o topowe miejsca. Podeszliśmy więc bardziej racjonalnie do naszej jazdy. Nadal jednak widziałam w oczach kierowcy tę iskierkę nadziei, że jeszcze nie wszystko stracone. Poza tym to był dopiero pierwszy odcinek, na którym większość uczestników i tak wypadła poza drogę.

fot. Jacek Mazur

Stawiając na czystą jazdę, bez zbędnych wizyt poza trasą, mieliśmy jeszcze szansę na powrót przynajmniej do pierwszej dziesiątki. Z takim nastawieniem z odcinka na odcinek odrabialiśmy straty. Po pierwszej pętli uplasowaliśmy się na 20 pozycji. Nie obyło się jednak bez przygód i „ratowań”. Na OES 3 mieliśmy wizytę w gospodarstwie na polanie, zastanawiając się, czy w ogóle nie zakończy się to u gospodarzy w ogródku – na szczęście udało nam się wrócić na drogę. Druga pętla była zdecydowanie szybsza. OES 5 Zagroń został jednak przerwany przez groźnie wyglądający wypadek załogi Janik/Stanis – na szczęście nikomu z załogi nic się nie stało. Trzecia pętla dała mi jednak najwięcej wrażeń – znając czasy i awansując z odcinka na odcinek podjęliśmy próbę walki przynajmniej o wysokie miejsce w klasie. I udało się! Ale miejscami było „grubo”… a nawet bardzo „grubo” – dało mi to tyle pozytywnej energii i emocji, że na samo wspomnienie  przechodzą mnie ciarki. 

Odnośnie czasów: OES 7 i 8 przejechaliśmy uzyskują drugi rezultat, zaś ostatni – zresztą mój ulubiony – wygraliśmy. W przypadku pozostałych kończyliśmy w pierwszej dziesiątce, co dało nam ostatecznie 6 pozycję w generalce i 3 w klasie!

Takiego biegu wydarzeń się nie spodziewaliśmy… Awans o 42 pozycje w tak ciężkich warunkach (deszcz, błoto, mgła) dodał nam skrzydeł!

Najnowsze

Sobotni wieczór w Singapurze pod dyktando Vettela

Alonso czy Webber? Ferrari czy Red Bull? Kwalifikacje na torze Marina Bay będą miały kapitalne znaczenie dla wyniku wyścigu, a częściowo wilgotny tor bardzo utrudnia zawodnikom życie.

Sebastian Vettel
fot. Red Bull

Częściowo suchy, częściowo wilgotny tor, 23 zakręty, numer 10 bardzo trudny z wysokimi krawężnikami, stosunkowo krótka prosta startowa. Tak jak przewidywaliśmy, ze względu na dużą wilgotnośc powietrza, szczególnie fragmenty nowej nawierzchni nie mają szans wyschnąć. To wszystko powoduje, że tor w Singapurze jest naprawdę bardzo wymagający. Trzecią sesję treningową niektórzy kierowcy rozpoczęli więc na oponach przejściowych, inni na twardej mieszance slick. Nawet Lewis Hamilton, który wygrał tutaj wyścig w 2009 roku miał trudności z prowadzeniem bolidu. Na skutek minimalnych błędów tor opuszczali tacy zawodnicy jak Mark Webber czy Michael Schumacher.

W ostatnich minutach treningu kierowcy wyjechali na supermiękkich oponach, czyli takim ogumieniu jakie używane będzie w kwalfikacjach. Ostatnie szybkie okrążenia niestety zrujnował innym zawodnikom Bruno Senna, który źle ocenił wejście w zakręt numer 18, nie miał wystarczająco miejsca, aby obrócić bolid i zatrzymał się poza linią toru. Najlepszy czas utrzymał Sebastian Vettel, który był szybszy od Fernando Alonso o  0,622 sekundy!

Robert Kubica, który wczoraj na skutek awarii wykonał w 2. treningu mniej okrążeń niż inni, wyjechał dziś na tor równo z rozpoczęciem sesji. W miarę upływu czasu poprawiał swoje wyniki i zakończył 3. sesję na 8. pozycji z czasem o 1,492 sekundy słabszym od wyniku Vettela.

Poz.

Nr

Kierowca

Zespół

Czas

Strata

Liczba
okrążeń

1

5

Sebastian Vettel

Red Bull-Renault

1’48.028

15

2

8

Fernando Alonso

Ferrari

1’48.650

0.622

16

3

2

Lewis Hamilton

McLaren-Mercedes

1’49.000

0.972

12

4

7

Felipe Massa

Ferrari

1’49.023

0.995

18

5

4

Nico Rosberg

Mercedes

1’49.056

1.028

17

6

6

Mark Webber

Red Bull-Renault

1’49.212

1.184

13

7

10

Nico Hülkenberg

Williams-Cosworth

1’49.304

1.276

17

8

11

Robert Kubica

Renault

1’49.520

1.492

16

9

14

Adrian Sutil

Force India-Mercedes

1’49.916

1.888

15

10

16

Sebastien Buemi

Toro Rosso-Ferrari

1’49.949

1.921

16

11

12

Vitaly Petrov

Renault

1’50.040

2.012

15

12

9

Rubens Barrichello

Williams-Cosworth

1’50.053

2.025

16

13

1

Jenson Button

McLaren-Mercedes

1’50.060

2.032

12

14

17

Jaime Alguersuari

Toro Rosso-Ferrari

1’50.067

2.039

16

15

3

Michael Schumacher

Mercedes

1’50.067

2.039

14

16

15

Vitantonio Liuzzi

Force India-Mercedes

1’50.868

2.840

16

17

22

Nick Heidfeld

Sauber-Ferrari

1’51.016

2.988

15

18

23

Kamui Kobayashi

Sauber-Ferrari

1’51.027

2.999

17

19

24

Timo Glock

Virgin-Cosworth

1’52.340

4.312

14

20

19

Heikki Kovalainen

Lotus-Cosworth

1’53.146

5.118

15

21

25

Lucas di Grassi

Virgin-Cosworth

1’53.297

5.269

15

22

18

Jarno Trulli

Lotus-Cosworth

1’53.681

5.653

17

23

20

Christian Klien

HRT-Cosworth

1’54.826

6.798

16

24

21

Bruno Senna

HRT-Cosworth

1’55.367

7.339

16

Najnowsze