Rajd „Wielkopolanki za Kółkiem” już 11 marca

Jedenastego marca, w niedzielę, w powietrzu pachnieć będzie już wiosną. Kobiety mają swoje święto, a ich koledzy z Automobilklubu Wielkopolski od kilkunastu już lat dla swoich wybranek i koleżanek przygotowują imprezę turystyczno-nawigacyjną - „Wielkopolanki za Kółkiem".

Imprezę specyficzną, bo dostępną tylko dla płci pięknej. Mężczyźni, nawet najbardziej zainteresowani motoryzacją, nie mają w tym dniu wstępu na Tor Poznań. W tę niedzielę, nitka Toru Poznań przeznaczona jest tylko i wyłącznie dla Pań. Będą one mogły wykazać się tutaj swoimi umiejętnościami podczas kilku prób sprawności. Z pewnością nie jednej z nich poziom adrenaliny podniesie się znacznie.

Poza próbami samochodowymi, uczestniczki będą mogły konkurować pomiędzy sobą w konkursie strzeleckim oraz w ciekawych próbach zręcznościowych. Nie zabraknie również konkursu na najładniej i najciekawiej przebraną (ubraną) załogę.

Poza Torem, zawodniczki zmierzą się z dwoma odcinkami turystyczno -nawigacyjnymi, gdzie na podstawie dostarczonych na starcie materiałów, będą musiały drogami Powiatu Poznańskiego, odwiedzić kilkanaście wskazanych obiektów. Trasę będą musiały pokonać dokładnie tak, jak przewidzieli jej autorzy i w ściśle określonym czasie, ale zgodnie z przepisami! Każdy błąd i każde spóźnienie jest odpowiednio punktowane i oddala od zwycięstwa.

Zwyciężczynie z pewnością będą zadowolone z pucharów, upominków oraz samochodów na weekend z pełnymi zbiornikami paliwa od kilku poznańskich dealerów.

Rajd „Wielkopolanki za Kółkiem” jest współfinansowany ze środków Powiatu Poznańskiego.

Najnowsze

Klasyki za 1,7 mln złotych na aukcji w Polsce

BMW kupione podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w RFN w 1974 roku przez jednego z legendarnych Orłów Górskiego, a może prekursorski „Baby Benz” lub „najpiękniejszy samochód świata”. Wiosenna aukcja Ardor Auctions podzieli zabytkowe auta na dwie główne sekcje: kultowe ikony motoryzacji oraz funkcjonalne, stylowe klasyki. Co wybiorą miłośnicy motoryzacji, dowiemy się już 17 marca.

Jeśli istnieje samochód, który jest najbardziej kojarzony z legendą polskiego futbolu, jest nim kultowe BMW 1802. Model pochodzi z najsłynniejszej w historii bawarskiego producenta serii „2”, która ugruntowała pozycję BMW na rynku motoryzacyjnym. Prezentowany na aukcji pomarańczowy egzemplarz należał z dużym prawdopodobieństwem do Antoniego Szymanowskiego – obrońcy i wieloletniego zawodnika Wisły Kraków, dwukrotnego reprezentanta Polski w Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej. Kwestii pochodzenia auta należy przyjrzeć się bliżej – kilka identycznych egzemplarzy kupili polscy piłkarze podczas mundialu w RFN w 1974 roku, gdzie zdobyli trzecie miejsce wśród najlepszych drużyn świata. Wiele z aut zmieniało właścicieli, dlatego nie ma pewności co do nazwiska oryginalnego piłkarza-właściciela. Szacowana wartość tego wyjątkowego auta z 1974 roku to 35 000-50 000 zł (cena wywoławcza: 28 000 zł). Innym samochodem, który z pewnością wzbudzi ogromne zainteresowanie będzie Jaguar E-Type z 1973 roku nazwany przez Enzo Ferrari „najpiękniejszym samochodem świata”. Szacowana wartość tego brytyjskiego klasyka w wersji coupe to 150 000-180 000 zł, zaś cena wywoławcza to 130 000 zł. Klasy nie można odmówić również pochodzącemu z 1974 roku zgrabnemu włoskiemu coupe – Alfa Romeo GT 1600 szybko zdobył popularność i miejsce wśród najbardziej cenionych projektów włoskiej marki. Karoserię prezentowanego na wiosennej aukcji modelu zdobią stylizowane naklejki, które przywodzą na myśl rajdowe sukcesy Alfy Romeo z lat 60. i 70. Szacowana wartość tego klasyka to 70 000-90 000 zł, natomiast cena wywoławcza to 45 000 zł.

Legendy motoryzacji na czterech kółkach
Każda marka samochodowa w historii może poszczycić się kilkoma modelami, które wpisały się w historię motoryzacji wynosząc na piedestał również samą markę. Przykładem może być pochodzący z 1959 roku Jaguar XK150S, bezprecedensowa gwiazda wiosennej aukcji Ardor Auctions. Wyprodukowany w okresie największej świetności brytyjskiej marki stał się jednym z najważniejszych modeli w historii Jaguara (szacowana wartość 450 000-600 000 zł, cena wywoławcza to 380 000 zł). Kolejnym kultowym samochodem jest Porsche 911S Targa z 1977 roku, który przez wielu uznawany jest za kwintesencję klasycznego stylu Porsche. Szacunkowa cena modelu prezentowanego podczas wiosennej aukcji Ardor Auctions to 200 000-240 000 zł (cena wywoławcza to 160 000 zł). Kiedy myślimy o angielskiej motoryzacji, jednym z pierwszych skojarzeń jest Mini – to  małe, miejskie auto, którego produkcję rozpoczęto w latach 60., podbiło serca kierowców na całym świecie. Ostatnia seria klasycznego Mini, dostępna na rynku od 1995 roku to najbardziej dopracowana odsłona „brytyjskiego malucha” – prezentowany na wiosennej aukcji model Mini Cooper pochodzi z 1998 roku i od początku był w posiadaniu jednej rodziny w Niemczech, jego szacowana wartość to 55 000-70 000 zł, natomiast cena wywoławcza to 40 000 zł. 

Stylowe youngtimery
Wśród licytowanych samochodów znajdą się również modele, które dzięki wrodzonej elegancji cieszą się niegasnącą popularnością i zainteresowaniem miłośników motoryzacji i kolekcjonerów. Wyjątkowy youngtimer, Maserati Ghibli z 1997 roku  jest przykładem finalnej ewolucji modelu biturbo i najbardziej dopracowanym spośród wszystkich aut tej serii. Wartość tego unikatowego, włoskiego coupe, charakteryzującego się przyzwoitą trwałością, szacuje się na 120 000-140 000 zł (cena wywoławcza to 90 000 zł). Z kolei Mercedes Benz E320 typoszeregu W124 jest synonimem solidności i jakości niemieckiej marki i najbardziej poszukiwaną wersją silnikową. Ten wygodny i stylowy 4-osobowy kabriolet pochodzący z 1993 roku oferowany podczas marcowej licytacji Ardor Auctions jest wyposażony w stosunkowo mocny i bezawaryjny silnik o pojemności 3.2 litra. Jego szacowana wartość to 85 000-110 000 zł, natomiast cena wywoławcza to 55 000 zł. Na wiosennej aukcji pokazany zostanie również tzw. „Baby Benz” – czyli Mercedes-Benz 190E. To najmniejsze auto w gamie producenta, będące prekursorem późniejszej klasy C, zostało wyprodukowane w 1987 roku. Prezentowany model, należący do kultowej serii 190E w wersji silnikowej 2.3 16, stworzonej przy współpracy z brytyjską firmą Cosworth, zaprojektował Bruno Sacco – słynny stylista niemieckiej marki. Szacunkowa wartość „Baby Benz” to 40 000-60 000 zł. (cena wywoławcza to 20 000 zł). Pełne stylu, elegancji, a przy tym solidnie wykonane modele z wyjątkową historią pójdą pod młotek już 17 marca. Na wiosennej aukcji znajdzie się łącznie 16 obiektów, w tym 14 samochodów i 2 motocykle.

Aukcja Samochodów Klasycznych i Motocykli: 17 marca 2018, godz. 17, DESA Unicum, ul. Piękna 1a, Warszawa
Wystawa obiektów: 16 marca 2018, godz. 11-20 oraz 17 marca, godz. 11-17, DESA Unicum, ul. Piękna 1a, 0Warszawa

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Mitsubishi Elipse Cross do Hotelu Stok w Wiśle

Tylko cztery godziny jazdy samochodem ze stolicy dzieli nas od wspaniałych widoków Beskidu Śląskiego, świetnie przygotowanych stoków narciarskich i pomysłowego spędzania czasu z rodziną w Hotelu Stok. Masz małe dzieci i nie wiesz co z nimi robić w zimę? Ten artykuł jest dla Ciebie!

Jako mama dwulatki szukam miejsc, do których da się dotrzeć szybko i bezstresowo (trasą katowicką, a potem aż za Bielsko-Białą dwa pasy non stop) i jednocześnie, aby ta lokalizacja była nafaszerowana atrakcjami dla dzieci. Nie wiedziałam o tym, że rezerwując kilkudniowy pobyt w Hotelu Stok, spotka moją rodzinę w tym obiekcie tyle miłych wrażeń.

Pokoje w standardzie hotelowym są wyposażone w duże, wygodne łóżko / łóżka, telewizor LED, wifi, sejf, łazienkę z prysznicem (i suszarką) oraz lodówkę. Do mojego pokoju, na moją prośbę, wstawiono nowiutkie łóżeczko dziecięce, z prześliczną pościelą (Hello Kitty) – cóż moja córka była zachwycona! Dodatkowo pokoje mają tarasy, na których – przy dobrej pogodzie – można się opalać! A widoki z okna? Takie!

Raj dla dzieci
Na 150 metrach kwadratowych zgromadzono wszystko to, co zarówno malusieńkie tygryski, jak i starszaki, lubią najbardziej. Po pierwsze ogromny basen z piłeczkami, na którego środku jest spora zjeżdzalnia, a obok tunel do zjeżdżania. W kąciku basenu zlokalizowano też nieduży materac, który sprężynując służy jako – tak uwielbiana przez dzieci – trampolina. Jest też mini ścianka wspinaczkowa, niewysoka, ale wystarczająca, aby dzieci próbowały swoich sił w starciu z uchwytami. Obok znajduje się pokój z łamigłówkami na ścianach, panelem ściennym z klockami, jest strefa maluszka, edukacyjne moduły ścienne, oraz panele interaktywne Fox Box (można np. kolorować na ekranie różnymi kolorami obrazki – moja dwuletnia Mia to uwielbiała!). Można tu spędzić naprawdę wiele godzin z dzieckiem – wchodzi się bez butów, a miła w dotyku i kolorowa wykładzina sprzyja rodzinnej, domowej atmosferze zabawy.

Ale to nie wszystko, bo takich pokojów jest kilka! Właściwie każda część hotelu (są trzy moduły hotelu) ma swoją, a na korytarzach rozstawione są równiez kąciki do rysowania dla dzieci, z kredkami i blokami pełnymi kolorowanek. Jakby tego było mało jest też: pokój z playstation dla młodzieży i móstwem zabawek dla maluszków, mini biblioteka, są gry planszowe i kącik plastyczny przy restauracji, ale także cymbergaj, piłkarzyki, bilard i tenis stołowy!

Jednak ile można siedzieć w hotelu, kiedy na dworzu tak pięknie! Śnieg skrzy w słońcu, a temperatura na minusie? Dosłownie kilkadziesiąt metrów od hotelu (3 minuty spacerkiem z maluszkiem) hotel zorganizował zimowy plac zabaw (przy Stacji Narciarskiej Stok, wstęp 10 zł za nielimitowane czasowo, jednorazowe wejście). To miejscem na zimowe wariactwa zarówno dla maluszków, jak i dzieci troszkę starszych. Na dobry poczatek karuzelz Sun Kid Rotondo, do której przymocowane są specjalne pontony, sunące po śliskim śniegu. Karuzela kręci się wolno i spokojnie, a dzieci po entuzjastycznym kręceniu (obsługujący zmienia kierunek), czasem z tego relaksu zasypiają… Dla dzieci spragnionych szybszych atrakcji jest górka do zjeżdżania na saneczkach ze specjalnym przenośnikiem taśmowym, dzięki którym bez wspinania się można dostać się na szczyt górki. Do dyspozycji są trzy rodzaje sanek do zjazdów, które – zapewnia – wyzwolą zarówno w dzieciach, jak i rodzicach mnóstwo endorfin! Zabawę można zakończyć rzucając śnieżkami do kolorowej, dmuchanej tarczy snow ball wall.

Jeśli Wasze dziecko będzie miało jeszcze siłę – a dzieciom jak wiadomo akumulatory wyczerpują się zdecydowanie wolniej niż nam – to możecie jeszcze skoczyć na basen! Na naszych najmłodszych czeka tam zabawa w brodziku ze zjeżdżalną i jeżykiem wodnym.

Uczta dla ciała
Aktywny wypoczynek? Proszę bardzo! Hotel Stok, jako jedyny obiekt w Beskidach, ma własne wyciągi narciarskie, zlokalizowane bezpośrednio przy hotelu – wychodzisz w stroju z hotelu i za kilka metrów wsiadasz na wyciąg kolei linowej (4-osobowa kanapa). Do dyspozycji są trzy trasy narciarskie: czerwona – 850 m dł. (200 m różnicy poziomów), niebieska – 1000 m dł. (200 m różnicy poziomów), niebieska dla dzieci i początkujących z wyciagiem talerzykowym – 150 m dł. (tzw. półka ćwiczebna, 18 m różnicy poziomów). Trasy są sztucznie naśnieżane, oświetlone i ratrakowane, a warunki można sprawdzić na www.stokstacjanarciarska.pl (stok czynny od 8 do 21). Nie uświadczysz tu żadnych kolejek, a po wjeździe na górę czeka Cię nie tylko przepiękny widok z tarasu, ale i bar. Cudownie!

Jak się zmęczysz i zgłodniejszesz, to można zjechać wprost do karczmy góralskiej u podnóża stoku, z pysznym, regionalnym jedzonkiem, gdzie przy muzyce regionalnej warto zasmakować wyśmienitych dań z grilla. Smak aromatycznego karczka z  grilla, oscypków z żurawiną, domowego żurku, grzanego winka, czy gorącej czekolady pozostają na długo w pamięci.

Relaks, odprężenie i witalność
Po nartach i mroźnych spacerach warto się rozgrzać w strefie wellnes, zaprojektowanej wg najnowszych trendów (trochę podróżuje, to wiem 😉 – w sumie to 8 pomieszczeń do różnych form rekreacji i odnowy. Jest tu łaźnia parową, wanna Spa z hydromasażem, łaźnia aromatyczna, Caldarium, sauna infrared (promieniowanie podczerwone), biosauna – sauna góralska, sauna sucha, strefa wypoczynkowa z brodzikiem Kneippa i prysznic wrażeń. Poza tym oczywiście można popływać w dużym basenie z systemem dysz do hydromasażu oraz rozgrzać się w jednej z dwóch 8-osobowych jacuzzi z podgrzewaną wodą.

Dla rozruszania kości, lub, tak jak w moim przypadku, w ramach spalania zbędnych kalorii warto się udac do siłowni, świetnie wyposażonej, m.in. z kilkoma bieżniami, orbitrekiem, rowerem, wioślarzem, urządzeniem tyu „brama” i atlasem dwystanowiskowym. Jest z czego wybierać!

Recenzję hotelu przeczytaj też na kasiafrendl.pl

Ale najwspanialsze jest tu Spa Botanica – oczywiście kobiety, ale także mężczyźni znajdą tu ukojenie dla ciała i ducha. Wspaniałe masaże i spektakularne zabiegi sprawią, że poczujecie się tu młodsi, zrelaksowani, zaopiekowani. Profesjonalna obsługa (kosmetolog) doradzi najbardziej wskazane dla Was programy, rytuały, a na odchodne zostaniecie obdarowani próbkami kosmetyków, do pielęgnacji w domu.

Wieczorem czas można spędzić w kręgielni, 4 torowej, besznurowej. To świetne miejsce do zabawy i rywalizacji, spróbowania własnych sił nie tylko w grze w kręgle, ale także przy stołach bilardowych. Obok jest bar nocny – dzie barmanii serwują wyszukane drinki i dobre trunki – oraz, dla chętnych, jest też dyskoteka.

Coś dla smakoszy
Jesteś na basenie? Możesz ochłodzić się pysznymi koktajlami, napojami, spróbować pysznych wypieków z hotelowej cukierni, czy wspaniałych deserów lodowych, bo bar jest przy basenie. Idziesz w kierunku jednego z pokojów dla dzieci, do restauracji, również mijasz bar (niedaleko recepcji). Na codzień żywisz się w restauracji Panorama, gdzie zjesz przepyszne śniadania i sycące, zróżnicowane obiadokolacje. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – dzieci: zupki mleczne i kaszki, czy płatki, a na deser placuszki, dorośli jajka pod różnymi postaciami, boczek, kiełbaski i mnóstwo regionalnych wędlin i serów – wszystko to zagryzane ciepłymi bułeczkami własnego wypieku. Poranną ucztę można zakończyć owocami lub ciastem z hotelowej cukierni. Obiadokolacja A po obiedzie są też lody – przepyszne!

Nic tak nie cieszy, jak miło i aktywnie spędzony czas z dziećmi, partnerem. Ale nie zapominajmy o swoich przyjemnościach – ten hotel zapewni wypoczynek dla każdego członka rodziny.

Wszystko to i wiele więcej znajdziecie tu:

Hotel Stok**** SKI&SPA
ul. Jawornik 52A, 43-460 Wisła
33 856 41 00
recepcja@hotelstok.pl
www.hotelstok.pl

Najnowsze

Test Mercedes GLE 350d – rodzinnie i ekskluzywnie

Samochód, który dla Was testuję, rozpoczął swoje życie w 2011 roku jako trzecia generacja modelu ML. W 2015 roku, przy okazji liftingu, Mercedes postanowił ujednolicić nazewnictwo swoich produktów i dotychczasową nazwę zmieniono na GLE.

Rozszyfrowując kod producenta wiemy, że mamy do czynienia z dużym SUV-em, który w typoszeregu klasycznych modeli odpowiada wielkością Mercedesowi Klasy E. Czy zatem auto, które debiutowało na rynku 6 lat temu, a w wersji po liftingu jeździ po drogach już ponad 2 lata, może wciąż konkurować na bardzo wymagającym rynku dużych SUV-ów premium?

Rynek aut luksusowych rządzi się swoimi prawami. Produkty poszczególnych marek istnieją na rynku o wiele dłużej, niż ich mniejsze i tańsze odpowiedniki, które poddawane są modyfikacjom z częstotliwością co 2 lata, a najpóźniej po pięciu wprowadzany jest nowy model. Klienci szukający produktów premium podchodzą do zakupu samochodu dużo spokojniej i nie oczekują od producentów wyścigu na zmianę kształtu reflektorów, listewek, czy koloru tapicerki. Przykład Mercedesa GLE pokazuje, że zaawansowana technologia i najwyższej klasy materiały użyte do budowy samochodu skutecznie opierają się próbie czasu, a dość zachowawcza, elegancka stylistyka bardzo dobrze znosi jego upływ.

Mercedes GLE to bardzo duże auto. Długość 482 centymetry robi wrażenie, a szerokość niespełna 2 metry (bez lusterek) i wysokość niecałe 180 centymetrów są dopełnieniem majestatycznego wyglądu. Rozstaw osi 2915 milimetrów obiecuje, że również we wnętrzu spotkamy przestrzenie godne Wielkiego Kanionu.

Po otwarciu drzwi nie zawiedziemy się. Wnętrze Mercedesa jest bardzo obszerne. Z przodu na kierowcę czeka ogromny fotel, który z łatwością ustawimy w idealny sposób. Zgodnie z założeniami marki poczujemy się jak w klubie dla dżentelmenów. Materiały użyte do wykończenia wnętrza są najwyższej jakości. Skóra, naturalne materiały… jedynie część plastików udających drewno, jak roletka zasłaniająca uchwyty na kubki w dolnej części deski rozdzielczej mogłaby być wykonana lepiej. Nie do końca jestem zwolenniczką również lakierowanych na błysk elementów, bo wymagają ciągłego polerowania miękka ściereczką, żeby wyglądały ładnie i ekskluzywnie. Upływ czasu widać już nieco na konsoli środkowej, w której górnej części zamontowano wyświetlacz ustawień samochodu i multimediów. Zaprojektowano go trochę jakby nie mając pomysłu na jego umiejscowienie. Klimatyzacja w naszym egzemplarzu była tylko dwustrefowa, a dla tylnych pasażerów przewidziano jedynie nadmuch powietrza, bez możliwości regulacji. W aucie kosztującym trochę ponad 400 tysięcy złotych, jest to zbędna oszczędność.

Jeśli często jeździmy z tyłu, do pakietu możemy dokupić opcję podgrzewanej kanapy za 2032 złotych. Przestrzeni z tyłu jest bardzo dużo, a kanapa nie odbiega wygodą od przednich foteli i tu ogromny plus dla Mercedesa. Tu naprawdę poczujecie się jak prezes dużego międzynarodowego koncernu. Siedziska są długie i dobrze podpierają uda, a plecy znajdują ukojenie w mięciutkich oparciach. Jeśli podróżujecie z dziećmi , to nie musicie się martwić o ich wygodę i bezpieczeństwo. Na pokładzie są uchwyty isofix, a na szerokość zmieszczą się 3 foteliki. Na styk, ale wchodzą.

W bagażniku można by rozegrać finał pucharu Davisa. Jest bardzo przestronny, ma regularne kształty i pojemność 690 litrów. Niestety żeby go powiększyć należałoby zarządzić przerwę, bowiem foteli nie da się złożyć jednym ruchem. Na wzór starszych konstrukcji najpierw podnosimy siedzisko, a potem kładziemy oparcie. Na szczęście po złożeniu siedzeń powstaje idealnie plaska powierzchnia. W unoszonej elektrycznie klapie bagażnika brakuje przycisku, który po zamknięciu klapy od razu ryglowałby drzwi. O otwarciu bagażnika machnięciem stopą można jedynie pomarzyć, ale przypominam, że auto jest na rynku od sześciu lat.

Czas ruszyć tego kolosa. I tu od razu zaskoczenie. Samochód nie prowadzi się jak ciężarówka, a jak auto o numer mniejsze. Na asfalcie jest zwinne, sprawia wrażenie lekkiego. Pozostaje przy tym oczywiście wyjątkowo komfortowe. To w końcu Mercedes. Pneumatyczne zawieszenie radzi sobie z dużą masą bardzo dobrze i do pasażerów nie docierają praktycznie żadne odgłosy. Jedynie podczas pokonywania bardzo krótkich poprzecznych nierówności przedniej osi zdarzy się czasem lekko podskoczyć. Dziewięciostopniowa automatyczna skrzynia biegów zmienia przełożenia aksamitnie i niezauważalnie. Nawet podczas szybkiej redukcji, czy gwałtownego przyspieszania nie szarpie i reaguje dynamicznie. W trybie sport zawieszenie utwardza się, a biegi zmieniane są jakby bardziej surowo. To moje prywatne zdanie, ale opcja sport nie bardzo pasuje do luksusowego charakteru „Gieela”. Najlepiej sprawdza się w nim tryb Comfort, gdy duże nadwozie lekko faluje nad nawierzchnią, kołysząc pasażerów niczym w hamakach. Podczas szybkiej jazdy autostradą nadwozie obniża się o 1,5 centymetra obniżając jednocześnie środek ciężkości auta. Gdy musimy pokonać większe nierówności, na przykład holując przyczepę z naszą ukochaną łodzią możemy podnieść zawieszenie o 6 centymetrów. Dokupując pakiet offroadowy będziemy mogli zwiększyć prześwit o dodatkowe 3 centymetry. Może się to przydać, gdy będziemy chcieli dostać się do znajomych na parapetówkę, do nowo nabytej posiadłości gdzieś, gdzie słowo droga kojarzy się z dojazdówką dla traktorów.

Dzielność w lekkim terenie zaskakuje. Większość aut tego typu nadaje się głównie do zjechania jedną stroną na trawę, a Mercedes GLE jest w stanie wjechać w krajobraz naprawdę daleko. Moment obrotowy 620 Nm dostępny jest już przy 1600 obrotach co sprawia, że niewiele przeszkód jest w stanie go zatrzymać.

Jednak z 258 koni mechanicznych i wysokiego momentu korzystać będziemy przede wszystkim na asfalcie. Auto jest w stanie przyspieszyć do setki w 7 sekund i potrafi mknąć lewym pasem ponad 220 km/h. To wystarczy, żeby rozgonić większość maruderów. Pamiętajcie jednak, żeby zamówić GLE z opcjonalnym większym zbiornikiem paliwa, bo podczas dalekich podróży będziecie musieli często tankować, a potem znów wyprzedzać te same samochody…

Informację o zużyciu paliwa miałam sprytnie ominąć, bo w końcu kto kupujący taki samochód o tym myśli? Ale należy Wam się wiedza, że dane producenta, to niestety jedynie pobożne życzenia. Jeśli uda Wam się zejść poniżej 12 litrów w mieście, będziecie mogli nosić koszulkę z napisem „Mistrz Świata”. Na trasie, przy dobrych wiatrach osiągniecie wynik jednocyfrowy, ale dajmy już spokój. Kogo interesuje litr w tę, czy drugą stronę, jeśli jesteście w stanie kupić ten samochód.

Podsumowując: ten Mercedes mimo, że jest na rynku już tyle lat, wciąż potrafi pozytywnie zaskoczyć. Trójramienna gwiazda zdobiąca jego maskę jest gwarancją tego, co znajdziemy w środku i w jaki sposób będziemy się nim przemieszczać. Pewne archaizmy, czy niedociągnięcia funkcjonalne, należy traktować jak zmarszczki zdobiące szlachetną twarz kogoś nam bardzo bliskiego. Bliskiego, bo gdy wejdziemy z nim w bliższe relacje, ciężko będzie się nam z nim później rozstać.

NA TAK
– olbrzymie wnętrze;
– równie olbrzymi bagażnik;
– dynamiczny silnik;
– komfort jazdy.

NA NIE
– niektóre plastiki kokpitu;
– skomplikowane składanie kanapy (jak na dzisiejsze standardy).

Dane techniczne Mercedes GLE 350d

Silnik:

Wysokoprężny V6 – Turbo

Pojemność skokowa:

2987 cm3

Moc:

258 KM przy 3400 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

620 Nm przy 1600 obr./min

Skrzynia biegów:

Automatyczna 9 stopniowa

Prędkość maksymalna:

225 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

7,1 s

Długość/szerokość/wysokość:

4819/1935/1796 mm

Najnowsze

Test Opel Astra Sports Tourer – zwykły niezwykły

Opel od chwili pojawienia się na rynku Volkswagena Golfa, zawsze pozostawał w cieniu swojego niemieckiego konkurenta. Wyniki sprzedaży obydwu marek pokazywały, że zarówno wcześniej model Kadett, jak i później Astra traciły nieco do najpopularniejszego kompaktu świata. I wreszcie koncern General Motors wyprodukował model, który bez kompleksów może konkurować o miano najlepszego samochodu w klasie kompakt - najpopularniejszej klasie.

Opel Astra kontynuuje linię stylistyczną swojego poprzednika. Linia auta jest pełna obłości, ale projektanci nadali jej teraz więcej wyrazistości. Dodatkową ekstrawagancją jest ciekawie poprowadzona nad linią okien srebrna listwa, która staje się charakterystycznym elementem nowych Opli. Optycznie skraca ona nadwozie o długości 4702 mm i nadaje linii lekkości.

Bardzo wygodne fotele ergonomiczne AGR, które mogą zostać wyposażone w funkcje masażu, podgrzewania i wentylacji, to jedna z najlepszych rzeczy, jaka może się wam przydarzyć w klasie kompaktów. Całodzienne podróżowanie Astrą należy do zajęć z kategorii przyjemnych, a skromnie urządzona deska rozdzielcza dopełnia uczucia przestronności i przejrzystości. Znane z poprzednika wszechobecne przyciski zniknęły z konsoli, a ich miejsce zajął wyświetlacz centralny kryjący w sobie menu pozwalające sterować większością opcji. Ciekawym rozwiązaniem jest możliwość sparowania telefonu z systemem w taki sposób, żeby móc wykorzystywać aplikacje telefonu podczas jazdy. Wykorzystując więc opcję Android Auto czy Apple CarPlay wzbogacimy system o dostęp do serwisów streamigowych i innych aplikacji.

Na tylnej kanapie jest równie komfortowo, ale najwygodniej będzie dwóm pasażerom. Zewnętrzne siedziska mogą zostać wyposażone w funkcję podgrzewania. Dodatkowo nad głowami pasażerów, ze względu na łagodniej opadający dach jest więcej przestrzeni niż w wersji hatchback.

Silnik naszej Astry to jednostka wysokoprężna o pojemności 1,6 l i mocy 136 KM. Za dynamiczne nabieranie prędkości odpowiada jego moment obrotowy równy 320 Nm dostępny od 2000 obrotów na minutę. Sprzężony został z sześciostopniową, automatyczną skrzynią biegów, która dba o to, by silnik pracował w zakresie maksymalnego momentu. I rzeczywiście, auto jest dynamiczne, choć klasyczna konstrukcja skrzyni biegów nie robi z niej sportowca. Samochód przyspiesza sprawnie i subiektywnie szybciej niż podają to liczby. Pierwsza setka pojawia się po 10,1 sekundy, a rozpędzanie powinno zakończyć się po osiągnięciu prędkości równiej 200 km/h. Jednak w silnikach zasilanych olejem napędowym najważniejsza jest elastyczność. I tutaj Astra pokazuje swój pazur. Dynamika jest na wysokim poziomie, a elastyczność wzorowa. Nie ważne, z jakiej prędkości zaczniecie się rozpędzać, uśmiech pojawi się na waszych twarzach.

Często zapominamy wspomnieć o układzie hamulcowym. W przypadku Opla Astry należy się słowo uwagi. Samochód hamuje rewelacyjnie, pozostając przy tym idealnie na swoim torze jazdy.

Diesel to także synonim oszczędności. I w tej kwestii kompakt produkowany w Gliwicach także spisuje się znakomicie. Zużycie na poziomie 5,5 litra na każde 100 kilometrów nie jest jakimś wielkim wyczynem. Nawet szybka jazda autostradą nie powinna wywołać wyższego wskazania niż 7 litrów. Przepisowa jazda drogami krajowymi będzie skutkować zużyciem na poziomie 4,5 litra. W aucie z automatyczną skrzynią biegów to wynik znakomity.

Podstawowa wersja Opla Astry Sports Tourer kosztuje 63800 zł. Za te pieniądze dostaniemy podstawową wersję Essentia ze stukonną, benzynową jednostką o pojemności 1,4 l i klimatyzacją manualną. Testowy egzemplarz w wersji Elite to wydatek przynajmniej 97700 zł. Będzie to jednak kompletnie skonfigurowany samochód mający na liście wyposażenia nawet matrycowe światła LED, które oświetlają drogę w sposób, w jaki nie robi tego nikt inny w klasie kompakt.

Astra typoszeregu „K” to zupełnie nowa jakość w gamie modelowej Opla. Samochód jest dopracowany w szczegółach, wyposażony w dynamiczny silnik i wyróżnia się obszernym wnętrzem. Dodatkowo jest lżejszy od swojego poprzednika o 200 kilogramów. To ogromne osiągnięcie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że samochód spełnia najwyższe standardy dotyczące bezpieczeństwa. A do tego Opel produkuje Astrę w fabryce w polskiej fabryce w Gliwicach.

NA TAK
– ilość miejsca wewnątrz;
– dobre spasowanie elementów;
– dynamiczny układ napędowy;
– rewelacyjnie niskie zużycie paliwa.

NA NIE
– brak jakichkolwiek elementów mocujących w bagażniku;
– wysoka cena zakupu.

Dane techniczne Opel Astra Sports Tourer

Silnik:

Wysokoprężny, doładowany R4

Pojemność skokowa:

1598 cm3

Moc:

136 KM przy 3500 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

320 Nm przy 2000 – 2250 obr./min

Skrzynia biegów:

Automatyczna, 6 biegów

Prędkość maksymalna:

200 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

10,1 s

Długość/szerokość/wysokość:

4702/1809/1510 mm

Najnowsze