Rajd Polski nie tylko z autami WRC

Na tak lubiane przez kierowców rajdowych szybkie mazurskie szutry wyjadą nie tylko załogi w najlepszych i najmocniejszych samochodach WRC. Na trasach 19 odcinków specjalnych LOTOS 72. Rajdu Polski zmierzą się także zawodnicy rywalizujący w samochodach klasy RRC, S2000 czy R5. Wśród nich również toczy się walka o mistrzowski tytuł w kategorii WRC 2.

W Rajdowych Mistrzostwach Świata można walczyć o tytuł najlepszego kierowcy globu w czterech różnych klasach. Pierwszą, a zarazem najważniejszą i najbardziej prestiżową, jest naszpikowana gwiazdami kategoria WRC. Jak nazwa wskazuje – bronią w tej walce są World Rally Cars, czyli samochody WRC. Za plecami czołówki toczy się bitwa w klasyfikacji WRC 2, w której mogą ścigać się zawodnicy dysponujący autami rajdowymi klasy S2000, RRC lub R5. Silniki samochodów w klasie WRC 2 mają moc około 280 KM, przenoszoną na wszystkie cztery koła. W sezonie 2013 triumfatorami tej kategorii zostali Polacy – Robert Kubica i Maciej Baran.

Oprócz tego, w ramach mistrzostw świata, załogi walczą o tytuł w kategorii WRC 3, w której dopuszczone są rajdówki z napędem na jedną oś i silnikami z, lub bez turbodoładowania. Dla obiecujących talentów FIA przygotowała kategorię młodzieżową. W Junior World Rally Championship kierowcy w wieku do 28 lat ścigają się wyłącznie w przednionapędowych Citroenach DS3 R3. Wśród kierowców, którzy zwyciężali w przeszłości w juniorskiej kategorii są takie gwiazdy jak Sebastien Loeb (2001), Dani Sordo (2005) czy Sebastien Ogier (2008).

W LOTOS 72. Rajdzie Polski przed zadaniem obrony pozycji lidera klasyfikacji WRC 2 stanie Katarczyk Nasser Al-Attiyah, dla którego będzie to debiut na mazurskich szutrach, chociaż nie w pierwszym rajdzie w naszym kraju. Al.-Attiyah ma już bowiem za sobą start w Baja Poland 2014. Po sześciu rundach tegorocznych mistrzostw, wielokrotny mistrz Bliskiego Wschodu i dwukrotny triumfator legendarnego Rajdu Dakar ma na swoim koncie 60 punktów. Na szutrach Sardynii Al-Attiyah wywalczył 5. miejsce w WRC 2 zdobywając 10 punktów. Dwa oczka więcej zdobył jego rodak – Abdulaziz Al-Kuwari, niwelując tym samym stratę do Nassera do trzech punktów. Wicelider Al-Kuwari, który w sezonie 2012 rywalizował już na Mazurach za kierownicą MINI Coopera S2000, nie zdecydował się jednak na start w 7. tegorocznej rundzie mistrzostw świata.

Trzecie miejsce w klasyfikacji WRC 2 przed LOTOS 72. Rajdem Polski zajmuje Jari Ketomaa, który do tej pory zgromadził 55 punktów. W poprzedniej edycji polskiego klasyka rywalizacja doświadczonego Fina z estońskim kierowcą Ottem Tanakiem była ozdobą walki w kategorii WRC 2. W tym roku to właśnie Ketomaa będzie jednym z głównych faworytów do triumfu w WRC 2 w Polsce.

Przed LOTOS 72. Rajdem Polski wiatr w żagle złapał Jurij Protasow (4. miejsce i 47 pkt.). Na Sardynii Ukrainiec zwycięsko wyszedł z zaciętej batalii z włoskim weteranem Paolo Andreuccim i wzbogacił się o 25 punktów. Z pustymi rękami śródziemnomorską wyspę opuścił młody francuski talent, czyli Stephane Lefebvre, więc w Mikołajkach z pewnością będzie chciał odrobić straty i poprawić swoją lokatę w punktacji (5. miejsce i 35 pkt.). Kierowca Citroena DS3 R5 zdążył już pokazać skuteczność na mazurskich oesach. W LOTOS 71. Rajdzie Polski Lefebvre zdominował rywalizację w Junior WRC.

Do walki o czołowe lokaty w kategorii WRC 2 z pewnością włączą się skandynawscy kierowcy fabrycznego zespołu Skody. Do Mikołajek ekipa z Mladej Boleslav przywiezie dwie Fabie. Za kierownicą najnowszych rajdówek klasy R5 zasiądą Pontus Tiidemand (6. miejsce i 25 pkt. w WRC 2), Esapekka Lappi (mistrz Europy 2014, a także zwycięzca rajdu Polski z 2012 r.). Oprócz Szweda i Fina, za kierownicą Fabii R5 pojedzie także niemiecki kierowca Armin Kremer (mistrz Europy z 2001 r., aktualnie 8. w klasyfikacji WRC 2).

Swój start w Polsce zaanonsował także Nicolas Fuchs (7. miejsce i 24 pkt.). Peruwiański kierowca rok temu zajął w Mikołajkach 6. lokatę w klasyfikacji WRC 2. W kategorii WRC 2 LOTOS 72. Rajdu Polski powalczy także wielu innych znanych zawodników, wśród nich Krzysztof Hołowczyc. Trzykrotny zwycięzca Rajdu Polski pojedzie Fordem Fiestą R5, podobnie jak mistrz Francji – Julien Maurin. Magia polskiego klasyka przyciągnęła także na start Jonathana Hirschi’ego ze Szwajcarii (Peugeot 208 T16), mistrza Australii Scotta Peddera (Fiesta R5) a także ubiegłorocznego triumfatora cyklu Drive Dmack Cup – Sandera Parna (Fiesta R5). Z zapowiadanego startu w Mikołajkach zrezygnował aktualny lider mistrzostw Europy – Irlandczyk Craig Breen (Peugeot 208 T16). O pierwsze punkty w klasyfikacji WRC postara się za to Estończyk Karl Kruuda (Citroen DS3 R5). Na Mazurach nie zabraknie też trzeciego rok temu w WRC 2 – Saudyjczyka Yazeeda Al-Rajhi’ego (Fiesta RRC).

Stawkę 30 załóg rywalizujących o punkty w WRC 2 podczas LOTOS 72. Rajdu Polski uzupełnią polscy kierowcy,  zawsze groźni w swojej domowej rundzie WRC. Wśród nich zobaczymy Jarosława Kołtuna i Radosława Raczkowskiego (Fiesty R5), a także Zbigniewa Staniszewskiego (Peugeot 207 S2000) oraz Huberta Ptaszka (Fiesta S2000). Do rajdu zgłosili się także (choć nie w kategorii WRC 2) Maciej i Krzysztof Oleksowicz (obaj w Fiestach R5).

LOTOS 72. Rajd Polski, siódma runda Rajdowych Mistrzostw Świata FIA zostanie rozegrany w dniach 2 – 5 lipca 2015 roku, już po raz jedenasty z bazą w Mikołajkach. Areną zmagań najlepszych kierowców świata będzie 19 szutrowych odcinków specjalnych o długości 313 kilometrów, w tym trzykrotnie rozgrywana próba na torze Mikołajki Arena, gdzie kibice mogą podziwiać bezpośrednia walkę dwóch załóg. Wśród prób sportowych znajdzie się 5 nowych oesów, w tym dwukrotnie przejeżdżany odcinek Stańczyki, najdłuższy w rajdzie, a liczący blisko 40 km. Cała trasa obejmuje 1192 kilometry. Start i meta w centrum Mikołajek.

Najnowsze

Załoga Magda Wilk i Kacper Wróblewski zadowoleni po Rajdzie Bocheńskim

W dniach 12-13 czerwca odbyła się kolejna eliminacja Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Śląska - 3. Rajd Ziemi Bocheńskiej. W klasie Gość wystartowała również zawodniczka Automobilklubu Polski Magda Wilk, pilotowana przez Kacpra Wróblewskiego.

Magda Wilk: „Kolejne doświadczenie zebrane. Przede wszystkim cieszę się z niezawodności auta bo jednak na poprzednim rajdzie mieliśmy dość spore z nim problemy, które nie pozwalały całkowicie koncentrować się tylko na jeździe. Tym razem mogłam skupiać swoją uwagę wyłącznie na oesowych kilometrach. Nie było to dość łatwe bo upał dawał się we znaki i trzeba było naprawdę być mocno skoncentrowanym. Z samej jazdy na pewno byłam dużo bardziej zadowolona na mecie każdego odcinka. Teraz z perspektywy tych kilku dni wyłapuję błędy, analizuję czasy i wiem, że jeszcze sporo do poprawy. Jednak jak na drugi rajd tym autem i po takiej przerwie widzę, że wykonaliśmy spory krok do przodu. Na pewno odcinek Bo-Glass bardziej przypadł mi do gustu i pewniej się na nim czułam, co zresztą widać było po czasach. Nad takim Łapanowem jednak trzeba jeszcze popracować. Mam tylko nadzieję, że pomimo problemów z budżetem damy radę pojechać kolejne rajdy, żeby zrealizować plan na ten rok jakim jest maksymalne wykorzystanie potencjału naszego teamu i auta. Podziękowania dla  naszych partnerów i patronów: Koło Młodych Automobilklubu Polski, conaweekend.com, motocaina.pl, warszawa.pl oraz WrOOOOm TV. Naszym autem podczas rajdu zajmował się Alcar Service”.

Kacper Wróblewski: „Rajd nie był dla nas łatwy ale jesteśmy bardzo zadowoleni. Odcinki dość wymagające, przez co fragmentami trudne do opisania. Założeniem było zdobyć kolejne doświadczenie, jechaliśmy po naukę. Myślę, że w 100 % zostało to zrealizowane. Jechaliśmy bardziej płynnie i na pewno dużo szybciej niż na poprzednim rajdzie co nas bardzo cieszy. Widać progres i mam nadzieję, że pójdzie to dalej na przód i z rajdu na rajd będziemy zbliżać się do limitu naszego BMW”.

W 3. Rajdzie Ziemi Bocheńskiej załogi pokonały 5 odcinków z 6 zaplanowanych. Pierwszy odcinek niestety był wolnym przejazdem. Zwieńczeniem całego dnia był ostatni odcinek miejski w samym centrum Bochni.

Gosia Rdest szykuje się do startu na francuskim torze Magny-Cours

Najnowsze

Pierwszy obóz treningowy enduro dla kobiet!

Oto świetna propozycja dla polskich zawodniczek enduro! Motocyklowa Komisja Kobiet Międzynarodowej Federacji Motocyklowej (FIM) ogłasza nowe przedsięwzięcie: pierwszy obóz treningowy enduro dla kobiet. Obóz zostanie zorganizowany w Bilstain, w Belgii, w dniach 14-16 lipca 2014, przy wsparciu Federacji Motocyklowej Belgii (FMB) - Polkom pomocy udzieli Zespół ds. Kobiet PZM!

Trzydniowy obóz został zaplanowany tak, by zgrał się z przedostatnią rundą Pucharu Świata Enduro Kobiet 2015, która będzie miała miejsce  w Belgii w dniu 12 lipca.

Wykorzystując szeroką infrastrukturę i teren sławnego Bilstain, zawodniczki wszystkich poziomów, od początkujących aż po te z doświadczeniem rajdowym/wyścigowym, będą mogły skorzystać z eksperckich wskazówek Maurizio Micheluza, inspektora Enduro FIM, a także belgijskiego trenera Thierry’ego Klutz’a.

Program treningu będzie składał się z dwóch dni pełnych aktywności (9:00-18:00) oraz z trzeciego dnia, który rozpocznie się o 9:00 i zakończy o 15:00. Kurs obejmie szerokie spectrum umiejętności, tak by przygotować uczestniczki na wszelkie rodzaje imprez i terenów, takich jak testy ekstremalne, SuperEnduro i Sześciodniówka Enduro. W jego trakcie odbędzie się także szkolenie w kwestiach mechaniki, takich jak zmiana opony etc.

Chcesz mieć bolid Formuły 1? Jordan EJ12 właśnie trafił na aukcję!
Szef Komisji Enduro FIM Jean-Guillaume Meiller tymi słowami wypowiedział się o tym ekscytującym przedsięwzięciu: „Komisja Enduro z niecierpliwością czeka na ten obóz przygotowany wyłącznie dla zawodniczek. Kobiety to obecnie bardzo ważny element społeczności Enduro. Często widzimy, jak chętne są do startów w wyścigach, jak wracają z trasy z wielkimi uśmiechami, jak wstępują na podium, na co zasłużyły wielką odwagą i uporem. To niezwykle radosne dla nas wszystkich”.

„Podczas planowanych trzech dni obozu, który będzie przeprowadzony w towarzyskiej atmosferze, zawodniczki będą miały idealną okazję by podzielić się doświadczeniami, poprawić umiejętności oraz nauczyć się, że nic nie jest niemożliwe, nawet w Enduro! Chcielibyśmy podziękować FMB za wielkie wsparcie i goszczenie tego przedsięwzięcia, a także za dołożenie wszelkich starań, by dziewczyny opuściły go z przemożnym pragnieniem powrotu najszybciej jak to możliwe.”

Zawodniczki z Polski, które chciałyby  wziąć udział w obozie proszone są o skontaktowanie się  z Aleksandrą Knyszewską – przewodniczącą Zespołu Kobiet Polskiego Związku Motorowego (PZM): aleksandra.knyszewska@pzm.pl

Zespół Kobiet PZM zapewni wsparcie zawodniczkom z Polski, które wezmą udział w obozie treningowym.

Warunki uczestnictwa:

– posiadanie krajowej licencji motocyklowej PZM,

– wiek do 25 lat.

Po spełnieniu ww. warunków Biuro Sportu i Turystyki PZM wystawi niezbędne do uczestnictwa licencje FIM lub FIM Europe (wraz z ubezpieczeniem) oraz prześle do FIM i organizatora obozu pozwolenia na udział wraz z potwierdzeniem ubezpieczenia.

Informacje organizatora obozu treningowego  dotyczące miejsca, programu, zakwaterowania:

Miejsce: Domaine de Bilstain, www.rdmcbilstain.be

Data: 14-15-16 Lipiec

  • Dzień 1 (14/07/15): 9.00 – 18H00
  • Dzień 2 (15/07/15): 9.00 – 18H00
  • Dzień 3 (16/07/15): 9.00 – 15H00

Opłaty: wstęp do Bilstain 16 EUR/uczestniczka/dzień należy opłacić w „domenie Bilstain”, 60 EUR/zawodniczka należy opłacić na miejscu.

Proponowane zakwaterowanie, do opłacenia przez każdą zawodniczkę:Hôtel Le Midi – Rue du Midi 9 – 4800 Verviers (Petit-Rechain) Belgique Tel. +32(0)87-32 17 50 – Fax +32(0)87-32 17 59 info@hotellemidi.be http://www.hotellemidi.be 

Ceny: pokój 1-osobowy 57€ ze śniadaniem, 69€ pokój dwuosobowy ze śniadaniem, pensjonat lub apartamenty w Domaine de Bilstain. Prosimy o sprawdzenie warunków na stronach internetowych. Śniadanie od 5€/osoba/doba

Najnowsze

Mistrzostwa Polski MX Człuchów 2015

Na torze w Człuchowie odbyła się IV runda Mistrzostw Polski MX oraz Mistrzostw Kobiet MX.

Do Człuchowa przyjechało dwanaście zawodniczek, na czele z Joanną Miller (GAMK), naszą eksportową riderką startującą w Mistrzostwach Świata MX Kobiet. Joasia wcześniej pojechała (dla rozgrzewki) w MX2, by potem w swojej klasie odnieść bezapelacyjne zwycięstwo. Miller ciągle nie ma rywalki, która choćby w minimalnym stopniu mogłaby jej zagrozić. Szkoda tylko, że dalszy rozwój kariery Joasi stoi pod znakiem zapytania, bowiem sponsorzy jakoś nie kwapią się, aby wspomóc naszą reprezentantkę. Drugie miejsce zajęła Karolina Liszewska (KMCross Lublin), a trzecie rzadki gość na MP (a szkoda) Katarzyna Śron (Ostrowski Klub Motocrossowy).

1 19 Joanna Miller Gdański AutoMotoKlub KTM KTM MOTO 46 50 50 100
2 194 Karolina Liszewska KM Cross Lublin Yamaha   44 44 88
3 93 Katarzyna Śron Ostrowski Klub Motocrossowy Honda   40 40 80
4 38 Wiktoria Garbowska Automobilklub Gorzowski KTM KTM MOTO 46 36 38 74
5 171 Wiktoria Horodyńska ENDURO TEAM Kielce KTM   38 36 74
6 2 Karolina Jankowiak Automobilklub Głogów Yamaha   35 35 70
7 703 Maria Staniak Klub Motorowy TNT Yamaha   34 34 68
8 333 Dominika Orlik Automobilklub Gorzowski KTM   33 33 66
9 97 Agata Stachowiak MKS Nekla Yamaha   32 32 64
10 99 Blanka Kalisz Automobilklub Polski Suzuki   31 31 62
11 222 Sandra Śron Ostrowski Klub Motocrossowy Honda   30 30 60
12 87 Monika Harwas UKS Wiraż Cieszyn Yamaha   29 29 58

Wśród panów liga motocrossowa weszła na pełne obroty. Na torze w Człuchowie odbyła się IV runda Mistrzostw Polski MX z udziałem niemal całej krajowej czołówki. Niemal, bowiem w klasie Open zabrakło tym razem Łukasza Lonki (CAMK Poltarex), naszego najszybszego ridera, który tydzień wcześniej odniósł kontuzję na zawodach ADAC. Fakt ten skrzętnie wykorzystali konkurenci, najwyższy stopień pudła w Człuchowie przypadł w udziale znakomicie jeżdżącemu Karolowi Kędzierskiemu (KMCross Lublin), który dwukrotnie jako pierwszy przejeżdżał linię mety, zostając jednocześnie liderem w „generalce”. Jego najpoważniejszymi rywalami byli brat Łukasz (2.) (KMCross Lublin) i Luis Carstens (3.) (Motoklub Grabinek). Gdyby nie awarie motocykli na pewno do tej trójki dołączyłby Arkadiusz Mańk (CAMK Poltarex) czy znakomicie jeżdżący Maciek Więckowski (KMCross Lublin). O ogromnym pechu może także mówić Bartosz Sawczuk (CAMK Poltarex) także pretendent do podium, który uczestniczył w poważnie wyglądającej kraksie z Dominikiem Bolewiczem (Automobilklub Głogów). W pozostałych klasach również wiele się działo, a ekstremalne warunki w jakich przyszło startować zawodnikom zwłaszcza pierwszego dnia, zbierały obfite żniwo. Bardzo wysoka temperatura spowodowała, że albo odmawiały posłuszeństwa maszyny, albo kondycja. O ogromnym pechu może mówić dotychczasowy lider klasy Masters Jacek Lonka. Wygrywający w cuglach wcześniejsze rundy, tym razem musiał ustąpić pola konkurentom z powodu awarii skrzyni biegów. Jakby tego było mało, ścigając się w klasie Open zjechał do parku maszyn po kolejnej awarii Hondy (pożyczonej nb. od syna Łukasza). Nieobecność na torze aktualnego mistrza Polski skwapliwie wykorzystał jego największy rywal Jacek Olszewski (LKS Jastrząb Lipno). Inkasując maksymalną ilość punktów wysunął się na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. Czyżby miało dojść do detronizacji „króla” Lonki-Seniora? Walka o prymat w klasie zapowiada się naprawdę emocjonująco. Ale emocji nie zabrakło także w innych klasach, nawet w tej, w której pojechali najmłodsi zawodnicy. Motocykle o pojemności 65cc może nie robią takiego wrażenia jak potężne czterosuwy, ale o odpowiedni poziom adrenaliny zadbały same „młode wilczki”. Pasjonująca walka rozegrała się zwłaszcza pomiędzy Olafem Włodarczykiem (GAMK) i Damianem Zdunkiem (CAMK Poltarex). Tym razem swoje pierwsze, dlatego jakże cenne zwycięstwo odniósł dziewięcioletni Olaf. W tym roku przesiadł się z moto 50cc na 65-tkę i oto pierwsze, wspaniałe efekty. Zaskakująco zakończyły się także wyścigi w klasie 85cc. Niepokonany do tej pory Tomek Kucharczyk w pierwszym przejeździe zaliczył upadek, w drugim stracił tylny hamulec. Efekt? „Tylko” drugie miejsce, a przecież biorąc pod uwagę przygody na torze uzyskał wynik absolutnie zasługujący na uznanie. Natomiast prawdziwą klasę pokazał zwycięzca Filip Bukowicz, gwiazda gdańskiego AutoMotoKlubu. Trzeci był Dariusz Rapacz (MTR Osielec). Gdy zbliżał się start MX2, zarówno kibice jak i wielu zawodników z innych klas z ogromnym zainteresowaniem oczekiwało na pojawienie się nieobecnego do tej pory na zawodach Mistrzostw Polski Maćka Więckowskiego (KMCross Lublin). Startujący w wyścigach ADAC postanowił w końcu stanąć w szranki ze swoimi polskimi kolegami. No i pokazał wielką klasę jadąc najszybciej, niezwykle stylowo, agresywnie i dynamicznie. Oto czym owocuje praktykowanie na zagranicznych torach. Wielkie brawa! Ale mimo to, jeśli będzie nadal startować w Polsce i tak musi mieć się na baczności, bowiem zarówno drugi w klasyfikacji Karol Kruszyński (KM Wisła Chełmno), jak i trzeci Jakub Barczewski (ten sam, który na zawodach strefowych w Więcborku jadąc na „secie” objechał w klasie Open Arka Mańka ścigającego się na KTM 350cc) to groźni rywale.

Zdjęcie na górze jest autorstwa Xcross.

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Kontrowersje wokół startu zawodniczek motocrossowych w Człuchowie – list kobiet MX

W sieci zawrzało: najpierw pojawił się list o odczuciach zawodniczek startujących w polskich zawodach motocrossowych na temat zajść na minionej rundzie w Człuchowie, a następnie wypowiedź sędziego broniącego się przed zarzutami. Co my o tym sądzimy?

Nasz serwis internetowy, jako jedyny w polskich mediach traktujący tak szeroko o udziale kobiet w sportach motorowych, przygląda się przeróżnym zawodom, zarówno amatorskim, jak i tym profesjonalnym, w wielu dyscyplinach (motocyklowych i samochodowych), w których uczestniczkami są panie. Od 2009 roku, kiedy powstała Motocaina, same zorganizowałyśmy trzykrotnie zawody kartingowe dla kobiet oraz dwukrotnie samochodowy, amatorski Puchar Pań, a także wiele szkoleń z doskonalenia techniki jazdy dedykowanych kobietom. Z naszych własnych doświadczeń związanych z organizacją takich przedsięwzięć wiemy, że nie da się – niestety – przeprowadzić ich w sposób profesjonalny bez udziału mężczyzn, którzy dotychczas stanowili i nadal stanowią blisko 100-procentowe pokrycie zawodu sędziego. To również oni prowadzą biznesy związane z organizacją wszelkich sportów motorowych w Polsce, więc nie sposób uniknąć kontaktu z tym mocno zakorzenionym w latach 80-tych środowiskiem. To oni mają decydujące zdanie o sposobie przeprowadzania zawodów, czy pomiaru czasu (w naszych zawodach zdarzało się, że panie miały co do profesjonalizmu pomiaru wątpliwości, lecz nikt nie uznał ich protestu…). I tych, którzy w tym miejscu pomyślą o feminizmie, odsyłam do przeczytania definicji tego słowa (daleko nam do ideologii, ale z pewnością chcemy równości) i powrotu do lektury niniejszego tekstu.

Otóż problem tkwi nie w samych mężczyznach, a raczej ich podejściu do startu kobiet w sportach motorowych w ogóle. Zaczęło się właśnie od wspomnianego 2009 roku, kiedy zniesiono zakaz możliwości udziału kobiet w trenowaniu motocyklem na żużlu (tak – trudno to sobie dziś wyobrazić, ale przepisy zabraniały uczestnictwa dziewczynek, czy kobiet w szkółkach żużlowych). Wówczas pomyślałam, że warto założyć kobiecy portal motoryzacyjny, w którym dużo miejsca zajmie temat „kobiet w sportach motorowych” – bo idą zmiany na lepsze. Ku mojemu rozczarowaniu obserwuję, że niewiele się od tamtego czasu zmieniło. Choć zawodniczki – owszem – mogą trenować tę trudną dyscyplinę jaką jest żużel, to nadal spotykają się z pobłażliwym, nierównym traktowaniem.

Z nadzieją przypatrywałam się też rozwojowemu „zjawisku”, jakim było powstanie pucharu, a wreszcie mistrzostw motocrossowych kobiet. Dzięki zaangażowaniu Krzysztofa Hipsza i wsparciu tej ideii w Polskim Związku Motorowym, udało się – ku zaskoczeniu chyba wszystkich – przeprowadzić wiele udanych zawodów. Uczestniczek tej rywalizacji było naprawdę sporo – wyłoniły się z nich liczne talenty, które do tej pory kontynuują swoją przygodę z motocrossem, także poza naszym krajem (Joanna Miller, Zofia Radziwiłowicz). I gdy wydawało się, że choć w jednej dyscyplinie jest „normalnie” – nagle czytam o pewnej przykrej dla zawodniczek motocrossowych sytuacji, w ich liście zamieszczonym na Facebooku.

„WSTYD DLA SPORTÓW MOTOROWYCH!
Sytuacja opisuje karygodne zachowanie Głównego Sędziego wobec Kobiet w motocrossie! 13.06.2015 w Sobotę, na zawodach w Człuchowie (nad czym ubolewamy bo Człuchów zawsze był i jest miejscem dla Nas przyjaznym) miało miejsce zdarzenie co najmniej nieprzyjemne. Zostałyśmy potraktowane nie poważnie, z góry i bez szacunku! (Dopiero) po przyjeździe na miejsce i po opłaceniu całego wpisowego dowiedziałyśmy się że część toru będzie dla Nas wyłączona… Na pytanie dlaczego (chciałyśmy jechać całość jak wszyscy, i tak jak w ubiegłych latach) wybuchła ożywiona dyskusja w niemiłym tonie. Usłyszałyśmy najpierw że część wyłączona jest zbyt niebezpieczna dla Nas (absurd, było wiele innych miejsc na prawdę niebezpiecznych które były włączone w Naszą trasę) następnie wersja się nieco zmieniła i powiedziano że kibice nie mają tam dojścia a oprócz dwóch zawodniczek reszta jeździ słabo więc nie ma na co patrzeć (usłyszałyśmy to face to face, bardzo miło…). Ostatecznie- decyzja zapadła, nie da się nic zmienić. Z poczuciem gorszości musiałyśmy pogodzić się z sytuacją. Następnie w trakcie przygotowań do pierwszego wyścigu dowiedziałyśmy się o kolejnych „ciepłych“ słowach które padły z ust Pana Głównego Sędziego (z Olsztyna) Marcina S. że „Nasze wyścigi są nudne, i on to by tę klasę w ogóle zlikwidował“ do tego dołożył się również znany w środowisku Ojciec byłego zawodnika Pan K. cytat że „kobiety to są do pieprzenia a nie do jeżdżenia“… Przykre to bardzo, motocross Kobiet w Polsce rośnie w siłę, wiele osób wkłada wiele trudu w to żeby Nas promować, wspierać i po co to wszystko skoro za chwilę następuję zderzenie z taką ścianą! Ciężko pracujemy aby zarobić na wyjazdy, opłacić wpisowe, serwisować motocykl. Zawody kosztują niejednokrotnie wiele wyrzeczeń. Dla każdej z Nas jest to ogromna pasja, i przeżywanie najpiękniejszych chwil w życiu! Tym bardziej jest Nam ogromnie przykro z powodu zaistniałej sytuacji …
Podpisano,
Kobiety MX

Tematem zainteresował się magazyn „Świat Motocykli”, do którego – w reakcji na ich publikację listu Kobiet MX – sędzia pan Marcin Szanter wystosował pisemne wyjaśnienie. Można je przeczytać tu.

Cóż – jak wiadomo – tłumaczy się winny, czyli jednak pan sędzia ma coś na sumieniu… Co? Na pewno miałkie, niskie wypowiedzi „do czego są kobiety” – których to sformułowań, nawet nie sposób cenzuralnie skomentować. O zaistnieniu takowych informuje mnóstwo dziewczyn i stoi to w kontrze do zaprzeczeń jednego pana sedziego. Mogę jedynie się domyślać, jak było w rzeczywistości, jednak sądząc po wielokrotnie usłyszanych z ust przeróżnych sędziów, czy organizatorów (nawet naszych, motocainowych) zawodów – krzywdzących dziewczyny i ich umiejętności opinii – stoję murem za opinią Kobiet MX. Panowie chyba nie myślą zbyt długo o konsekwencjach swoich słów rzucając na prawo i lewo (zarówno do swoich kolegów po fachu, czy też „znajomych”, zaangażowanych w organizację zawodów kobiet) kąśliwe uwagi o zawodniczkach. A czasy się zmieniły. Na szczęście są portale społecznościowe, media, które tylko czekają na takie kontrowersyjne tematy – zatem – czas uważać nieco na słowa!

Co jeszcze pan sędzia może mieć na sumieniu? Na pewno sposób załatwienia sprawy: szkoda, że zamiast do redakcji magazynu, takie wyjaśnienie nie trafiło do zawodniczek, które są najbardziej zainteresowaną stroną w tym zajściu. Przecież każdej stronie powinno zależeć na powrocie do „normalności”, czyli rzetelnego przeprowadzania mistrzostw kobiet w motocrossie.

Nie sądzę, aby zawodniczkom chodziło o podkreślanie dyskryminacji w tym zajściu. Podobnie jak wiele kobiet próbujących swoich sił w sportach motorowych miały, mają i mieć będą do czynienia (czy chcą tego, czy nie…) z mężczyznami, a czasem także kobietami, nie wierzącymi w potencjał, rozwój, pasję i determinację kobiet w trudnych, ciężkich dyscyplinach (zwłaszcza tych, gdzie naraża się własne zdrowie), do których niewątpliwie można zaliczyć motocross. Tych „niedowiarków” zawsze będzie jakiś odsetek, nawet gdy na własne oczy zobaczą zawodniczkę, która robi na torze na prawdę dobrą robotę. Komentarz zwykle będzie jeden – ech, to tylko wyjątek potwierdzający regułę. No tak, tylko skoro na zawodach, w mistrzostwach kobiet, są takie zachowania jak z ww. listu, to jak tych kobiet ma być więcej?

Ja interpretuję ten list jako opis sytuacji, która miała miejsce. Jako chęć zapoznania większej liczby osób z tematem, niż tylko tych, którzy przyjeżdżają na zawody. Jako wołanie o zmianę zachowania sędziów i prośbę o równe traktowanie. Bo po co komu fory? Skoro dziewczyny trenują, dając z siebie wszystko startują w kolejnych rundach, wiążą często swoją przyszłość ze sportem motorowym, to po co podcinać im skrzydła? Po co tępić entuzjazm, chęć doskonalenia umiejętności i zarażania innych kobiet swoją wspaniałą pasją? Kobiety MX, podobnie – jak sądzę – zawodniczki innych dyscyplin, chcą takich samych warunków czy możliwości jak mężczyźni. Dostępu do tych samych torów, tych samych treningów i startów na równi z mężczyznami. Z drugiej strony, dla tych, które zaczynają swoją przygodę ze sportem motorowym, byłoby świetnie gdyby miały możliwość udziału w odrębnej klasie (żużel, wyścigi motocyklowe, rajdy), w której mierzyłyby się początkowo tylko z kobietami. Komu by to przeszkadzało?

Panowie – skończyły się czasy, kiedy kobieta nie była zdolna „objechać” dobrych zawodników. Skończyły się czasy, kiedy w profesjonalnych zawodach pojawiały się wyłącznie klasy dla panów i ani jednej białogłowy. Skończyły się czasy, kiedy można bez konsekwencji rzucać jadem w stronę zawodniczek i sądzić, że pójdzie to w zapomnienie, bo przecież im powinno zależeć na „dobrych układach z sędziami”. Nie – czas się przestawić na inne myślenie, do czego gorąco zachęcam.

Katarzyna Frendl – redaktor naczelna Motocaina.pl

Wyniki kobiet w zawodach w Człuchowie tutaj.

Warto też przeczytać opinię najlepszej zawodniczki motocrossowej w Polsce od wielu lat, a także uczestniczki Mistrzostw Świata Kobiet MX – Joanny Miller oraz prowadzącej fanpage Joasi – Barbary Karmolińskiej.

„Najważniejsze w tym wszystkim jest, że szkoda, że wszystkie dziewczyny nie zostały zebrane w jednym miejscu i została omówiona skrócona trasa. W takich momentach tak się robi, przed zapłaceniem za zawody lub informuje się przy płaceniu. Zawsze jest jakieś wyjście, żeby potraktować zawodnika/zawodniczkę jak partnera do rozmowy. Dodatkowo argumenty, że jeździmy dla publiczności są nieprawdziwe! Każda jeździ dla siebie, a nie dla publiczności! A komentarze dotyczące jazdy dziewczyn, można zachować dla siebie albo dla kolegów przy piwie, a nie podczas rozmowy na forum. I dochodzimy do sedna czyli klasy Kobiet w Mistrzostwach Polski. Nie wszyscy wiedzą, ale od przyszłego roku chcą zlikwidować ta klasę. Może w Polsce mamy niski poziom kobiecego motocrossu ale nie zapominajmy, że tak naprawdę od dopiero 4 lat dziewczyny jeżdżą poza „podwórkiem”. Na świecie dziewczyny wsiadają na motocykl mając 3 lata! Nie jesteśmy w stanie z nimi konkurować! Dopiero zawodniczki, które teraz jeżdżą gdy doczekają się dzieci może wsadzą swoje córki na motocykle. Więc, likwidacja klasy na pewno nie pomoże. Może porównajmy od ilu lat są klasy dla mężczyzn w Polsce, a od światowych standardów też odbiegamy, więc czemu wymagamy tak wiele od dziewczyn? Każda dziewczyna musi włożyć wiele więcej wysiłku w jeżdżenie. Musi udowodnić sobie i musi na każdym kroku udowadniać innym, że się do tego nadaje!!! Musi pokonywać swoją psychikę, kobieta tak łatwo nie podejmuje ryzyka, i wykazywać się fizycznie. A i tak prawdopodobne, że usłyszy „Kobiety do garów”. Ale jeśli do nikogo te argumenty nie przemawiają, to może chociaż przemówi marketing. Co łatwiej sprzedać w mediach, faceta na motocyklu czy kobietę na motocyklu? Z kim chętniej telewizja przeprowadzi wywiad albo o kim napiszą w gazecie? O dziewczynie w „męskim świecie”. Może te wydarzenia będą dobrą trampoliną do szerszej rozmowy na ten temat. A teraz trochę przykładów z życia Asi. Nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić ile wysiłku i poświęcenia musiała włożyć Asia, żeby być tu gdzie teraz. Nakręcała ją rywalizacja z facetami, żeby nie usłyszeć, że nie nadaje się bo jest dziewczyną. A wiele takich głosów było. Gdy trenowali jakiś zakręt musiała włożyć 100% więcej pracy niż koledzy, z którymi trenowała, bo im wychodziło od razu naturalnie. Na zawodach słyszała nie raz nie dwa, co ona tutaj robi. I cały czas musiała udowadniać sobie i innym, że nadaje się do tego. Więc może nie utrudniajmy tego innym dziewczynom tylko pomóżmy i postarajmy się zrozumieć.
A na zakończenie tego długiego wywodu apel do dziewczyn, PRZYJEŻDŻAJCIE NA MISTRZOSTWA POLSKI! Nie pozwólmy zlikwidować klasy, o którą tyle było walki!”

Najnowsze