Rajd Dakar na obcasach – Beata Sadowska z Orlen Teamem

Beata Sadowska - dziennikarka TVP, pojechała śladami Polaków z załogi Orlen Team, startujących w rajdzie Dakar, by relacjonować tamtejsze wydarzenia, ale kobiecy okiem. Reporterka codziennie komentuje przebieg zmagań, podpatrując zwyczaje kierowców, panującą na rajdzie modę, gusta kulinarne i... tańczy tango!

 

Codzienne relacje reporterki TVP 2 dają wszystkim więcej informacji o rajdzie, niż tylko te sportowe.

fot. sport.tvp.pl

14 Polaków, 40 stopni upału, pustynia i wysokie góry… Beata Sadowska na własne oczy przekonuje się, jak wymagająca i niebezpieczna jest trasa Rajdu Dakar. Polka śledzi codziennie losy polskich kierowców z Orlen Teamu, zwracając uwagę na mnóstwo szczegółów, których nie relacjonują żadne media.

O udziale kobiet w Rajdzie Dakar pisałyśmy wcześniej tutaj.

Dzięki Beacie i relacjom „Dakar na obcasach” jeszcze przed rozpoczęciem zmagań, można było podejrzeć pierwsze próby tańca tanga w słynnej szkole Confiteria Ideal w Buenos Aires. Jako partnera w tym trudnym tańcu wybrała motocyklistę – Marka Dąbrowskiego.

 

 

Zbiera informacje o codziennych przeżyciach od kierowców Orlen Team.
fot. sport.tvp.pl

Reporterkę TVP ciekawią nietypowe konstrukcje samochodów (buggy), które przemierzają trasę Rajdu Dakar, moda panującą na maszynach i po trudnych etapach – na biwaku, zagląda kierowcom do talerzy pytając o ulubione dania, ale także odwiedza centrum prasowe, w którym codziennie powstają setki przekazów dla stacji telewizyjnych na całym świecie.

Warto oglądać „Dakar na obcasach” także dlatego, by dowiedzieć się jak istotną rolę podczas rajdu spełniają bohaterowie drugiego planu, czyli mechanicy, o której muszą wstać załogi i co wtedy czują. Reporterka oddaje także całe piękno okolic Argentyny i Chile, których niestety kierowcy nie mają szansy dostrzec.

 

 

Beata Sadowska także zlotu ptaka – z helikoptera – obserwuje rajd Dakar.
fot. sport.tvp.pl

Blog Beaty Sadowskiej na Twiterze znajdziesz klikając tu http://twitter.com/beata_sadowska/

Krótkie filmy „Dakar na obcasach” emitowane są codziennie o 23.15 w TVP 2. Możesz je obejrzeć z pewnym opóźnieniem także tutaj – http://sport.tvp.pl/motorowe/rajd-dakar/wideo lub Dakar.tvp.pl

Dłuższe relacje Beaty Sadowskiej można zobaczyć od poniedziałku do piątku w „Pytaniu na Śniadanie” w TVP 2.

Najnowsze

Dorotę Gardias w rajdówce dopadła policja!

Niebiescy eskortowali samochód rajdowy, w którym w rolę pilotki wcieliła się dziennikarka Dzień Dobry TVN - Dorota Gardias, a za kierownicą zasiadł znany kierowca rajdowy - Marek Nyga. Auto w asyście policji dojechało na lotnisko Bemowo, gdzie załoga uczestniczyła w zbiórce funduszy na WOŚP.

fot. Pro-Sprint Promotion

Dzisiaj rano Dorotą Gardias i Marek Nyga wyruszyli spod siedziby studia „Dzień Dobry TVN” w asyście policyjnej na warszawskie Bemowo, gdzie wraz z innymi zawodnikami i organizatorami WOŚP uczestniczyli w zbiórce funduszy. W namiocie zespołu można było spróbować swoich sił na grach rajdowych oraz sprawdzić się podczas zmiany koła na przygotowanym stanowisku.

 

 

 

 

Takim Lancerem można było przejechać się podczas Moto Orkiestry.
fot. Pro-Sprint Promotion

Zwycięzcy konkurencji przejechali się z Markiem na prawym fotelu ponad 400-stu konnego Lancera, którym Nyga wywalczył tytuł Mistrza Polski. Okazję do przejażdżki mieli wszyscy chętni, którzy wezmą udział w licytacji przejazdów wspierających Wielką Orkiestrę.

Najnowsze

Karolina Czapka opowiada o wyścigu w Dubaju

Karolina Lampel-Czapka, ośmiokrotna mistrzyni Polski w wyścigach samochodowych, startuje po raz drugi z rzędu w morderczych, 24-godzinnych zmaganiach w Dubaju. Ustronianka tym razem poprowadzi Lotusa Exige z niemieckiego zespołu RED Motorsport. Oto co nam powiedziała przed wyścigiem.

14-16 stycznia Karolina wystartuje w bardzo trudnym wyścigu. Pisałyśmy już o tym wcześniej – o szczegółach dotyczących zawodów, składzie zespołu i samochodzie jakim będzie startować Polka dowiesz się tutaj.

Zanim jednak nasza zawodniczka wystartuje w 24H Series Dubai, opowiada o swoim doświadczeniu w tego typu zmaganich.

Jak to się stało, że przed rokiem debiutowałaś na Dubai Autodrome?
Dwa lata temu pierwsze polskie zespoły pojechały na wyścig do Dubaju. Był taki plan, żeby już wtedy jechać, ale jakoś tak wszystko się nie poskładało. Ten Dubaj utknął mi głęboko w sercu. Bardzo o tym 
marzyłam, bardzo chciałam tam wystartować. W zeszłym roku pojechaliśmy do Dubaju z obcym teamem, żeby sprawdzić, jak to jest, żeby nauczyć się, zobaczyć, jak ten wyścig wygląda, żeby móc przygotować się i wystawić w styczniu 2010 roku kobiecy team Meganką. Było to takie moje marzenie, pomysł całego naszego teamu.

Karolina dotarła już na miejsce – za 4 dni zaczynają się przygotowania do startu.
fot. z archiwum K. Lampel-Czapki

Ale w końcu nie będzie Meganki, tylko Lotus z jedną kobietą.
Niestety, nie udało się spełnić tego naszego marzenia. Problem polega na obsadzie samochodu. Po prostu, mieliśmy problem, żeby skompletować załogę, żeby znaleźć te cztery dziewczyny, które chciałyby pojechać ten wyścig – i znaleźć zawodniczki już do końca października. Przygotowanie takiego wyjazdu rozpoczyna się w zasadzie pół roku przed wyścigiem. Trzeba odpowiednio przygotować samochód, skompletować całą załogę, cały team, mechaników i tak dalej. Trzeba przygotować wszystkie części, trzeba spakować samochód i go wysłać. Statek, który przewozi samochód do Dubaju, wypływa mniej więcej na początku grudnia. No i po prostu czasowo i organizacyjnie nie udało nam się tego zgrać, 
więc postanowiliśmy, że pojedziemy tam i znowu będziemy startować w barwach jakiegoś obcego teamu.

Może zawodniczki skorzystałyby z szansy „last minute”?
Inne teamy mogą sobie pozwolić na to, że w ciemno pakują samochód, wysyłają go do Dubaju – bo i tak jacyś zawodnicy się znajdą. A my, jeżeli chcemy zrobić kobiecy team, mamy problem innego rodzaju. W tej  chwili na liście zgłoszeń, w 78 teamach widnieją tylko cztery kobiety. Nie możemy w ciemno wysłać auta i zakładać, że chcę zrobić kobiecy team, skoro wiem, że nawet z wszystkich startujących w tym roku 
zawodniczek, o ile wyrwałoby się je z innych teamów, z trudem uzbieralibyśmy nasz skład. Bo to musi być kobiecy team, nie mieszany. Nie że ostatni zawodnik którego nam brakuje, będzie mężczyzną. Moim 
marzeniem jest zrobienie kobiecego teamu. Jadą same baby, a faceci tylko stoją w boksie!

Dubaj stanowi atrakcję, bo w styczniu na naszych torach nic się nie dzieje.

Ten wyścig to jest naprawdę bardzo duże przeżycie. To jest taka wisienka na torcie całego sezonu. Po za tym jest to taki termin, który przypada na martwy sezon w Europie. Mimo wszystko, jeżdżąc przez cały 
sezon, startując załóżmy, co trzy tygodnie, wpada się w pewien rytm i zimą ciągle brakuje tych zawodów, ścigania, wyjazdów. Zimą chciałoby się usiąść za kółkiem, pościgać się. Przy tym wszystkim, 24 godziny 
Dubaju stanowią bardzo ezgotyczne, bardzo pozytywne przeżycie.

Lotus Exige GT4
fot. 24hdubai.com

Jak oceniasz Dubai Autodrome?
Tor za pierwszym razem zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Jest to dosyć specyficzny tor, miejscami wyznaczony na wybetonowanym kawałku. Ścigając się w nocy, kiedy w niektórych miejscach brakuje oświetlenia, a bywa, że samochody jak moja Beemka z zeszłego roku, nie mają dodatkowych świateł, jedzie się na wyczucie. Trudno jest trafić w tor, w odpowiednią linię, bo nie do końca widać zakręt, tarkę, przejście niektórych partii. Myślę, że po tym zeszłorocznym doświadczeniu troszeczkę się wjeździłam w ten tor. Wszędzie naookoło mamy piasek. Samochód ciężko prowadzi się dlatego, że jest bardzo ślisko. Wiatr nawiewa piasek z pustyni, samochód się uślizguje. Wrażenia z wyścigu są pozytywne, ale jest to trochę inne przeżycie i doświadczenie, niż jazda po jakimkolwiek europejskim torze.

Jak się jeździ nocą w tłoku?
Nie dość, że lista startowa jest dosyć konkretna i mamy na niej przekrój samochodów od potężnych, potworzastych potworów do jakichś słabszych dieselków, to jeszcze startuje tych samochodów około 90. Jadąc w nocy słabszym samochodem, tak ja jechałam w zeszłym roku, jest sporo dodatkowych emocji. Nagle napada mnie dwadzieścia samochodów potworów. Wszyscy się ścigają, wszyscy chcą mnie wyprzedzić. Przeżycie było pozytywne, bo lubię adrenalinę, a w takim momencie poziom adrenaliny od razu skacze mi niebotycznie do góry. Scenariusz tego wyścigu pisze się z minuty na minutę. Przez cały czas coś się dzieje. Problem techniczny, kłopot z silnikiem – trzeba zjechać, wymienić opony. Cały czas trzeba być na najwyższych obrotach

Impreza musi być męcząca.
Jadąc pierwszy raz w Dubaju, myślałam, że jako zawodnikowi będzie mi ciężko. I faktycznie, było mi ciężko, bo przerywany sen, ogromne zmęcznie, jazda w porze, kiedy normalnemu człowiekowi oczy się 
zamykają. Ale po tym pierwszym wyścigu uzmysłowiłam sobie też, jaką wielką robotę odwala cały team. Ja pomiędzy zmianami mogę iść się przespać. Jest czterech kierowców, zmieniamy się i mniej więcej jest 
to uporządkowane. A team musi cały czas czujnie patrzeć na monitor, sprawdzać czy zawodnik zrobił kolejne okrążenie, czy gdzieś nie został, czy nie zjeżdża do depo, czy nie zabrakło mu paliwa, czy nie 
wypadł z trasy. Myślę, że jest to duże przeżycie również dla ludzi, którzy przyjeżdżają tam jako obsługa.

fot. z archiwum K. Lampel-Czapki

Ale niestety, Hiszpan rozbił Beemkę.
Startując w obcym teamie do końca nie wiedziałam, z kim pojadę. Nie znałam kierowców, nie znałam ich możliwości, nie wiedziałam czy potrafią jeździć jak jest ciemno, czy potrafią odnaleźć się w dużej 
grupie samochodów. Zapowiadało się na to, że wszyscy są odpowiednimi kierowcami do długiego dystansu – i wydaje mi się, że tak było. Nie poszczęściło się naszemu koledze Hiszpanowi, który rozbił samochód. Ja akurat wtedy spałam za kontenerem, na materacu pod kocem. Zaraz miała przyjść moja zmiana. Kolega rozbił auto w nocy, kiedy panowały ciężkie warunki. Wiem już, że ten wyścig polega na tym, żeby mieć oczy szeroko otwarte – i żeby mieć oczy dookoła głowy. Sztuką jest właśnie to, żeby pojechać w nocy, kiedy jest ciemno, kiedy jest ciężko, bo chce się spać. Wiem, że trzeba bardzo, bardzo uważać. Szczególnie w nocy zdarzają się niebezpieczne sytuacje, gdzie może dojść do jakiejś kolizji. Nie ukrywam, że bardzo mnie to zasmuciło, bo moim celem było dojechanie do mety. Mam nadzieję, że uda się w tym roku… Przygody na pewno będą, bo nie ma teamu, który w Dubaju nie zaliczyłby jakiejś przygody. Liczę na metę, a rezultat to już pozostaje na dalszym planie. Przejechać 24 godziny, żeby samochód to przeżył i żeby wszyscy kierowcy jechali umiejętnie, rozważnie, rozsądnie – jest to bardzo trudne.

Co wiesz o swoim nowym teamie RED Motorsport?
Poznam się z nimi dopiero na miejscu. Tata z Maćkiem, moim mężem, byli z nimi w kontakcie. Na pewno jest to profesjonalny team, wystawiający auta w wielu cyklach wyścigów długodystansowych. Startowali już w Dubaju. Właściciel i szef teamu, Martin Roos jest jednocześnie kierowcą tego samochodu i w razie czego, jeżeli inny kierowca będzie miał problem, sam może w każdej chwili wsiąść i pojechać za niego. 
Jest więc naszym zapasowym, awaryjnym drajwerem. Oprócz tego on osobiście przygotowuje ten samochód i widać, że wkłada w to dużo serca. Lotus jest w dobrej kondycji i mam nadzieję, że to się przełoży na wynik w Dubaju. Patrząc na historię startów i dotychczasowe wyniki, jest to team, któremu warto zaufać.

fot. z archiwum K. Lampel-Czapki

Klasa SP3 jest mocna – BMW Schuberta, osiem Astonów, Viper, fabryczny Donkervoort z Peterem Koxem.
Rywale są mocni, aczkolwiek nie jest to sprint, tylko wyścig długodystansowy. W ciągu 24 godzin bardzo wiele może się wydarzyć. Nie jest najważniejsze to, żeby zrobić najszybszy czas okrążenia, tylko 
ważne, by ukończyć wyścig przejeżdżając jak najwięcej okrążeń. Bardzo ważna jest regularność, ważne jest oszczędzanie takich rzeczy, jak klocki hamulcowe, paliwo, ogumienie. Bo zyskujemy przede wszystkim na  mniejszej liczbie postojów w depo. Widać to było w zeszłym roku w Dubaju. Pomiędzy pierwszymi dwoma teamami była różnica 49 sekund. Co  to jest w dobowym wyścigu? Szybsze dokręcenie koła i ci drudzy mogliby wygrać. Tam naprawdę wszystko może się wydarzyć i to, że ktoś ma  potwornie mocny samochód, wcale nie zapewnia przewagi, bo akurat ten zespół może poświęcić więcej czasu na postoje.

A zatem w 2011 własny team, własny samochód?
To jest nadal moje marzenie. Nie wiem, czy ono się spełni w 2011, czy w 2015, ale na pewno stworzenie kobiecego teamu i pojechanie tam jako Karolina Autosport, wystawienie w 24 godzinach Dubaju swojego 
samochodu stanowi nasz cel. Będziemy konsekwentnie dążyć do tego, żeby to marzenie się spełniło. Uważam, że wystawienie kobiecego teamu w tym wyścigu byłoby rzeczą bardzo medialną, pomogłoby w promowaniu wyścigów nie tylko w Polsce. Kobiety powinny coraz bardziej pokazywać się w 
wyścigach. Jest nas coraz więcej na torach, z czego się bardzo cieszę, bo kobiety też potrafią być dobrymi kierowcami. Taki kobiecy team na pewno ma przyszłość, tylko trzeba jeszcze worka szczęścia, żeby to wszystko udało się zorganizować i ogarnąć.

Najnowsze

USF1 pokaże samochód w USA

Zgodnie z założeniami przedstawianymi przez Peter Windsora i Kena Andersona już prawie rok temu USF1 to czysto amerykański zespół. Dlatego też prezentacja bolidu, który pojawi się na torach F1 w sezonie 2010 odbędzie się na ziemi amerykańskiej.

Peter Windsor jeszcze w roli komentatora
fot. Red Bull

Pierwsze testy samochodu amerykańskiego zespołu odbędą się w Barber Motorsport Park w Alabamie na początku przyszłego miesiąca. FIA wyraziła oczywiście zgodę na przeprowadzenie takich prób na torze w USA. Jako jedyna z czterech nowych ekip USF1 przeprowadzi pierwsze testy poza Europą mimo, że posiada swoją bazę także w MotorLand Aragon, w znajdującym się w północnej części Hiszpanii mieście Alcaniz. Europejska siedziba ma zresztą służyć Amerykanom do prowadzenia prac nad rozwojem samochodu, do jego testowania i jako centrum logistyczne. Jak zaznaczył ostatnio Peter Windsor, zespół zamierza jednak spotkać się podczas testów z innymi zespołami przed rozpoczęciem sezonu. Team nie przedstawił jeszcze nazwisk kierowców, których zamierza zatrudnić i jak twierdzi Windsor czeka go bardzo trudna decyzja w tej sprawie ale zamierza dokonać wyboru i podpisać umowy w najbliższym czasie.

Najnowsze

Ekskluzywna Dacia – wersja limitowana

Nie tylko najsławniejsze marki, czy kultowe modele mają swoje limitowane edycje. Black Line to debiut nowej, ekskluzywnej serii Dacii. Czy żałobny lakier przyciągnie tłumy chętnych kobiet? Podobno w czarnym im do twarzy...

Czarny to kolor elegancji
fot. Dacia

Seria Black Line dostępna będzie we wszystkich modelach Dacii, a więc w Sandero, Loganie i Loganie MCV. Linię tę charakteryzuje wyposażenie podobne do wersji samochodu Lauréate lecz również, co charakterystyczne tylko dla Black Line, czarny metalizowany lakier, skórzana kierownica ze sterowaniem radia (z MP3) oraz pokryte czarnym materiałem z widocznymi przeszyciami fotele.

Wersja Black Line jest już do kupienia we Francji. Najtańszy model, jak wszystkie Dacie ma bardzo atrakcyjną cenę i kosztuje  niecałe 10 tysięcy euro. Czy samochody z tej edycji specjalnej będziemy mogli kupić w Polsce? Na razie nie wiadomo.

Najnowsze