Radiowóz uderzył w karetkę i zaczął się palić

Samochody stają w płomieniach po kolizji głównie w amerykańskich filmach. Tym razem rzecz też się działa w Ameryce, ale dla odmiany naprawdę.

Poniższe nagranie to wideo zarejestrowane przez postronnego mężczyznę, który znalazł się na miejscu zdarzenia, niedługo po jego zajściu. Z jego „relacji” można się dowiedzieć, poza tym że „to jest jakieś szaleństwo”, że do kolizji doszło z winy kierowcy radiowozu.

Zobaczcie przejazd opustoszałymi ulicami Nowego Yorku

Najciekawsze jest to, że po uszkodzeniach pojazdów można wnioskować, że uderzenie nie było szczególnie mocne. Mimo to komora silnika policyjnego Forda Explorera stanęła w płomieniach. Jak jednak słusznie zauważył autor na nagraniu, „samochody nie wybuchają”. Niedługo potem na miejsce przyjechała straż pożarna i ugasiła auto.

Zdarzenie miało miejsce w dzielnicy Brooklyn Nowego Yorku, który szczególnie poważnie odczuł epidemię koronawirusa. Według danych na 8 kwietnia w mieście jest już 76 876 przypadków zarażenia i nieco ponad 4000 osób zmarło z powodu epidemii. Kolizja karetki z pewnością nie pomogła w walce z koronawirusem, podobnie jak niepotrzebnie duża liczba radiowozów, które przybyły na miejsce zdarzenia. Pojawiło się też niestety sporo gapiów, a sam autor nagrania zauważa, że ludzie nie zachowują bezpiecznego dystansu.

Najnowsze

Mercedes-Benz Polska wpiera WOŚP!

Ostatnio docierają do nas smutne informacje, że 17% zainfekowanych koronawirusem w Polsce to personel medyczny. W tej sytuacji Mercedes-Benz przekazuje kolejną transzę pomocy: po użyczeniu floty samochodowej, 100 000 zł trafi na konto Funduszu Interwencyjnego Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na zakup sprzętu medycznego oraz środków ochrony osobistej lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych.

„Wszystkie spółki Mercedesa w Polsce, od produkcji przez sprzedaż po usługi finansowe wspierają działania przeciwdziałania pandemii” – mówi Ewa Łabno-Falęcka z Mercedesa. – „Zapewniamy pomoc logistyczną w postaci samochodów osobowych i dostawczych dla placówek i organizacji medycznych, udostępniamy swoje kanały społecznościowe na potrzeby informacyjne, a na poziomie centrali opracowujemy produkcję sprzętu medycznego. Nasze drukarki 3D mają produkować niebawem ustniki do respiratorów. Ale najcenniejsi są ludzie w kitlach i kombinezonach w szpitalach, klinikach i domach opieki. Oni sa obecnie najcenniejszym zasobem i to oni powinni pierwsi dostać wszystko, czego potrzeba.”

Przeczytaj także: Mercedes-Benz: druk 3D stosowany do prototypów wykorzystamy na cele walki z Covid-19

Pomoc jest niezbędna, aby uchronić personel medyczny przed infekcją. Dlatego Mercedes-Benz Polska oraz Mercedes-Benz Financial Services przekazują 100 000 zł na rzecz Funduszu Interwencyjnego Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na walkę z COVID-19. „Mamy pełne zaufanie do WOŚP, który ma doskonałe rozpoznanie sytuacji w Polsce. Dlatego zdecydowaliśmy się współpracować właśnie z tą organizacją” – mówi Ewa Łabno-Falęcka.  

Zobacz: Inżynierowie drukują w technice 3D przyłbice. Pomagają medykom w walce z koronawirusem

Gdy jedni dla wspólnego dobra ograniczają swoje aktywności, inni pracują dzień i noc ratując nasze zdrowie, nierzadko poświęcając własne. Personel medyczny stanął w obliczu niezwykłego wyzwania, ale aby mu sprostać,  potrzebuje odpowiednich narzędzi. Potrzeby są ogromne i wymagają wsparcia wszystkich podmiotów społeczeństwa obywatelskiego.

Ważne: Volkswagen produkuje osłony chroniące twarz techniką druku 3D

Środki finansowe zostaną wykorzystane na zakup sprzętu medycznego oraz  środki ochrony osobistej personelu medycznego w walce z koronawirusem. Dotychczas WOŚP zakupiła m.in. 150 łóżek do intensywnej opieki medycznej, które trafiają do szpitali wybranych wspólnie z Ministerstwem Zdrowia, a także ponad 150 kardiomonitorów i 3000 testów na koronawirusa. 

Kolegium Uniwersyteckie w Londynie, londyński szpital University College i Formuła 1 opracowują aparaty oddechowe, które pomagają ratować życie

Aparaty oddechowe, które mogą pomóc uchronić pacjentów z COVID-19 przed intensywną opieką medyczną – przystosowane przez inżynierów mechaników z Kolegium Uniwersyteckiego w Londynie (UCL) oraz klinicystów z londyńskiego szpitala University College (UCLH) we współpracy z Mercedes-AMG High Performance Powertrains  (Mercedes-AMG HPP) – zostały zatwierdzone do użytku przez brytyjski system opieki medycznej NHS.

Wspomaganie oddychania, znane jako utrzymanie stałego dodatniego ciśnienia w drogach oddechowych (CPAP), jest szeroko stosowane 
w szpitalach we Włoszech i Chinach. Cel: pomoc pacjentom z COVID-19 z poważnymi infekcjami płuc w łatwiejszym oddychaniu w sytuacjach, gdy sam tlen jest niewystarczający.

Od środy 18 marca inżynierowie z UCL i HPP oraz klinicyści z UCLH nieprzerwanie pracowali w centrum inżynieryjnym UCL MechSpace nad przeprowadzeniem inżynierii wstecznej urządzenia, które może szybko wyprodukować tysiące podmiotów. Otrzymało ono rekomendację brytyjskiej agencji ds. leków (MHRA).

 

Najnowsze

Efektowne driftowanie w drodze z salonu do kuchni? Laurens Vanthoor i jego roczna córeczka potrafią!

Poznajcie Emily, dziewczynka ledwie skończyła pierwszy rok życia, a już zdradza talent prawdziwego kierowcy wyścigowego – w jeździku w barwach Porsche 911 GT3 R Manthey-Racing.

Efektowne driftowanie w drodze z salonu do kuchni, ślady poślizgów opon na jasnych płytkach podłogowych, wreszcie dźwięk śmiechu odbijający się echem w rodzinnym domu w Waiblingen niedaleko Stuttgartu. W życiu kierowcy Porsche, Laurensa Vanthoora, nawet w czasie pandemii koronawirusa dominują prędkość i zwroty akcji. 29-latek wraz z żoną Jacqueline w związku z wybrykami ich córki mają dużo zajęć. 

Efektowne driftowanie w drodze z salonu do kuchni? Laurens Vanthoor i jego roczna córeczką potrafią!

Emily nie daje swoim rodzicom chwili wytchnienia przez cały dzień. Ale jak mogło być inaczej? Jej tata jest fabrycznym kierowcą w Porsche, klasowym zwycięzcą Le Mans i aktualnym mistrzem serii IMSA WeatherTech SportsCar Championship. Mama Jacqueline pochodzi z rodziny miłośników wyścigów. Brutschinowie są znani daleko poza granicami dzielnicy Waiblingen.

Zobacz: Samochody elektryczne dla dzieci. Jakie pierwsze cztery kółka wybrać dla pociechy?

Efektowne driftowanie w drodze z salonu do kuchni? Laurens Vanthoor i jego roczna córeczką potrafią!

Ojciec Harald startował w Formule 3, brat Riccardo zdołał „przebić się” do grupy GT3. Nic dziwnego, że wyścigi samochodowe są w domu Vanthoorów tematem wielu dyskusji. Wypolerowane trofea w równych rzędach stoją na półce, a liczne kaski o różnej kolorystyce tworzą specjalną wystawkę w warsztacie rowerowym Laurensa, zwanego też „Larrym”.

Efektowne driftowanie w drodze z salonu do kuchni? Laurens Vanthoor i jego roczna córeczką potrafią!

„Pod koniec ubiegłego roku zmieniłem swoje nawyki żywieniowe i na chwilę wybrałem dietę wegańską. Naprawdę mi się podobało. Niestety, przy wszystkich moich podróżach utrzymanie takiej diety było niemal niemożliwe. Mimo to nadal jem inaczej i nagle podoba mi się jedzenie, które bardzo różni się od tego, co jadłem wcześniej” – wyjaśnia Vanthoor. Śmieje się i dodaje: „Zresztą nie mogłem tak dalej żyć. Po najtrudniejszych wyścigach często nagradzałem się kilkoma burgerami. A potem zawsze czułem, że nie powinienem był tego robić. Teraz po prostu odpuszczam”.

Zobacz: Motoryzacyjne zabawy dla dziecka – kilka pomysłów na nudę w domu

Efektowne driftowanie w drodze z salonu do kuchni? Laurens Vanthoor i jego roczna córeczką potrafią!

29-latek utrzymuje formę, stosując regularny program treningów. Swoją wytrzymałość czerpie z długich jazd na rowerze wyścigowym. Jego sala treningowa, urządzona w przydomowym ogrodzie zimowym, przypomina warsztat naprawy rowerów. „Zacząłem jeździć na rowerze podczas rehabilitacji, po złamaniu biodra w 2015 r.; nie mogłem wtedy robić nic więcej. Uwielbiam to. W trakcie przejażdżek poznałem wielu nowych znajomych, w tym zaufanego bankiera” – uśmiecha się Vanthoor, klasowy zwycięzca Le Mans z 2018 r. „Od kiedy zostałem ojcem, jeżdżę rzadziej. Moja żona uważa, że nie powinienem wybierać się na tak długie przejazdy. I ma absolutną rację, bo i tak przebywam z dala od rodziny, gdy pracuję”.

Efektowne driftowanie w drodze z salonu do kuchni? Laurens Vanthoor i jego roczna córeczką potrafią!

Najwyższą formę Vanthoor osiąga, spędzając czas z najbliższymi i jeżdżąc na wyścigowym rowerze – jeden z nich ma zresztą legendarne barwy Porsche Pink Pig. Jego cel to kolejne sportowe sukcesy. „Mam marzenie” – wyznaje. „Jestem zdeterminowany, by wygrać cztery największe 24-godzinne wyścigi na świecie. Odhaczyłem już Le Mans, a także wyścigi na Spa i Nürburgringu. Brakuje tylko Daytony. W tym roku dojechaliśmy tam na drugim miejscu. Dlatego wiem, co musi się wydarzyć w przyszłym…”.

Najnowsze

Kamila Nawotnik

Test Alfa Romeo Stelvio Quadrifoglio – nienachalne, ale szalenie mocne

Wyobrażam sobie, że to musi być wspaniałe uczucie – zaprojektować coś zupełnie nowego i od razu móc stwierdzić, że to strzał w dziesiątkę. Elegancka, niewymuszona, smukła linia nadwozia Stelvio – pierwszego SUV-a w historii Alfy Romeo, zachwyca każdym centymetrem. A gdy do tego szkieletu wstawi się silnik, który niemal wszystkie rozwiązania zawdzięcza wiedzy i doświadczeniu Ferrari…

 

Wąż kręcący się w logo Alfy Romeo zdradza naturę czterolistnej koniczyny zdobiącej nadkole. Stelvio Quadrifoglio będzie subtelne i spokojne, bez domagania się uwagi. Gdy jednak pojawi się taka potrzeba, okaże się szybkie, zwinne i bezlitosne. Ani razu nie spotkałam się z jakimkolwiek zarzutem w kierunku sylwetki SUV-a Alfy. Podobnie jak Giulia, jest to samochód nienachalny, a jednocześnie zachwycający. Uwagę przyciągają kojarzące się ze skrzelami wloty powietrza w klapie maski oraz podłużne, podkręcone na bokach światła do jazdy dziennej LED, rozdzielone charakterystycznym trilobo.

Wnętrze Quadrifoglio jest dokładnie takie, jak można było się spodziewać. Łączy w sobie sportowy charakter i włoską elegancję. Deska rozdzielcza jest dość wąska, płytka i nie zajmuje przesadnie dużo miejsca pod przednią szybą, więc jeśli lubicie mocno obudowane kokpity, tutaj poczujecie się zawiedzeni. Wloty powietrza kojarzące się z turbinami lotniczymi, podkreślone zostały zmatowioną stalą. Sporo jest wokół skór, czerwonych przeszyć, pojawiają się nawet listwy z lakierowanego włókna węglowego.  

W Stelvio Quadrifoglio istnieje możliwość wykupienia foteli elektrycznych, regulowanych w 8 płaszczyznach, z funkcją pamięci ustawień. Są wygodne, zapewniają doskonałe trzymanie boczne i niską jak na SUV-a pozycję za kierownicą. Nie będzie też miało większego znaczenia, jaki macie obwód w pasie, bo w odpowiednim pakiecie jest także możliwość elektrycznej regulacji boków foteli w części biodrowej. Siedziska obszyte zostały miękką skóra, a zagłówki ozdobione dumnym logo Alfa Romeo.

Sportowa, raczej cienka kierownica przeplata na sobie kilka materiałów – alcantara na szczycie wieńca, perforowana skóra po bokach oraz włókno węglowe na dolnym łuku. Ciekawym elementem jest czerwony przycisk start/stop na kierownicy, który kojarzy się z guzikiem detonującym. Kierowcy wprawieni na torze docenią również wielkie aluminiowe manetki do sterowania biegami. W codziennym użytkowaniu za ich pomocą można sprawnie przełączać skrzynię pomiędzy trybem Drive i Neutral. Tym, co z początku może irytować jest schowana, zbyt krótka dźwignia do obsługi kierunkowskazu. Przy zmianie pasa często zdarzało mi się w nią nie trafić lub zahaczyć ręką o łopatkę do zmiany biegu.  

Bez owijania w bawełnę

Mówiąc wprost, określić Stelvio jako auto po prostu ładne, to jak obrazić czyjąś matkę. Nadwozie najmocniejszej wersji wyróżnia kilka detali, które zdradzają jej potencjał, ale nie czynią nagle z pierwszego SUV-a w historii Alfy Romeo ostentacyjnej, supersportowej propozycji. W stylistyce pojazdu jest wiele smaków, a na mnie największe wrażenie zrobiły ogromne (wymagające dopłaty), 20-calowe felgi ze stopów metali lekkich, z charakterystycznym dla Alfy wzorem Performance. Ich żłobienie, kształt, grubość i masywność na żywo są po prostu zachwycające. A jakby tego było mało, spomiędzy przecinających się kół wystają błyszczące nawiercane tarcze i wielkie, czerwone zaciski ze stosownym logo.  

Wymiary i masy Alfy Romeo Stelvio Quadrifoglio:

Długość: 4702 mm
Szerokość: 1955 mm
Wysokość: 1691 mm
Masa własna: 1830 kg
Rozstaw osi: 2818 mm
Prześwit minimalny: 207 mm
Minimalna pojemność bagażnika: 525 l
Pojemność zbiornika paliwa: 64 l

Tarcze mają odpowiednio 39 cm z przodu i 35 cm średnicy z tyłu, co nie powinno nikogo dziwić. Niełatwo jest wyhamować ważącą przeszło 1830 kg bestię o mocy pół tysiąca koni. Charakter układu hamulcowego wymaga zresztą przyzwyczajenia. Czułość pedału jest typowo sportowa i potrzebuje mocniejszego depnięcia, jeśli chcecie bardziej wytracić prędkość. Delikatne muskanie hamulca nie zda się na wiele – układ ma wytrzymać ostre, nerwowe dohamowanie przed mocnym łukiem, a nie wlec się w korkach. Z początku ta tendencja może niepokoić, jednak po przekroczeniu pewnej granicy hamulce stają się szalenie pewne i ostre. Wystarczy kilka kilometrów, by wyczuć układ.

Stelvio Quadrifoglio napędza bowiem bardzo mocna jednostka 2.9 l z podwójnym turbodoładowaniem i wtryskiem bezpośrednim, w całości wykonana z aluminium. Nieoficjalnie mówi się, że jest to konstrukcja bazująca na rozwiązaniach Ferrari, na co wskazywałyby także poszczególne parametry jednostki. Sześć cylindrów, ustawionych w widełkach pod kątem prostym dostarcza 510 KM mocy i aż 600 Nm momentu obrotowego, co czuć nie tylko podczas rozpędzania od zera. W zasadzie niezależnie od prędkości, każdorazowe wciśnięcie pedału gazu oznacza natychmiastową reakcję. Dodajcie do tego rasowy wydech, prawdziwie sportowy układ hamulcowy oraz precyzyjny układ kierowniczy.  

Zresztą, niech liczby powiedzą za siebie – Stelvio QV rozpędza się do 100 km/h w 3.8 sekundy, a maksymalnie osiąga 283 km/h. Czas auta na torze Nurburgring to 7’51” – na dzień przejazdu był to rekord wśród SUV-ów, obecnie pobity o niecałe 10 sekund przez Audi RS Q8. Wielka moc oznacza jednak także wielki apetyt. Alfa Romeo chwali się, że dzięki redukcji masy (m.in. poprzez wykonanie wału napędowego z włókna węglowego i aluminiowe elementy zawieszenia) oraz zastosowaniu systemu odłączającego cylindry, dzikie Stelvio może pochwalić się wyjątkowo niskim zużyciem paliwa.  

…Otóż nie. Podczas zwykłej, regularnej jazdy spalanie wynosi średnio 15,5-16 l/100 km. Kiedy bardzo się skoncentrujecie i jeździcie tak bardzo eko, że zakup 510-konnego auta mija się z jakimkolwiek celem, odczyt potrafi spaść do 12,8 l/100 km. Kiedy się ścigacie – 25 litrów to norma.  

Brzmi równie dobrze jak wygląda

Wyróżnikiem Quadrifoglio są także cztery grube końcówki wydechu, które doskonale spełniają swoje zdanie. Samym wyglądem budzą szacunek, jednak prawdziwa magia pojawia się przy włączeniu zapłonu. Już wtedy auto wita kierowcę zdenerwowanym bulgotem, co momentalnie stawia na baczność wszystkie włoski na rękach i karku. Jadąc w trybie normalnym układ pracuje spokojnie, wydając tylko stłumiony, przyjemny pomruk. Po przejściu w tryb DYNAMIC zaczyna się gorączkować, a każdą ostrą zmianę biegu manifestuje czymś, co – wybaczcie mi to określenie, ale tak właśnie jest – przypomina dźwiękiem wydłużone, sportowe “pierdnięcie”. Efekt ten dodatkowo potęguje przestawienie pokrętła w tryb RACE (…podobno – producent nie zezwala zazwyczaj na włączanie trybów torowych w trakcie regularnych testów).  

Tryb ten uwalnia w Stelvio prawdziwą bestię, m.in. dodając overboost, odłączając kontrolę trakcji, skracając czas reakcji na gaz i zmieniając program przekładni tak, aby maksymalnie wykorzystać ogromny potencjał silnika (skrzynia w tym ustawieniu na zmianę biegu potrzebuje 150 milisekund). Dzięki temu auto jest bezkompromisowe, szalenie agresywne i doskonale weryfikuje umiejętności kierowcy (podobno). Pomimo napędu Q4, Quadrifoglio potrafi wówczas zarzucić bokiem, dając przy tym mało czasu na reakcję – albo masz refleks i potrafisz się wybronić, albo się obrócisz (podobno!).  

Co do napędu na cztery koła, standardowo cały moment trafia na tylną oś, jednak w razie potrzeby, np. gdy forsujemy samochód, aktywna skrzynia rozdzielcza przekazuje maksymalnie połowę także na przód. Przedni mechanizm różnicowy w połączeniu z precyzyjnym układem kierowniczym zapewniają świetne wyczucie samochodu i dużą precyzję prowadzenia zarówno na co dzień, jak i w trudniejszych warunkach.  

Szybko, na tor!

Jeśli już uda się wam wyjechać tym autem na tor wyścigowy (obawiam się, że w praktyce spora część samochodów tego typu, kupionych prywatnie, nie ma raczej takiej okazji), zobaczycie, jak doskonale Stelvio radzi sobie nie tylko na prostej. W zakrętach odczujecie przeciążenia, choć układ będzie starał się niwelować wszelkie niepożądane skutki ostrego lawirowania na łukach. Gabaryty i rodzaj nadwozia połączone z mocnym napędem zrobią tu swoje, ale i tak QV wykazuje o wiele większą stabilność i pewność niż taki 700-konny Trackhawk. Duża w tym zasługa doskonałego rozkładu masy 50/50.  

A jeżeli macie ochotę powlec się leniwie po ulicy, spokojny SUV pozwoli wam się odprężyć. W trybie normalnym lub Advanced Efficiency, samochód będzie słuchał każdego polecenia, poskramiając wielką moc. Wówczas docenicie niezłą zdolność wielowahaczy z przodu i z tyłu do wybierania nierówności, łączącą się z regulowaną sportową sztywnością nadwozia. Odpowiada za to system AlfaLink, powiązany z trybami jazdy DNA. Pozwala on na regulację sztywności w trzech poziomach: Soft, Medium lub Hard.  

Stelvio Quadrifoglio nie zostawia kierowcy na pastwę losu. W zapanowaniu nad tym potworem pomaga m.in. opcjonalny tempomat adaptacyjny, kamera cofania z czujnikami parkowania z przodu i z tyłu, system ostrzegający przed zmianą pasa ruchu oraz ostrzegający kierowcę o niebezpieczeństwie wjechania w pojazd poprzedzający.  

Standardowo Quadrifoglio – tak jak każde inne Stelvio, wyposażone jest w prosty, 6,5-calowy wyświetlacz dotykowy z portem USB i obsługą Bluetooth. Po wykupieniu stosownych opcji, auto można wyposażyć m.in. w trójwymiarową nawigację z ekranem 8,8″ oraz pięknie brzmiący system audio Harman Kardon z nawet 13 głośnikami i subwooferem. Gratis w pakiecie dostaniecie też klimatyczne oświetlenie wnętrza.  

Ile to kosztuje?

Bazowo Stelvio Quadrifoglio to koszt 412 500 zł. Dodając do konfiguracji rozmaite opcje dość łatwo jest przekroczyć magiczną barierę pól miliona złotych. Za 15 000 zł można wykupić sportowe kubły Sparco, za 7500 zł dach panoramiczny, a jeśli naprawdę lubicie poszaleć, w ofercie dostępne są także ceramiczno-węglowe tarcze hamulcowe za jedyne 33 000 zł.  

TO NAM SIĘ PODOBA:

  • Świetna trakcja w trybie Dynamic
  • Sportowy wydech
  • Nienachalny, sportowy design nadwozia
  • Pozycja za kierownicą

TO NAM SIĘ NIE PODOBA:

  • Apetyt na paliwo
  • Niewygodna dźwignia do obsługi kierunkowskazów

Dane techniczne Alfy Romeo Stelvio Quadrifoglio:

Silnik: Benzynowy V6
Pojemność skokowa: 2891 cm3
Moc: 510 KM przy 6500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 600 Nm przy 2500 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna 8-stopniowa
Prędkość maksymalna: 283 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 3.8 s

Najnowsze

Koronawirus zatrzymał świat motorsportu. Jak zatem przedłużyć licencję rajdową lub wyścigową?

Z powodu pandemii koronowirusa SARS-CoV-2 świat motorsportu się zatrzymał. Zawodnicy zyskali nieco więcej czasu na przygotowania do sezonu. Przypominamy, co należy zrobić, by odnowić licencje rajdowe i wyścigowe wydawane przez Polski Związek Motorowy.

Na co pozwala licencja rajdowa lub wyścigowa? 
O licencjach rajdowych i wyścigowych często mówi się, że “to takie sportowe prawo jazdy”. Jest w tym sporo racji, ponieważ licencja to potwierdzenie naszych uprawnień do udziału w danej konkurencji sportu samochodowego (np. rajdy albo wyścigi) lub cyklu rozgrywek (np. Wyścigowe Samochodowe Mistrzostwa Polski lub Rajdowe Mistrzostwa Polski Samochodów Terenowych). Wielu zawodników podkreśla także, że licencja to nie tylko uprawnienia, ale także często wyróżnienie dla jej posiadacza.

Koronawirus zatrzymał świat motorsportu. Jak zatem przedłużyć licencję rajdową lub wyścigową?

Podmiotem odpowiedzialnym w Polsce za wydawanie i aktualizowanie licencji w sporcie samochodowym jest Polski Związek Motorowy (PZM). I to tu musimy się zgłosić, żeby przedłużyć licencje międzynarodowe uprawniające do startów w rajdach, rajdach terenowych oraz wyścigach górskich (R, R co-driver), oraz wyścigowe (BC, BC Junior), które pozwalają nam na starty w min. w WSMP, GSMP, rallycrossie, autocrossie a także licencje do driftu. 
Jeżeli chcemy przedłużyć lub uzyskać licencję krajową (RN), to powinniśmy udać się do  Zarządu Okręgowego PZM (ZO PZM), czyli lokalnej struktury związku. Co ważne, chodzi o ten ZO PZM, do którego przynależy klub, którego jesteśmy członkiem, a nie ten, do którego mamy najbliżej.

Koronawirus zatrzymał świat motorsportu. Jak zatem przedłużyć licencję rajdową lub wyścigową?

Jak odnowić licencję na sezon 2020?
Posiadaczem licencji jest się dożywotnio, ale jej ważność musi być co roku wznawiana. W wielu przypadkach można przedłużyć licencję prawie bez wychodzenia z domu (do czego w trakcie panującej epidemii, stanowczo zachęcamy). Procedura nie jest skomplikowana i można ją sprawnie przejść w kilku szybkich krokach.

Koronawirus zatrzymał świat motorsportu. Jak zatem przedłużyć licencję rajdową lub wyścigową?

W pierwszej kolejności zawodnik musi zgłosić się do klubu, którego jest członkiem i dopełnić formalności członkowskich na dany sezon. Możemy należeć tylko do jednego klubu. I to dla niego zdobywamy punkty przez cały sezon. Kluby tak jak zawodnicy walczą o tytuły zdobywców pucharu i mistrzów Polski.

Koronawirus zatrzymał świat motorsportu. Jak zatem przedłużyć licencję rajdową lub wyścigową?

Klub potwierdzi naszą przynależność na specjalnym formularzu wznowienia/wydania licencji, który można przesłać w formie elektronicznej (podpisany skan). Należy do niego dołączyć potwierdzenie dokonania stosownej opłaty za licencję. Wznawiając licencję na dany sezon, zawodnik wykupuje także ubezpieczenie NNW, które jest zawarte w licencji. Opłaty za wznowienie licencji na dany rok są różne i wynikają z różnych pakietów ubezpieczenia. Każdy zawodnik może się z nimi zapoznać i wybrać dogodny dla siebie. Ceny wahają się od 400 do 1566 zł. Wykupienie NNW wraz z licencją nie wyklucza indywidualnych możliwości ubezpieczania się przez zawodników.

Koronawirus zatrzymał świat motorsportu. Jak zatem przedłużyć licencję rajdową lub wyścigową?

Żeby wznowić licencję musimy jeszcze zadbać o aktualizację dokumentów drogą elektroniczną w systemie Inside PZM. Trzeba załączyć potwierdzenie wydanych w bieżącym roku oraz ważnych do końca sezonu aktualnych badań lekarskich wykonanych przez lekarza medycyny sportowej, a także potwierdzenie aktualnego orzeczenia psychotechnicznego. Wszystkiego można dokonać nie wychodząc z domu – wystarczy umieścić skany dokumentów w systemie.

Koronawirus zatrzymał świat motorsportu. Jak zatem przedłużyć licencję rajdową lub wyścigową?

Jeśli mamy wykonane w tym roku badania lekarskie i wciąż ważne orzeczenie psychotechniczne, to zawodnik dostarcza jedynie blankiet licencji w celu naklejenia na niego hologramu potwierdzającego ważność na dany rok. I już możemy się ścigać.
 
Przydatne informacje i dokumenty:
Wykaz Zarządów Okręgowych PZM
https://www.pzm.pl/o-nas/zarzady-okregowe

Wykaz klubów zrzeszonych w PZM
https://www.pzm.pl/automobilkluby

Wykaz klubów posiadających aktualną licencję do udziału w sporcie
https://www.pzm.pl/samochody/licencje-klubowe

Formularz wznowienia licencji
https://zgloszenia.pzm.pl/licencje/wznowienie-samochody/

Dostęp do systemu Inside PZM
https://inside.pzm.pl

Regulaminie Licencji Sportu Samochodowego (zawierające rodzaje wydawanych licencji, uprawnienia, opłaty i dostępne warianty ubezpieczenia)
https://www.pzm.pl/pliki/zg/samochody/regulamin_licencji_sportu_samochodowego_2020_po_komunikacie_2_gkss.pdf

 

Najnowsze