Quaduropale jest jak Dakar – rozmowa z Agatą Stefaniak

Agata to pierwsza zawodniczka reprezentująca Polskę podczas zawodów Enduropale. Opowiedziała nam o swojej przygodzie z quadami i przygotowaniach do swojego, trzeciego startu w tych słynnych zawodach na francuskiej plaży.

Ile potrzebowałaś czasu, żeby nauczyć się jeździć na tyle, by startować w zawodach?

Swoją przygodę z quadami rozpoczęłam w wieku 13 lat, czyli około 6 lat temu. W swoich pierwszych zawodach wystartowałam w 2010 roku, a w 2011 startowałam już w okręgu Łódzkim oraz zadebiutowałam w Pucharze Polski cross country. Od 2012 regularnie startuje w Pucharze Polski.

Czyli rok wystarczył, żebym wystartowała w zawodach, ale nie było to, ani trochę profesjonalne przygotowanie. Po prostu chciałam spróbować i spróbowałam – spodobało mi się i jestem teraz tu, gdzie jestem (śmiech). Cały czas uczę się czegoś nowego, min. doskonalę technikę jazdy. Najlepszą szkołą dla mnie są starty w zawodach, tam można się wiele dowiedzieć o sobie, quadzie itp.

Co Cię do akurat takiego sportu zmotywowało? Jak to się zaczęło?

Zmotywowała mnie chęć rywalizacji i możliwość robienia czegoś innego, niż wszyscy. Uwielbiam również spędzać czas na zawodach wśród znajomych. A wszystko zaczęło się od motocykli – tato amatorsko jeździł na motocyklu i zabierał mnie na zawody motocrossowe. Próbowano mnie także nauczyć jeździć na motocyklu, ale te próby się nie powiodły i do tej pory jeździć na nim nie potrafię (śmiech). Zobaczyłam quady i się zaczęło! Spróbowałam i na początku jeździłam bardzo asekuracyjnie, bo się bałam. Ale już mi się podobało i wybłagałam potem tatę, że na urodziny dostałam swojego, pierwszego quada!

Dlaczego z motocyklem nie dałaś sobie rady? Co Ci sprawiało największą trudność?

Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Zraziłam się do motocykli po pierwszej próbie i nie chcę też próbować ponownie, by sobie krzywdy nie zrobić… Jednak z motocyklami mam styczność na co dzień, ponieważ mój chłopak jest zawodnikiem i ściga się na motocyklu crossowym. Ale ja zakochana jestem w quadach, one mi wystarczają i nie zamierzam z nich rezygnować, więc to pewnie też przyczyna.

Ile czasu i wysiłku potrzebujesz, by utrzymać formę na quadzie? Preferujesz same treningi jazdy, czy odwiedzasz też siłownię?

Jako, że jestem kobietą to mam trochę ciężej, niż chłopcy z którymi się ścigam. By dotrzymać im tempa muszę bardzo dużo czasu poświęcać na treningi. Od połowy maja 2014 (czyli mniej więcej po maturze) regularnie rozpoczęłam treningi pod okiem trenera personalnego. Pięć razy w tygodniu mam treningi na siłowni, gdzie głównie skupiam się na polepszaniu wydolności oraz wzmocnieniu mięśni, jak i stabilizacji ciała. A w weekendy staram się, jak najwięcej trenować na quadzie. Głównie są to treningi wytrzymałościowe, ale również skupiam się na poprawieniu postawy oraz techniki jazdy. Mój plan treningowy dostosowywany jest do moich potrzeb i aktualnie trwa okres przygotowawczy do sezonu. Teraz wygląda to nieco inaczej, ponieważ za parę dni wyjeżdżam na Quaduropale do Francji i trenuję głównie pod ten wyścig. Po powrocie plan treningowy znów się zmieni i będziemy się skupiać na sezonie 2015.

Czy masz też trenera od techniki jazdy?

Mój trener personalny dba o treningi wzmacniające tylko i wyłącznie na siłowni. Aktualnie nie mam takiego od techniki jazdy. Jednak, gdy tylko organizowane są jakieś szkolenia czy zgrupowania treningowe na quadach – to staram się na nie jeździć. Również na zwykłych treningach staram się korzystać z rad starszych i bardziej doświadczonych zawodników.

Co jest wyjątkowego w Quaduropale, że znów tam wracasz?

Śmieje się że Quaduropale jest jak Dakar – pojedzie się raz i chce się wracać tam co roku.  Quaduropale to dość specyficzny wyścig, trwa trzy godziny i poprowadzony jest w 100% po plaży. Organizacja i logistyka jest tam na najwyższym poziomie. Dwa helikoptery przez cały wyścig latają nad głowami, fabryczne teamy są rozstawione w parku maszyn i panuje wyjątkowa atmosfera. Całe miasto Le Touquet, które w sezonie jest bajkowym kurortem wypoczynkowym, w lutym zamienia się w kurort sportowy. Całe miasto zimą żyje tą imprezą. Enduropale – bo tak właściwie nazywa się to całe wydarzenie, odbywa się od 40 lat i co roku przyciąga ok. 2 tysięcy zawodników i ok. pół miliona widzów. Cała zmotoryzowana Francja przybywa, by oglądać te zmagania. Długo by opowiadać, jak tam jest… (śmiech) Najlepiej samemu pojechać i się przekonać. Gwarantuje że jest warto!

Jak wspominasz poprzednie dwie edycje? Były dla Ciebie udane?

Gdy pierwszy raz tam jechałam, dokładnie nie wiedziałam na co „się piszę”. Znałam tą imprezę tylko z opowieści i była to dla mnie wielka niewiadoma, która bardzo mnie stresowała. Jechałam wtedy Yamahą YFM 250r , czyli najmniejszym pojemnościowo quadzie w stawce. Niestety start ten nie był udany, gdyż wyścigu nie ukończyłam. W 2013, pierwszy raz w historii Quaduropale, podczas wyścigu był ogromny przypływ i organizatorzy byli zmuszeni przerwać wyścig, a ja zostałam na zalanej części trasy, gdzie panowały wielkie fale. Z tego co pamiętam, jedna z tych fal uderzyła we mnie i quad uderzył w drewniany słupek, a ja prosto przez kierownicę przeleciałam do oceanu! Przez 1,5 godziny czekałam, cała mokra i zmarznięta na plaży, by ktoś mnie ściągnął (bo w tym czasie nikt nie wiedział, co się ze mną dzieje i cała polska ekipa mnie szukała). Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i dotarłam ciągnięta przez pick-upa, asfaltem do depo, gdzie czekał tata i mechanik. Wtedy powiedziałam sobie, że nigdy więcej tam nie wrócę… Jednak rok później wróciłam! (śmiech) Z nową siłą i na nowym, większym i lepszym quadzie, czyli mojej „landrynie” KTM xc 525. I wtedy ukończyłam ten wyścig z lekkimi problemami, ale ważne, że ukończyłam! W klasie kobiet uplasowałam się na 6 miejscu i wiem, że gdyby nie przecięte przednie koło, i postój na plaży z powodu zassania wody w quadzie – byłabym wyżej. Ale to wszystko jest do nadrobienia w tym roku! (śmiech)

Czy tam masz szansę rywalizować z kobietami? Startują też Polki?

Ciężko określić przed startem ile startuje kobiet. Dopiero, gdy są wyniki i podział na klasy, to wiem z kim rywalizowałam. Mniej więcej jest to 10 zawodniczek, niestety głównie są to Francuzki. Jestem jak na razie pierwszą i jedyną Polką, która wystartowała, i startuje nadal w tej imprezie.

Czy po francuskiej plaży jeździ się inaczej, niż po błotnych/leśnych drogach czy przygotowanym torze? Gdzie się czujesz najlepiej i gdzie najwięcej czasu spędzasz?

Francuska plaża jest specyficzna. Każdy raczej wie, jaki jest nadmorski piasek na plaży – ciężko się po nim chodzi, a co dopiero jeździ quadem przez 3 godziny! Nie wiem, jak jest na leśnych drogach, bo po takich nie jeżdżę, chyba że jest to trasa zawodów. Po przygotowanym torze jeździ mi się bardzo dobrze, a najlepiej czuję się… chyba na piasku, choć twarde tory też lubię. Wszystko, byleby nie błoto i woda! (śmiech) Najwięcej trenuje na twardych torach, bo tylko takie mam do dyspozycji w pobliżu swojego miejsca zamieszkania.

Zdałaś maturę, czy to było trudniejsze, niż sportowe wyzwania?

Zdałam maturę bez żadnych większych problemów. Nie ukrywam – było to stresujące, lecz wiedziałam, że ją zdam, bo po ciężkich, trzech latach w liceum była to nieunikniona konieczność (śmiech). Początek sezonu na quadzie musiałam sobie odpuścić, by skupić się na nauce. Była to dla mnie ciężka decyzja, ponieważ nic bardziej nie denerwuje, jak świadomość, że Ty musisz siedzieć przy książkach, a inni w tym samym czasie ścigają się na zawodach i dobrze bawią (śmiech). Przebrnęłam jednak przez ten czas i wróciłam do startów z ogromną tęsknotą i nową, lepszą energią, która owocowała podczas zawodów miejscami na podium. Żeby było śmieszniej, swoje pierwsze zawody po przerwie maturalnej wygrałam! Jeśli mam porównywać maturę i sportowe wyzwania – to są na podobnym poziomie. Matura to wyzwanie przez które musi przejść każdy, a sportowe wyzwania to już własna ambicja. Jedno i drugie jest stresujące, i ciężko stwierdzić, co jest trudniejsze…

Co dalej planujesz? Więcej czasu poświęcisz teraz na naukę czy sport?

Po maturze zdecydowałam się na studia i aktualnie jestem studentką Uniwersytetu Łódzkiego na Wydziale Zarządzania, kierunku Finanse i Inwestycje. Dzień planuje sobie tak, by był czas na trening i na naukę. Przez trzy lata liceum nauczyłam się godzić sport i szkołę, wiec teraz, gdy zajęć w semestrze jest mniej – to nawet łatwiejsze. Gorzej jest przed sesją… która aktualnie u mnie trwa, a w dniu wyjazdu na Quaduropale mam egzamin z ekonomii! Podejść do niego musze, więc teraz skupiam się głównie na nauce, ale znajduję też czas na treningi.

Czy quad sprawia Ci problemy swoją masą? Zdarzało Ci się razem z nim przewrócić? Miałaś jakieś kontuzje? 

Mój KTM lekki nie jest, ponieważ waży około 160 kg. Wszystko jest dobrze, gdy się nie zakopię albo nie wywrócę. Gorzej jednak, jak to się stanie! Gdy już się zakopię to robi się duży problem, bo sama nie jestem w stanie wyciągnąć quada lub jest to bardzo trudne i będzie trwało mnóstwo czasu. Wtedy muszę liczyć na pomoc innych zawodników, często nawet swoich rywali. Na szczęście wszyscy sobie pomagamy i zawsze mogę liczyć na taką pomoc. Są wspaniali! (śmiech) Co do wywrotek… Hmm, wywrócić się na quadzie jest łatwiej, niż się wydaje. Jednak mi zdarza się to bardzo rzadko i jeśli już, to zwykle jestem w stanie się spod niego wydostać. Chyba że nie – to wtedy wołam jak najgłośniej się da i czekam na pomoc. Większych kontuzji na szczęście nie miałam, chociaż zdarzały się takie sezony, że co zawody lądowałam w karetce, czy nawet w szpitalu.

Zdarza Ci się rywalizować jedynie z kobietami? Czy raczej na zawodach na których bywasz musisz sobie dawać radę z mężczyznami?

Niestety w Polsce ścigam się, tylko i wyłącznie z mężczyznami. Dziewczyny nie chcą startować, ponieważ od razu zakładają, że nie mają z facetami szans i odpuszczają sobie. Jedynie kilka razy w Czechach (w Cross Racing Cup) ścigałam się z kobietami. Ciekawe doświadczenie, lecz dyscyplina trochę inna. Ja jeżdżę w cross country, a tam był quadcross.

Jaka to różnica i który typ zawodów wolisz?

Quadcross to wyścigi po zamkniętym torze motocrossowym, bardzo techniczne i szybkie. Dwa treningi i dwa biegi po 20 minut. Tor ma około 1-2 km długości z licznymi hopkami. Cross country to już wyścigi długodystansowe, które trwają 1,5 godziny, a trasa liczy ok. 8-12 km i poprowadzona jest po różnej nawierzchni od piasku do błota itp.  Ja preferuje wyścigi długodystansowe, czyli cross country. Lepiej odnajduje się na trasach o zróżnicowanej nawierzchni, a długość wyścigu też mi nie przeszkadza.

Jak Ci idzie z męskimi konkurentami i czy zauważalna jest ich wyższość dzięki płci? Czy to jedynie wynik wysiłku włożonego w treningi i wyższość sprzętu?

Ściganie się z chłopakami nie jest łatwe, bo mają więcej siły, niż ja i są często dwa razy tacy, jak ja (śmiech). Wydaje mi się również, że nie spędzają, aż tak dużo czasu na treningach siłowych, co ja. Facetom w tym sporcie wszystko łatwiej przychodzi… Ja muszę ciężko pracować, by przynajmniej móc  z nimi rywalizować, a nie mówię tu o wygrywaniu wyścigów, bo to wymaga ode mnie wielkiego wysiłku i… poniekąd szczęścia. Sprzęty mamy podobne, więc tu głównie chodzi o wytrzymałość i tężyznę fizyczną.

Z jakiego osiągnięcia do tej pory jesteś najbardziej dumna?

Wydaje mi się, że jest to start w Quaduropale  – wielkie wyzwanie z którego jestem dumna. Cieszy mnie bardzo Vice Mistrzostwo Pucharu Polski cross country w klasie junior 2k w 2012 roku. Dumna jestem też z każdej pojedynczej wygranej czy miejsca na podium.

 

Fot. Aleksandra Stefaniak, Robert Judycki, Joanna Ulatowska

Najnowsze

Ford Mondeo – pierwsza jazda

Najnowsze Mondeo jest pierwszym modelem Forda zbudowanym na nowej platformie segmentu C/D. Model zadebiutował na polskim rynku z dwuletnim opóźnieniem w stosunku do USA, ale warto było czekać. Dlaczego?

Ford Mondeo dostępny jest w wersji czterodrzwiowej, pięciodrzwiowej i kombi. Otrzymał niezależne, zintegrowane zawieszenie wielowahaczowe z tyłu, elektryczne wspomaganie układu kierowniczego, zmodyfikowany ABS. Ale co najpierw przyciąga uwagę? Jego naprawdę ładny wygląd. W przednim pasie umieszczono typową dla Forda trapezoidalną osłonę chłodnicy, którą mozna skojarzyć z grillem Astona Martina; otaczają ją wąskie klosze reflektorów. Wybrzuszona maska silnika zdaje się nadymać niczym zwierzę szykujące sie do ataku. Piękne nadwozie to połowa sukcesu, ale co Ford oferuje ponadto w swoim flagowym modelu?

Technologia ponad wszystko!
Producent wybitnie podkreśla debiutującą wraz z Mondeo nową technologię wykrywania pieszych – wykrywa osoby znajdujące się na drodze przed autem oraz pieszych, którzy przekraczają tor ruchu pojazdu, a następnie automatycznie aktywuje układ hamulcowy, jeśli kierowca nie podejmie odpowiednich działań zmierzających do uniknięcia kolizji. System przetwarza informacje zgromadzone przez kamerę zainstalowaną za przednią szybą oraz radar umieszczony w przednim zderzaku i porównuje je z danymi zgromadzonymi w bazie, aby odróżnić „kształty osób” od typowych obiektów i elementów scenerii znajdujących się w pobliżu drogi. W celu złagodzenia skutków zderzenia lub zapobiegnięcia kolizji z pojazdem jadącym z przodu, Mondeo uruchomi Active City Stop, który działa do prędkości 40 km/h.  Przy wyższych prędkościach do akcji wkracza nowy system Pre-Collision Assist, który za pomocą radaru i kamery skanuje obszar przed samochodem.

Technologia radarowa jest również wykorzystywana przez funkcję Distance Indication oraz inteligentny tempomat. Pierwszy układ, za pomocą intuicyjnego w obsłudze interface’u, informuje kierowcę o odległości, jaka dzieli auto od samochodu jadącego z przodu. Z kolei inteligentny tempomat pozwala na utrzymanie stałej odległości do poprzedzającego pojazdu.

Kamera jest dodatkowo wykorzystywana przez system utrzymywania pojazdu na pasie ruchu, który wspiera ruchy kołem kierownicy, aby zapobiec niezamierzonemu opuszczeniu wybranego toru jazdy, a także przez system rozpoznawania znaków drogowych, który pokazuje na wyświetlaczu informacje dotyczące ostatniego zarejestrowanego ograniczenia prędkości, zakazu wyprzedzania czy znaków odwołania zakazu.

Zawody Ford Kuga Kite Challenge zakończone pełnym sukcesem. Byłyśmy tam!

Mających problemy z parkowaniem ucieszy fakt pojawienia się systemu Park-Out Assist, który pomaga kierowcom podczas wyjazdu z równoległego miejsca parkingowego, a także systemu Side Parking Aid, który przedstawia na ekranie wizualizację przeszkód znajdujących się po obu stronach auta, jak również z przodu i z tyłu.

Ciekawostką są tylne nadmuchiwane pasy bezpieczeństwa. W razie kolizji, pasy powiększają swoją objętość, aby rozproszyć siłę uderzenia pięć razy bardziej wydajnie, niż w przypadku tradycyjnych pasów.

Porządek musi być!
Wewnątrz kierowcę Mondeo wita cyfrowo – analogowa tablica przyrządów oraz zachodząca na boki konsola centralna. Jest przejrzyście, kolorystyka stonowana, wsszystkie funkcje skupione w ergonomicznych miejscach. Są też udogodnienia dla kierowcy: elektrycznie regulowana kolumna kierownicy z funkcją pamięci, czy fotele z masażem. Po ruszeniu z miejsca słychać niewiele, ponieważ zadbano o świetne wygłuszenie kabiny. Auto wydaje się być nieco sztywniejsze niż poprzednik, co wpływa na jakość prowadzenia na zakrętach, a jednocześnie nie jest na tyle twarde, aby przeszkadzało w jeździe po dziurach. Producentowi udało się uniwersalnie zestroić zawieszenie. Spore gabaryty Mondeo w wersji kombi mogą przerażać nieco panie, zupełnie niepotrzebnie. Auto nafaszerwoane czujnikami jest proste w manewrowaniu i informuje kierowcę o wszystkim praktycznie co się dzieje dookoła samochodu. Bagażnik sedana pomieści bagaże czterech dorosłych osób na dwutygodniowy wypad, a z kombi możemy wręcz zaplanować małą przeprowadzkę.

Zawody Ford Kuga Kite Challenge zakończone pełnym sukcesem. Byłyśmy tam!

Jeśli zaś za kierownicą mają jeździć nasze uprawnione do prowadzenia auta pociechy, moża zaprogramować kluczyk w taki sposób, aby młodsi kierowcy nie mogli odbierać przychodzących połączeń telefonicznych, przekraczać ustalonej prędkości maksymalnej, dezaktywować systemów bezpieczeństwa i układów wspomagające jazdę czy ustawiać maksymalnej głośności systemu audio. Dodatkowo, jeśli osoba, której właściciel Forda Mondeo użyczył swoje auto nie zapnie pasów bezpieczeństwa, włączenie systemu audio nie będzie w ogóle możliwe.

Zawody Ford Kuga Kite Challenge zakończone pełnym sukcesem. Byłyśmy tam!

Silniki
W gamie jednostek napędowych oferowanych w nowym Fordzie Mondeo znajdzie się silnik 1,5 litra EcoBoost, jednostka 2,0 litra EcoBoost, jak również benzynowy silnik 1,0 litra EcoBoost, który już trzeci raz z rzędu został nagrodzona tytułem najlepszego silnika na świecie „International Engine of the Year”.

Flagową jednostką wysokoprężną ma być wprowadzona na początku przyszłego roku 2,0 TDCi z układem podwójnego, sekwencyjnego turbodoładowania. Silnik rozwija 210 KM i 450 Nm momentu obrotowego. Na rynku pojawi się również model ECOnetic Technology napędzany silnikiem Diesel o pojemności 1,6 litra. Ofertę uzupełni konstrukcja 2,0 litra TDCi w wersji o mocy 150 i 180 KM.

W gamie silnikowej wystepuje również jedna hybryda wykonana na bazie benzynowej EcoBoost.

Wersje wyposażeniowe: Ambiente Plus, Gold Edition, Titanium, Titanium Hybrid

Räikkönen i Giovinazzi testują nową Giulię GTA

{{ download(34) }}

Cennik nowego Forda Mondeo tutaj: {{ download(33) }}

Konkurenci: Volkswagen Passat, Opel Insignia, Skoda Superb

Najnowsze

Ford Focus – pierwsza jazda

Pojawił się w 1998 roku i zawojował serca wielu Polaków - i nie tylko; do dziś sprzedano na świecie 12 milionów tych aut. Z globalnej produkcji to właśnie ten model stanowił 50 procent sprzedaży wszystkich Fordów. Właśnie na polski rynek wjeżdża nowy model. Jaki jest?

Nowy Ford Focus jest zbudowany na płycie podłogowej dla aut segmentu C, na bazie której powstają również modele C-Max i Grand C-Max. Najnowsze dziecko amerykańskiego producenta dodatkowo odmłodniało. I jest to spora odnowa, bo Focus bardzo upodobnił się do Mondeo. Zarówno przód nadwozia oddaje najnowszą linię wszystkich Fordów (nowa maska, pas przedni ze zintegrowaną osłoną chłodnicy, nowy wzór reflektorów), ale i wnętrze coraz bardziej zbliża się do wyżego segmentu. Na pierwszy rzut oka samochód prezentuje się jakby szerzej niż poprzednik i zadaje się być nieco niższy. Na karoserii znalazło się sporo chromowanych detali, co ma podkreślać elegancką stylizację. Z tyłu pojawił się przeprojektowany tylny pas i węższe lampy. Focus jest obecnie dostępny w wersji czterodrzwiowej, pięciodrzwiowej i kombi.

Nowy Mercedes-Benz Klasy S. Przegląd najważniejszych cyfrowych systemów bezpieczeństwa

A co zmieniono we wnętrznościach? Przede wszystkim poprawiono sztywność przedniej części nadwozia, zmodyfikowano geometrię zawieszenia (także zmieniono amortyzatory) i działanie wspomagania kierowicy.

Przyjemność przebywania
W środku Focusa zrobiło się bardziej przejrzyście, ale – co najważniejsze – wszelkie funkcje deski rodzielczej obsługuje się teraz intuicyjnie i szybko. Poprzednio mnogość przycisków na panelu centralnym konsternowała większość osób po raz pierwszy zasiadających we wnętrzu auta. Teraz wszystko jest wyjątkowo łatwe w obsłudze. Wygodne – przynajmniej na krótki dystansach – fotele, obite zostały w przyjemny materiał, który wydaje się być odporny na zabrudzenia. Producent uległ pokusie ozdabiania, wstawiając w niektóre miejsca chromowane elementy, jednak nie tworzy to w tym przypadku przepychu; raczej daje poczucie podróżowania autem z wyższego segmentu. Między przednimi siedzeniami są dwukomorowe podstawki pod napoje lub butelki (mieszczą się litrowe butelki lub 0,4-litrowy kubek), a schowek nakryty przesuwnym podłokietnikiem zmieści nawet sporą kosmetyczkę.

Focus jest pierwszym modelem Forda w Europie wyposażonym w system komunikacji SYNC 2 z 8-calowym kolorowym ekranem dotykowym oraz kontrolą głosową. Dzięki temu sterowanie funkcjami systemu audio, nawigacji, klimatyzacji oraz kompatybilnych telefonów komórkowych stało się proste i przyjemne. Także sama nawigacja została zmodyfikowana: teraz podzielony wyświetlacz pokazuje skrzyżowania, ma funkcję odczytywania na głos nazw ulic, widok 3D skrzyżowań na autostradzie i ciekawych miejsc oraz… może mieć zainstalowany przewodnik Michelin. Teraz szybciej wprowadza się dane nawigacyjne i korzysta z komend głosowych (np. chcąc odtworzyć utwory wskazanego artysty, znaleźć listę pobliskich restauracji).

Nowy Mercedes-Benz Klasy S. Przegląd najważniejszych cyfrowych systemów bezpieczeństwa

Technologia uprzyjemniania jazdy
Po ruszeniu (obojętnie czy autem napędzanym silnikiem benzynowym czy wysokoprężnym) słychać… No właśnie – niewiele słychać. Osiągając prędkość przelotową na poziomie 140 km/h swobodnie można rozmawiać bez podnoszenia głosu, a jeśli nie, to podróżować w przyjemnym komforcie akustycznym. To zasługa zastosowania we wnętrzu np. grubszych dywaników, grubszych bocznych szyb, lepszego wygłuszenia komory silnika, ale też montowania innych osłon przednich nadkoli, paneli drzwiowych, czy akustycznych uszczelnień systemu wentylacji, uchwytów lusterek i pokrywy bagażnika, które lepiej absorbują hałasy. Do kabiny nie przenoszą się denerwujące wibracje czy drgania, przez co łatwo docenić relaksujący sposób prowadzenia, ale też – niestety – usłyszeć niedomagania montowanego w standardzie audio. Oczywiście to ostatnie producent proponuje w zdecydowanie lepszej opcji – warto zainteresować się wariantem z nagłośnieniem Sony (w wyposażeniu Trend Sport 3500 złotych).

Nowy Mercedes-Benz Klasy S. Przegląd najważniejszych cyfrowych systemów bezpieczeństwa

Cieszy możliwość sterowania zmianą biegów za pomocą manetek umieszczonych za kierownicą (opcja z przekładnią automatyczną oraz przekładnią automatyczną PowerShift, zarówno w wersjach benzynowych jak i wysokoprężnych). Gdy chcemy jechać bardziej dynamicznie, praca skrzyni ucieszy niejednego kierowcę ze sportowymi ambicjami.

Czuć także zmiany w układzie kierowniczym – zmodyfikowano elektryczne wspomaganie układu EPAS, przez co kierowca otrzymuje więcej informacji ze styku kół z nawierzchnią. W efekcie można zredukować siłę potrzebną do obracania kołem kierownicy.

Nowy Mercedes-Benz Klasy S. Przegląd najważniejszych cyfrowych systemów bezpieczeństwa

W razie, gdyby jednak kierowca przedobrzył – pomoże mu wybrnąć z opresji system ETS (Enhanced Transitional Stability) analizujący dane dotyczące stabilności pojazdu oraz monitorujący reakcje kierowcy. W przypadku wykrycia prawdopodobieństwa utraty przyczepności aktywuje elektroniczny układ stabilizacji toru jazdy – układ określa moment, w którym samochód może wpaść w poślizg, bazując na danych dotyczących prędkości jazdy, położenia koła kierownicy oraz prędkości obrotu kierownicą. Jeśli system wykryje ryzyko poślizgu zaaplikuje hamowanie poszczególnych kół – często zanim kierowca zorientuje się, że może dojść do niebezpiecznej sytuacji.

Co jednak uraduje tych, którzy zbyt długo czasu poświęcają na parkowanie? Nowiutki systemem wspomagający również parkowanie – poza równoległym – także prostopadłe! Wszystko to bez konieczności dotykania kierownicy. To absolutny hit i warto za niego dopłacić (Trend – 2300 zł, Trend Sport i Titanum – 1500 zł; dostępne również w pakietach). System wyszuka odpowiednie miejsce parkingowe wykorzystując czujniki ultradźwiękowe i automatycznie zaparkuje pojazd – kierowca musi jedynie operować skrzynią biegów oraz pedałami gazu i hamulca. Co więcej, zostaniemy ostrzeżeni podczas wyjazdu tyłem z parkingu przed innymi pojazdami, które mogą nadjechać z poprzecznego kierunku. System wykorzystuje radar o zasięgu do 40 metrów i emituje trzy różne ostrzeżenia dźwiękowe. Dodatkowo Park-Out Assist pomoże podczas wyjazdu z równoległego miejsca parkingowego: po wybraniu przez kierowcę prawej lub lewej strony do wyjazdu, układ odpowiednio obraca kołem kierownicy, natomiast kierowca kontroluje pedał gazu i hamulca. Pomyślano nawet o tym, żeby zabezpieczyć krawędzi drzwi na parkingach; przy pomocy ruchomego elementu gumowego, aktywowanego przy otwarciu drzwi, można zapobiec przypadkowym uszkodzeniom rantów karoserii.

Także w korku Ford stara się chronić pasażerów Focusa – układ zapobiegania kolizjom przy małych prędkościach, Active City Stop, w razie niebezpieczeństwa przygotowuje do działania układ hamulcowy, a jeśli kierowca nie zareaguje, dodatkowo redukuje moment obrotowy silnika i automatycznie uruchamia hamulce, aby zredukować siłę uderzenia. System działa do prędkości 50 km/h, podczas gdy wcześniej, w poprzedniku, granica prędkości wynosiła 30 km/h. W przypadku poruszających się obiektów zadziała z kolei Active Braking – daje większy obszar wykrywania innych pojazdów (prędkość jazdy od 8 do 180 km/h), wspierając kierowcę podczas jazdy z wysokimi prędkościami, na przykład na autostradzie, poprzez wyemitowanie ostrzeżeń i w razie konieczności uruchomienie układu hamulcowego.

A jak przy jeździe autostradowej jesteśmy to warto wspomnieć, że teraz w Focusie pojawił się tempomat pozwala na utrzymanie stałej odległości do poprzedzającego pojazdu, nawet wówczas, gdy ten pojazd jedzie wolniej, niż wynosi prędkość zaprogramowana przez prowadzącego – można też ustawić preferowany dystans do pojazdu jadącego z przodu. Jak się za bardzo zbliżymy do poprzedzającego auta, system wyemituje wizualne ostrzeżenie w trzech kolorach – szarym, żółtym i czerwonym (w zależności od odległości).

No i jest coś dla rodziców – Focusa można wyposażyć w inteligentny kluczyk MyKey, który pozwala na zaprogramowanie maksymalnej dozwolonej prędkości jazdy i maksymalnego poziomu głośności zestawu audio, a także uniemożliwia dezaktywację systemów bezpieczeństwa na przykład, gdy kierowca udostępnia swój pojazd innej osobie, czyli np. własnemu dziecku.

Silniki
Nowy Ford Focus nadal dostępny będzie ze 100-konnym silnikiem 1,0 l EcoBoost oraz z wersją 125 KM tego silnika. Warto jednak podkreślić pojawienie się nowej jednonstki benzynowej 1,5 l EcoBoost (150 KM oraz 182 KM) dostępnej z nową, sześciobiegową przekładnią automatyczną lub sześciobiegową skrzynią manualną (zastępuje silnik 1,6 l EcoBoost o identycznej mocy). Także w jednostkach wyspokoprężnych pojawia się nowinka: silnik 1,5 l litra TDCi o mocy 120 KM z automatyczną przekładnią sześciobiegową PowerShift. Odmiana 150-konna z manualną skrzynią o sześciu przełożeniach – jak chwali się producent – jest o 15 procent wydajniejsza od poprzedniego modelu z silnikiem o mocy 140 KM. Znany silnik 2,0 l TDCi został poddany modyfikacjom (ma teraz wyższą moc i moment obrotowy).

Dla sportowych maniaków – dobra wiadomość! Ford wprowadzi również do oferty Forda Focusa ST (debiut podczas tegorocznego Festiwalu Prędkości w Goodwood w Wielkiej Brytanii) ze zmodyfikowanym podwoziem, przeprojektowanym zawieszeniem, zmodernizowanym układem kierowniczym, a także specjalnie dobranym ogumieniem. Po raz pierwszy ST pojawi się w dwóch wersjach – z silnikiem wysokoprężnym i benzynowym. Na rynek wjedzie również Ford Focus RS – stworzony przez zespół o nazwie Ford Performance (połączenie światowych zespołów Team RS, Ford SVT oraz Ford Racing).

Ford Focus jest dostępny od 57 990 zł za odmianę Trend z silnikiem benzynowym 1.6 Ti-VCT 85 KM i manualną, 5-biegową skrzynią.
Za najtańszego diesla musimy zapłacić 68 990 złotych (1.6 TDCi 95 KM z -biegowym manualem).

Ford Focus – cennik pobierz tu: {{ download(32) }}

Wersja kombi – dopłata do ceny wersji 5-cio drzwiowej – 3000 złotych
Wersja sedan – dopłata do ceny wersji 5-cio drzwiowej – 1000 złotych

Konkurenci: Volkswagen Golf, Peugeot 308, Citroen C4, Renault Megane, Skoda Octavia, Toyota Auris

Najnowsze

Opony zimowe do motocykli i skuterów

Obecne zimy nie są tak srogą porą roku, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Przez to wiele użytkowników jednośladów decyduje się nie odstawiać swoich maszyn na ten chłodniejszy czas. Zimowe poruszanie się po drogach mogą ułatwić specjalne opony, stworzone specjalnie na ten trudniejszy okres.

Być może niektórzy z Was w ogóle o zimowym ogumieniu do motocykla czy skutera nie słyszeli. Nic dziwnego. Biorąc pod uwagę, że dawniej najchłodniejsza pora roku nas naprawdę nie rozpieszczała, a z podwórka jako dzieci wracaliśmy z odmrożonymi palcami i nosami, nie myślało się o jeździe jednośladem zimą. Obecnie klimat zmienił się tak, że nie mamy częstych okazji ulepić bałwana, czy rzucić w kogoś śnieżką. Taka aura sprawia, że i nasze myśli się przestawiły. Nie marzymy o grzanym winie przy cieple kominka, a raczej nasza uwaga pozostaje przy ukochanym jednośladzie, który kojarzy się z jakże przyjemnymi wakacyjnymi wycieczkami. Gdy serce pchnie nas do garażu i każe wsiąść na motocykl, warto pamiętać, że przy niższych temperaturach przyczepność opon jest słabsza, co może spowodować niekontrolowane poślizgi. A skoro niekontrolowane to i wyjście z takich opresji nie będzie tak łatwe. Warto wtedy pomyśleć o zimowym ogumieniu do jednoślada.

Gdy szukamy zimówek dla naszego samochodu sprawa nie jest łatwa, bo ciężko się zdecydować na konkretne opony z tak szerokiej oferty. Klasa budget, medium, premium. Niemieckie, japońskie czy francuskie? Głośne czy ciche? A jaka przyczepność? Szukając opon do motocykla sprawa też nie będzie łatwa, ale tu w ofercie znajdziemy opcji tyle, co kot napłakał.

Tak przynajmniej może się wydawać na pierwszy rzut oka. Całe szczęście producenci zauważyli rosnące zapotrzebowanie na tego typu produkt i rozszerzają swoją ofertę. Z kolei firmy, które w ofercie ten typ ogumienia już miały, wreszcie wprowadzają je na rynek polski, bacznie obserwując czy odnajduje swoich odbiorców.

Najczęściej z zalet opon zimowych korzystają użytkownicy skuterów. To właśnie oni z reguły decydują się na całoroczne użytkowanie pojazdu. Decydują się, albo po prostu zmusza ich do tego charakter pracy. Nie da się ukryć, że przy najgorszej aurze zawsze spotkać można na drodze jakiegoś dostawcę pizzy. Z tego powodu właśnie dla tych jednośladów jest najszersza oferta. Oczywiście nie oznacza to, że zimówki możemy kupić wszędzie, ale jeśli nie w pierwszym i drugim, to już w trzecim sklepie powinniśmy coś znaleźć.

Motocykliści postawieni są w gorszej sytuacji, bo znaleźć zimowe opony o średnicy siedemnastu cali to nie lada wyczyn. Tak może się wydawać po wstępnym zbadaniu rynku. Jednak zagłębiając się dalej w temat można powiedzieć, że nie ma rzeczy nie możliwych. W Polsce może być jeszcze trudno na znalezienie odpowiednich opon do naszego motocykla, ale sklepy i salony stopniowo zaczynają importować tego typu produkty. Na tę chwilę może być łatwiej ściągnąć coś z zagranicy, ale kwestia dostępności w kraju zapewne zmieni się w najbliższych latach.

Zważając na to, że aż 52 procent europejczyków nie odstawia swoich jednośladów na zimowy sen, oferowanie zimowych opon do jednośladów może okazać się złotym biznesem.

Mercedes EQC 400 4MATIC

Należy jednak pamiętać, że opony zimowe do motocykl i skuterów nie spełniają takiej roli, jak ich odpowiedniki do samochodów. W wypadku jednośladów ich zadaniem jest uzyskanie lepszej przyczepności i skrócenia drogi hamowania. Dwuślady na zimówkach znacznie lepiej radzą sobie na śniegu. Skuter pewnie też nieco lepiej będzie się prowadził mając założone zimówki, lecz nie to jest ich założeniem. Mają one się przede wszystkim sprawniej zachowywać się w niskich temperaturach, co przekłada się na eketywność ruszania i hamowania. Oczywiście skład mieszanki również jest przewidziany na odpowiedni zakres zimowych temperatur.

Jeśli kochasz swój jednoślad tak mocno, że żal Ci go odstawić na te kilka miesięcy i użytkujesz go bez względu na pogodę, warto pomyśleć o ogumieniu zimowym. A warto chociażby dlatego, żebyście wzajemnie nie zrobili sobie krzywdy. Ty i Twój jednoślad.

 

O czym warto jeszcze wiedzieć?

Jeździsz jeszcze motocyklem? Dowiedz się, jak dbać o jednoślad w zimie
Zimowa jazda motocyklem – jak przetrwać?
Czy odpalać odstawiony na zimę motocykl?
Transport motocykla lub skutera – poradnik
Jak zadbać o strój motocyklowy przed zimą?

Najnowsze

Zestaw naprawczy koła – hit czy kit?

W nowych autach zamiast koła zapasowego czy dojazdowego coraz częstszym wariantem alternatywnym jest zestaw naprawczy do kół. Czy rzeczywiście jest on warty uwagi?

Jego wersji jest kilka. Najpopularniejsza składa się z pianki uszczelniającej oraz elektrycznego kompresora. W przypadku przebicia opony należy podłączyć rurkę do wentyla, a następnie za pomocą kompresora uzupełnić ciśnienie do zalecanego przez producenta. Później wtłaczana jest pianka uszczelniająca. Pamiętajmy, aby po tych czynnościach, przejechać kilka kilometrów z prędkością do 40 km/h, żeby substancja równomiernie się rozprowadziła. Wtedy pozostaje nam już tylko sprawdzić, czy ciśnienie utrzymuje się na odpowiednim poziomie i dojechać do najbliższego serwisu.

Według producentów można przejechać w ten sposób 50 kilometrów. Na podstawie doświadczeń wulkanizatorów i kierowców zaleca się jednak, aby nie przekraczać dystansu 25 kilometrów. Istotnym elementem jest również to, by w przypadku przebicia np. przez gwóźdź, nie usuwać go – zaaplikowana pianka wypełni przestrzeń wokół niego, dzięki czemu ciśnienie będzie się utrzymywać na prawidłowym poziomie.

Plusy zestawów naprawczych
Głównymi atutami takiego rozwiązania są jego niewielkie gabaryty, gdyż zajmuje znacznie mniej miejsca od koła zapasowego. Pozwala to na lepsze zagospodarowania przestrzenią i zwolnienie miejsca np. dla butli na gaz. Ponadto jest on niewątpliwie łatwiejszy w użyciu, niż wymiana koła i mniej czasochłonny – w obecnie panującym szybkim tempie życia to duży plus. Zestaw naprawczy jest dużo lżejszy od koła zarówno zapasowego, jak i dojazdowego. Wyliczono, że w ten sposób można zaoszczędzić od 0,1 do 0,2 litra paliwa na 100 km.

Z czym zestawy naprawcze sobie nie poradzą
Mimo niewątpliwych zalet zdania na temat takich zestawów są różne. Pomysł na początku zyskał wielu zwolenników, z czasem, kiedy coraz większe grono użytkowników dróg zaczęło z niego korzystać, pojawiły się krytyczne opinie. Najczęściej mówi się o tym, że można naprawić jedynie niewielkie uszkodzenia (dziury nie większe niż 6 mm), a w praktyce znacznie częściej zdarzają się one większe. Wtedy zamiast szybkiej reakcji pozostaje nam tylko skorzystanie z assistance. Dodatkowo nie naprawimy ściany bocznej opon, np. przez najechanie na krawężnik. – Takie zestawy stosuje się tylko do uszczelniania defektów na bieżniku – mówi ekspert Oponeo.pl. Pianka nie radzi sobie także w niskich temperaturach. Ostatnim z najczęstszych wymienianych problemów jest niechęć wulkanizatorów do takich „wynalazków”. Aby dokonać naprawy konieczne jest oczyszczenie zarówno opony, jak i felgi, co jest bardzo czasochłonne. Może się zatem zdarzyć sytuacja, w której dojedziemy do najbliższego serwisu, gdzie pomoc nie zostanie nam udzielona.

A zatem hit czy kit?
Koło zapasowe to zabezpieczenie na wszystkie awaryjne sytuacje związane z przebitym ogumieniem. Może i jego montaż jest nieco dłuższy i na pewno jest cięższe, ale to zawsze gwarancja jakiej zestaw naprawczy nam nie da.

Incydent z kołem może nas spotkać w trasie, gdzie do najbliższego serwisu będzie daleko lub będzie zamknięty. Poza tym istnieje ryzyko, że odpowiednio szybko nie zareagujemy na uszkodzenie i zniszczeniu, przez zbyt niskie ciśnienie, ulegną ściany boczne. W takiej sytuacji zestaw naprawczy nie zda się na wiele. Ratunkiem pozostanie wówczas jedynie pomoc assistance.

Źródło: Oponeo.pl

Najnowsze