Przyszłość z przeszłością

Wielkie marki dowodzą, że samochód świetnie może się prezentować w muzeum. A nowatorska, odważna, designerska „gablotka" często stanowi idealne tło by dopełnić wizerunku legendarnych modeli i historii firm. Przedstawiamy Muzeum Porsche projektu Delugan Meissi Architects.

fot. Delugan Meissi Architects

Porsche to marzenie każdego fana motoryzacji. Historia marki Porsche jest niemal tak stara, jak historia samochodu.

Ferdynard Porsche bowiem jako konstruktor zyskał sławę bardzo wcześnie, jeszcze w latach 20. Gdy opracował w Daimlerze legendarny wóz sportowy z kompresorem.

Kiedy w 1931 roku usamodzielnił się, w Zuffenhausen, dzięki swym wynalazkom, stworzył podstawy rozwoju produkowanych seryjnie samochodów sportowych oraz aut wyścigowych przyszłości.

fot. Delugan Meissi Architects

Dotychczasowe Muzeum Porsche udostępnione zostało dla publiczności w 1976r. Skrywało 15 wyścigowych i sportowych samochodów oraz prototypów. Piekielne rakiety, które można czasami jeszcze podziwiać podczas zawodów czy spotkań oldtime’rów. Historię tej marki można natomiast oglądać od 28 stycznia 2009r. w futurystycznym, niesamowitym muzeum, którego bryła zdaje się być zawieszona nad ziemią. 

Nowe, wielkie Muzeum Porshe, zlokalizowane bezpośrednio za Zuffenhausener Porscheplatz, zdaje się zaprzeczać prawom grawitacji. Kształtem przypomina fragment skręconej struktury DNA lewitującej w powietrzu. Każdy z poziomów muzeum został wkomponowany spiralnie wokół centralnie położonego atrium.

Autorem projektu jest wiedeńskie biuro Delugan Meissi Architects. Stworzyło ono projekt  budynku podzielonego na dwie przestrzenie. Pierwsza – Collection Rooms – charakteryzuje się ogromnymi oknami, naturalnie doświetlającego eksponowane w pomieszczeniach kolekcje. Drugą – Legend Rooms – osłaniają ściany. Elewację tworzą naprzemiennie przenikające się szklane i betonowe piętra.

Na 5600m2 znajdują się eksponaty dokumentujące projekty Ferdynanda Porsche, modele firmowane jego nazwiskiem oraz warsztat w którym przywracane do świetności będą najstarsze modele Porsche.

Najnowsze

Podwójne zwycięstwo Brawn GP

Chyba nikt nie ma już wątpliwości kto zdominował wyścigi Formuły 1 w sezonie 2009. Nadszedł czas Brawn GP.

Ross Brawn i Terminator – kto w F1 potrzebuje Ocalenia?

fot. BrawnGP

Podobno zmiana strategii Jensona Buttona z trzech na dwa pitstopy w wyścigu o GP Hiszpanii pozwoliła mu wygrać po raz czwarty w tym sezonie. Tak w czasie konferencji prasowej powiedział zresztą sam zwycięzca. Bez wątpienia, zarówno bolidy Brawn GP jak i kierowcy zespołu spisują się świetnie. W Katalonii i tak wygrałby któryś z kierowców brytyjskiego zespołu. Trudno jednak uwierzyć, że Brawn GP przyjął strategię trzech zjazdów do pitlane dla swoich kierowców. Czy tak naprawdę było, czy to raczej Rubensowi Barrichello nakazano dodatkowy zjazd do garażu, aby umożliwić czwarte zwycięstwo Jensonowi Buttonowi i ułatwić mu drogę do tytułu mistrza świata 2009, tego się nie dowiemy. Barrichello miał naprawdę szansę na to, aby stanąć dzisiaj na najwyższym stopniu podium. Na 49. okrążeniu, tuż przed zjazdem do pitlane, Brazylijczyk miał prawie 15 sekund przewagi nad swoim kolegą z zespołu. Wszyscy za jednego – jeden za wszystkich, ale co jest ważniejsze – sportowa rywalizacja czy taktyka? Sytuacje takie zdarzają się od lat ciągle budząc mieszane uczucia. Trzeba jednak przyznać, że był to kolejny fantastyczny wyścig brytyjskiego zespołu. Niezależnie od specyfiki i konfiguracji toru team Rossa Brawna jest obecnie najlepszy wśród zespołów Formuły 1.

Umowę z Sony Picture Releasing International przed premierą nowego filmu o Terminatorze powinny jednak chyba podpisać inne zespoły – nie Brawn GP. „Ocalenia” potrzebują zdecydowanie bardziej Ferrari, McLaren i BMW Sauber.

Poz.

Nr

Kierowca

Zespół

Liczba okrążeń

Czas

Poz. start

Punkty

1

22

Jenson Button

Brawn GP

66

1:37:19,202

1

10

2

23

Rubens Barrichello

Brawn GP

66

+13,0 sek

3

8

3

14 

Mark Webber

Red Bull

66

+13,9 sek

5

6

4

15

Sebastian Vettel

Red Bull

66

+18,9 sek

2

5

5

7

Fernando Alonso

Renault

66

+43,1 sek

8

4

6

3

Felipe Massa

Ferrari 

66

+50,8 sek

3

7

6

Nick Heidfeld

BMW Sauber

66

+52,3 sek

13 

2

8

16

Nico Rosberg

Williams

66

+65,2 sek

 1 

9

 1 

Lewis Hamilton

McLaren Mercedes

65

+1 okrążenie

14 

10

10

Timo Glock

Toyota

65

+1 okrążenie

11

5

Robert Kubica

BMW Sauber

65

+1 okrążenie

10 

12

8

Nelsinho Piquet

Renault

65

+1 okrążenie

12 

13

17

Kazuki Nakajima

Williams

65

+1 okrążenie

11

14

 21

Giancarlo Fisichella

Force India

56

+1 okrążenie

20

15

 4

Kimi Raikkonen

Ferrari

17 hydraulika

Wyc.

2

Heikki Kovalainen

McLaren Mercedes

7 skrzynia biegów

18

Wyc.

9

Jarno Trulli

Toyota

0

wypadek

Wyc.

12

Sebastien Buemi

Toro Rosso

0 wypadek

15 

Wyc.

11

Sebastien Bourdais

Toro Rosso

0

wypadek

17 

Wyc.

20 

Adrian Sutil

Force India

0

wypadek

19

Dla Ferrari był to kolejny nieudany wyścig. Kimi Raikkonen, który go nie ukończył z powodu problemów technicznych powiedział, że po pierwsze nie widział świateł tablicy startowej. Tylne skrzydła stojących przed nim bolidów zasłaniały mu zupełnie pole widzenia. Zdaje się, że żaden z konstruktorów nie wziął pod uwagę kąta pod jakim kierowca ma możliwość obserwacji tablicy. Wygląda zresztą na to, że włoski zespół ma wiele różnorodnych problemów. Cały świat usłyszał dziś za pośrednictwem radia skierowaną do Felipe Massy informację, aby oszczędzał paliwo jeśli chce dojechać do mety! Jadący przez wiele okrążeń na czwartej pozycji Brazylijczyk na kilka okrążeń przed zakończeniem wyścigu musiał zwolnić i przepuścić Sebastiana Vettela oraz Fernando Alonso, aby zdobyć trzy zamiast pięciu punktów. Trzeba przyznać, że albo ktoś nie potrafi używać kalkulatora albo silnik Ferrari nagle potrzebował nadmierną ilość paliwa.

Robert Kubica powiedział po zakończeniu wyścigu, że tuż po starcie miał problemy ze sprzęgłem, a po zmianie opon jego bolid nie miał odpowiedniej przyczepności. Polak w konsekwencji stracił jedną pozycję
w stosunku do miejsca startowego. Niezły wyścig pojechał Nick Heidfeld ruszający z 13 pola. Zaraz po starcie udało mu się zyskać kilka pozycji i jadąc bardzo spokojnie i równo na mecie zameldował się na siódmym miejscu. 

Kierowcy McLarena nie mieli także szczęścia. Lewis Hamilton określił sytuację jednak nieco inaczej. Chwaląc pracę jaką wykonał jego zespół, stwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że nie da się nic więcej zrobić mając taki samochód. Bolid nie jest po prostu wystarczająco szybki. Brytyjczykowi nie udało się zdobyć w Hiszpanii ani jednego punktu. Jego kolega z zespołu Heikki Kovalainen miał okazję przejechać na Circuit de Catalunya tylko siedem okrążeń i z powodu awarii skrzyni biegów musiał zakończyć swój występ.

Jednym z największych przegranych w GP Hiszpanii był jednak Sebastian Vettel. Startujący z drugiego pola Niemiec był wyznaczany przez wielu fachowców na zwycięzcę tego wyścigu. Niestety, nienajlepszy start spowodował, że kierowca Red Bulla znalazł się za Felipe Massą. Aż do 61 okrążenia nie był w stanie go wyprzedzić. Jak sam stwierdził, Brazylijczyk jechał bardzo równo i nie popełnił żadnych błędów. Trzeba także wziąć pod uwagę, że tor pod Barceloną nie ma miejsc, które sprzyjałyby wyprzedzaniu. Tylko dzięki temu, że Massa oszczędzając paliwo musiał zwolnić tempo jazdy Vettel dojechał do mety na czwartej pozycji.

Zespół Red Bull może jednak być zadowolony z występu w pierwszym europejskim wyścigu sezonu. Mark Webber, mimo startu z piątej pozycji, dzięki bardzo długiemu, zużywającemu kompletnie opony przejazdowi po pierwszej wizycie w pit lane był w stanie utrzymać pozycję przed Felipe Massą. Australijczyk po odebraniu nagrody za trzecie miejsce, powiedział, że ciekawym jest jak bardzo zmienia się sposób myślenia ludzi. W zeszłym roku cały zespół był zachwycony kiedy udało się kierowcom Red Bulla zdobyć punkty. W tym sezonie oczekują, aby każdy wyścig kończył się wizytą na podium.

 

Najnowsze

Fotelik dla berbecia w najnowszym Golfie GTI

Podobno 84 procent kupujących Golfa GTI to mężczyźni; sześciu na dziesięciu z nich jest żonatych. Według badań 70 procent kierowców tego auta nie ma dzieci. Chyba na przekór tym statystykom, Volkswagen zaoferował do kraciastej tapicerki z tkaniny „Jacky" fotelik dziecięcy w tej samej kolorystyce sugerując, że większość tych macho to jednak ojcowie.

fot. VW

Nowy Golf VI GTI (nasza pierwsza jazda tym autem już wkrótce) dedykowany jest co prawda męskiej części nabywców, za czym przemawiają od lat utrzymujące się statystyki, jednak okazuje się, że nawet do tak pozycjonowanego samochodu koncern oferuje typowo rodzinne rozwiązanie. Fotelik dla motobrzdąca nadaje się dla dzieci w wieku od 3 do 12 lat w przedziale wagowym od 15 do 36 kg.

Dedykowany fotelik do Golfa GTI jest – rzecz jasna – fajnym gadżetem, w wyjątkowo przyjemnej, kraciastej oprawie, która może pasować także do tych nie usportowionych odmian nawet poprzednich generacji. Czekamy zatem na polską cenę tego cacka, choć limitowana, niewielka liczba wyprodukowanych egzemplarzy może wróżyć wysoki koszt za ten nabytek.

Najnowsze

Fotelik dla berbecia w najnowszym Golfie GTI

Podobno 84 procent kupujących Golfa GTI to mężczyźni; sześciu na dziesięciu z nich jest żonatych. Według badań 70 procent kierowców tego auta nie ma dzieci. Chyba na przekór tym statystykom, Volkswagen zaoferował do kraciastej tapicerki z tkaniny „Jacky" fotelik dziecięcy w tej samej kolorystyce sugerując, że większość tych macho to jednak ojcowie.

 

fot. VW

Nowy Golf VI GTI (nasza pierwsza jazda tym autem już wkrótce) dedykowany jest co prawda męskiej części nabywców, za czym przemawiają od lat utrzymujące się statystyki, jednak okazuje się, że nawet do tak pozycjonowanego samochodu koncern oferuje typowo rodzinne rozwiązanie. Fotelik dla motobrzdąca nadaje się dla dzieci w wieku od 3 do 12 lat w przedziale wagowym od 15 do 36 kg.

Dedykowany fotelik do Golfa GTI jest – rzecz jasna – fajnym gadżetem, w wyjątkowo przyjemnej, kraciastej oprawie, która może pasować także do tych nie usportowionych odmian nawet poprzednich generacji. Czekamy zatem na polską cenę tego cacka, choć limitowana, niewielka liczba wyprodukowanych egzemplarzy może wróżyć wysoki koszt za ten nabytek.

 

Najnowsze

Pomyłka BMW Sauber

Robert Kubica w trzeciej części kwalifikacji do GP Hiszpanii mógł osiągnąć lepszy czas. Niestety, znowu zawiedli jego mechanicy.

Nie wiem,  czy jest o czym rozmawiać…
Robert Kubica i jego inżynier Antonio Cuquerella
fot. BMW Motorsport

Serwisy informacyjne podają, że niezbyt udany przejazd Roberta Kubicy w trzeciej sesji kwalifikacyjnej był wynikiem problemów z bolidem. Nie chodzi jednak o awarię techniczną. Polski kierowca pierwsze okrążenie pomiarowe wykonał na używanych oponach z miękkiej mieszanki. Tak jak ustalono wcześniej zjechał następnie do pit lane, aby założyć nowy komplet opon i poprawić swój czas. Podczas następnego szybkiego przejazdu bolid stał się podsterowny i Robert nie mógł dokończyć okrążenia. Jak się okazało, bardzo wrażliwy na jakiekolwiek zmiany samochód zachowywał się prawdopodobnie naturalnie jak na sytuację, która wystąpiła. Zespół popełnił błąd. Mechanicy założyli prawe koło po lewej stronie i lewe po prawej. Sam Robert stwierdził, że bywało już gorzej, kiedy jeździł
z niedokręconymi kołami. Słaba to pociecha
i szczerze mówiąc brzmi trochę jak wyjątek z powieści sensacyjnej. Dlaczego nie spróbowano zmienić kół, aby Robert mógł wyjechać jeszcze raz, tego nie wiemy, prawdopodobnie nie było już czasu. Pomyłkę zespołu potwierdził Dr Mario Theissen.

Najnowsze