Paula Lazarek

Przemysł oponiarski wspiera Centrum Zdrowia Dziecka. Przekazano ponad 160 nowych opon letnich i zimowych dla karetek

Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego oraz producenci opon w nim zrzeszeni wspierają Centrum Zdrowia Dziecka we współpracy z Fundacją Virtuosa, której prezes Patrycja Piekutowska jest oficjalną ambasadorką CZD.

W ramach wsparcia firmy członkowskie PZPO: Apollo Vredestein, Bridgestone, Continental, Dębica, Goodyear, Hankook, Kabat, Michelin, Pirelli, Trelleborg przekażą ponad 160 opon letnich i zimowych osobowych oraz rolniczych i do wózków widłowych dla potrzeb transportu medycznego i funkcjonowania Centrum. 

Zależy nam, żeby mali pacjenci, ich rodzice i cały personel czuli się bezpiecznie w każdych warunkach jadąc transportem medycznym szpitala. Centrum Zdrowia Dziecka ratuje życie i zdrowie najmłodszym, a opony ratują życie na drodze – w tym wymiarze możemy wspólnie działać na rzecz bezpieczeństwa. Zaangażowanie PZPO to odpowiedzialność, jaką możemy pokazać jako przedsiębiorcy i obywatele – podkreśla Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO.

– Dział transportu w Centrum Zdrowia Dziecka to kilometry po życie dzieci – specjalistyczne samochody przewożące narządy do transplantacji, auta rozwożące po całej Polsce jedzenie do karmienia pozaustrojowego i wreszcie karetki. Jako prezes Fundacji Virtuosa jestem szczęśliwa, że w temacie, którym nie zajmowałam się nigdy, udało mi się uzyskać tak piękną i spontaniczną reakcję szefów największych firm oponiarskich – dodaje Patrycja Piekutowska, prezes Fundacji Virtuosa. 

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Powstaną kolejne kilometry drogi ekspresowej S5!

Nowy odcinek S5 połączy drogą szybkiego ruchu drogę ekspresową S7 z autostradą A1. W ten sposób powstanie korytarz transportowy wschód-zachód i tym samym strategiczne połączenie głównych ośrodków gospodarczych regionu.

Zatwierdzono program prac przygotowawczych do budowy nowego odcinka drogi ekspresowej S5, który połączy S7 z autostradą A1. Pierwszy Program obejmuje odcinek Wirwajdy – granica woj. warmińsko-mazurskiego i kujawsko-pomorskiego. Drugi, od granicy tych województw do autostrady A1 w okolicy Grudziądza. Dzięki temu w połowie tego roku ogłosimy przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej obejmującej Studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowe (STEŚ) z materiałami do decyzji środowiskowych dla całej ok. 90-kilometrowej trasy.

Nowy odcinek S5 połączy drogą szybkiego ruchu drogę ekspresową S7 (Ostróda) z autostradą A1 (Grudziądz). Powstanie korytarz transportowy wschód-zachód i tym samym strategiczne połączenie głównych ośrodków gospodarczych regionu. Ważnym elementem jest także możliwość przeniesienia ruchu tranzytowego poza obszary zurbanizowane, co usprawni przewozy towarowe, odciąży sieć drogową przechodzącą przez centra miast i poprawi warunki życia mieszkańców. 

Dzięki planowanej inwestycji mają poprawić się również warunki jazdy i bezpieczeństwo użytkowników dróg. Nastąpi też podwyższenie średnich prędkości podróży, co wpłynie na skrócenie jej czasu. Prognozowane średniodobowe natężenie ruchu na planowanej drodze ekspresowej S5 w 2048 roku wyniesie blisko 23 tysięcy pojazdów.

Szacowany czas przewidziany na prace przygotowawcze, wraz z uzyskaniem decyzji środowiskowych, to lata 2021-2028. Orientacyjny koszt tych prac wyniesie około 33 milionów złotych, natomiast koszt budowy drogi ekspresowej S5 pomiędzy Ostródą i Grudziądzem szacowany jest na ponad 5 miliardów złotych. Przewiduje się, że zakończenie budowy nastąpi w roku 2032. W ramach inwestycji planowana jest budowa dwujezdniowej drogi głównej, dodatkowych jezdni, węzłów drogowych oraz obiektów inżynierskich. Powstaną także urządzenia ochrony środowiska, odwodnienie i oświetlenie drogi, elementy obsługi ruchu pieszego i rowerowego oraz urządzenia BRD i zarządzania ruchem. Prace przewidują również zagospodarowanie zieleni, przebudowę dróg innych kategorii i przebudowę infrastruktury kolidującej z inwestycją. W ramach zadania zbudowane zostaną także Obwody Utrzymania Drogi i Miejsca Obsługi Podróżnych, których liczba i lokalizacja zostanie ustalona po opracowaniu STEŚ.

Źródło informacji: GDDKiA, opracowanie własne

Najnowsze

Paula Lazarek

Lotus EV Evija – producent testuje „piekielnie” szybki samochód i zapowiada elektryfikację marki

Brytyjska marka Lotus, należąca do Geely Automobile – chińskiego producenta samochodów osobowych z siedzibą w Taizhou, od 2028 roku planuje sprzedawać wyłącznie samochody elektryczne.

Testowany elektryczny model Evija ma kosztować bagatel 2 mln funtów i być najpotężniejszym tego typu autem na świecie dzięki elektrycznym 2000 KM.

W pełni elektryczny „supersamochód” został niedawno przetestowany przez redaktora magazynu Top Gear, Jacka Rixa, na torze testowym w siedzibie Lotus w Hethel w Norfolk.

Może przyspieszyć od 124 mil na godzinę do 186 mil na godzinę (200 km / h do 300 km / h) w zaledwie trzy sekundy, czyli o połowę krócej niż Bugatti Chiron.

Przejście marki Lotus na napęd elektryczny było już zapowiadane w 2019 roku. Emira, która ma zostać zaprezentowana latem, będzie ostatnim sportowym samochodem Lotusa z silnikiem spalinowym.

Emira będzie napędzana różnymi silnikami spalinowymi, ale jej konstrukcja jest inspirowana w pełni elektrycznym hipersamochodem Evija. Moc ma pochodzić z „ekscytującego partnerstwa z nowym układem napędowym” z opcjami, które są „nowością w Lotusie”. Co kryje się pod tymi nowościami? Na razie pozostaje to tajemnicą.

– Elektryfikacja wymaga czasu. Musieliśmy zbudować zespół, musieliśmy zdobyć doświadczenie, aby przejść do elektryfikacji – powiedział dla BBC dyrektor generalny marki Matt Windle.

Nowy sportowy samochód brytyjskiej firmy zadebiutuje wirtualnie 6 lipca, zanim zostanie publicznie pokazany na Festiwalu Prędkości w Goodwood, który rozpocznie się 8 lipca.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Chińskie Nio planuje podbój Europy. Co oferuje elektryk z Państwa Środka?

Nio to firma motoryzacyjne z Chin, która właśnie rozpoczyna europejską ekspansję. Na początek elektryki „made in China” pojawią się w Norwegii, gdzie samochody z elektrycznym napędem są absolutnym sprzedażowym hitem. Nio może tam mocno namieszać, bo między innymi oferuje kierowcom wymianę akumulatorów zamiast ich ładowania na trasie.

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że wśród mieszkańców Starego Kontynentu to Norwegowie najbardziej kochają samochody elektryczne. Więc to, że chińska firma Nio, aspirująca do rywalizacji z Teslą, od Norwegii rozpoczyna swoją europejską ekspansję nie powinno nikogo dziwić. Nie bez znaczenia jest też z pewnością fakt, że państwowy Norges Bank zainwestował w chińską markę.

Za sprzedażowe działania Nio w Norwegii odpowiadać będzie Marius Hayler, który wcześniej odpowiadał za sprzedaż w Jaguarze i Land Roverze. Wicedyrektor marki Nio w Europie, Hui Zhang, w rozmowie z magazynem „Autocar” stwierdził, że dwie trzecie klientów z Europy nie kupi auta bez jazdy testowej. Dlatego w Oslo powstanie salon, który oprócz sprzedaży samochodów ma być miejscem spotkań.

Nio ES8
Nio ES8, fot. materiały prasowe / Nio

Co może przekonać Norwegów do kupna chińskiego elektryka? To, że jego nie trzeba ładować. W nim się po prostu wymienia akumulator. Nio chwali się, że pierwszym kwartale tego roku wykonano taką procedurę aż 2 miliony razy ( z czego 650 razy u jednego kierowcy)! Operacja wymiany akumulatora trwa tyle, co tradycyjne tankowanie. Wystarczy, że kierowca zaparkuje auto w odpowiednim miejscu, a całą resztą zajmuje się stacja.

Na początek na norweskich drogach pojawi się SUV ES8, który ma akumulator o pojemności 100 kWh i może przejechać nawet 500 km na jednym ładowaniu. Później na drogi wyjedzie sedan ET7, który wyróżnia się zaawansowanymi systemami autonomicznej jazdy.

Należy jednak zauważyć, że Nio już jakiś czas temu pojawiło się w Europie. Od 2014 roku chińska firma wystawia swój zespół w Formule E, elektrycznej serii wyścigowej, gdzie jej kierowca Nelson Piquet Jr. zdobył tytuł mistrza. Z kolei w 2017 roku na torze Nürburgring pojawił się EP9, supersamochód mający 1360 KM, który pobił rekord toru w kategorii pojazdów elektrycznych (choć po chwili stracił tytuł na rzecz Volkswagena).

Najnowsze

Tak wygląda wystrzał opony w tirze. Było bardzo groźnie

Podobne sytuacje zdarzają się rzadko, ale za to bardzo często doprowadzają do wypadków, zwłaszcza przy większych prędkościach.

Jeśli względnie dbacie o opony – nie jeździcie na kompletnie zużytych lub uszkodzonych – to nie macie co się obawiać, że przydarzy się wam podobna sytuacja. Lecz ze stanem ogumienia samochodów ciężarowych bywa bardzo różnie, czego nie raz dowiodły kontrole Inspekcji Transportu Drogowego. Przewoźnicy potrafią eksploatować nawet takie opony, z których wystają już druty.

Kierowca tira bezczelnie wyprzedza na czołówkę. Najwyżej ktoś zginie

Nie wiemy czy to było powodem tej sytuacji, ale nie można wkluczyć takiego scenariusza. Jedyne co wiemy, to to co zarejestrowała kamera. Podczas jazdy autostradą A1 w tirze wystrzeliła opona (prawdopodobnie w ciągniku), a cały zestaw zniosło na lewo i uderzył on w busa na sąsiednim pasie. Na szczęście kierowca opanował sytuację i nikomu nic się nie stało.

Najnowsze