Paula Lazarek

Projektantka Kyehyun Ahn i Nissan Ariya, czyli wpływ ZEN na samopoczucie we wnętrzu tego „gorącego” elektryka

Wszystkie elementy, od foteli o „zerowej grawitacji” po dwa duże wyświetlacze, zostały zaprojektowane zgodnie z zasadami ergonomii oraz z myślą o wygodzie kierowcy i pasażerów.

Kyehyun Ahn przybyła do Japonii z Korei cztery lata temu, ale już na długo przed swoim przyjazdem zajmowała się kwestią wpływu filozofii Zen na projektowanie. „Studiując wzornictwo w szkole wyższej, postanowiłam stopniowo odejść od kształtu i formy i skupić całą swoją uwagę na kolorze. Przekonałam się w ten sposób, że kolory, które odbieramy intuicyjnie, mają istotny wpływ na nasz nastrój, stanowiąc swego rodzaju subtelny przekaz podprogowy” – wyjaśnia Ahn. „Model Ariya stanowił dla mnie pierwszą okazję do zastosowania filozofii Zen w praktyce nie tylko poprzez odpowiedni dobór kolorystyki, ale również poprzez optymalne zestawienie barw i materiałów”. Wybrana droga była naturalną koleją rzeczy dla Ahn, która przyjęła nowy język projektowania Nissana, odzwierciedlający japońskie DNA (J-DNA). Z entuzjazmem włączyła do swojej pracy nad projektem takie koncepcje jak Ma, Iki, Kabuku czy Omotenashi.

Wierna przyjętym założeniom Ahn wybrała unikalne zestawienia kolorystyczne, które początkowo wzbudziły pewne wątpliwości wśród członków jej zespołu. „Mam zwyczaj wybierania koloru głównego z obrazu źródłowego, takiego jak wstępny render, a następnie tworzenia zaskakującego efektu poprzez dodawanie koloru uzupełniającego. Wspólnie mają opowiadać jakąś historię”.

Kierując się tą filozofią, do niebiesko-szarej skóry we wnętrzu modelu Ariya dodała miedziane akcenty, łącząc ze sobą kolory znajdujące się na dwóch przeciwstawnych biegunach. W zamyśle projektantki miedź miała za zadanie wzmocnić ogólny efekt wizualny. „W pierwszej chwili niektórzy koledzy nieufnie podchodzili do wybranego przeze mnie zestawienia kolorystycznego. Ponieważ od samego początku byłam przekonana, że wniesie ono do wnętrza samochodu coś bardzo unikalnego i zarazem pięknego, starałam się przeforsować swój zamysł”.

Prawdziwą nagrodą za jej wytrwałość były pierwsze reakcje przyjaciół i współpracowników po obejrzeniu gotowego produktu podczas światowej premiery modelu. „Wydawało mi się to wręcz nierealne” – wspomina Ahn. „Kiedy przypomnę sobie ich entuzjazm i pozytywny odzew w Internecie, do tej pory czuję dumę i podekscytowanie”.

Osoby z zewnątrz mogą podziwiać rezultat końcowy, ale najprawdopodobniej nie zdają sobie sprawy z ogromu pracy, jaką trzeba wykonać przy doborze kolorystyki. Poza analizą różnych wariantów kolorystycznych Ahn i jej zespół sprawdzali również, jak prezentuje się przestrzeń kabiny w naturalnym świetle dziennym. „Zawsze sprawdzamy wybrane kolory na zewnątrz, w naturalnym świetle, a nawet o różnych porach dna. Między godziną 10:00 a 14:00 odcienie mogą się znacząco różnić” – wyjaśnia Ahn. Ostateczny wybór kolorów poprzedziły zatem liczne próby i udoskonalenia.

Nieraz ta staranność doprowadzała projektantów do sytuacji, w których konieczna była całkowita zmiana założeń odnośnie do koloru. Przykładem jest misterny wzór oparty na japońskim ornamencie kumiko, który można odnaleźć w kilku miejscach w dolnych partiach wnętrza, a także na drzwiach. „Pierwotnie zastosowaliśmy jaśniejszy kolor, aby podkreślić wrażenie przestronności wnętrza. W efekcie wzór kumiko wydawał się zbyt wymyślny”. Ostatecznie wybór padł na czerń, która nie tylko rozwiązała ten problem, ale dodała wnętrzu szczyptę wyrafinowania.

Zbyt „wymyślne” wnętrze było sprzeczne z filozofią Zen, która stanowiła dla Ahn i jej zespołu inspirację podczas prac projektowych. „Dzięki wyeliminowaniu zbędnych ozdobników, urządzone zgodnie z duchem Zen wnętrze może zapewnić rodzaj «idealnego komfortu» dla ducha i ciała” – uważa Ahn. Przyciski dotykowe ukryte za drewnem deski rozdzielczej są tego doskonałym przykładem, idealnie wpisując się w minimalistyczny styl wnętrza.

W miarę jak w samochodach wprowadzane są nowe typy układów napędowych oraz coraz bardziej zaawansowane systemy wspomagania kierowcy, wysiłki zmierzające do stworzenia wnętrza zgodnego z filozofią Zen będą nabierały coraz większego znaczenia. Najważniejsza będzie ochrona kierowcy i pasażerów przed przytłaczającą ich technologią poprzez umożliwienie im intuicyjnej obsługi i oczekiwanej funkcjonalności bez zbędnego nadmiaru. Hasłem przewodnim nowej ery mobilności będzie minimalizm.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

BMW M4 kontra BMW M4 GT3. Jakie tajemnice skrywają ich silniki?

Od produkcji seryjnej po tor wyścigowy - i z powrotem. Jak wygląda rozwój nowego samochodu wyścigowego BMW M4 GT3? I co łączy go, poza znaczkiem BMW, z BMW M4 Competition?

BMW wypuszcza nowy film przedstawiający wspólne serce nowego samochodu wyścigowego BMW M4 GT3 i BMW M4 Competition. Podczas oglądania BMW M4 Engine Talk, fani niemieckiej marki odkryją fascynujące szczegóły sześciocylindrowego silnika rzędowego z technologią M TwinPower Turbo.

Eksperci opiszą między innymi tajniki miski olejowej, zaworów przepustnicy silnika oraz chłodnicy międzystopniowej w BMW M4 Competition. Wyróżnią również komponenty, które są identyczne w obu jednostkach, takie jak korbowód z tłokami i obudowa turbosprężarki – która została przeniesiona do samochodu wyścigowego w niezmodyfikowanej formie.

Marcus Engelke, rozpoczynając film, podkreśla:

510 KM mocy, 650 Nm momentu obrotowego – to najmocniejszy sześciocylindrowy silnik rzędowy, jaki kiedykolwiek zamontowaliśmy w seryjnym samochodzie.

Ulrich Schulz dodaje:

590 KM mocy, 700 Nm momentu obrotowego – to najmocniejszy sześciocylindrowy silnik rzędowy, jaki BMW zainstalował w samochodzie wyścigowym od czasów BMW M1 Group 5.

Następnie dwaj inżynierowie opisują, jak niesamowicie podobny jest silnik w BMW M4 Competition do swojego odpowiednika, będącego podstawą nowego flagowego modelu w gamie BMW M Motorsport. Będące obecnie w ostatnim roku rozwoju BMW M4 GT3 będzie pomagać zespołom BMW M Motorsport w rywalizacji o zwycięstwa i tytuły w wyścigach GT na całym świecie od 2022 roku.

Najnowsze

Paula Lazarek

BMW Art Cars – imponująca kolekcja sportowych modeli BMW. Już niebawem będzie można ją zobaczyć w Warszawie

Już 15 czerwca na skwerze przy pomniku Syrenki na warszawskich bulwarach wiślanych staną cztery samochody ze słynnej kolekcji BMW Art Cars. Autorami tych unikatowych dzieł sztuki są Roy Lichtenstein, Andy Warhol, A. R. Penck i Sandro Chia.

BMW Art Cars to budowana od ponad 45 lat kolekcja sportowych i koncepcyjnych modeli BMW, które zostały przeobrażone w dzieła sztuki przez takich czołowych artystów, jak Jeff Koons, Andy Warhol, Olafur Eliasson czy Jenny Holzer. Na warszawskiej wystawie zobaczymy cztery z tych wyjątkowych pojazdów. Będzie je można oglądać od 15 do 30 czerwca na skwerze przed pomnikiem Syrenki, w pobliżu Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Centrum Nauki Kopernik.

Nie wiemy, czy inni zawodnicy jakoś szczególnie oszczędzali mobilne dzieło sztuki, którym w 1977 r. Hervé Poulain i Marcel Mignot wystartowali w legendarnym 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Być może jednak niezwykłe malowanie BMW 320i, obrazujące ruch i pędzący krajobraz, pomogło im zająć pierwsze miejsce w swojej klasie.

Autorem projektu był Roy Lichtenstein, uznany mistrz pop-artu, którego charakterystyczne komiksowe kropki znalazły się na karoserii trzeciego w historii BMW Art Car. Wspólne dzieło Lichtensteina i inżynierów BMW miało także premierę poza torem, w słynnym Centre Pompidou. Wzajemna inspiracja przez światy technologii, wyścigowych emocji i sztuki współczesnej to główna idea stojąca za warszawską wystawą – i całą kolekcją BMW Art Cars.

Wyścigowe osiągnięcia ma również inny samochód, który będzie można oglądać na warszawskim Powiślu: to potężne (niemal 480 KM!) BMW M1, pomalowane przez Andy’ego Warhola. Ten czwarty w kolejności Art Car powstał w 1979 r. i w tym samym roku wystartował w Le Mans, zajmując drugie miejsce w swojej klasie. Warhol, zachwycony bryłą auta, swoimi rozmytymi plamami intensywnych kolorów starał się stworzyć wrażenie pędu. W przeciwieństwie do poprzednich artystów, malował M1 własnoręcznie.

Podobną spontaniczną metodę przyjął niemiecki malarz i muzyk A. R. Penck, w 1991 r. ozdabiając BMW Z1 charakterystycznymi dla tego artysty tajemniczymi hieroglifami. Jaskrawoczerwony kabriolet ozdobiony czarnymi wzorami był jedenastym z kolei Art Carem, ale w odróżnieniu od kilku poprzedników nie tylko nigdy nie brał udziału w wyścigach, ale też nie jeździł po zwykłych drogach, od początku pomyślany jako obiekt galeryjny.

Ostatni i być może najbardziej klasycznie malarski z wystawianych w Warszawie samochodów to Art Car numer trzynaście, z roku 1992. Włoski artysta Sandro Chia na karoserii BMW serii 3 umieścił ludzkie twarze, które odwzajemniają spojrzenia widzów, zaciekawionych sedanem o maksymalnej prędkości sięgającej 300 km/h.

Początki kolekcji BMW Art Cars sięgają roku 1975, kiedy kierowca wyścigowy i kolekcjoner sztuki Hervé Poulain poprosił swojego przyjaciela, amerykańskiego artystę Alexandra Caldera, by ten zaprojektował malowanie BMW 3.0 CSL, w którym Poulain miał startować w Le Mans. Od tamtej pory siedemnaścioro kolejnych artystów, wybieranych przez międzynarodowe jury, przygotowało projekty oparte na wyjątkowych modelach aut BMW. W tej grupie znaleźli się m.in. Jeff Koons, Frank Stella, David Hockney, Jenny Holzer czy Olafur Eliasson. Kolekcja BMW Art Car na co dzień znajduje się w Monachium, ale w przeszłości odwiedziła już Luwr, Powerhouse Museum w Sydney, Palazzo Grassi oraz muzea Guggenheima w Nowym Jorku i w Bilbao. W Polsce w odpowiedzi na obecną sytuację pandemiczną zaplanowano wystawę plenerową w przestrzeni publicznej.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Wyścig Formuły 1 w Londynie? Szef Mercedesa jest za!

Toto Wolff przyznał, że chciałby, aby Formuła 1 ścigała się na ulicach Londynu. Szef zespołu Mercedesa twierdzi, że królowa sportów motorowych mogłaby wiele zyskać na organizacji wyścigu w brytyjskiej metropolii.

Plany wyścigu Formuły 1 w Londynie co jakiś pojawiają się w paddocku. Po raz pierwszy o tym pomyśle głośno było jeszcze za czasów rządów Berniego Ecclestone’a. Później podobne plany miało Liberty Media, jednak ambicje dotyczące wyścigu w brytyjskiej metropolii nigdy nie były bliskie realizacji.

Toto Wolff, szef zespołu Mercedesa, w rozmowie z „Evening Standard” wyznał, że chciałby, aby Formuła 1 zagościła na ulicach Londynu:

Chciałbym żebyśmy mieli Grand Prix na Silverstone, bo jest to coś, co kochają fani. Silverstone jest jednym z tradycyjnych torów w Formule 1. Jednak ściganie w Londynie przebiłoby wszystko. Mam nadzieję, że burmistrz Londynu oraz pan Johnson przeczytają to i zaczniemy to realizować.

Wolff podkreślił również korzyści płynące dla Formuły 1 z organizacji wyścigu w Londynie, przy okazji przypominając, że obecnie największa gwiazda F1, Lewis Hamilton, jest Brytyjczykiem:

Korzystamy z najbardziej wydajnych silników hybrydowych na świecie, a obecna supergwiazda jest Brytyjczykiem. Wyścig w Londynie pokazałby naszą technologię i innowacyjne możliwości.

Najnowsze

Paula Lazarek

Rusza sezon szkoleń EQ Tour. Wiemy, jakie modele Mercedesa będzie można przetestować!

To wyjątkowa okazja, by zapoznać się z gamą zelektryfikowanych modeli z gwiazdą – od kompaktowego SUV-a na prąd EQA, przez hybrydy plug-in, aż po rodzinny transportowiec EQV.

– Cykl szkoleń EQ Tour pozwala przybliżyć naszym klientom całe spektrum ułatwień oferowanych przez markę. Ułatwienia te, nie tylko w ujęciu produktowym, ale także w zakresie ofert całego ekosystemu, czynią elektromobilność w wydaniu samochodów hybrydowych oraz w pełni elektrycznych już dziś przyjazną i łatwąw użytkowaniu – powiedziała Urszula Reichman, dyrektor produktu i marketingu Mercedes-Benz Polska.

Podczas szkoleń do dyspozycji uczestników będzie łącznie siedem modeli Mercedes-EQ oraz hybryd plug-inz rodziny EQ Power, m.in. EQA 250, EQC 400 4MATIC oraz EQV 300, a także Klasa A 250 e, CLA 250 e oraz GLE 350 de. Co najważniejsze, obok szeroko zakrojonej jazdy testowej szkolenia EQ Tour obejmują część teoretyczną, odbywającą się pod okiem certyfikowanych instruktorów.

Klienci mogą uzyskać od nich cenne informacje dotyczące codziennej eksploatacji pojazdów zelektryfikowanych, sprawdzić, jak taki samochód ładować i dowiedzieć się więcej na temat np. montażu ładowarki.

– Wiemy, że jest duża rzesza klientów, którzy są gotowi przesiąść się na elektromobilność i mają do tego warunki, a Mercedes-Benz oferuje im odpowiednie samochody. Potrzebują jednak naocznie przekonać się, jak się takim autem jeździ, jak się je ładuje i jakie są różnice względem pojazdów spalinowych. Teraz mają taką możliwość, a nasi instruktorzy z chęcią odpowiedzą na wszelkie ich pytania – powiedział Robert Hundla, szef zespołu instruktorów EQ Team, założyciel i właściciel Driving Academy oraz były pilot rajdowy.

Szkolenia EQ Tour są organizowane z zachowaniem restrykcyjnych procedur, mających na celu ochronę przed zakażeniem koronawirusem. Samochody będą dezynfekowane po każdej jeździe, a sale wykładowe zaaranżowano z uwzględnieniem zasad dystansu społecznego.

Najnowsze