Projekt następcy Abramsa zagrożony

Amerykańska technologia wojskowa jest uważana za najlepszą. Ze względu na kryzys zagrożonych jest jednak wiele projektów, w tym następcy czołgu M1/2 Abrams - Dragon.

Prezydent Obama jest zdecydowany na cięcia w budżecie wojskowym. Zagrożony jest także projekt najnowszego amerykańskiego czołgu M423 Dragon Tank.

Czy ta śmiercionośna maszyna zrewolucjonizuje broń pancerną? Zobaczcie film.

 

Najnowsze

Jeździłyśmy Formułą BMW! Opis wrażeń

Będziesz jeździć formułą?! - zapytała mnie z niedowierzaniem koleżanka. Owszem - odrzekłam, pomijając z rozmysłem fakt, że to "tylko" formuła BMW.  Niby nie jest odrzutowa, niby to tylko namiastka większej siostry, lecz okazało się, że potrafi dostarczyć niesamowitych emocji!

Odkąd Robert Kubica startuje w F1 na światowych torach, Polacy dowiedzieli się za pośrednictwem wydarzeń związanych z tą dyscypliną o istnieniu Formuły BMW. Na Pit Lane Park zorganizowanym dwukrotnie w Warszawie – poza możliwością podziwiania umiejętności Roberta – na specjalnie przygotowanym, asfaltowym odcinku odważnie śmigał pełen nadziei na przyszłą karierę narybek, zwany pieszczotliwie przedszkolem Formuły 1. Lecz niechaj młody wiek (niektórzy niedawno przekroczyli progi szkół średnich) utalentowanej młodzieży nikogo nie zmyli; żaden z nich nie jest debiutantem sportów motorowych. Są to zwykle mistrzowie kartingu w swoich narodowych klasach, wyćwiczeni w elitarnych szkołach, gdzie mozolnie trenowali warsztat pod okiem sław tej dziedziny. Kolejne trofea w postaci nagród i wysokich miejsc na podium w międzynarodowych zawodach są jedynie początkiem dla nastoletnich wybrańców długiej drogi wiodącej przez różne puchary światowych marek, takich jak np. kuźnia talentu naszego krakowianina – Formuła Renault 2000, którą jako lider opuścił w drodze do F1.

 

Chwilę przed startem…
fot. BMW

 

Od lat 70. BMW wspierało promocję młodych talentów: BMW Junior Team wskrzeszono przy okazji Procar series, a od 1991 roku przez 11 lat organizowano treningi we współpracy z niemieckim ADAC. Jednak dopiero w 2001 roku postanowiono stworzyć organ działający na szerszą skalę: specjalny departament zwany „Programem wsparcia talentów” (Talent Support Program) zajmujący się kształtowaniem zdolności i przygotowywaniem na najważniejszy egzamin w życiu kierowcy wyścigowego, czyli formułę 1. Pojazd oznaczony kryptonimem FB02 ujrzał światło dzienne na salonie we Frankfurcie, a już rok później startował w nim niemiecki kierowca Nico Rosberg, który aktualnie reprezentuje barwy zespołu Williams w F1.

 

Wewnątrz jest trochę jak w kajaku. Kierownica idealnie leży w dłoniach, a pokryta jest niebieskim zamszem
fot. BMW

 

Sezon 2009
W tym roku puchary Formula BMW, w których startuje łącznie 52 kierowców, składają się z 3 serii (w sumie 45 wyścigów, 18 z nich przy okazji GP F1): Europe (spuścizna po dawnym pucharze Wielkiej Brytanii i Niemiec), Pacific (po formule BMW Asia) i Americas (po USA). Istnieje też oddzielna klasa pretendentów „Rookie Cup” dla kierowców młodszych niż 15 lat, z których żaden nie ma jeszcze prawa jazdy. Od 7 lat gokartowi wirtuozi otrzymują w niej możliwość ujeżdżania wartych blisko 50 tys. euro bolidów. W wyższych klasach na starty w serii Europe można otrzymać 75 tys. euro, w Pacific – 50 tys. euro, a w Americas 80 tys. dolarów. By dostać możliwość takiego dofinansowania, trzeba zdać specjalną, międzynarodową licencję albo uzyskując ją w Walencji (w Formula BMW Racing Center dwa razy w roku odbywają się kursy zakończone egzaminem), albo w Miller Motorsports Park w amerykańskim Tooele, w stanie Utah, lub w Sepang (Malezja).

Obecnie zawody Formuły BMW towarzyszą wyścigom F1 oraz WTTC, American Le Mans Series (ALMS), a dawniej DTM. Rekrutacja przebiega pod ścisłą kontrolą „łowców głów”, mających za zadanie wyszukać przyszłego mistrza świata (lub mistrzynię, ponieważ kobiety są także mile widziane) wśród wielu, którzy wygrywają przeróżne wyścigi. Wyłowione „brylanty” są skrupulatnie „szlifowane”, czyli otaczane specjalną opieką, w skład której wchodzi sponsoring, edukacja (lekcje angielskiego, szkolenie ze współpracy z mediami), pomoc dietetyka i trenera fitness, nauka mechanizmów związanych z obsługą i prowadzeniem bolidu, organizacja treningów oraz specjalna kuratela (Education & Coaching Programme). Wśród tak znalezionych skarbów są m.in. obecny kierowca testowy BMW Sauber F1 Team – Christian Klien, a także Ralf Schumacher, Nico Rosberg, Sébastien Buemi, Timo Glock, Sebastian Vettel, Adrian Sutil oraz Ho Pin Tung. W ramach „małej” formuły ścigali się także Bruno Senna siostrzeniec Ayrtona Senny, Federico Montoya – brat kierowcy z BMW Williams F1 – Juana Pablo Montoya oraz członek rodziny królewskiej Bahrajnu.

 

Ostatnie instrukcje przed ruszeniem
fot. BMW

 

Zabytkowy samochód
Znany już od 2002 roku jednomiejscowy pojazd – FB02 – to jakby zabytek w świecie motoryzacji, ale jego osiągi w zupełności wystarczają, by poznać umiejętności kierowców. W końcu pokonywanie zakrętów z prędkością 230 km/h na torze (prędkość maksymalna jest uzależniona od przełożenia skrzyni biegów) nie należy do śmiercionośnych wyzwań, lecz widać jak na tacy, kto radzi sobie z taktyką, techniką i stresem. Przez 7 lat bolid modyfikowano tylko pod kątem podniesienia poziomu bezpieczeństwa kierowcy, głównie koncentrując się na przedniej części bolidu i fotelu (FORS Formula Rescue Race Seat); od początku Formuły BMW obligatoryjnie stosuje się także HANS, czyli usztywnienie chroniące głowę i szyję (Head and Neck Restraint System). Obecnie FB02 to pojazdy spełniające wymogi FIA stosowane do zdecydowanie mocniejszych formuł 3.

Bolid zbudowany we współpracy BMW Motosport z francuskim producentem zawieszeń i nadwozi wyścigowych Mygale (z Magny-Cours), już na pierwszy rzut oka jest wyraźnie mniejszy, bardziej kompaktowy i zdecydowanie krótszy niż F1. Nad jego wyglądem pracowało biuro Designworks w Kalifornii pod wodzą samego Henrika Fiskera (twórca stylistyki m.in. Astona Martina DB9). Kadłub typu monocoque podobnie jak w większym bracie stworzony jest z włókna węglowego i Kevlaru; za głową kierowcy znajduje się pałąk chronny zdolny wytrzymać siłę 60 kN. Tenże pałąk oraz kabina muszą razem udźwignąć nacisk ponad 7,5 tony; podczas wypadku kierowca może zostać poddany przeciążeniu rzędu 25g – czyli sile odpowiadającej ciężarowi jego ciała, pomnożonemu przez 25. Wszystkie jednostki napędowe w Formule BMW są jednakowe, nie dozwolone są żadne modyfikacje, a pochodzą z Schnitzer Motorsport w Freilassing (Niemcy). Już po dźwięku można usłyszeć ewidentną różnicę między F1, a FB02: zamiast blisko 780-konnej, 2,4-litrowej V8 agresywnie grzmiącej od momentu odpalenia silnika w F1, w mniejszym bracie brzmi czterocylindrowa, rzędowa 140-konna jednostka o pojemności 1,2 l , która dopiero wkręcana na najwyższe obroty (blisko 9250 tys. obr./min, czyli o 10 tys. obr./min mniej niż F1) może się równać z poziomem postojowego hałasu królowej wszystkich formuł.

 

Ubiór dla każdego ten sam, tylko rozmiar inny; większość dostępnych kombinezonów pasuje na nastoletnich chłopców…
fot. BMW

 

Chwila prawdy…
A jednak, ten niezwykle przyjemny, świdrujący już z oddali dźwięk szybko trafił przez uszy wprost do mojego serca. Po przyjeździe na tor imienia Ricardo Tormo (znanego motocyklisty) pod hiszpańską Walencją, która już niebawem będzie gościć na przyportowych terenach zarówno Formułę BMW jak i samo F1, grzecznie wędruję po odpowiedni kombinezon. Otrzymuję też niepalną balaklawę, odpowiednie, sportowe obuwie o wyjątkowo cienkiej podeszwie, rękawiczki i kask. Zanim jednak doświadczę w tym wyścigowym komplecie upału panującego na zewnątrz, przechodzę obowiązkowe szkolenia i uczęszczam na wykłady z zakresu efektywnej jazdy po obiekcie. Dowiaduję się o tym, że tor ma długość 4 km, w tym dziewięć lewych oraz pięć prawych zakrętów i pokonywany jest w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Potem słucham o prawidłowym torze jazdy, właściwym pokonywaniu zakrętów, kolejności poszczególnych czynności związanych z odpaleniem maszyny i sposobie jej prowadzenia.

Wreszcie przymierzam się do zajęcia miejsca w bolidzie, na którego masce leży już zdemontowana kierownica. Daję nura w czarne czeluści wyłożonego twardym tworzywem wnętrza, wyprofilowanym indywidualnie pod rzeźbę ciała profesjonalnego kierowcy. Zdaje się, że dla mnie siedzisko jest za małe w biodrach (zakładam optymistycznie, że jeździł tam jakiś 15-latek), zatem szybko zostaje wymienione na szerszą formę. Moje akrobacje związane z wsiadaniem są bacznie obserwowane przez obsługę; bolid przecież nie ma drzwi, więc należy się zmieścić przez otwór w karoserii. Szerocy w barach mają marne szanse na tę ekscytującą przejażdżkę, ale ja szczęśliwie przechodzę ten pierwszy sprawdzian. Gdy już stopy wyczuwają ciasno rozstawione pedały, nie myślę o niczym innym tylko o ruszaniu. Czy to trudne? Czy jak w zwykłym aucie? Zanim jednak odpowiem sobie na to pytanie, spędzam w upale całe 5 minut zakleszczona pasami w piekielnym, kewlarowym wnętrzu bolidu. Nie mam praktycznie możliwości żadnego ruchu tułowiem, mogę jednie poruszać w nieznacznym stopniu nogami i rękoma sterując malutką, zgrabną kierownicą. Zaraz obok niej znajduje się drążek zmiany biegów, a właściwie gruba, metalowa dźwignia, która już samym wyglądem zachęca do ostrego potraktowania. Siedzę praktycznie kilka centymetrów od ziemi, a w moim polu widzenia jest długi nos bolidu i mikroskopijny obraz z tyłu w symbolicznych lusterkach wstecznych.

Już nie mogę się doczekać!
fot. BMW

Jazda bez trzymanki!
Niby wszystko wydaje się oczywiste, a jednak gdy przechodzimy do czynów zaczynam się gubić. Zaraz jak to było? Podobnie jak w motocyklu: oznaczona na zielono wajcha na kokpicie uruchamia zapłon, a czerwony przycisk – odpala silnik. Podobieństwo do wspomnianego jednośladu nie kończy się jednak w tym momencie; otóż rzędowa jednostka pod długą maską formuły BMW pochodzi z K1200RS (w poprzednich latach z K1100 o mocy 130 KM) – jednego z szybszych motocykli w ofercie bawarskiej marki. Do kompletu inżynierowie dorzucili 6-biegową, sekwencyjną skrzynię. Wciskam twarde sprzęgło (potrzebne jedynie do ruszania i hamowania), z trudem wbijam jedynkę i staram się wystartować w miarę dynamicznie. Ku mojemu zaskoczeniu udaje się wszystko co zamierzałam, znowu sprzęgło – tu ganię się w duchu po co? – i walcząc ze stawiającą opór dźwignią wrzucam dwójkę. Jestem już poza pit lanem mogę więc wcisnąć gaz do oporu. Niby ta zabaweczka przyspiesza do setki w mniej niż 4 sekundy, ale ja czuję się jak w ogromnym i długim gokarcie jedynie obudowanym z każdej strony i zasilanym napędem rakietowym.

Na torze, w formule BMW, czuję się jak ryba w wodzie!
fot. BMW

Nierówności toru od pierwszych metrów dają o sobie znać na lędźwiach starających się sztywno utrzymać ciało w fotelu. Przede mną, na kokpicie dziewięć lampek LED sygnalizujących wystarczające obroty do zmiany biegu. Tym razem pilnuję stopy, by nie wcisnęła sprzęgła. Mocna trójka, gaz i czwórka (wyświetlacz aktualnego biegu jest na kokpicie kierownicy).

Mam wrażenie, że pędzę co najmniej ze 150 km/h, a za mną – w drżących jak moje ręce na kierownicy lusterkach, widzę wyłaniające się krwiożercze bestie czekające na każde moje potknięcie. Przecież wiem, że tylko czyhają, by móc mnie wyprzedzić! Nie będzie im łatwo… opłacało się poćwiczyć trochę na gokartach i uważać na szkoleniu przed jazdami. Czuję jednak presję jak tylko widzę zbliżającą się potworę i bez opamiętania wchodzę w ciasny zakręt lekkim driftem. Facet z tyłu ginie gdzieś w oddali, a ja powiększam swoją przewagę, coraz bardziej ryzykując. Opóźniam hamowanie przekraczając miejscami maksimum swoich możliwości i notorycznie odkrywam, że – w przeciwieństwie do mnie – na FB02 nie robi to większego wrażenia. Z rozkoszą pławi się ściśle wybranym torem jazdy lekko zarzucając od niechcenia swoim zgrabnym odwłokiem i choć wiem, że przez to tracę cenne sekundy, to zabawa jest przednia! Nagle szlag trafia wszelkie konwenanse i bezczelnie zajeżdżam drogę wypychając na zewnętrzną ślamazarnego kolegę, który blokuje dostęp do niczym nie przysłanianej wolności. To mnie stać na takie zachowanie? Fuj!

Po wszystkim, pozostaje mi tylko pomachać… chlip chlip…
[fot. BMW

FB02 wyzwolił we mnie dzikie instynkty porównywalne z walką o przetrwanie. Przez kolejne okrążenia napawałam się wygraną potyczką gnając co tchu do mety, by móc usłyszeć z ust organizatora: jesteś naprawdę dobra! Czy jestem? Wątpię w to szczerze. Reszta po prostu nie dała się ponieść emocjom…

 

Formula BMW FB02
Długość: 3,975 mm
Szerokość: 1,740 mm
Wysokość: 980 mm
Rozstaw osi: 2,610 mm
Waga: 455 kg (na sucho, bez kierowcy)
Silnik: rzędowy, 16V, chłodzony cieczą czterosuw czterocylindrowy na wtrysku pochodzący z K1200RS, DOHC
Moc: 140 KM przy 9.000 obr./min.
Moment: 128 Nm przy 6,750 obr./min
Pojemność: 1,171 ccm
Stopień sprężania: 11,5:1
Pojemność zbiornika paliwa: 42 litry, (specyfikacja FIA FT 3)
Waga silnika: 71 kg
Sterownik: Bosch Motronic
Paliwo: Super plus (98 ROZ)
Skrzynia biegów: 6-biegowa (+ wsteczny), sekwencyjna Hewland FTR
Nadwozie: typu Monocoque
Zawieszenie: niezależne z podwójnymi wahaczami z dźwigniami typu pushrod
Masa całości pojazdu (na sucho): 465 kg, a wg regulaminu wyścigów, razem z kierowcą FB02 nie może przekroczyć 550 kg

Cena: w standardowym wyposażeniu 57,750 euro (bez VAT)

Najnowsze

Odwiedź Muzeum Wojska Polskiego

Wakacje w pełni, wiele z nas spędza czas na urlopach. Jest to znakomita okazja by odwiedzić Muzeum Wojska Polskiego, w którym zgromadzono mnóstwo pasjonujących pojazdów. Będzie to na pewno frajda zarówno dla nas, jak i naszych pociech.

Daimler Ferret Mk. II to brytyjski samochód opancerzony z lat czterdziestych
Fot. Motocaina

Muzeum oferuje zwiedzającym niezwykle ciekawe wystawy, a to gwarancja dobrze spędzonego czasu. Zbiory są podzielone w dwóch oddziałach, przy czym zamknięto do odwołania wystawy znajdujące się na terenie Fortu IX Czerniakowskiego, czyli Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej.  

My zachęcamy do zwiedzania Muzeum przy Al. Jerozolimskich 3 w Warszawie. Wśród stałej ekspozycji znajdziemy większość z wykorzystywanych przez armię polską na przestrzeni lat 1930-2000 czołgów oraz samochodów opancerzonych. Wystawę zewnętrzną uzupełniają samoloty i artyleria. Istnieje możliwość obejrzenia tych wszystkich eksponatów bezpłatnie. Płatny jest tylko wstęp do zbiorów znajdujących się w salach muzealnych, a znajduje się tam przede wszystkim broń z różnych epok od XV wieku począwszy.

Dni i godziny zwiedzania: środa 10.00 – 17.00, od czwartku do niedzieli w godzinach 10.00 – 16.00
Ceny biletów: w środy – wstęp bezpłatny,
–  normalny – 10,00 zł,
–  ulgowy – 5,00 zł,
–  grupowy szkolny – 4,00 zł
– fotografowanie i filmowanie
pamiątkowe – 5,00 zł

kontakt
tel. 022 629 52 71 (72)
fax 022 628 58 43
muzeumwp@muzeumwp.pl,
sekretariat@muzeumwp.pl

Najnowsze

Karolina Czapka trzykrotnie na podium

Karolina Lampel-Czapka odniosła trzy zwycięstwa w rundzie WSMP/DSMP na torze Poznań. W sprintach Dywizji 4, Renault Megane Trophy prowadzone przez ustroniankę, dwukrotnie okazało się najszybsze w klasie 3500, każdorazowo finiszując w generalce na trzecim miejscu.

fot. Karolina Autosport

W sprintach Dywizji 4, Renault Megane Trophy prowadzone przez ustroniankę, dwukrotnie okazało się najszybsze w klasie 3500, każdorazowo finiszując w generalce na trzecim miejscu – za Ferrari Macieja Stańcy i Porsche Roberta Lukasa. Karolina została nową liderką mistrzostw Polski w D4-3500 i awansowała na trzecią lokatę w Grand Prix Polski. Megane wystawione przez zespół Karolina Autosport, odegrało również jedną z głównych ról w trzygodzinnym wyścigu długodystansowym. Karolina i Mateusz Lisowski triumfowali w klasie 3, a do zwycięskiego Porsche zabrakło im na mecie 29 sekund. 

Karolina popisała się drugim czasem w kwalifikacjach przed dwoma sprintami Dywizji 4. W sobotę prowadziła po starcie, ale na drugim okrążeniu na czoło wysuneło się 550-konne Ferrari Macieja Stańcy. Potem w Megane przegrzały się tylne opony.  Karolina wykonała piruet i spadła na 5 miejsce, jednak na dystansie dwóch okrążeń wróciła do czołowej trójki. 

W niedzielę rano program zawodów był wyjątkowo napięty. Kierowcy Dywizji 4 musieli zaliczyć kolejno kwalifikacje przed sprintem, czasówkę przed rundą DSMP, wreszcie sam sprint na dystansie 15 okrążeń. Megane spóźniło się na start i Karolina rozpoczynała wyścig z depo. Na starych oponach przebiła się na podium, wygrywając klasę. 

W DSMP, Megane startowało z trzeciego pola – za dwoma Ferrari, przed dwoma Porsche. Karolina prowadziła po swojej zmianie w połowie dystansu. Szanse na zwycięstwo pogrzebała zdarta lewa tylna opona. Mateusz Lisowski musiał wykonać nieplanowany pit stop – i po trzech godzinach ścigania do Porsche zabrakło niecałe pół minuty. 

fot. z archiwum Karoliny Czapki

Jestem bardzo zadowolona z całych zawodów. Cieszę się, że kolejny raz mogłam wystartować na torze w Poznaniu, ścigać się przed polskimi kibicami. Niektórzy narzekają, że ciągle mamy w kalendarzu Poznań, ale ja lubię ten tor. Czuję się tam jak u siebie i ogólnie jest fajnie. Wyścig długodystansowy przebiegł z przygodami. Dostałam stop & go za wyprzedzanie przy żółtej fladze. Skoro mnie ukarano, to widocznie tak było, choć nie przypominam sobie takiej sytuacji. Prowadziliśmy po mojej zmianie, ale później musieliśmy wykonać dodatkowy postój. W połowie dystansu zazwyczaj wszyscy zmieniają przednie koła, jednak u nas sprawdziliśmy – i opony były w porządku. A potem Mateuszowi zdarła się do płótna lewa tylna opona. Albo była to wada fabryczna, albo źle wyważone koło. Trudno, drugie miejsce też nas cieszy. Ogólnie był to bardzo ciężki i trudny wyścig. Na początku w Ferrari eksplodował silnik i na czterech zakrętach cały tor był zabrudzony olejem. Harmonogram był bardzo napięty – z jednej czasówki wyjeżdżaliśmy na następną. Chyba było za ciasno w programie – i dlatego spóźniłam się na start do sprintu. Po parc ferme mieliśmy tylko pół godziny do wyjazdu na pola startowe, a trzeba było jeszcze dokonać zmian w samochodzie i wszystko posprawdzać. Pojechałam wyścig na starych oponach, które miały posłużyć tylko na dojazd na pola startowe – powiedziała Karolina po zawodach. 

WYŚCIG 1 (15 okrążeń)
1. Maciej Stańco – Ferrari 430 GT3 24.02,156
2. Robert Lukas – Porsche 997 GT3 Cup +21,480
3. Karolina Lampel-Czapka – Renault Megane Trophy +37,352
4. Krzysztof Spyra – Renault Megane Trophy +1.38,830
5. Tomasz Gajewski – Renault Clio RS -1 okr
6. Maciej Rybarczyk – Renault Clio RS -2 okr.

WYŚCIG 2 (15 okrążeń)
1. Maciej Stańco – Ferrari 430 GT3 24.01,098
2. Robert Lukas – Porsche 997 GT3 Cup +36,964
3. Karolina Lampel-Czapka – Renault Megane Trophy +39,752
4. Piotr Zaleski – Porsche 997 GT3 Cup +49,282
5. Michał Słomian – Lotus Exige +1.12,044
6. Adam Kornacki – Porsche 996 GT3 Cup +1.26,839 

PUNKTACJA GRAND PRIX POLSKI
1. Stańco 46, 2. Lukas 45, 3. Lampel-Czapka 26, 4. Konopka 20, 5. Miękoś 12, 6. A. Gładysz 11, Zaleski 11, Spyra 11.

Klasa D4-3500: 1. Lampel-Czapka 46, 2. A. Gładysz 32, 3. M. Gładysz 26.

2 RUNDA DSMP
1. Adam Kornacki/Robert Lukas – Porsche 997 GT3 Cup 3:01.3,264
2. Karolina Lampel-Czapka/Mateusz Lisowski – Renault Megane Trophy +29,247
3. Teodor Myszkowski/Stefan Biliński – Porsche 997 GT3 Cup -4 okr.
4. Patryk Pachura/Sebastian Pachura – Volkswagen Golf V TDI -10 okr.
5. Maciej Garstecki/Artur Czyż – Fiat Panda -12 okr.
6. Piotr Nowacki/Tomasz Nowacki/Adam Nowacki – Volkswagen Golf VI TDI -13 okr.

PUNKTACJA DSMP
1. Kornacki/Arnold/Lukas 80, 2. Myszkowski/Biliński 60, 3. Garstecki/Czyż 48, 4. Gładysz/Gładysz 46, Lampel-Czapka/Lisowski 46, 6. Michałowski/Matuszyk/Kosiba 38. 

Klasa 3: 1. Gładysz/Gładysz 18, 2. Lampel-Czapka/Lisowski 16, 3. Szwagieczak/Obuchowski/Magdziarz 8.

Najnowsze

Szpilki od Lamborghini?

No tego jeszcze nie było! Projekt szpilek z elementami Lamborghini urodził się w głowie znanego ilustratora. Co prawda wzór nie wszedł niestety do sprzedaży to kewlarowe szpilki i agresywne czuby stylizowane na drapieżny nos Gallardo Superleggera chciałaby mieć na pewno każda mianaczka włoskiego designu.

Uważa się, że wszystkie marki włoskie są trendy. Także te motoryzacyjne. Płeć piękna zwykle zwraca uwagę na odpowiednie logo na przedmiocie, a jeśli ten ostatni jest dodatkowo ekstrawagancki, to już na pewno przyciągnie kobiecy wzrok.

Co zatem sądzić o wizji szpilek, która zrodziła się w głowie znanego ilustratora i designera Tima Cooper’a? Ten zdolny grafik podjął się zaprojektowania wysokich obcasów możliwych do sygnowania marką Lamborghini, która miała być potencjalnie sprzedawana przez Tonino Lamborgini (perfumy, galanteria skórzana, zegarki, okulary).

Ciekawe, ile by kosztowały…
fot. Tonino Lambothini
… ale na pewno nie tak drogo jak Lamborghini Gallardo Spider – 530 KM i silnik V10 umożliwia w tym cacku sprint do setki w 3,8 sekundy. Jednak w szpilkach prowadził by się zapewne marnie…
fot. Lamborghini

 

 

 

 

 

Buty te już same w sobie wyglądają jak dzieło sztuki użytkowej. Obcas pokryty jest materiałem przypominającym kewlar (super lekki materiał stosowany w ultrasportowych autach i motocyklach), pięta wygląda jak tył samochodu z czerwonymi lampami stopu, a przód wystylizowano na przepiękny, agresywny dziób Lamborghini Gallardo Superleggera z groźnie „zmrużonymi” refelktorami, orlim nosem (za który służy logo z wściekłym bykiem) i wlotami powietrza. Delikatny czarny pas z napisem Superleggera z boku butów może podkreślać przynależność do elitarnego grona… w szafie.

Hasło reklamowe pomysłodawcy brzmi: naprawdę gorące buty (seriously hot heels), a na plakacie reklamowym znad wnętrza butów unosi się dym nasuwający skojarzenie ze spaloną gumą…

Pomysł tego typu nie jest pierwszy. Jakiś czas temu – co prawda bardziej przyziemnie – Opel zaprezentował w holenderskim sklepie Shoebaloo z ekskluzywnymi markami obuwia, niebieski model wysokich obcasów zaprojektowany przez Luca Stappers’a. Wzór ten jednak przypominał auto jedynie w czubkach, na których znalazły się reflektory, atrapa chłodnicy, światła przeciwmgłowe oraz logo marki i nazwa modelu Agila.

Niemiecka wersja szpilek – stylizaowana na Opla Agilę
fot. Opel
Panie w sklepie Shoebaloo były wyraźnie zainteresowane kupnem takich butów
fot. Shoebaloo

 

 

 

 

 

 

Nam zdecydowanie bardziej przypadła do gustu włoska moda…

Najnowsze