Premiera modelu Mazda RX-Vision z silnikiem Wankla

Mazda zaprezentowała w Tokio koncepcyjną, sportową Mazdę RX-VISION z silnikiem z tłokiem obrotowym.

Zgodnie z wizją przyjętą przez Mazdę, jej samochody mają dawać prawdziwą przyjemności z jazdy, wzbogacając motoryzacyjne doznania swych użytkowników i stając się niejako integralną częścią ich stylu życia. Taka filozofia nieustannie motywuje japońskiego producenta do przełamywania stereotypów i tworzenia pojazdów, które wpisują się w schemat obranej strategii.

Mazda pozostaje jedynym producentem z branży motoryzacyjnej, który nadal rozwija i na masową skalę produkuje silnik Wankla. To z tych powodów nadal kontynuuje badania nad tą technologią napędową, mimo że w jej ofercie nie znajdziemy obecnie żadnego modelu z takim silnikiem.

Koncepcyjna Mazda RX-VISION stanowi platformę, na której zadebiutuje nowa generacja silnika z tłokiem obrotowym – SKYACTIV-R  i ucieleśnia wizję sportowego samochodu z silnikiem umieszczonym z przodu i napędem na tylną oś. Innymi słowy, debiutujący w Tokio, koncepcyjny model RX-VISION przedstawia wizję przyszłości w typowym dla Mazdy stylu.

Najnowsze

Motocyklowa „Pustynna Planeta” w obiektywie Michaela Martina

Jeśli szukasz kogoś, czyje życie naprawdę jest drogą, trudno będzie ci znaleźć lepszy przykład niż motocyklowego podróżnika, fotografa i producenta filmowego Michaela Martina.

Mając za sobą ponad 100 ekspedycji do wielu odległych miejsc na Ziemi, specjalista od pustyń zawsze posługiwał się motocyklem BMW GS, a ten przenosił go i jego sprzęt blisko wspaniałych widoków, natury, no i także ludzi żyjących często na skraju możliwości egzystencji. Teraz jego kolejny projekt – Pustynna Planeta – jest na końcowym etapie, a Michael opowiada, dlaczego życie w drodze jest dla niego jedynym możliwym życiem.
 
W ostatnich latach odkrywałeś nowe miejsca podróżując na dwóch kołach, przemierzając lodowe, wulkaniczne oraz suche i gorące pustynie jadąc na swoim BMW GS. Musiałeś chyba zgromadzić dużą ilość materiału?
Tak, to wszystko mam już za sobą. Przez ostatnie pięć lat odbyłem około 40 podróży do różnych miejsc na całym świecie, od Bieguna Północnego do Południowego, piętnaście razy byłem w Arktyce, pięć razy w Antarktyce i oczywiście wielokrotnie na gorących pustyniach. Teraz od marca sortuję wszystkie zdjęcia, edytuję filmy, piszę książkę i przygotowuję to wszystko do wydania. W planie jest dziewięciogodzinny dokumentalny zestaw filmów na DVD, który najpierw będą sprzedawać niemieckie stacje telewizyjne, a w kolejnym roku – światowe. Nowa książka zostanie wydana w języku niemieckim, angielskim i francuskim. Ma objętość 450 stron, zawiera dużo o geografii, wkładki ze zdjęciami i 300 stron tekstu.

Czy oprócz przygotowania tej pięknie ilustrowanej książki i telewizyjnych dokumentów planujesz kolejne podróże towarzyszące temu projektowi?
Tak, odbyłem już mnóstwo spotkań z pokazem slajdów – około 150 w tym roku – a kolejne 150 jest w planach, więc będę zajęty przynajmniej przez kolejne trzy lata. Chociaż to dla mnie nieco inny sposób podróżowania, bo to głównie niemieckie autostrady, zamiast dzikiej pustyni! Zostałem również zaproszony do Royal Geographic Society w Londynie i do poprowadzenia pokazów w Południowej Afryce. Naturalnie mój główny biznes jest w niemieckojęzycznej Europie, ale uwielbiam moje zamorskie pokazy slajdów i chciałbym zobaczyć moją książkę w Australii czy innych miejscach.

Podróżowałeś dookoła świata wielokrotnie i twoja prezentacja umożliwia innym doświadczyć podróży wraz z tobą. Ale czy zobaczywszy tak wiele niezwykłych miejsc czujesz się jeszcze zainspirowany nowymi odkryciami?
O tak, zawsze jestem ciekaw nowych miejsc na ziemi i właśnie dlatego, że odbyłem tyle podróży przez gorące pustynie, wspaniale było również doświadczyć – w tym ostatnim projekcie – podróży po zamarzniętych pustyniach. Po raz pierwszy byłem na Grenlandii, pierwszy raz w północnej Kanadzie, pierwszy również w Antarktyce i to wszystko okazało się naprawdę ekscytujące, co mam nadzieję uda mi się pokazać widzom, gdy będę robił prezentację na scenie przed publicznością. Nawet na gorących pustyniach odwiedzałem nowe miejsca. Po 25 latach udało mi się dotrzeć do Arabii Saudyjskiej, Tadżykistanu, Iranu i wszystkich tych miejsc, które wcześniej były dla mnie zamknięte.
 
Używałeś wielu środków transportu żeby dostać się na koniec świata, takich jak sanie ciągnione przez psy, wielbłądy, helikoptery i narty, ale motocykl BMW był tym, do którego jesteś najbardziej przywiązany. Jeździłeś na wielu różnych maszynach, więc jak ocenisz najnowszy GS Adventure, który ostatnio towarzyszył ci w podróżach?
Tak, jeździłem niemal wszystkimi ‘Gieesam’ w chyba najtrudniejszych warunkach znanych ludziom, ale nowa wersja jest tą najlepszą – jeszcze mocniejsza niż poprzednik, a sądziłem, że to niemożliwe. W dodatku w prowadzeniu jest łatwiejszy niż wcześniejsze wersje. Ulepszenia zawsze mnie zadziwiają, gdy pojawia się nowy model. Zawsze wydaje mi się, że aktualna wersja GS jest niemożliwa do ulepszenia, ale oni (tzn. BMW Motorrad) znów to robią. Jeśli porównamy R 100 GS, na którym jeździłem w 1991 ze współczesnym R 1200 GS to widać ogromną różnicę. To jest ewolucja. Dla ciebie. Chłodzony cieczą GS ma mnóstwo elektroniki ale wszystko działa doskonale i „najsłabszym ogniwem” jestem ja. Muszę znosić gorąco i niskie temperatury, podczas gdy motocykl jest zawsze w porządku. Pogoda w północnej Kanadzie albo Mongolii zimą jest trudna do zniesienia dla mojego ciała – jestem jednym z tych, którzy potrzebują podgrzewanej bielizny i podgrzewanych uchwytów kierownicy żeby poradzić sobie z mroźnym powietrzem. Nie jest to zbyt fajne, ale motocykl doskonale daje sobie z tym radę!

Jak to jest ze sprzętem, jakiego używasz teraz? Zawsze przewoziłeś bardzo dużo na motocyklu, więc czy cyfrowa era zmieniła coś dla ciebie?
Teraz jest dużo łatwiej. Kiedyś miałem różne aparaty fotograficzne do średniego i małego formatu. Teraz format jest jeden i biorę ze sobą tylko trzy obiektywy. No i zoomy są o wiele lepsze niż kiedyś. Mogę też zmienić czułość matrycy, więc nie potrzebuję filmów o różnej czułości, a przy tym nie mam żadnych problemów z lotniskowymi rentgenami prześwietlającymi bagaż (fotograficy zawsze żyli w strachu przed zniszczeniem naświetlonych zdjęć przez promieniowanie x). No i złodzieje – w przeszłości musiałem chronić 200 filmów trzymając je blisko siebie – to była praca mojego życia, musiałem o nie zadbać – a z kartami pamięci jest dużo łatwiej. No i jeśli mowa o niezawodność sprzętu – jest rzeczywiście świetna. Używam moich aparatów od –50 stopni Celsjusza do +50 C i nigdy nie miałem kłopotów. Jedyny problem jaki zauważyłem zdarzył się w Mongolii, gdzie było –48 stopni i smar w silniku aparatu zgęstniał, ale po kilku minutach w moich rękach rozgrzał się i znów wszystko było dobrze.
 
Gdybyś miał wybrać jedno miejsce, jako swoje ulubione w projekcie Planet Desert?
Jedno miejsce? To łatwe – Antarktyka. Nie ma tam ludzi, niesamowicie było polecieć tam z naukową ekspedycją z Cape Town do Maudland. Byłem co prawda na Biegunie Południowym, ale naprawdę niezwykłym wrażeniem było zobaczyć wschodnią Antarktykę. Jej najdalsze obszary są absolutnie nieskalane ręką człowieka, są jak raj. Nie jest tak jak ludzie to sobie wyobrażają. Na Półwyspie Antarktycznym nie odczujesz tego wrażenia oddalenia, bo jest tam dużo statków, życia, ludzi. Musisz pojechać na wschód – tam jest właśnie dzikość, to ostatnie prawdziwie dzikie miejsce na Ziemi.

Co następnego zrobi Michael Martin?
Szczerze… to nie wiem. Nigdy nie planuję z wyprzedzeniem. Ostatnie pięć lat spędziłem w podróży, więc przez kolejnych cztery – pięć skoncentruję się na prezentacjach. No ale przyjrzę się innym obszarom, takim jak deszczowe lasy, ponieważ lubię kontrasty w moim życiu. Kocham moje życie na pustyni i kocham moje życie w domu z dziećmi, albo w biurze, ale również kocham życie na scenie – prezentacje codziennie w innym mieście. Równowaga życiowa jest teraz dobra, prawdopodobnie dlatego, że nigdy nie przestałem podróżować, ruszać się i uczyć.

Więcej o Planet Desert pod adresem http://www.michael-martin.de/

Najnowsze

Motocyklowa jazda z fasonem

BMW wypożyczyło wykonany na zamówienie egzemplarz S 1000 RR, pomalowany specjalnie przez budującego customy Håkana Lindberga do niezwykłej sesji zdjęciowej. Wszystko odbyło się w oparach atmosfery tajnego spotkania agentów, szpiegów i czarnych charakterów.

Spotkanie miało miejsce w podziemnej sieci samochodowych parkingów i łączących je tuneli BMW Welt (Świat BMW) w Monachium. Nienagannie ubrane panie i panowie właśnie poświęcali ostatnie chwile na dopracowanie szczegółów najnowszej misji. Za nimi, skąpane w ostrym, mocnym świetle stały narzędzia niezbędne w ich rzemiośle – szybkim ataku i błyskawicznej ucieczce: motocykle i samochody BMW.

Ale to nie tajne spotkanie agentów, szpiegów i czarnych charakterów. Oświetleniowy sprzęt, w postaci reflektorów i ekranów odbijających błyski fleszy, właśnie przemieszczany przez personel ustawiając scenę, mówi, że to fotograficzna sesja, która przedstawia przepych, luz i tajemnicę związaną z byciem głównym bohaterem lub pierwszoplanową bohaterką w filmie akcji.

Jednym z mechanicznych gwiazdorów tej fotosesji był BMW S 1000 RR. Szybki i mocny „Podwójny R” jest najlepszym wyborem dla bohaterów takich filmów – podwozie w wyścigowej specyfikacji oraz silnik doskonale nadają się do pościgów lub wymykania się przeciwnikowi w pełnym iluzji świecie tajemnic i podwójnych agentów.

BMW Motorrad wypożyczył wykonany na zamówienie egzemplarz RR, pomalowany specjalnie przez budującego customy Håkana Lindberga. W tym unikatowym malowaniu, ubrany w sportowe akcesoria Motorrad HP Parts, ten RR był przystojniakiem w pełnym tego słowa znaczeniu.
 
Inna gwiazda tej sesji – i niechybnie dobrze znany filmowy przebój – także przybył ze stajni BMW, choć miał cztery koła. Nie ma wątpliwości, że szybki samochód jest ważnym rekwizytem w arsenale każdego tajnego agenta i częścią jego stylu bycia. Najnowsze superauto BMW M3 zdobyło sławę dzięki swojej wyrafinowanej technologii i zawieszeniu kół, inspirowanemu rywalizacją na wyścigowym torze, jego wybór jest więc logiczny i oczywisty dla każdego tajnego agenta, czyż nie?
Bez względu na to jakim samochodem czy motocyklem jeździsz – to, jak wyglądasz ma znaczenie w miejscu, do którego dojedziesz. Ubieranie się tak, by wyrazić emocje jest ważne. Trzeba wyrazić swoją pozycję i reputację i – zacytujmy tekst legendarnego rockowego zespołu ZZ Top z piosenki Sharp Dressed Man: “’Cause every girl crazy ’bout a sharp dressed man” – „Bo każda dziewczyna szaleje za wyraziście ubranym mężczyzną”. To znaczy po prostu, że „ubranie zdobi człowieka” i że to może stać się prawdą, dzięki jakości ubiorów motocyklowych BMW Motorrad  – skórzanych lub tekstylnych – a przy tym dadzą ci one lepsze zabezpieczenie na motocyklu. To oczywiście działa tak samo w przypadku wszystkich pań, które kochają motocykle BMW.

Jednak bywają chwile, gdy musisz być elegancki z dala od swojego motocykla czy samochodu BMW. Wspaniała wieczorowa suknia, którą założyła modelka Ericka podczas modowej sesji po prostu emanuje klasą, wyrafinowaniem i seksapilem. Ta szczególna sukienka została naszkicowana przez projektantkę mody Tali Amoo z Niemiec i perfekcyjnie sfotografowana przez Markusa Hofmanna.
 
W sesji udział wzięli:
FOTOGRAFIA: MARKUS HOFMANN
STYLIZACJA: KINGA HORVATH
MODELE: ERICKA WRAY, CHRISTIAN BECKER, JANNA WALL I RAFAELA BOSI
MAKE UP: HANNA HUENLICH & NIGUEN KONYA
RETUSZ: PX5 MÜNCHEN
PRODUKCJA: KAROLINA BERDYCKA
MODA: BMW MOTORRAD, WOLFORD, TALI AMOO
TELEFONY I ZEGARKI: MOTOROLA (MOTO X ORAZ MOTO 360)

Najnowsze

Oldskulowe projektowanie motocykli

Tegoroczny Custom Contest, zorganizowany przez BMW Motorrad France, rozpoczął się z początkiem lata 2015. Ten unikatowy konkurs umożliwia francuskim customizerom motocykli (na różnym poziomie zawodowym) rywalizację na polu… projektowania customizowanych BMW R nineT.

Zwycięzcą, ocenionym przez jury złożone z powszechnie znanych postaci motocyklowego świata oraz wybranym głosami mediów społecznościowych, okazał się tym razem projekt Old School Engineering (OSE). Nagrodą był nowy R nineT oraz 10000 euro jako wsparcie budowy zaproponowanego przez nich projektu. Końcowym rezultatem jest “L’Echappée Belle” – “Wielka Ucieczka”.

Jeśli istnieje gdzieś idealne miejsce, by mogło w nim się odbyć Custom Party, na którym spotkają się twórcy customowych motocykli oraz inspirująca ekspozycja budowanych z miłością, robionych tylko w jednym egzemplarzu motocykli – to byłoby to „Maison des métallos”. „Dom Hutników” jest kompleksem budynków, który jeszcze niedawno mieścił kipiącą życiem wytwórnię skomplikowanych metalowych przedmiotów, między innymi znakomitych instrumentów wykonanych z miedzi. Teraz, podczas drugiego już Custom Party, zorganizowanego przez BMW Motorrad France, to miejsce tłumnie odwiedzanych imprez gości kolekcję customizowanych motocykli, stojących wewnątrz i na zewnątrz słynnych, zabytkowych budynków, oddając tym samym hołd umiejętnościom rzemieślników z przeszłości – dzięki prezentacji podobnie wyrafinowanych produktów.

Zeszłoroczne Custom Party było także miejscem, gdzie Fred Krugger, dwukrotny Mistrz Świata Customów, pokazał po raz pierwszy Project Nurbs, naprawdę imponującą customową maszynę opartą na sześciocylindrowym silniku, napędzającym linię modelową BMW Motorrad K 1600. Na tegorocznym Custom Party miała się odbyć kolejna prapremiera, zwycięski i kompletny projekt, który wygrał BMW Motorrad Custom Contest.

Old School Engineering, czyli grupa przyjaciół, którzy kochają customizację i majstrowanie przy motocyklach, wygrała konkurencję tworząc naprawdę niezrównany projekt R nineT z bocznym wózkiem. Oparty na trójkołowcach z minionych lat “L’Echappée Belle” – „Wielka Ucieczka” jest współczesną, nowoczesną wersją tych stalowych rumaków, które wiele lat temu przewoziły całe rodziny wraz z bagażem, w dodatku pewnie i niedrogo. Umożliwiały ludziom realizację ich „wielkich ucieczek” wioząc ich tam, gdzie oczy poniosą. Były popularnymi i świetnymi maszynami, a ta, którą zbudowało OSE, jest na tej samej drabinie świetności kilka szczebli wyżej.
 
Detale, z których utkana jest L’Echappée Belle, rozpalają wyobraźnię. Z lewej strony wygląda ona trochę jak zdumiewająca emanacja R nineT do postaci scramblera. Masywne opony Continental TKC80 i krótko ucięty tył sugerują offroadowy styl. Patrząc z tego boku nie widzimy nic, co by sugerowało istnienie dostarczonego przez Watsonian Squire bocznego wózka. Gdy zrobimy krok w kierunku tyłu albo przodu – naszym oczom ukaże się nieskazitelnie polakierowany sidecar. Stwierdzenie, że motocykl jest w całości dopracowany jak fabrycznie wykonany, a nawet lepiej, wiele mówi o sercu, jakie – pracując nad nią –włożono w maszynę. Gdy zaczniemy przyglądać się uważnie – dostrzeżemy dużo więcej szczegółów. Droga, jaką poprowadzono wydech nie jest może doskonała, ale nie było łatwo. Benoit Krotki, mówiący po angielsku członek zespołu OSE, tłumaczy: „By uzyskać wygląd scramblera musieliśmy poprowadzić wydech blisko motocykla, a to oznaczało zbliżenie się do przewodów dostarczających paliwo do systemu wtrysku oraz zbiornika paliwa. To sprawiło, że pojawił się problem ciepła promieniującego z wydechu. Musieliśmy zrobić zabezpieczenie z blachy żeby zapobiec kłopotom. Metal był bardzo trudny do uformowania w taki sposób, żeby miał czyste, proste kształty, ale udało nam się. Próba skuteczności osłony polegała na uruchomieniu motocykla i pozostawieniu go stojącego w miejscu do czasu, aż stał się naprawdę, naprawdę gorący. I nie znaleźliśmy żadnych problemów.”


 
Nie żeby to było oczywiste, ale OSE miało inne poważne problemy do pokonania, było to np. przymocowanie bocznego wózka do podwozia R nineT – rama BMW nie ma dolnej rury, do której można by przykręcić podwozie sidecara. Długo w Watsonian dyskutowano jak rozwiązać ten problem. Czy gotowy motocykl jest więc odbiciem oryginalnych rysunków OSE, dzięki którym zespół wygrał konkurs?

„Tak, jest” – mówi Benoit. „Musieliśmy zmienić kilka elementów pierwotnego projektu, ale to było wynikiem konieczności przeprojektowania niewielkich detali, które nie są widoczne. To normalne, każdego dnia wychodzą na jaw jakieś przeszkody, gdy przerabiamy cały motocykl chcąc jednocześnie zachować jego podstawową tożsamość – w tym przypadku wspaniałego R nineT. Jeśli budujemy motocykl od podstaw, zaczynając od gołej ramy lub silnika, to oczywiste, że wszystko trzeba wykonać od zera. Czy to znaczy, że ilość pracy jest mniejsza, czy większa, to jest temat do dyskusji!”

Pełne pomysłów głowy i sprawne ręce załogi OSE dały w rezultacie nową tablicę przyrządów. Została wybrana z wielu powodów: 1. Pasowała do górnej części standardowego widelca R nineT, 2. Jest jednym z niewielu systemów, który rzeczywiście ma cechy plug & play. Trzeci powód rzuca się w oczy: indywidualny wygląd i styl liczy się ponad wszystko.
Wybór koloru wykończenia i sposób położenia lakieru jest niesamowity. Własny lakiernik OSE Christophe Louvel poświęcił naprawdę wiele czasu na jego aplikację. Oczywiście OSE jest grupą czterech młodych mężczyzn, więc takie same gratulacje wraz z uznaniem za ich zaangażowanie, należą się również Anthony’emu Dilard i Marcowi Morel.
Specjalne podziękowania należą się także Florie, pani z firmy Harley Grove – fachowo uszyła skórzane pokrycie siedzenia, którego ukształtowaną podstawę i piankę dostarczył OSE. Laserowe ryty z tyłu kanapy i na oparciu siedzenia bocznego wózka tworzą wysmakowane i znaczące detale, tworząc niepowtarzalny wygląd. Co czyni użycie trzech reflektorów głównych PIAA – wystarczy kilka sekund, by dostrzec te świetlne punkty: jeden zamontowany na przednim końcu sidecara, kolejny umocowany pomiędzy motocyklem a fotelem i trzeci po lewej stronie R nineT. W przypadku gdybyś się zastanawiał – przednie podnóżki są ząbkowanymi podnóżkami z R 12000 GS model 2015, a koło sidecara jest w rzeczywistości kołem z innego R nineT.
 
„Jesteśmy zafascynowani ukończonym projektem” – mówi Benoit – „ale jeszcze bardziej fascynują nas komentarze ludzi dotyczące sposobu, w jaki motocykl został przebudowany. No i BMW Motorrad, bo oni zamierzają go zabrać na szereg wystaw w Europie i być może pokażą go jeszcze na filmie. Kto wie, co jeszcze się wydarzy? Mam na myśli to, że pracuję teraz nad kolejnymi budowanymi przez siebie maszynami, mimo że biorę także udział w przedsięwzięciach OSE. Pozostali członkowie zespołu mają jeszcze swoje pełnoetatowe zajęcia, więc zbieramy się razem w naszym wolnym czasie żeby podsycać naszą miłość do zabawy z motocyklami.”

Chociaż “L’Echappée Belle” królowała na głównej scenie pokazu, na Custom Party pełno było wyjątkowych urban customów z całej Francji. Widok budowanych na zamówienie, jednostkowych egzemplarzy na parkingu oraz tych na terenie zarezerwowanym dla konkursu, był prawdziwym marzeniem współczesnego motocyklisty i fana customów. Od naprawdę smakowitego R nineT do unowocześnionych, gruntownie przebudowanych klasycznych motocykli napędzanych silnikami boxer, a także japońskich customów – było naprawdę mnóstwo do oglądania, wywoływało to mocne wrażenie. Ale to nie wszystko – na miejscu znalazło się dwóch fryzjerów oraz bar, który oferował relaksujące działanie wina i piwa – pamiętamy, że we Francji oba te płyny są ważnym elementem codziennego życia. Wspaniale było zobaczyć specjalistę w malowaniu kasków Bruna Allarda przy pracy, gdy tatuował skórzaną kurtkę. A jeśli chodzi o dyskotekę – prowadziła ją didżejka – czy moglibyśmy sobie wyobrazić atrakcyjniejszy finał? Przede wszystkim Custom Party to wieczór godny zapamiętania. Co ważniejsze była to noc, której faceci z OSE nigdy nie zapomną.

Najnowsze

Nowe skutery BMW C 650 Sport i BMW C 650 GT

Upłynęło już trzy lata odkąd BMW Motorrad z sukcesem wszedł ze swoją nową linią modelową maxiskuterów. Nowości na rok 2016 - nowe C 650 Sport i C 650 GT - są więcej niż tylko poprawionymi wersjami protoplastów.

Maszyny mają zmieniony wygląd, nowe zawieszenie kół, ABS i ASC w standardzie, automatyczne światła do jazdy dziennej oraz Side View Assist ­- całkowicie nowego asystenta martwego pola widzenia (dla C 650 GT), nowe malowania i dużo więcej. Ale po kolei.

Różnice koncepcyjne, różnice w akcentach koncepcyjnych między tymi dwoma maxi scooterami pozwalają na adresowanie tych pojazdów do znacznie szerszych grup docelowych niż przedtem: C 650 Sport kierowany jest do kierowców o sportowych inklinacjach, podczas gdy C 650 GT to oferta dla tych, którzy wyżej cenią sobie komfort i możliwości turystyczne.

Jednoślady osadzono na zmodyfikowanym układzie jezdnym o bardziej komfortowym resorowaniu, a modelowi C 650 Sport nadano też kompletnie przedefiniowaną stylistykę.

Dwucylindrowy, rzędowy silnik o pojemności 650 cm3 napędza zarówno nowe C 650 Sport i C 650 GT. Homologacyjna moc obu modeli wynosi 60 KM, rozwijana przy 7500 obr./min, ale dostępny jest też wariant o mocy 48 KM/7000 obr./min. Przedefiniowano mapowanie silnika, który napędza oba skutery tak, by spełniał wymogi klasy czystości spalin Euro 4. Ponadto nowy tłumik nadaje skuterom dynamiczny wygląd i zapewnia bardzo ciekawe brzmienie, spełniając przy tym wymogi regulacji dotyczących hałaśliwości (ECE R41-04).

Nowa bezstopniowa skrzynia biegów CVT w połączeniu z nowym oprogramowaniem sprzęgła ma zapewniać optymalne zasprzęglanie, a tym samym wyraźnie bardziej dynamiczne reakcje podczas ruszania. Taką charakterystykę uzyskano na drodze zmiany rozrzutu przełożeniowego skrzyni CVT oraz starannemu dopracowaniu masy i położenia odśrodkowych ciężarków.

Konstrukcja zawieszenia nowego C 650 Sport i nowego C 650 GT nadal opiera się na sztywnej skrętnie, hybrydowej strukturze kompozytowej, na którą składają się rurowa rama stalowa mostkowa oraz centralny element z odlewu aluminiowego obok ułożyskowania wahacza. Utrzymano dotychczasowy skok sprężyny (115 mm w obu przypadkach), ale stworzono bardziej komfortowe nastawy resorowania.

Maszyny mają seryjnie montowany systemem BMW Motorrad ABS Bosch 9.1MB oraz ASC (automatyczna kontrola stabilności). W opcji znalazł się układ po raz pierwszy zastosowany w jednośladzie na świecie systemu SVA (asystent martwego pola) dla modelu C 650 GT. Wspiera on kierowcę podczas zmiany pasa ruchu, monitorując niewidoczny w lusterku fragment przestrzeni obok i z tyłu pojazdu, co jest niezwykle użyteczne w ruchu miejskim.

Nowa edycja obu skuterów to także nowy design, co jest szczególnie zauważalne w modelu C 650 Sport z jego nową, futurystyczną stylistyką. Natomiast C 650 GT – pozycjonowany w subsegmencie komfortowym – otrzymał nowe panele boczne w tylnej części karoserii oraz nową tylną lampę zespoloną. Oba modele wyposażono także w świeżo zaprojektowane zestawy zegarów oraz nowe wykończenie gripów. Inne nowości obejmują przekonstruowaną kinematykę centralnej podstawki oraz funkcję automatycznego światła dziennego.

Oba skutery występują w trzech wariantach kolorystycznych. C 650 Sport oferowany jest w lakierze Valencia Orange metallic matt, który doskonale komponuje się z kontrastowymi powierzchniami, tworząc nowoczesny obraz, w niemetalizowanym, sprawiającym surowe, technokratyczne wrażenie lakierze Lightwhite, oraz w kierowanym do bardziej klasycznie oceniającej motocykle klienteli, Blackstorm metallic. Natomiast C 650 GT – poza klasycznym eleganckim Blackstorm metallic, wykorzystuje jeszcze Frozen Bronze metallic, który współgra z kontrastowymi akcentami. Także ten skuter dostępny jest w niemetalizowanym lakierze Lightwhite.

Więcej o tych dwu maxiskuterach opowie nam menedżer produktu Peter Maier.

Minęło parę lat odkąd byliśmy świadkami premiery nowej linii maxiskuterów BMW Motorrad. Czy wejście w ten ważny segment rynku odbyło się z powodzeniem?

Wejście BMW w ten segment było prawdziwym sukcesem. Przez te trzy lata na rynku sprzedaliśmy około 27000 sztuk, a więc blisko tego, co zaplanowaliśmy. Biorąc pod uwagę trudne okoliczności, gdyż był to czas zmian zmian na rynku, tym większe to osiągnięcie.

Jakie najważniejsze ulepszenia znalazły się w najnowszych wersjach?

Wprowadziliśmy ulepszenia głównie w zespole napędowym. Sprzęgło i skrzynia biegów CVT (Continuously Variable Transmission – o bezstopniowej zmianie przełożenia) została przeprojektowana i efektem są wyższe osiągi, gdy chcemy odjechać spod świateł. Dodaliśmy do tego nowy tłumik, by uczynić dźwięk silnika pełniejszym, a C 650 Sport otrzymał zupełnie nowy wygląd. W dodatku, obok tych głównych punktów, wprowadziliśmy wiele zmian podwyższających bezpieczeństwo, jakość i komfort.

Jakie są największe różnice we wrażeniach, które czerpiemy z jazdy tymi dwoma maxiskuterami, w porównaniu do ich poprzedników?

Proces ruszania jest dużo łagodniejszy, mimo że pełen dynamiki, od razu można usłyszeć inny dźwięk z nowego wydechu. Wyraźnie widać doskonałą jakość wykończenia nowych części na przodzie, no i oczywiście nowy układ kolorów. Biorąc pod uwagę to wszystko – oba modele odbierane są bardziej jak nowe skutery niż tylko ulepszone wersje poprzednich modeli!

Jak myślisz, co odróżnia maxiskutery BMW od innych maxiskuterów?

Moim zdaniem chodzi o to w jaki sposób nasze maxiskutery oferują doskonałą kombinację wszystkich walorów, które mają nasze motocykle z dodatkowymi zaletami, które wiążą się po prostu z tym co daje jazda skuterem.

Standardowe urządzenia bezpieczeństwa czynnego, takie jak ABS i ASC, są bardzo mile widziane w nowych modelach. Side View Assist jest za to całkiem nowa i – pierwsza na świecie. Czy mógłbyś wytłumaczyć jak to działa, z punktu widzenia jeźdźca?

Side View Assist (SVA), czyli asystent martwego pola, jest komfortowo działającym urządzeniem wspierającym kierowcę, choć oczywiście to jeździec odpowiada za śledzenie ruchu drogowego wokół skutera. Side View Assist działa jak „wykrywacz pojazdów” znajdujących się w martwym polu – poza obszarem widzenia jeźdźca i lusterek skutera. Gdy poruszamy się po drodze, jeśli jakiś samochód – albo cokolwiek – zbliży się do nas, włącza się sygnał ostrzegawczy na odpowiednim lusterku i zaraz gdy pojazd opuści martwe pole widzenia – sygnał znika. BMW Motorrad oferuje taki system na motocyklowym rynku jako pierwszy, jesteśmy więc pionierami. W dodatku system wspiera jeźdźca także w przypadku gdy podejmie decyzję zmiany pasa ruchu.

Czy sądzisz, że to urządzenie trafi z czasem do kolejnych modeli BMW Motorrad?

W zasadzie jest to możliwe, ale w tej chwili nie mamy żadnych konkretnych planów z tym związanych.

Oczywiście większość maxiskuterów używana jest do dojazdów w mieście, ale czy myślisz, że na którymś z tych skuterów można więcej – np. pojechać w długą podróż?

Oczywiście, szczególnie C 650 GT jest modelem, który zdecydowanie nadaje się do długodystansowej turystyki. Dzięki naszym badaniom rynku wiemy, że około 40% skuterzystów w klasie ponad 500 cm3 używa swojego skutera do weekendowych wyjazdów i długodystansowych wycieczek.

Gdy motocyklista spróbuje po raz pierwszy jazdy na maxiskuterze BMW – jak zazwyczaj na to reaguje?

Opierając się na moich doświadczeniach – najczęściej na jego twarzy pojawia się uśmiech i komentuje to w rodzaju: „Nie spodziewałem się tego, to jeździ jak motocykl, a prowadzi się jak skuter. Jestem naprawdę pod wrażeniem”.

Zatłoczenie miast na całym świecie nadal rośnie. Jak możemy przekonać więcej ludzi do pozostawienia ich samochodów w domu i odkryć korzyści – oraz radość – jazdy na dwóch kołach?

To proste, powinniśmy nadal oferować atrakcyjne produkty, takie jak te dwa nowe maxiskutery. Tylko musi upłynąć trochę czasu zanim ludzie zrozumieją i zobaczą w tym dla siebie korzyści.

Dziękuję Peter.

Najnowsze