Prawo jazdy - koniec z masowym oblewaniem

Prawo jazdy - koniec z masowym oblewaniem

16 marca 2017
Egzamin na prawo jazdy to jeden z najbardziej stresujących momentów w życiu przyszłego kierowcy. Tym bardziej, że WORD-y robią dobry interes na „oblewaniu” podczas egzaminów. Posłowie PiS mają pomysł jak ukrócić ten proceder.

Duży odsetek „oblanych” kandydatów na kierowców to czysty zysk dla WORD-ów, które za każdy egzamin inkasują ponad sto złotych. Dlatego w interesie takich ośrodków jest utrzymanie odpowiedniej liczby egzaminów.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości mają pomysł jak zwiększyć wiarygodność wyników uzyskiwanych przez Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego. Nowelizacja przepisów zakłada, że pieniądze uzyskane z egzaminów trafią do budżetu państwa, a resort infrastruktury i budownictwa zajmie się finansowaniem WORD-ów i przyznawaniem środków. Nie będzie miało wpływu, ilu kursantów zostanie „oblanych”.

Ostatnia kontrola NIK wyliczyła, że w 2015 roku przychody siedmiu skontrolowany WORD-ów w 90 proc. składały się z opłat za egzaminy, a zyski sięgały 60 mln zł. Stąd pojawia się mocne podejrzenie o motyw finansowy „oblewania” egzaminowanych. Test teoretyczny na prawo jazdy kat. B kosztuje 30 zł, a praktyczny 140 zł. Wystarczy przemnożyć to przez liczbę osób starających się o prawo jazdy, których w każdym roku jest prawie pół miliona. 

Przy okazji posłowie pracują nad systemem informatycznym, który losowo wybierze egzaminatorów. Wszystko po to, żeby uniknąć sytuacji, w której zdający spotyka na poprawce egzaminatora, którego sprawdzał go wcześniej.

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!