Pragnienie adrenaliny – rozmowa z Ulą Dębińską

- Wcześniej nie miałam za wiele doczynienia z motoryzacją; zawsze uważałam, że to zabawa dla mężczyzn - mówi nam 25-letnia wrocławianka, która od niedawna startuje w rajdach szczecińskich, zarówno jako kierowca, jak i pilot. A zaczęło się niewinnie, od kibicowania na Rajdzie Magnolli...  

fot. z archiwum U. Dębińskiej

Jak się zaczęła Twoja przygoda z rajdami? Czy wcześniej interesowałaś się motoryzacją? Lubiłaś jeździć samochodem?
Wszystko zaczęło się kiedy kupiłam swoje pierwsze auto, przełamałam strach i zdałam sobie sprawę, że kobiety nie muszą być złymi kierowcami. Jeżdżenie sprawiało mi wielką przyjemność, ale mimo to czułam, że czegoś mi brakuje. Większej prędkości, pokonywania szybciej zakrętów, większej adrenaliny. Moje odczucia spotęgował Rajd Magnolii odbywający się w 2008 roku na ulicach Szczecina, który miałam okazję oglądać. Wtedy zażartowałam, że za rok też wystartuję. Wcześniej nie miałam za wiele do czynienia z motoryzacją, zawsze uważałam, że to zabawa dla mężczyzn. Jazdę autem pokochałam ucząc się na prawo jazdy 3 lata temu i teraz żałuję najbardziej, że nie miałam możliwości uczyć się jeździć wcześniej. 

Co zrobiłaś, żeby marzenie o starcie w zawodach zrealizować?
Znalazłam nasz szczeciński Auto Klub, skontaktowałam się z osobą, która w nim jeździła i poprosiłam, żeby mnie wciągnęła w świat sportów motorowych. Teraz bardzo lubię oglądać rajdy, na naszym forum wymieniamy się filmikami z tego typu imprez i staram się być na bieżąco. A naszym klubowiczom zawsze kibicuję!

Jak wyglądały pierwsze starty? Podeszłaś do tego z humorem, startowałaś dla zabawy, czy od razu byłaś zmotywowana do walki?
Już od początku wiedziałam czego chcę – wiedziałam, że chcę startować w rajdach, dlatego starałam się jak najwięcej nauczyć, jak najwięcej ćwiczyć, jak najlepiej ogarniać technikę jazdy autem. Od początku wpasowałam się w połowę stawki zawodników w mojej klasie i w klasyfikacji generalnej. A bywało raz lepiej, raz gorzej…

fot. z archiwum U. Dębińskiej

Startowałaś jako kierowca i pilot, która rola bardziej Ci odpowiada?
Bycie pilotem to inne doświadczenia. Będąc nim zwraca się uwagę na pewne rzeczy, jakby to określić – patrząc z boku. Uczę się wtedy czego mam wymagać od swojego pilota, a zarazem jest to świetna szkoła jazdy. Jedno i drugie miejsce w aucie jest fajne, wolę jednak kierować!

Kto w twoim samochodzie siedzi na prawym fotelu i jak się z pilotem rozumiecie?
Pilotuje mnie mój chłopak, który na początku myślał, że to „bułka z masłem” – szybko przekonał się, że pilotowanie do najłatwiejszych zadań nie należy (przez co było kilka pomyłek na próbach). Ale teraz zaczynamy więcej ćwiczyć, więc liczę na poprawę i lepszą organizację naszej współpracy. 

W jaki sposób twój szef zaangażował się w twoje starty? 
Mój szef jest wielkim fanem motoryzacji, sam jeździ Mitsubishi EVO IX, a jego syn – Artur osiąga sukcesy  w wyścigach na 1/4 mili. Podpytałam szefa, czy byłby zainteresowany sponsorowaniem mnie w wyścigach i zgodził się na to – bo bardzo mu się podoba to, że startuję. Za to ma bardzo ładną wystawę pucharów z zawodów moich i Artura, a także pojechał ze mną w KJS Majówka (organizowanym przez Automobilklub Stargardzki), jako pilot.

fot. z archiwum U. Dębińskiej

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie? A jaki był najcięższy dla Ciebie start?
Moim największym osiągnięciem było ukończenie XXX Rajdu Magnolii. Jechałam z nowym pilotem, wszystko przeciągało się w czasie, słońce dawało się we znaki, a na przedostatniej próbie skończyło się sprzęgło. Były to ciężkie dwa dni walki, jednak nie poddaliśmy się! Miejsce nie było imponujące, ale najbardziej cieszyło mnie, że dojechaliśmy do mety, bo na 80 załóg startujących – 48 ukończyło rajd. Był to też najcięższy start, bo nerwy są zawsze ogromne, a do tego dochodzi walka z czasem, ze swoimi słabościami, zmęczenie…

Czy ktoś Cię wspiera i kibicuje? Popularyzujesz rajdy wśród znajomych?
Kibicuje mi cała rodzina, niestety nie fizycznie – bo rodzinę mam we Wrocławiu. Na miejscu, w Szczecinie, mam wielkie grono przyjaciół, którzy mnie wspierają, dzielą się ważnymi dla mnie informacjami, a także dają „kopa” na zachętę. To mój szef, który wspiera mnie finansowo, chłopak który zagrzewa do walki, przyjaciel Robert doceniający mój zapał rajdowy, oraz wiele innych osób, z którymi jeżdżę lub łączy nas ta sama pasja.

fot. z archiwum U. Dębińskiej

Popularyzuje rajdy przez auto, którym startuję i jednocześnie jeżdżę na co dzień. Ponadto staramy się jak najbardziej medialnie promować nasze imprezy w Szczecinie przez  reporterów oraz fotografów. Jesteśmy zawsze otwarci na nowych klubowiczów i osoby chętne nauki. Organizujemy co miesiąc eliminacje Pucharu Auto Klub Szczecin na torze gokartowym, na który można przyjechać swoim autem i na które serdecznie zapraszam! (Więcej na http://ak.szczecin.pl).

Jesteś jedyną dziewczyną startującą jako kierowca na szczecińskich trasach? Jak cię traktują rywale?
Jestem jedyną jeżdżącą dziewczyną, a chłopaki traktują mnie jak kolegę, trochę z przymrużeniem oka, ale nie mam jakiś specjalnych przywilejów. Wyjątkiem jest Robert Malinowski – kolega z toru, który stara się zawsze doceniać to, że mam chęci, pasje i że startuję w większości imprez jako jedyna kobieta.

Jakie masz rajdowe plany na przyszłość?
Moim marzeniem jest odnieść sukces w naszym mieście, następnie regionie, województwie, a następnie na rajdach mistrzostw Polski.

Komentarze:

Anonymous - 5 marca 2021

pozdro z Brzegu.
Trzy diamenty bujały po naszych drogach tez ;P

Odpowiedz

Anonymous - 5 marca 2021

pozdro z Brzegu.
Trzy diamenty bujały po naszych drogach tez ;P

Odpowiedz
Pokaż więcej komentarzy
Pokaż Mniej komentarzy
Schowaj wszystkie

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze