Powsigirki, czyli patchworkowa rodzina motocyklowa

05 listopada 2020
8
Motocykle mogą być pasją rodzinną, od najmłodszego po najstarszego jej członka. Agnieszka Dychowska opowiedziała nam, jak motocykle odmieniły jej życie i rodzinę.
Loading module...

Kiedy motocykle pojawiły się w Twoim życiu?

Agnieszka Dychowska: Pewnie niektórym będzie trudno w to uwierzyć, ale przez całe życie (a mam 45 lat) motocykle i ich użytkownicy mnie przerażali (śmiech). Patrzyłam na nich przez pryzmat szybkich ścigaczy, motocyklistów jadących ponad 200 km/h albo na jednym kole. Wszystko zmieniło się pewnego dnia, a było to wiosną 2019, kiedy moja 17-letnia córka osiągnęła wiek, w którym mogła zrobić prawo jazdy na motocykl.

Z jednej strony było jej to potrzebne do przemieszczania się, bo mieszkamy na obrzeżach miasta, a z drugiej - motocykle od dawna jej się podobały. O dziwo, ja również zdecydowałam się na rozpoczęcie kursu prawa jazdy na motocykl, trochę po to, aby zrozumieć, co ją tak kręci w motocyklach, a trochę dlatego, że mój partner od wielu lat jest motocyklistą i skuteczne zmienia mój pogląd, na ten sposób spędzania czasu. Zaczęłam jeździć z nim jako plecak, ale po bardzo krótkim czasie poczułam, że chcę czegoś więcej, że ta forma jazdy szybko mi się znudzi. Zapisałam się na szkolenie w tajemnicy, ale nie potrafiłam jej długo utrzymać (śmiech). A w czerwcu miałam swoje „prawko”!

Czy to zmieniło Twoje dotychczasowe życie?

Oj tak! O tego momentu, wyjazdy motocyklowe posypały się jeden za drugim – pierwszy był krótki, tylko 3 dni na Kaszubach, potem kilka coraz dłuższych, jak choćby majówka nad jeziorem Como we Włoszech (https://www.youtube.com/playlist?list=PLtt4WN7-9tK4V54a_pCAoAwc8y4iH4nvw). Następnie wakacyjny, już 22-dniowy, na Bałkany (https://www.youtube.com/playlist?list=PLtt4WN7-9tK57_DJKek3SvxBdOmz8sRmu), podczas którego zrobiliśmy ponad 6,5 tys. km. W taki oto sposób, starając się spędzić każdą wolną chwilę w siodle, przez dwa sezony udało mi się pokonać 35 tys. kilometrów, głównie drogami 2 i 3 klasy, zdobywając wiele miejsc, które dla początkującej motocyklistki były prawdziwym wyzwaniem, jak choćby szczyt w Chorwacji Sv. Jura, przełęcz Passo dello Stelvio, czy Droga Transfogaraska w Rumunii.

Można powiedzieć, że od razu wskoczyłaś na wyższy „level” bycia motocyklistką. Przyszło Ci to z łatwością, czy nie obyło się bez stresujących sytuacji?

Tak to prawda (śmiech). Praktycznie po miesiącu od odebrania prawa jazdy na motocykl, pojechałam na trzytygodniową wyprawę po Bałkanach, zwiedzając 15 państw w tym: Albanię, Czarnogórę, Grecję czy Macedonię. Byłam tak podekscytowana, że brak strachu pewnie wynikał z braku świadomości. Koledzy Dawida nawet uznali, że to szaleństwo z jego strony, ale on był  pewien, że damy sobie radę i  nie powiem, żeby jakoś specjalnie mnie oszczędzał (śmiech). Oczywiście instruował, pomagał, dostosowywał trasy i tempo do mnie, ale mimo wszystko ten wyjazd był dla mnie szkołą życia motocyklowego.

Nie obyło się bez upadków, czy słabszych momentów, ale żadna, nawet trudna, sytuacja nie spowodowała, że myślałam o zawróceniu. Były krótkie i długie dzienne trasy. Czasami drogi trudne dla mnie do pokonania, wąskie i ciasne zakręty lub śliskie podjazdy, czasami droga szutrowa. Ale dałam rade i byłam bardzo dumna z siebie!

Dziękuję Dawidowi za to, że nie traktował mnie jak księżniczkę, a jak partnera w podróży. Opiekował się i pomagał, ale większość przeszkód musiałam pokonać sama. To sprawiło, że po dwóch sezonach i 35 tys. przejechanych kilometrów spotkałam się z pochwałą, że jeżdżę lepiej, aniżeli niejeden, długoletni motocyklista. Jednak mam świadomość, że wiele jeszcze przede mną, aby stać się doświadczoną motocyklistką. Chciałabym też nabyć większej umiejętności jazdy w off-road, by dotrzeć do jeszcze niezdobytych, a wymarzonych miejsc, jak choćby Gruzja, republiki po byłym ZSRR czy, może kiedyś, Ameryka Południowa.

Przedstaw swoją rodzinkę. Czy Wasze dzieci od początku lubiły motocykle?

Nasza rodzina jest patchworkowa, ale całkiem fajnie udało nam się ją pozszywać. Mieszkamy trochę we Wrocławiu, trochę w Poznaniu. Dawid - mój partner ma 9-letniego syna Franka, a ja 17-letnią córkę Weronikę i 24-letniego syna Patryka, który mieszka z nami, ze swoją narzeczoną Natalią.

Oprócz mnie, no może jeszcze Natalki - wszyscy zawsze lubili motocykle. Ale tak naprawdę, nasza przygoda z motocyklami zaczęła się wtedy, gdy poznałam Dawida. To on nas zaraził tą pasją, pokazał, jak można bezpiecznie uprawiać ten sport, mając z tego wielką frajdę. Teraz razem czerpiemy przyjemność z jazdy po wąskich, krętych, mało uczęszczanych drogach, mogąc dojechać i zobaczyć rzeczy, które są niewidoczne, podczas jazdy autostradami.

Mój partner jeździ na motocyklu, chyba od zawsze. Ma za sobą wiele krótszych i bardzo długich wyjazdów m.in. do Albanii, Macedonii, Kosowa, na Nordkapp. Kiedy go poznałam, wiele o tym opowiadał, oglądaliśmy też filmiki z tych wyjazdów i tak się zaczęło. Nasza grupka zaczęła rosnąć. Najpierw tylko my we dwoje, potem po kolei dołączały dzieci. Teraz każdą wolną chwilę, kiedy jest dobra pogoda, spędzamy na motocyklach. Gościnnie dołączają również do nas siostra Natalki – Marta, ze szwagrem Krzysztofem. Co ważne, w ten sposób mamy okazję, żeby spędzać bardzo dużo czasu razem - jeździmy, rozmawiamy, razem planujemy, a potem to wszystko jeszcze raz przeżywamy, kiedy montujemy materiały z wyjazdów.

Jakie motocykle obecnie macie i czy się sprawdzają dłuższych wojażach?

Ja jeżdżę Hondą NC 750 X, ale zaznaczam, że jest to stan przejściowy, bo taki wybór modelu wynika raczej z miejsc, które odwiedzamy i w które chcemy jeszcze pojechać. Dawid i Patryk mają zacięcie turystyczne i lekko off-road’owe, dlatego mój motocykl również musi sobie radzić z nieco trudniejszym terenem. Właśnie jestem w trakcie poszukiwania kolejnego motocykla dla siebie. Rozważam takie modele, jak Honda Africa Twin (CRF1000D), BMW F800GS, a nawet Honda Transalp z końcówki produkcji, no i niestety, chyba na tym koniec. Rynek w segmencie turystycznych enduro, w miarę niskich, pozwalających poczuć się pewnie kobiecie posiadającej 168 cm wzrostu, jest bardzo mały.

Dawid i Franek– rozpoczynali swoją przygodę na małym chopperze, a potem już były same turystyki, wiernie powiązane z jedną, słuszną dla niego marką – Honda! Czyli: Transalp, Africa Twin RD07 i obecna, najukochańsza, najlepsza na świecie Honda Africa Twin CRF1000D, z jedyną, słuszną, automatyczną skrzynią biegów (śmiech).

Patryk wraz z Natalią jeździli na Suzuki V-Strom 1000, jednak od samego początku spoglądają w kierunku większych braci z segmentu, takich jak Africa Twin, czy BMW 1200 GS. W chwili obecnej są w trakcie poszukiwania motocykla, a Dawid oczywiście trzyma kciuki, aby to była Africa Twin (śmiech).

Weronika – swoją przygodę rozpoczęła z prawem jazdy kategorii A2 i oczywiście z Hondą, CBF 125. Zobaczymy czy i jak rozwinie się jej pasja motocyklowa i na jaki, zapewne większy sprzęt się przesiądzie. Czas pokaże…

W ubiegłe wakacje pojechaliście całą rodziną na motocyklach do Chorwacji - to był Wasz pierwszy raz w komplecie? Jak Wam to wypaliło?

Tak, wyjazd z dziećmi na wakacje do Chorwacji był pierwszym wspólnym, dłuższym wyjazdem. Planowaliśmy go znacznie wcześniej, a pierwszy pomysł pojawił się zaraz po zakończeniu wakacji poprzedniego roku. Wtedy dwa tygodnie spędziliśmy stacjonarnie w Grecji i doszliśmy do wniosku, że w kolejnym roku, chcemy pokazać dzieciom zupełnie inny sposób spędzania wolnego czasu i wyrwać je nieco ze strefy komfortu.

Nie zawsze udaje się nam wyjeżdżać w pełnym składzie, więc jeździmy w różnych konfiguracjach. Dla Werki tak daleki wyjazd na 125 był nie lada wyzwaniem, a dla Franka taka odległość, nawet jako plecaczek – to też duża odwaga. Wyjazd dostosowany był oczywiście do możliwości naszych dzieci, więc często robiliśmy postoje, staraliśmy się pokonywać dziennie nie więcej niż 200-300 km, a wyjazd obfitował w wiele przygód i niespodzianek. Droga do celu i miejsce w docelowe w Chorwacji, w którym spędziliśmy 5 dni nie były zaplanowane, a wszystko działo się spontanicznie. Cudownie było patrzeć jak dzieci dają sobie radę w różnych sytuacjach i do tego maja z tego wielką frajdę (https://www.youtube.com/playlist?list=PLtt4WN7-9tK7-QN3p6GbambgCQdxdsYvf).

Jak dzielicie między sobą zadania związane z wyjazdami, planowaniem trasy, pakowaniem się itp. ?

Zadania w naszej drużynie są podzielone, choć miejsce docelowe wybieramy wspólnie - to są naprawdę różne pomysły, które czasami w ostatniej chwili ulegają zmianie. Trasy zazwyczaj wybiera Dawid, ale nigdy ich nie planuje bardzo dokładnie. Nigdy też wcześniej nie rezerwujemy noclegów. Uwielbiamy takie spontaniczne podejście, bo wtedy po drodze możemy robić to, co chcemy, nie ograniczając się ani trasą, ani miejscem docelowym.

Dawid zawsze jest głównym organizatorem, dba o nasze bezpieczeństwo i wybiera trasy, dostosowując je do możliwości naszych i motocykli. Zajmuje się także pakowaniem i czuwa nad sprawnością motocykli. To on wyszukuje ”smaczki” na trasie, sprawdza gdzie warto się zatrzymać, by zobaczyć coś ciekawego. Składa również wszystkie nasze filmy .

Patryk to nasz operator drona - szybko opanował jego obsługę, płynność filmowania czy łapanie ciekawych ujęć, co nie jest łatwe, z uwagi na ograniczony czas na każdym postoju (filmy z pięknymi ujęciami z drona, podczas przejazdu przez Kaszuby: https://youtu.be/VPP2tg41UPk). Inne materiały filmowe kręcimy wszyscy. A dzieci również mają swoje zadania - zawsze biorą udział w rozkładaniu naszego biwaku, namiotu, pompowaniu materacy, czy zmywaniu po posiłkach.

Ja z Natalką jesteśmy odpowiedzialne za prowiant i sposób jego spakowania tak, żeby był do niego łatwy dostęp każdym postoju. Szykujemy zawsze potrawy na wyjazd, bo często korzystamy z własnego jedzenia – również w trasie chcemy jeść smacznie, zdrowo, a czasami bezglutenowo lub bezmlecznie. To dla mnie ważne, a gotowanie to moja druga pasja - prowadzę stronę na facebook’u, Instagramie oraz YouTube pod nazwą „Kuchnia bez poruty”, gdzie się nią dzielę. Zresztą w domu wszyscy często i dużo gotujemy - wliczając w to również Franka. 

Co Wam i dzieciom dała taka wspólna przygoda?

Wspólne wyjazdy, z dziećmi, na motocyklach dają nam możliwość spędzania większej ilości czasu aktywnie i wspólnie. To bardzo budujące i rozwijające dla naszej patchworkowej rodziny. Mimo dużej różnicy wieku pomiędzy dziećmi, wszyscy świetnie się dogadują, potrafią znajdować kompromisy i rozwiązania. Wspólne wyjazdy to również czas bez komputera, czy też zdecydowanie mniejsza interakcja ze smartfonami, a skupienie się na tym, co jest atrakcyjne w realnym świecie. Myślę, że dzięki temu są bardziej zaradne, odpowiedzialne i kreatywne. Dla rodziców natomiast, nie ma chyba nic cenniejszego niż świadomość tego, że ich dzieci, małe czy duże, nadal mają frajdę ze spędzania wspólnego czasu razem.

Motocyklowa przygoda pozwala nam dzielić wspólną pasję, a przy okazji dostarczamy sobie trochę adrenaliny. Mamy wiele wspólnych przeżyć i radości z tego co robimy.

Wcześniej z partnerem zwiedziłaś kawałek świata, lubicie i planujecie powtarzać takie wyprawy długodystansowe? Gdzie chcielibyście jeszcze na motocyklach zajechać? 

Mamy za sobą trzy długie wyprawy przez: Bałkany, Chorwację i drogę Wysokich Alp. Planów mamy zawsze za dużo, w stosunku do ilości wolnego czasu. Planujemy co roku przynajmniej jeden długi wyjazd. Jest jeszcze wiele miejsc, w które chcielibyśmy pojechać, takich jak choćby: Gruzja, Rosja, Kazahstan, Mongolia i powtórnie Albania. A w kolejnych latach bardzo chcielibyśmy przejechać Amerykę Południową. Mamy również poważne plany związane z wojażami motocyklowymi i biznesem, ale to na razie pozostawimy w tajemnicy, bo pracujemy nad ich realizacją.

Obecnie i przez ostatni rok mocno pracujemy nad rozszerzaniem zasięgu naszego kanału „Powsigirki – podróże motocyklowe”, zamieszczając w każdym tygodniu film z naszych wojaży.  Na tę chwilę cieszy nas fakt, że sporo naszych widzów, a zwłaszcza kobiet, zaraziliśmy już motocyklową pasją i otrzymujemy bardzo pozytywny feedback z kanału. Pokazaliśmy, że chcieć, to znaczy móc! Wiek czy płeć nie stanowi przeszkody. Staramy się zachowywać dystans do siebie samych, ale też dbamy o dobry klimat w naszym zespole i chyba nam się to udaje.

Nie macie teraz dylematu, czy jechać gdzieś dalej we dwójkę, czy całą rodzinką w mniej wymagającą trasę?

Mamy konkretny podział wyjazdów każdego roku. Jeden dłuższy wyjazd jest z dziećmi, trwający 1-2 tygodnie, który z jednej strony jest mniej wymagający motocyklowo, a z drugiej uwzględnia też inne aktywności, jak plażowanie. Drugi wyjazd wspólny jest zazwyczaj we dwoje, czasami dołącza Patryk i Natalka, trwa 2-3 tygodnie i obejmuje długie, czasami wymagające trasy, w miejsca znacznie bardziej odległe (obecnie głównie w kierunku południowym i wschodnim). Dodatkowo cały sezon, który dla nas trwa zwykle od marca do listopada, staramy się  wykorzystywać na krótsze wojaże motocyklowe w różne miejsca. Nigdy nie brakuje nam chęci, czy pomysłów na wyjazdy, a jedyną przeszkodą jest ilość wolnego czasu!

Kanał na YT https://youtu.be/HATG8A6XDow

Instagram @powsi_girki

Facebook https://www.facebook.com/powsigirki/

Komentarze

tomasz111
05 listopada 2020 23:33
Jesteście świetni,a wasze relacje szczególnie z bieszczad oglądalem kilka razy.
Może kiedyś się spotkamy gdzieś nad Bałtykiem .np.
Agnieszka > tomasz111
06 listopada 2020 09:08
Cześć Tomasz.Fajnie, że podobają Ci się nasze wojaże. Ze względu na teren, zakręty, atrakcyjność podróży raczej wybieramy góry.Ale dla odmiany morze - czemu nie ?
Pozdrawiamy
Grażyna
06 listopada 2020 09:28
Jestem z Was dumna.Gratuluje Wam wspaniałego pomysłu na życie .Oby tak dalej i żeby się Wam nigdy to nie znudziło.
Agnieszka > Grażyna
06 listopada 2020 12:57
Nie ma mowy....oby sił nie zabrakło :))))
RafPoz
06 listopada 2020 18:14
Oglądając Wasze filmy byłem przekonany, że Patryk to brat Agnieszki
Agnieszka > RafPoz
07 listopada 2020 17:10
Dobreeeee:)))) rozbawiłeś mnie do łez :)
Basia
08 listopada 2020 18:35
Super. Zaraziliście mnie swoją pasją. W tym roku po wielu latach przerwy mąż kupił motocykl (Yamaha Drag Star 650). Po krótkim czasie kupiliśmy drugi dla mnie (Suzuki Marauder 125). Mimo, iż jeździłam zaledwie kilka miesięcy, a właściwie może dwa na dystansie praca-dom to jest mi już mało i prawdopodobnie w przyszłym roku zapiszę się na kurs prawa jazdy. Pozdrawiam, życzę kolejnych udanych wypraw i z niecierpliwością oczekuję z nich relacji:))))))
Agnieszka > Basia
09 listopada 2020 16:55
Brawo Basiu !!!!! Moto jest uzależniające. Ja tez jestem na etapie wymiany motocykla ,a żeby się jeszcze bardziej zmotywować do zmiany swojego NC juz sprzedałam.
Więc aby w przyszłym sezonie jezdzić muszę coś kupić.Gratuluje podjęcia wyzwania -zaraz na wiosnę zaczynaj prawko. Trzymam mocno kciuku za Ciebie. Pozdrawiam