Porsche stworzy hybrydowy samochód wyścigowy!

Zarząd Porsche AG dał zielone światło dla opracowania prototypu LMDh. Po długiej fazie ocen i analiz oddział Porsche Motorsport przyjął zamówienie na budowę takiego pojazdu w oparciu o przyszłe przepisy.

Od 2023 r. samochody LMDh uformują nową najwyższą klasę w Długodystansowych Mistrzostwach Świata FIA (WEC) oraz północnoamerykańskich mistrzostwach North American IMSA WeatherTech SportsCar Championship. Obie serie mają dla producenta samochodów sportowych ze Stuttgartu ogromne znaczenie. Porsche z wielkim zadowoleniem przyjęło informację o wprowadzeniu nowej kategorii hybrydowych prototypów, wspólnie ogłoszoną przez organizatorów ACO/WEC i IMSA. Samochody wyścigowe o masie około 1000 kg będą napędzane hybrydowym zespołem o mocy 680 KM.

Porsche stworzy hybrydowy samochód wyścigowy!

Samochody będą bazować na udoskonalonym podwoziu LMP2, a specyfikacja napędu hybrydowego – w tym elektroniki sterującej – została znormalizowana. Dostępne są podwozia czterech różnych producentów. W ramach przepisów każda marka ma swobodę, jeśli chodzi o wybór koncepcji silnika spalinowego oraz konstrukcję nadwozia.

W średnioterminowej perspektywie Porsche skupia się na trzech różnych koncepcjach napędu: na samochodach w pełni elektrycznych, efektywnych hybrydach typu plug-in oraz emocjonujących silnikach spalinowych. Chcemy reprezentować tę trójcę zarówno w rozwoju naszych najnowocześniejszych aut drogowych, jak i w świecie motorsportu. W ramach naszej fabrycznej kampanii w Formule E korzystamy z napędu w 100% elektrycznego, a w wyścigach GT – z wysoce efektywnej i emocjonującej jednostki spalinowej. Teraz zamykamy pozostałą lukę dzięki klasie LMDh. Będą tam konkurować potężne napędy hybrydowe – takie jak te, które montujemy w wielu modelach naszej marki. Gdyby przepisy ostatecznie zezwoliły na stosowanie paliw syntetycznych, według mnie byłaby to jeszcze większa zachęta pod kątem zrównoważonego rozwoju. – powiedział Michael Steiner, członek zarządu Porsche AG ds. badań i rozwoju.

Porsche stworzy hybrydowy samochód wyścigowy!

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Rozwój samochodów z napędami alternatywnymi – jak to wygląda w Polsce, a jak w reszcie krajów Unii Europejskiej?

Branża motoryzacyjna już od kilku lat podąża drogą ku zerowej emisji i elektryfikacji. Postępy sektora motoryzacyjnego w przechodzeniu na napędy nisko- i zeroemisyjne w Unii Europejskiej podsumowała ACEA, która właśnie opublikowała drugą edycję swojego corocznego raportu „W kierunku zeroemisyjnej Mobilności”.

Raport „W kierunku zeroemisyjnej Mobilności” wskazuje  czynniki determinujące rozwój napędów alternatywnych w samochodach osobowych i dostawczych w krajach Unii Europejskiej.

W ubiegłym roku Parlament Europejski i Rada przyjęły rozporządzenie UE 2019/631 wprowadzające normy emisji CO2  dla nowych samochodów osobowych i lekkich pojazdów dostawczych w Unii Europejskiej. W rozporządzeniu określono cele redukcji emisji CO2  nowo rejestrowanych samochodów osobowych na lata 2025 i 2030, która ma zostać obniżona o odpowiednio 15% i 37,5%.

Aby zrealizować tak ambitne zamierzenia będzie musiała znacznie wzrosnąć sprzedaż samochodów osobowych i lekkich samochodów dostawczych z napędem elektrycznym oraz innymi rodzajami napędów alternatywnych –  tym pojazdów elektrycznych, hybrydowych, hybryd plug-in, napędzanych ogniwami paliwowymi i gazem ziemnym.

Samochody z napędami alternatywnymi już zdobywają europejski rynek, jednak – jak pokazują dane z ubiegłego roku, nie jest to szybka i równomierna transformacja. W 2019 roku blisko 60% wszystkich nowych samochodów osobowych zarejestrowanych w UE była wyposażona w silnik benzynowy, a modele z silnikiem diesla stanowiły ponad  30%. Na tym tle należy odnotować konsekwentny wzrost liczby samochodów z napędami alternatywnymi. W 2019 roku w napędy alternatywne było wyposażonych blisko 11% wszystkich nowych samochodów osobowych, samochody elektryczne stanowiły 3,0% wszystkich sprzedanych samochodów, podczas gdy hybrydy blisko 6%. Oznacza to, że to hybrydy stanowią ponad połowę całej sprzedaży samochodów z napędem alternatywnym w UE i mają ponad  66% udział w rynku samochodów „zelektryfikowanych”.

Zupełnie inne proporcje cechują rynek samochodów dostawczych. Blisko 93% wszystkich nowych samochodów dostawczych zarejestrowanych na terenie UE w 2019 roku  było napędzanych silnikiem diesla.Modele z silnikiem benzynowym stanowiły 4,4% wszystkich nowych samochodów dostawczych sprzedanych w 2019 roku. Tylko 2,8% wszystkich nowych samochodów dostawczych było wyposażonych w napęd alternatywny, a napęd elektryczny miało 1,2% wszystkich samochodów dostawczych sprzedanych w 2019 roku Zaledwie 0,2% stanowiły samochody hybrydowe. 0,7% wszystkich samochodów dostawczych sprzedanych w 2019 roku było napędzanych gazem ziemnym, a ich sprzedaż  jest skoncentrowana przede wszystkim we Włoszech (3,4% udziału), Hiszpanii (0,9%), Belgii (1,6%) i Szwecji (2%).

Przeczytaj też: Izera – polski elektryk – już jeździ po drogach! Wyjaśniamy, co tak naprawdę pojawiło się na obwodnicy Warszawy

Według danych z najnowszego Raportu ACEA, zainteresowanie konsumentów samochodami elektrycznymi ma bezpośredni związek z PKB kraju. Ponad 80% wszystkich samochodów elektrycznych jest sprzedawanych zaledwie w 6 krajach członkowskich UE o najwyższym PKB.  Te kraje to: Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Francja i Szwecja.

Państwa, w których udział rynkowy samochodów elektrycznych wynosi mniej niż 1% mają PKB poniżej 30 tys. euro w przeliczeniu na 1 mieszkańca. Grupa ta obejmuje kraje  Europy Środkowo-Wschodniej – w tym Polskę oraz Włochy i Grecję.

Oczywiste jest, że dla potencjalnych nabywców wysoka cena jest istotną przeszkodą. I chociaż 21 krajów UE oferuje nabywcom elektrycznych samochodów dopłaty do ceny zakupu lub ulgi podatkowe, to zachęty do zakupu, a zwłaszcza ich wysokość różnią się bardzo w poszczególnych krajach i w większości z nich nie stanowią istotnego bodźca zakupowego. Jakub Faryś, Prezes PZPM dodaje:

Chociaż Polska pozostaje w grupie krajów, gdzie udział rynkowy samochodów elektrycznych wynosi mniej niż 1%, cieszy wzrostowa tendencja i utrzymujące się zainteresowanie pojazdami z alternatywnymi napędami. Niestety, dotychczasowe programy dopłat  nie przyniosły oczekiwanego zainteresowania nabywców, co pokazuje, że założenia kolejnych programów wsparcia elektromobilności powinny być w znacznym stopniu  zmodyfikowane.

Przeczytaj też: Izera to szansa dla polskich producentów z branży automotive?

Kolejnym wyzwaniem, któremu muszą sprostać rządy w całej UE, aby przejść na pojazdy zero- i niskoemisyjne, jest zwiększenie inwestycji w infrastrukturę do ładowania i uzupełniania paliwa.  Odpowiednia i dobrze zlokalizowana infrastruktura ładowania stanowi bowiem kluczowy element rozwoju sektora pojazdów niskoemisyjnych.

Mimo, że w ciągu pięciu lat infrastruktura do ładowania samochodów elektrycznych wzrosła o prawie 500 %, to łączna liczba punktów dostępnych w całej UE wynosi niecałe 200 tys. i jest za niska w porównaniu z faktycznym zapotrzebowaniem. Warto wspomnieć, że opcja szybkiego ładowania jest dostępna tylko w jednym na 7 punktów. W dodatku ponad 75% wszystkich punktów ładowania pojazdów elektrycznych znajduje się na terenie zaledwie czterech krajów, których terytorium stanowi 27% całkowitej powierzchni UE – Holandii, Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii.

Według szacunków Komisji Europejskiej, do 2030 roku potrzebnych będzie co najmniej 2,8 miliona dodatkowych punktów ładowania samochodów elektrycznych, co oznacza, że ich liczba musi wzrosnąć 14-krotnie w ciągu kolejnych 11 lat.

Jakub Faryś, Prezes PZPM, podsumowuje poziom rozwoju samochodów z napędami alternatywnymi w Polsce:

W Polsce rośnie zainteresowanie samochodami elektrycznymi, co jest odzwierciedleniem europejskiego trendu. Na koniec października br. w naszym kraju zarejestrowanych było łącznie 15 965 samochodów osobowych z napędem elektrycznym, a tylko w bieżącym roku przybyło ich ponad 7 tys. sztuk. Niestety, o ile w ciągu ostatnich 12 miesięcy rejestracje nowych samochodów elektrycznych zwiększyły się o 150%, to liczba punktów ładowania zwiększyła się tylko o 40%.  Wskazuje to wyraźnie, że rozwój infrastruktury nie nadąża za faktycznym zapotrzebowaniem i rosnącą liczbą użytkowników. Brak adaptacji sieci do rosnących potrzeb i potencjalnie wydłużające się kolejki do szybkich ładowarek mogą stanowić czynnik ograniczający popyt na samochody elektryczne.

Przeczytaj też: Polski samochód elektryczny Izera – znamy lokalizację pierwszej fabryki aut! [NA ŻYWO]

W ocenie potencjalnych klientów słabo rozbudowana infrastruktura tankowania gazu jest poważnym czynnikiem hamującym popyt na pojazdy wyposażone w napędy zasilane CNG i LNG. W całej UE znajduje się około 3 700 stacji tankowania gazu ziemnego, a niemal dwie trzecie wszystkich stacji CNG i LNG znajduje się w zaledwie dwóch krajach: we Włoszech (36,8%) i w Niemczech (22,8%), i to właśnie w tych krajach sprzedano najwięcej (67%) samochodów osobowych napędzanych gazem ziemnym.  Samochody dostawcze napędzane gazem ziemnym i LP G stanowią 1,3% unijnego parku. 

Najnowsze

Fordzilla P1: wirtualny samochód wyścigowy debiutuje w rzeczywistości. Stworzył go zespół, który nigdy się nie spotkał na żywo

E-sportowy zespół Forda, Fordzilla ponownie wraca do gry, prezentując 16 grudnia podczas transmisji na żywo prawdziwy, pełnowymiarowy model ekstremalnego samochodu wyścigowego, Fordzilla P1.

W czasach, gdy powszechne stało się przenoszenie prawdziwych samochodów do gier komputerowych, jest to pierwszy przypadek materializacji wirtualnego samochodu, który jeszcze nie pojawił się w grze, a ma już postać fizycznego modelu.

Karoserię innowacyjnego samochodu wyścigowego Fordzilla P1 zaprojektował Arturo Ariño , wnętrze jest wizją Roberta Engelmanna. Obaj są projektantami Forda. Samochód wyścigowy zbudowano na bazie jednolitej struktury typu monocoque, częściowo zamkniętej dużą, chroniącą kierowcę i pasażera, przezroczystą osłoną, jak w myśliwcu. Przezroczysta osłona nie tylko zaciera granicę między nadwoziem i wnętrzem, ale podkreśla również nietypową pozycję za kierownicą, niczym w bolidzie F1.

Fordzilla P1: wirtualny samochód wyścigowy debiutuje w rzeczywistości.

Nadwozie jest połączeniem eleganckiego przodu, przypominającego auta klasy GT z pięknie ukształtowanymi przednimi błotnikami oraz głęboko rzeźbionymi powierzchniami bocznymi, z zapadającymi w pamięć, płynnie ukształtowanymi łukami, wizualnie łączącymi kokpit z tylnymi kołami. Całkowicie odsłonięty, aerodynamicznie ukształtowany tył pojazdu przywodzi na myśl surowość torów wyścigowych.

Fordzilla P1: wirtualny samochód wyścigowy debiutuje w rzeczywistości.

W kokpicie znalazły się rozmieszczone po bokach monitory LED, na bieżąco informujące kierowcę i pasażera o sytuacji na torze. Ponadto, wbudowany w kierownicę ekran umożliwia bezpośrednią wymianę informacji i danych z centrum dowodzenia zespołu wyścigowego w boksach serwisowych. Całe wnętrze zaprojektowano tak, by pomóc zminimalizować rozproszenie uwagi kierowcy podczas wyścigu i zwiększyć radość ze współzawodnictwa na torze.

Fordzilla P1: wirtualny samochód wyścigowy debiutuje w rzeczywistości.

Fordzilla P1 to pierwszy w historii samochód Forda zbudowany cyfrowo, bez jakiejkolwiek bezpośredniej interakcji człowieka z człowiekiem w całym procesie. Z powodu pandemii, został zaprojektowany przez zespół, który nigdy się nie spotkał, pracując zdalnie i w rozproszeniu w pięciu różnych krajach.

Najnowsze

Elektryczne Renault Zoe we flocie znanego carsharingu. Jaki ma zasięg?

Jeśli chcecie kupić elektryczny samochód to możecie najpierw przetestować go np. w wypożyczalni albo w znanym carsharingu. Teraz Renault Zoe jest na wyciągnięcie ręki i smartfonu!

W pełni elektryczne Renault ZOE zasilą flotę systemu carsharingu Traficar w Krakowie, Trójmieście, Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i na Śląsku. ZOE będzie można wypożyczyć w tej samej cenie co Renault Clio z napędem konwencjonalnym. Klienci Traficara po raz pierwszy mieli okazję wypróbować ten model podczas Roadshow ZOE, gdy od sierpnia 2018 r. do lutego 2019 r. flota 9 pojazdów była udostępniana w kolejnych miastach w Polsce.

Teraz ZOE pojawi się na stałe w ofercie Traficara, który jest jedynym w Polsce i drugim w Europie operatorem carsharingowym, który nie nalicza opłaty za czas jazdy, a jedynie za przejechane kilometry. Oznacza to, że niezależnie, czy podróż trwała 15 minut czy z uwagi na korki 30 minut, koszt poniesiony przez kierowcę będzie taki sam.

Nowe Renault ZOE dysponuje zasięgiem do 395 km na jednym ładowaniu (zgodnie z procedurą WLTP).

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Samochodowa gorączka COVID 19! Sprawa dotyczy ponad tysiąca samochodów…

Czy globalna pandemia to odpowiedni czas na kupowanie samochodu? Okazuje się, że tak.

Według nowego badania przeprowadzonego przez CarGurus, wpływ COVID-19 na zwyczaje zakupowe w Wielkiej Brytanii mógł spowodować znaczny wzrost sprzedaży samochodów w 2020 roku.

Badanie opublikowane przez CarGurus wykazało, że prawie jedna czwarta Brytyjczyków, którzy kupili samochód w tym roku, tak naprawdę nie planowała zakupu auta, zanim koronawirus nie dotarł w marcu do Europy.

Chociaż ogólna sprzedaż samochodów spada rok do roku, to badanie CarGurus ujawnia, że tysiące z 6,5 miliona kupionych, zarówno nowych, jak i używanych, samochodów w tym roku  w Wielkiej Brytanii nie było planowanym wcześniej zakupem.

Co jest przyczyną tej samochodowej gorączki COVID 19? Prawdopodobnie zmiana nawyków zakupowych oraz postrzeganie transportu publicznego, jako potencjalnego miejsca zakażenia się koronawirusem.

Samochodowa gorączka COVID 19

Przeczytaj też: Koronawirus: transport publiczny w fatalnym stanie. Czy państwo pomoże?

Ponad jedna trzecia (36%) badanych, korzystających z transportu publicznego, twierdzi, że planuje ograniczyć lub zaprzestać korzystania z tych usług, co sugeruje, że wielu z nich będzie chciało skorzystać z samochodów, aby poruszać się po mieście w sposób bardziej bezpieczny.

W rzeczywistości, wśród osób, które dokonały zakupów podczas pandemii, prawie połowa stwierdziła, że ​​była to natychmiastowa potrzeba posiadania auta jako bezpiecznego środka transportu (44%), podczas gdy chęć posiadania pojazdu do podróży osobistych, wypoczynku czy hobby była dopiero kolejnym czynnikiem motywującym (32%).

Rosnąca popularność zakupów online mogła wspierać internetową sprzedaż samochodów. Dwie trzecie brytyjskich konsumentów jest teraz otwartych na dokonywanie zakupów online, podczas gdy wielu przyznaje, że woli negocjacje cen online (56% ) i finansowanie online (35%).

Samochodowa gorączka COVID 19

Przeczytaj też: Mercedes-Benz Polska pokazuje innym korporacjom, jak w dobie pandemii można pomóc potrzebującym

Ponad dziewięciu na 10 nabywców samochodów, którzy planowali zakup w tym roku przed pandemią, już kupili samochód lub nadal planuje to zrobi,ć jeszcze przed końcem roku. To bardzo pozytywny sygnał dla branży motoryzacyjnej.

Nabywcy samochodów, którzy wciąż zwlekają z zakupem w tym roku, twierdzą, że główną przyczyną tego stanu rzeczy jest niepewność co do ich osobistej sytuacji finansowej (50%), a zaraz za nią niepewność co do ogólnej sytuacji gospodarczej (45%), ale przy mniejszej niepewności dotyczącej 2021 roku, jest szansa, że wielu kupujących wróci na rynek.

Najnowsze