Porsche 911 S Targa – czyli jak może wyglądać auto po fabrycznej renowacji Porsche Classic

Trzy lata trwała renowacja, którą można uznać za perfekcyjną. Zobacz, co może zdziałać dział renowacji Porsche Classic, który potrafi doprowadzić zaniedbane znalezisko ze stodoły do kolekcjonerskiego egzemplarza w stanie zbliżonym do nowego samochodu.

Jego właściciel, wieloletni kolekcjoner i pasjonat Porsche, odnalazł samochód w USA.
 
Targa stała tam przez prawie 40 lat – w garażu bez drzwi, przykryta plastikową plandeką. Wyglądało to tak, jakby ówczesny właściciel po prostu zapomniał o swoim wozie – powiedział Uwe Makrutzki, szef działu fabrycznej renowacji Porsche Classic w Porsche AG. „24 stycznia 1967 r. ten egzemplarz 911 S Targa trafił do dealera Porsche Hülpert w Dortmundzie. Jego renowacja była dla nas czymś szczególnym – w końcu w Zuffenhausen z powrotem zawitało jedno z pierwszych 911 Targa.
 
Wczesne 911 Targa to wersja z „miękką” szybą – zamiast szklanego tylnego okna, dostępnego od 1967 r., auto ma miękką szybę z tworzywa sztucznego. Od końca 1966 do 1968 r. Porsche zbudowało jedynie 925 egzemplarzy 911 Targa z silnikiem w wersji S, z krótkim rozstawem osi i miękką szybą. Prezentowany egzemplarz tego rzadkiego modelu był w opłakanym stanie. Po okresie, gdy służył jako samochód demonstracyjny u dealera Porsche, w 1969 r. został sprzedany klientowi z USA. Od 1977 do końca 2016 r. stał zaparkowany we wspomnianym garażu w Long Beach w stanie Nowy Jork. Na pocieszenie: egzemplarz był kompletny, co miało szczególnie znaczenie ze względu na liczne opcjonalne dodatki, takie jak ogrzewanie postojowe Webasto, przyciemniana przednia szyba, radio Blaupunkt Köln, skórzane fotele, halogenowe światła przeciwmgłowe i zewnętrzny termometr.
 
 
Dział fabrycznej renowacji Porsche Classic stara się odnawiać samochody tak, aby były jak najbardziej wierne oryginałowi. Nie lada wyzwaniem okazało się poszukiwanie autentycznych drobnych części, jak na przykład zaciski do kabli, dławiki gumowe czy zatyczki uszczelniające do 2,0-litrowego silnika S.
 
Nie było mowy o replikach od zewnętrznych dostawców. Na szczęście w takich przypadkach możemy sięgnąć do naszej własnej »skarbnicy« – powiedział Makrutzki.
 
Porsche Classic ma nie tylko dostęp do centralnego magazynu, w którym obecnie znajduje się ponad 60 tysięcy różnych oryginalnych części zamiennych, ale dysponuje również oryginalnymi maszynami i narzędziami do prostowania i pomiarów ramy oraz arkuszami z danymi i rysunkami technicznymi.
 
Kolejnym znaczącym wyzwaniem była zewnętrzna powłoka dachu Targa.
 
Współczesny materiał ma inne ziarno i jest bardziej wytrzymały niż oryginał. Ale naszemu klientowi nie przypadło to do gustu – dlatego specjalnie na potrzeby tego projektu przygotowaliśmy pokrycie, które wygląda identycznie jak oryginalne. Mimo wieloletniego doświadczenia nasi eksperci nie od razu uzyskali oczekiwany efekt – dopiero stopniowo uzyskali odpowiednie wykończenie, metodami klejenia i szycia – objaśnił Makrutzki.
 
Teraz z ich pracy może jednak skorzystać ktoś jeszcze: w magazynie czeka już odpowiednie współczesne poszycie dachowe dla kolejnego egzemplarza 911 Targa z miękką szybą.
 

Porsche Classic – dział renowacji. Jak oni to robią?

Właściciel odnawianego egzemplarza miał również specjalne życzenie co do powłoki pokrywającej elementy podwozia, silnika i układu dolotowego: zamiast stosowanej obecnie, wyjątkowo wytrzymałej powłoki proszkowej zdecydował się na autentyczność i zastosowanie dwuskładnikowej farby w czarnym kolorze – co odpowiada oryginalnemu stanowi z 1967 r.
 
Prace nad nadwoziem 911 Targa pochłonęły ok. 1000 godzin; następnie karoseria została ręcznie polakierowana na ten sam kolor, jaki miała ponad 50 lat temu – Polo Red. A ponieważ właściciel chciał mieć samochód sportowy nie tylko jako obiekt kolekcjonerski, ale i nim jeździć, zdecydował się na nałożenie na lakier dodatkowej powłoki ochronnej z subtelnym efektem zmatowienia. Ponieważ nie wymaga ona stosowania kleju, nawet po wielu latach można usunąć ją bez żadnych pozostałości.
 
W sumie przywrócenie pierwszego 911 S Targa dostarczonego w Niemczech do fabrycznego stanu, z wykorzystaniem know-how producenta i z zachowaniem czarującej patyny, zajęło ponad trzy lata. Kolejny projekt właściciela 911 Targa, a zarazem zapalonego kolekcjonera Porsche stoi już w warsztacie Porsche Classic i czeka na odrestaurowanie. To bardzo wczesny egzemplarz 928.
 

Porsche 911 Targa – dane techniczne

Porsche zaprezentowało 911 Targa podczas międzynarodowych targów motoryzacyjnych w 1965 r. jako pierwszy tzw. bezpieczny kabriolet – wyposażony w pałąk o szerokości około 20 centymetrów, zdejmowany dach oraz dodatkowy, tylny miękki minidach z plastikową szybą. W ten sposób, w typowy dla siebie, pragmatyczny sposób, producent odpowiedział na toczącą się w USA dyskusję, w której kabriolety określano jako pojazdy niebezpieczne. Niedługo potem w ofercie pojawiło się panoramiczne tylne okno z ogrzewaniem. Nazwa wariantu z otwartym dachem – Targa – nawiązywała do wyścigu wytrzymałościowego Targa Florio na Sycylii, w którym Porsche miało już wówczas na koncie cztery zwycięstwa. Dopłata do wersji Coupé wynosiła 1400 marek niemieckich.
 
Oto dane katalogowe odnawianego 911 S Targa:
 

Porsche 911 S Targa

 Długość/szerokość/wysokość

mm

 4163/1610/1320

 Rozstaw osi

mm

 2211

 Masa własna (DIN)

kg

 1030

 Silnik

Liczba cylindrów
Układ

 6-cylindrowy bokser

 Przekładnia/napęd

Ręczna skrzynia biegów

 5-biegowa/napęd na tył

 Pojemność skokowa

ccm

 1991

 Moc maksymalna

KM

 160

 przy

obr./min

 6600

 Maksymalny moment obrotowy

Nm

 179

 przy

obr./min

 5200

 Stopień sprężania

 

 9.8:1

 Zasilanie

2 dolnossące, trójgardzielowe gaźniki Weber 40 IDS 3C/3C1

 Zużycie paliwa

l/100 km

 10,2 (DIN)

 Przyspieszenie 0-100 km/h

s

 7,6

 Prędkość maksymalna

km/h

 225

 Cena bazowa (1967)

DM

 25 880

 

Renowacja samochodu – można to zrobić idealnie

Wyprodukowane przez Porsche i odrestaurowane przez Porsche: dział Porsche Classic przyznaje ten wyjątkowy znak jakości nawet osiem razy w roku – za każdym razem, gdy jego warsztat opuszcza klasyczny samochód sportowy, który został odrestaurowany fabrycznie. Ponadto co roku w ręce rzemieślników trafia około 70 innych aut – w celu częściowej renowacji podzespołów, takich jak silnik czy skrzynia biegów. Łącznie warsztat zatrudnia około 30 specjalistów, którzy zajmują się konserwacją, naprawą i odnawianiem samochodów klientów, od 356 po model Carrera GT. Na powierzchni 1500 metrów kwadratowych swoją reprezentację mają wszystkie rzemieślnicze zawody potrzebne w fabryce, od blacharzy i lakierników przez mechaników aż po rymarzy.
 
Każda kompletna renowacja zaczyna się od szacowania kosztów. Na podstawie zdjęć specjaliści wyliczają przybliżony zakres prac i prawdopodobne wydatki. Jeśli kosztorys będzie zgodny z oczekiwaniami klienta, samochód trafia na przegląd do warsztatu Porsche Classic, gdzie następuje szczegółowa analiza kosztów.
 
Później w celu pełnej renowacji eksperci rozbierają pojazd na części. Silnik i skrzynia biegów zostają całkowicie zdemontowane, wyczyszczone i sprawdzone. Zużyte lub wadliwe elementy zostają wymienione albo, jeśli jest taka możliwość, naprawione lub odnowione – zależnie od preferencji właściciela. Po złożeniu zgodnie ze specyfikacjami układ napędowy musi jeszcze udowodnić swoją wydajność podczas testów na stanowisku badawczym.
 
W podobny sposób eksperci postępują z karoserią. Po usunięciu korozji wszystkie otwory w nadwoziu zostają otwarte w ramach przygotowania do kąpieli usuwającej starą powłokę. Później następuje naprawa lub wymiana elementów, które nie nadają się już do powtórnego lakierowania. Im starszy pojazd, tym więcej nakładów potrzebuje – nawet wtedy, gdy specjaliści sięgają po nowe oryginalne części. W przypadku wczesnych modeli wiele prac odbywało się bowiem metodami ręcznego rzemiosła. Następnie czas na próbny końcowy montaż całego nadwozia z wykorzystaniem nieobrobionych elementów – w celu sprawdzenia i dostosowania wymiarów oraz wyrównania szczelin. Pozwala to na dokładne spasowanie drzwi oraz pokryw.
 
Po tych przygotowaniach nadwozie trafia do fabrycznej lakierni i przechodzi przez tę samą linię zanurzeniowego gruntowania katodowego, co najnowsze pojazdy z Zuffenhausen – to coś, czego nie oferuje żaden inny producent samochodów na świecie. Malowanie katodowe (elektroforetyczne) poprzez zanurzenie gwarantuje pełne, bardzo odporne gruntowanie całego nadwozia. Po tych przygotowaniach kolej na ręczne lakierowanie samochodu na oryginalny kolor. Prawidłowy dobór odcienia umożliwia malowanie jednego próbnego panelu.
 
Po nałożeniu każdej kolejnej warstwy lakieru następuje wydłużony okres schnięcia, trwający trzy tygodnie. Ostatnim etapem kompleksowej renowacji są prace nad wnętrzem. Później całkowicie odnowiony klasyczny wóz musi jeszcze zaprezentować swoje właściwości podczas długich jazd próbnych.
 
Klient otrzymuje szczegółową dokumentację wszystkich prac wykonanych w warsztacie Porsche Classic w formie książki, wraz z obszernym materiałem zdjęciowym. Obejmuje ona również grawerowaną plakietkę, która potwierdza oryginalność fabrycznej renowacji Porsche Classic, oraz drugą „datę urodzenia” samochodu wraz z numerem podwozia i podpisem.

Najnowsze

Moto Guzzi V7 – dziś debiutują dwa nowe modele z popularnej serii V7

Te włoskie motocykle z Mandello nadal wzbudzają emocje. Ponad pięćdziesiąt lat po premierze pierwszego egzemplarza, Moto Guzzi prezentuje ważną dla siebie ewolucję w historii V7.

Dostępne będą dwie wersje modelu V7: Moto Guzzi V7 Stone, ze swoim minimalistycznym stylem oraz Moto Guzzi V7 Special o eleganckich liniach. Jednocześnie zrezygnowano z numeracji cyframi rzymskimi, która charakteryzowała kolejne wersje.

W zapowiadanych odsłonach V7 debiutuje nowa jednostka napędowa, zbliżona do tych montowanych w modelu V85TT. Silnik generuje 25 procent mocy więcej niż poprzednia jednostka i zapewnia 65 KM przy 6800 obr./min. Wzrósł również maksymalny moment obrotowy do 73 Nm przy 5000 obr./min (przy czym 80 procent momentu dostępne jest już od 3000 obr./min).

W porównaniu z poprzednią wersją, nowe odsłony V7 są bardziej kompletne – uwagę zwracają powiększone rury wydechowe, szersze tylne koło oraz para solidnych amortyzatorów Kayaba. Nowe są również boczne panele pod siedziskiem oraz krótszy, tylny błotnik. Rama ewoluowała, dzięki dodaniu stalowych elementów w przedniej części. Komfort ma zapewniać nowa para amortyzatorów o większym skoku, a także dwupoziomowe siodełko oraz podnóżki kierowcy.

Moto Guzzi V7 Stone

Moto Guzzi V7 Stone ma nową przednią lampę w technologii LED wraz ze światłem do jazdy w dzień (DRL), które przypomina konstrukcję zamontowaną w V85TT, czyli „Lecącego Orła”. Stone wyróżnia również okrągły, pojedynczy cyfrowy wyświetlacz. Nowe są również aluminiowe felgi w sportowym stylu oraz szersza tylna opona o rozmiarze 150/70.

Moto Guzzi V7 Special

Model V7 Special zachowuje elegancki i bardziej konserwatywny charakter, co podkreśla chociażby analogowy zestaw wskaźników na dwóch tarach prędkościomierza oraz obrotomierza, a także klasyczne, szprychowe felgi.

Moto Guzzi V7 na prawo jazdy kat. A2

V7 będzie dostępny również w wersji o zmniejszonej mocy, dzięki czemu prowadzić będzie można go z prawem jazdy kategorii A2. W standardowej wersji wyposażenia znajdzie się system kontroli trakcji (MGCT), który będzie można regulować lub nawet wyłączyć.

Moto Guzzi V7 – wersje kolorystyczne

V7 Stone dostępny będzie w trzech schematach malowania z satynowym wykończeniem: Nero Ruvido (czarny), Azzuro Ghiaccio (jasny niebieski) oraz Arancione Rame (pomarańczowy). Warianty kolorystyczne V7 Special są bardziej klasyczne i eleganckie, duchem zbliżone do oryginału: Blu Formale (niebieski) oraz Grigio Casual (szary).

Najnowsze

Alfa Romeo Stelvio Veloce Ti – nowy wariant na 2021 rok o wyjątkowej urodzie

Alfa Romeo Giulia i Stelvio na rok modelowy 2021 zostały odmłodzone, a polski importer zaoferował nowe wersje wyposażenia. Pojawia się na w gamie także nowa, urodziwa odmiana Stelvio.

W Alfie Rome Stelvio na nowy rok FCA zaoferowało właśnie 21-calowe felgi aluminiowe – do tej pory występowały one z obręczami o rozmiarze nie większym niż 20 cali. Nowe felgi dostępne są zarówno w kolorze srebrnym, jak i z oksydowanym wykończeniem, a także w specjalnej wersji zarezerwowanej wyłącznie dla wariantu Quadrifoglio.

Alfa Romeo Giulia i Alfa Romeo Stelvio Veloce Ti

Nowinka jest jednak wariant Veloce Ti, łączący sportowe wyposażenie, z urodziwymi dodatkami. Skrót „Ti” pochodzi od słów „Turismo Internazionale” i zawsze był stosowany w odniesieniu do modeli z najwyższej półki o typowo włoskiej elegancji, natomiast „Veloce” („szybki”) nawiązuje do wysokich parametrów i doskonałych osiągów.

Wersja wyposażenia Veloce Ti w standardzie oferuje bogate wyposażenie oraz technologię z topowej odmiany Quadrifoglio, z którą Veloce Ti dzieli wspólne elementy zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Pojawia się więc tylny zderzak ze specjalną dolną osłoną, nadkola lakierowane w kolorze nadwozia oraz aluminiowe łopatki do obsługi automatycznej skrzyni biegów, przytwierdzone do kolumny kierownicy.

Stelvio Veloce Ti wyróżnia się 21-calowymi, pięciootworowymi felgami aluminiowymi z oksydowanym wykończeniem, które debiutują właśnie w tej wersji, a następnie będą oferowane również w innych wariantach wyposażenia. Wnętrze nawiązuje do odmiany Quadrifoglio, ze sportowymi fotelami wykończonymi skórą i Alcantarą, czarną podsufitką oraz elementami z prawdziwego włókna węglowego. Ciemne akcenty widoczne są również na zewnątrz samochodu w postaci czarnych obramowań szyb, grilla i lusterek oraz przyciemnianych szyb i emblematów „Stelvio”, „Q4″, a także „Veloce Ti”.

Alfa Romeo Stelvio Veloce Ti dostępne jest z silnikiem benzynowym 2.0 turbo o mocy 280 KM lub turbodieslem 2.2 o mocy 210 KM – oba zestawiono z 8-biegową przekładnią automatyczną i napędem na cztery koła Q4. 4-cylindrowe jednostki Stelvio Veloce TI zostały w całości wykonane z aluminium, a wał napędowy – z włókna węglowego.

Najnowsze

Import aut z USA, Kanady, Japonii i Emiratów rośnie – jakie samochody są najchętniej sprowadzane?

Mimo, że import aut w tym roku dołuje, spadł nawet o 22 proc., nie dotyczy to pojazdów sprowadzanych zza oceanu. Ten kierunek jest nadal rozwojowy. Najwięcej samochodów importujemy z USA i Kanady. Polacy decydują się na zdalny zakup, ponieważ używane, luksusowe samochody są tam po prostu tańsze.

W przypadku aut importowanych z USA i Kanady liczy się przede wszystkim stan, wiek i wyposażenie. Największym zainteresowaniem cieszą się 2-3 latki, “niebite”, z niewielkim przebiegiem i luksusowym wyposażeniem. Warto jednak skorzystać z usług sprawdzonego pośrednika, ponieważ część z nich może mieć poważne wady. O ideał oczywiście trudno. Kiedy firma pośrednicząca – importer samochodów z USA – ustali z klientem jego oczekiwania, wysyła kilka propozycji z aktualnych licytacji, ze wskazaniem na konkretny egzemplarz, który ich zdaniem jest najpewniejszy.

 

Przeważnie są to modele z tzw. górnej półki. Z samochodów sprowadzanych ze Stanów największą popularnością cieszą się fordy, mazdy, nieodmiennie volvo i amerykańskie marki: jeep, dodge, chrysler. Można tam też kupić w dobrej cenie niemieckie samochody: audi, bmw, mercedesy.

Specyficznym rynkiem jest Japonia. Rocznie sprowadza się stamtąd około pół tysiąca aut, ale są to zazwyczaj nietypowe pojazdy, np. tzw. timery, czuli auta zabytkowe albo jakieś bardzo rzadkie modele – mówi Sebastian Pućkowski. – Przy czym jako pośrednicy mamy prawdziwą przyjemność prowadzić interesy z japońskimi firmami i instytucjami. Wszystkie maszyny stamtąd są w świetnej kondycji, czyste i pachnące, procedury transportowe zaś klarowne i szybkie. Myślę, że to przyszłościowy kierunek. Z kolei z Emiratów Arabskich sprawdzone są ekskluzywne auta o najwyższym standardzie, np. Ferrari, Bentley. Jeśli komuś zależy na luksusowych gadżetach i wygodnym wnętrzu, powinien rozejrzeć się za samochodami w Dubaju.

Samochody sprowadzane z USA – na co powinni uważać kupujący?

Nie wszystko jednak, co na internetowej stronie błyszczy się i świeci, jest takie w rzeczywistości. Kupujący, poza ceną, muszą wziąć pod uwagę bardzo wiele zmiennych. Na przykład skąd auto jest sprawdzane. Każdy z 48 stanów USA ma inne prawo dotyczące eksportu. Dłuższą trasę musi pokonać kontenerowiec z Honolulu na Hawajach niż z Nowego Jorku.

Spory odsetek samochodów z USA, które pojawiają się na licytacjach ma tzw. “certificate of destruction”, co wedle amerykańskich przepisów oznacza, że nadają się tylko na szrot. Numer VIN jest usuwany ze wszystkich systemów. Jeśli ktoś kupi takie auto, nie będzie mógł go w Polsce zarejestrować. Inne pułapki jakie czyhają na kupców to samochód leasingowany albo na którym jest zastaw bankowy – ostrzega przedstawiciel Kameleon Transport.

Auto z USA – import jest trudny?

Z roku na rok powstaje coraz więcej firm zajmujących się sprowadzaniem aut z Ameryki, co oznacza, że jest zainteresowanie nimi. Jedna firma potrafi sprowadzić rocznie około tysiąca pojazdów – osobowych i ciężarowych, a także motocykli, łodzi i quadów. Pośrednicy radzą, aby zwracać uwagę na doświadczenie importera, któremu chce się zlecić zakup samochodu, aby potem koszty naprawy i dostosowania pojazdu do polskich norm nie przekroczyły zakładanego budżetu.

W przypadku amerykańskich samochodów należy liczyć się np. z tym, że trzeba wymienić oświetlenie, prędkościomierz, by pokazywał szybkość w kilometrach, a nie milach, termometr (żeby miał stopnie Celsjusza a nie Farenheita). Konieczne będzie zainstalowanie składanych lusterek bocznych, a często także nowej rury wydechowej.

Źródło:  Kameleon Transport

 

Najnowsze

Karolina Chojnacka

GP Abu Zabi: senne zakończenie ekscytującego sezonu

Max Verstappen wygrał kończące sezon 2020 Formuły 1, Grand Prix Abu Zabi. Holender prowadził od startu do mety.

Po tak dziwacznym i ekscytującym sezonie, w finale wszyscy oczekiwali fajerwerków. No i fajerwerki były… na niebie, a niestety nie na torze. 

Bardziej ekscytujące od niedzielnego wyścigu, były sobotnie kwalifikacje, w których Max Verstappen zdobył trzecie pole position w swojej karierze, w pięknym stylu odbierając pierwsze pole startowe rywalizującym ze sobą kierowcom Mercedesa. Valtteri Bottas ustąpił Verstappenowi o 25 tysięcznych sekundy, a powracający po przechorowaniu COVID 19 Lewis Hamilton – o 86 tysięcznych.

https://www.youtube.com/watch?v=3MYC6YLkfJw

W niedzielę, gdy zgasły czerwone światła Verstappenowi udało się utrzymać przed Mercedesami, a Hamiltonowi nie udało się wyprzedzić Bottasa. I taka sytuacja z przodu stawki utrzymała się już do końca wyścigu.

Max Verstappen wygrał wyścig o Grand Prix Abu Zabi, mijając linię mety 15,9 sekundy przed Valtterim Bottasem, który zapewnił sobie wicemistrzostwo. Mistrz świata Lewis Hamilton przyjechał 2,4 sekundy za swoim kolegom z zespołu. 

Po wyścigu, szczęśliwy zwycięzca powiedział: 

To było naprawdę przyjemne. Wczoraj było przyjemnie, ale i dzisiaj mieliśmy dobry start. Starałem się dbać o opony, ale samochód miał naprawdę dobry balans i dzisiaj było naprawdę przyjemnie. W zasadzie zrobiliśmy wszystko dobrze. Gdy zaczniesz od przodu, możesz nieco bardziej kontrolować tempo, co ułatwia życie.

Z kolei Lewis Hamilton wyznał, że na jego gorszą formę miała wpływ przebyta niedawno choroba COVID 19:

To był dla mnie naprawdę trudny wyścig. Przez cały rok fizycznie czułem się świetnie. Dziś było inaczej. Cieszę się, że to już koniec.

Nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek był tak „padnięty”. Moje ciało nie jest w najlepszej dyspozycji, ale patrząc na pozytywy – dotarłem do mety. W zeszłym tygodniu sądziłem, że nie wystartuję. Jestem więc wdzięczny za zdrowie, za to, że żyję i nie mogę się doczekać, aż wrócę do formy w najbliższym czasie. Chcę wznowić treningi, aby moje ciało spisywało się tak, jak jestem do tego przyzwyczajony.

Wyścig, sam w sobie nie był zbyt emocjonujący… a wręcz był wyjątkowo nudny. Najjaśniej na torze błyszczał momentami Pierre Gasly, który w pięknym stylu wyprzedził między innymi swojego kolegę zespołowego, żegnającego się z Formułą 1, Daniła Kvyata. 

https://www.youtube.com/watch?v=a92evkEC0qo

Najbardziej ekscytująca była rywalizacja między zespołami McLarena, Racing Point i Renault o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Jednak świetne pozycje kierowców ekipy z Woking i awaria bolidu Sergio Pereza szybko sprawiły, że stało się jasne, że to McLaren stanie na podium klasyfikacji konstruktorów, za liderującym Mercedesem i Red Bullem. 

Wzruszające były liczne pożegnania kierowców, odchodzących do innych ekip, ze swoimi zespołami. Najbardziej wzruszające było pożegnanie Sebastiana Vettela z Ferrari, który specjalnie dla zespołu napisał i zaśpiewał piosenkę: 

A kolejny wyścig Formuły 1, inaugurujące sezon 2021 Grand Prix Australii, już za 96 dni…

Najnowsze