Porsche 356 Speedster – zainwestuj w klasyka!

Jesteś indywidualist(k)ą w życiu i na drodze? Firma FF Custom przygotuje Ci niesamowite auto!

Kochasz klasykę, a równocześnie pociąga Cię nutka nowoczesności? Jeśli tak, to ten artykuł jest dedykowany właśnie Tobie. Weźmy na tapetę taki scenariusz: codziennie pokonujesz tę samą drogę do pracy, ciągle mijasz bezbarwne auta ze zdenerwowanymi lub powolnymi kierowcami w środku. Sznur samochodów na każdym kroku, a wszystkie jakby identyczne. Czy nie byłoby miło dodać do tegoż scenariusza cacko, które Tobie sprawi frajdę z jazdy, a u innych wywoła szczery uśmiech na twarzy, bo będzie czymś, co wykracza ponad normalność (w tę dobrą stronę)?

Masowe produkcje w każdej branży to dziś chleb powszedni. W całej tej „seryjności” coraz więcej osób poszukuje czegoś, co pozwoli się wyróżnić, być zauważalnym. Nie omija to również dziedziny motoryzacji. W tej branży jest to szczególnie widoczne. Jedni stawiają na super nowatorskie auta, te szybkie, z wielką mocą, wypasionym zestawem audio itd. Drudzy pielęgnują w zaciszu garażu „klasyka”, którego lata liczą się już w dziesiątkach.

FF Speedster
fot. FF Custom & Classic Cars

Dziś marzenie o połączeniu klasyki z nowoczesnością jest możliwe do spełnienia. W jego osiągnięciu pomóc wszystkim zainteresowanym może chociażby polska firma FF Custom & Classic Cars. Co innowacyjnego nam ona proponuje? Odpowiedź można znaleźć na ich stronie internetowej: „Klasyczny samochód… z prawdziwą duszą… stworzony, zbudowany, a nie wyprodukowany… Rzemiosło,  a nie „seryjność” czy „powtarzalność”…

FF Custom & Classic Cars wytwarza, a nie, jak wiele innych firm, tylko modyfikuje auta. Ich samochody nawiązują do wzorów z przeszłości, ale pod względem stylizacji oparte są w całości na aktualnej mechanice, dopasowanej do dzisiejszych realiów drogowych. Flagowy produkt tej firmy to FF Speedster. Wzorowany na modelu Porsche 356 Speedster z 1959 roku. Auto dalekie od nudy, bylejakości. Stworzony z myślą o tych, co chcą wzbudzać podziw na ulicach i mieć coś niepowtarzalnego. Zapewne idealny więc dla indywidualistów. Nie jest to auto restaurowane, lecz produkowane od podstaw, więc ma wszelkie gwarancje przypisane nowym autom. Oraz, w bonusie, tę wyjątkowość, która od tych samych, nowych samochodów je odróżnia. Dzięki temu można się  całkowicie skupić na czerpaniu przyjemności z prowadzenia tego wyjątkowego pojazdu nie martwiąc się o mogące zdarzyć się po drodze awarie, dostępność części zamiennych czy ryzyko uszkodzenia kosztownego oryginału.

FF Speedster
fot. FF Custom & Classic Cars

Auto oficjalną premierę miało w Hali Stulecia we Wrocławiu, w ramach Auto Moto Show (maj 2013).

Naczelna Motocaina.pl w oryginalnym Porsche 356 Speedster z Porsche Museum.
fot. Motocaina.pl

Speedster, w zależności od wersji kosztuje od 120 do 190 tysięcy złotych. To kilkukrotnie mniejsza kwota niż ta, którą trzeba byłoby wydać na przykład na klasyka Porsche w odrestaurowanej wersji. Oprócz ceny, Speedster wygrywa też z klasycznym Porsche w kategorii właściwości jezdnych – są lepsze, bo… bardziej aktualne. Konstrukcja oparta w 95 procentach na nowych częściach ma gwarantować bezawaryjną eksploatację.

Możliwość wykończenia zgodnie z subiektywnym życzeniem klienta? Proszę bardzo!

Szczypta danych technicznych: lekkie nadwozie, 2-drzwiowe typu speedster, układ miejsc 2 + ławeczka z tyłu (możliwa także opcja 2+2), masa własna około 600 kilogramów.

Silnik: 4-cylindrowy, chłodzony powietrzem, typu bokser, pojemność 2,1 litra, moc 110 KM, z dwoma podwójnymi gaźnikami Webera, do tego elektryczna pompa paliwa, zapłon elektryczny, prędkość maksymalna 160 km/h (opcjonalnie, z długą skrzynią – 180 km/h). Do setki przyspiesza poniżej 8 sekund, a paliwa zużywa ok. 12 l/100 km.

Lakier można dobrać z szerokiej palety barw. A w miejscu old-schoolowego radia mieć wysokiej klasy sprzęt hi-fi.

W dowodzie rejestracyjnym, mimo oczywistego podobieństwa do Porsche, wpisano Volkswagen Käfer (Garbus).

FF Speedster
fot. FF Custom & Classic Cars

Najnowsze

Rajdowe prezenty pod choinkę

Jeśli grudzień jest dla Ciebie miesiącem upływającym w rajdowym tempie i nie masz jeszcze prezentu pod choinkę dla rajdowego fana - podpowiadamy, co z pewnością go ucieszy.

Propozycje do 50 zł

Gwizdek WRC

Grzechotka WRC

Gwizdek i grzechotka WRC to pomysł na mały prezent, dla narzekających na ciszę w domu. A biorąc pod uwagę, że w czerwcu w naszym kraju zagoszczą kierowcy z cyklu WRC – to upominki takie są bardzo praktyczne. Huczne przyjęcie przez polskich kibiców mają już zagwarantowane! Ceny: gwizdek 19 zł, grzechotka 29 zł.

Piłka antystresowa WRC to propozycja dla zapracowanych, którym końcówka roku znacznie podniosła poziom stresu. Terapeutyczna moc tej piłki jest zwielokrotniona, jeżeli jest używana w wygodnym fotelu i przed ekranem komputera, na którym odtwarzają się rajdowe filmiki. Tyle relaksu za jedyne 19 zł.

Breloczek do kluczy WRC
Kubek WRC

Aby nie gubić kluczy lub łatwo odszukać je w torebce polecamy – breloczek do kluczy WRC (49 zł). Można też wybrać brelok od swojego ulubionego zespołu rajdowego (np. Citroena za 39 zł).

Dla tych, którzy nie wyobrażają sobie poranka bez kawy polecamy rajdowy kubek. Dzięki takiemu trikowi już od rana pomyślimy o rajdach, a do tego skutecznie podniesiemy ciśnienie. Jest szeroki wybór kubków ceramicznych od 19 zł, a za te termiczne zapłacimy ok. 80 zł.

Antystresowa piłka WRC
Kalendarz Rajdowy 2014 WRC

Szczęśliwi czasu nie liczą, ale dobrze jest mieć kalendarz, by sobie w nim zaznaczyć terminy rozgrywania rajdów. Polecamy 13 planszowy Kalendarz Rajdowy 2014 wydany przez Magazyn Rajdowy WRC (wymiary 47 na 36 cm) za jedyne 30 zł.

Dla moli książkowych też znajdziemy coś rajdowego! Sebastien Loeb „Mój styl jazdy” to gorąca jeszcze autobiografia w której francuski mistrz kierownicy otwarcie opowiada o swoim życiu i drodze – od dzieciństwa do rajdowych laurów. Kupimy ją za ok. 40 zł.

Sebastien Loeb „Mój styl jazdy”
6 bieg: wspomnienia o mistrzu rajdowym Marianie Bublewiczu – Beata Bublewicz

 

 

 

Możemy także polecić na prezent, nieco starsze wydawnictwo „6 bieg: wspomnienia o mistrzu rajdowym Marianie Bublewiczu” autorstwa jego córki, Beaty. Wielkiego sportowca wspominają w niej piloci, rodzina i przyjaciele Mariana. Można są mieć już za 55 zł.

Nie wszystkim czytanie jest bliskie, niektórzy wolą cieszyć oko pięknymi, dynamicznymi obrazami. Dla nich mamy propozycję albumu, głównie fotograficznego, podsumowującego rajdowy sezon 2013 w Polsce. Kronika Fotograficzna Polskich Rajdów 2013 to wydawnictwo stworzone przez kilku, uznanych już fotografów, zawierające ujęcia z całego roku ich pracy na rajdowych odcinkach. Ponad 300 zdjęć, często zapierających dech, otrzymamy za 49 zł.

Kronika Fotograficzna Polskich Rajdów 2013
Parasol Sparco

 

 

Propozycje w przedziale 50-100 zł

Wiemy, że zima za pasem, ale i o tej porze roku też mogą się przydać okulary przeciwsłoneczne. Słońce jest nisko, a do tego śnieg też razić potrafi! Polecamy, zatem Okulary 3M Peltor Marcus Gronholm niebieskie lub brązowe. Zakupimy je za ok. 70-90 zł.

Na mało przychylną pogodę przyda się także parasol. Żeby ubarwić pochmurny dzień polecamy intensywne kolory, czyli niebieskie parasole Sparco bądź Subaru w cenie 90-105 zł.

Okulary 3M Peltor Marcus Gronholm
Rajdowe buty Sparco

 

 

Propozycje powyżej 100 zł

W kategorii odzieżowej proponujemy bardzo bogatą ofertę rajdowych butów. Są całkiem podobne do tych homologowanych (używanych przez kierowców rajdowych), więc pozwolą perfekcyjnie wyczuć pedały. Przy czym mogą być wygodną alternatywą po ściągnięciu w samochodzie kozaków na grubej podeszwie czy na szpilce. Przydadzą się też podczas jazdy gokartem, którą polecamy, nie tylko zimą! Producenci proponują wiele modeli i kolorów takich butów już od 150 zł!

Rajdowy polar Citroen.
Rękawiczki rajdowe OMP

 

 

 

Równie wielofunkcyjne będą rajdowe rękawice, bo ochronią od zimna i pozwolą na lepszą przyczepność do kierownicy. Można je kupić od 150 zł w kolorach stonowanych (jak na foto) bądź bardziej wyrazistych (czerwone, niebieskie, wielokolorowe).

Mrozy jeszcze przed nami, więc warto zaopatrzyć się w ciepły, rajdowy polar. Zimą spełni funkcję docieplenia kurtki, a podczas innych pór roku, może zwracać uwagę na rajdowych odcinkach. Wiele zespołów oferuje swoim kibicom polary czy kurtki w barwach sponsorów zespołu – można je kupić od 200 zł.

Torba sportowa Sparco
Model rajdowego Subaru Impreza.

 

 

 

A jak już pakować się będziemy na mistrzostwa Świata na Mazurach to warto mieć dużą torbę podróżną. Najlepiej rajdową np. Sparco za 300 zł.

O kalendarzach już wspominaliśmy, ale jest jeden wyjątkowy – od słynnej agencji fotograficznej McKlein. Kalendarz ścienny 2014 The Wider View – to 25 rajdowych zdjęć na gigantycznym, 95-centymetrowym formacie panoramicznym. Kosztuje wprawdzie 180 zł, ale gwarantujemy, że nikt nie przejdzie obok niego obojętnie!

Dla tych, którzy wzdychają, że rajdówki mieć nie mogą – mamy modele w skali 1:18 czy 1:43 od 150 zł. Możemy wybierać w świeżych modelach np. Roberta Kubicy bądź wśród innych, kultowych wersjach rajdówek. A jak będziecie grzeczni, to może po kilku latach uzbieracie całą kolekcję?

Rajdowy Mikołaj porusza się czerwoną rajdówką, więc na pewno z prezentami zdąży! A dzięki naszym podpowiedziom, nie ma szans, by prezent nie wywołał uśmiechu od ucha do ucha u (grzecznego) rajdowego fana.

Najnowsze

Sprzedam motocyklowe buty i kurtkę

Sprzedam buty motocyklowe dla kobiety i damską kurtkę motocyklową.

Nowe damskie buty motocyklowe są skórzane, rozmiar 38 (wkładka 24 cm) – cena 200 złotych;

Kurtka motocyklowa dla kobiety, czarna, z białymi wstawkami, z odpinaną podpinką – 250 złotych.

Kontakt: anna.groszyk@gmail.com

510 058 712

Ania

Najnowsze

Sprzedam BlackBerry 9800 Torch

Mam BlackBerry 9800 Torch i chętnie je sprzedam przed świętami. Tel dostałem z pracy około 1,5 roku temu ale fenomen BB jakoś mnie nie porwał.

Sprzęt używany 1 dzień jako tel a później tylko sporadycznie jako przeglądarka stron przed spaniem. Urządzenie ma wszystkie oryginalne folie ochronne, nie ma żadnych zarysowań, otarć itp. Po prostu nowa sztuka w pełnym komplecie z pudełkiem, kartą 4GB, ładowarką itd. Telefon nie ma sim locka.
Jeśli ktoś jest zainteresowany proszę o pytania na sprzedac@wp.pl

Cena „wywoławcza” 600.

Pozdrawiam
Darek.

Najnowsze

Test Mercedes CLA 200 – najtańszy sposób na prestiż

Nie ma poprzednika ani bezpośredniego konkurenta. Wygląda całkiem agresywnie, ale jest zaskakująco przyjemny w obyciu. Patrząc na niego ciężko się domyślić, że ma przedni napęd oraz płytę podłogową z A klasy. Jednym słowem odmieniec, obok którego ciężko przejść obojętnie.

Patrząc na niego z przodu odnosi się wrażenie jakby CLA chciał nam powiedzieć: „ja jestem Sprite, ty jesteś pragnienie”. Atrapa chłodnicy przypomina czarną skórę wybitą ćwiekami, a dopełnieniem „niegrzecznego” wizerunku są czarne, 18-calowe felgi z polerowanym rantem i równie mrocznej barwy szyby i lusterka. Bez wątpienia nowy Mercedes CLA to typ bad boy’a, który gdziekolwiek się pokaże, zawsze narobi sporo zamieszania.

Jest przepiękny! Przyznaję – to moja pierwsza myśl na widok Merca. Zadziorne wybrzuszenia, czy przetłoczenia w karoserii dodają drapieżnego charakterku, podobnie jak masywne wloty powietrza umieszczone na przednim zderzaku. Mocno opadająca linia dachu przechodząca w tylną klapę to nie tylko zabieg upiększający. To również jeden z czynników, dzięki którym Mercedes CLA może się pochwalić jednym z najniższych w klasie współczynnikiem oporu powietrza (Cd=0,22).

Mercedes CLA 200 Edition 1
fot. Motocaina.pl

W królestwie ciemności
Z całą pewnością nie jest to rasowe coupe – dwie pary drzwi (bez ram okiennych) skutecznie  Mercedesa w tej klasie dyskwalifikują. Jednak kiedy je otworzymy naszym oczom ukaże się wnętrze, na widok którego rozszerzają się źrenice. Testowana wersja ma sportowy pakiet AMG – w środku króluje czerń, grafit oraz… mrok – miejscami delikatnie rozświetlony ambientowym, pomarańczowym oświetleniem: w otworze zagłówków, nad panelem sterowania szybami, czy panelu centralnym. Oryginalnym dodatkiem do całości są żółte pasy przebiegające przez środek wyrzeźbionych wyścigowo foteli oraz przeszycia dodające sportowego, ożywiającemu sznytu ciemnemu wnętrzu.

Wracając do siedzeń – zostały wykonane z połączenia skóry oraz mikrofibry, a ich zintegrowane z fotelem zagłówki podsycają racingowy charakter CLA. Niestety, regulacja odbywa się w sposób manualny. Wydawałoby się, że w wersji wyposażenia za kwotę 212 tysięcy złotych elektryczne fotele są oczywistością. Kolejna zła wiadomość, tym razem dla Claudii Schiffer: z tyłu wygodnie zasiądą dwie osoby pod warunkiem, że nie grzeszą wzrostem.

Wnętrze Mercedesa CLA 200.
fot. Motocaina.pl

Pozostałe elementy wnętrza nie pozostawiają złudzeń: to prawdziwy, solidny Mercedes. Wszystko jest tu wykonane z najwyższą starannością. Deska rozdzielcza została pokryta czarną skórą podobnie jak kierownica, podłokietnik i boki drzwi. Całość, w połączeniu z żółtą nitką, przyprawia o szybsze bicie serca. Wszystkie elementy ozdobne są srebrne i tworzą metaliczny efekt nazywany przez producenta „cool touch”. Rzeczywiście, jest cool.

Ciekawostką jest kluczyk –  znak firmowy Mercedesa. Niezmiennie ten sam wygląd i kształt, żadnych udziwnień rodem z Gwiezdnych Wojen w formie kart, guzików czy innych wynalazków.

Ale jedna chwila – czy ktoś widział lewarek zmiany biegów? Na jego miejscu widnieją dwa praktyczne, zamykane schowki, w których na próżno szukać dźwigni przełożeń. Na wzór amerykańskich samochodów (i limuzyn – S Klasy, BMW serii 7) dźwignia automatycznej skrzyni biegów została umieszczona tuż przy kierownicy. Rozwiązanie niezbyt u nas popularne, co nie oznacza, że niewygodne. Kierowca szybko przyzwyczaja się do dobrego.

Wygląd to nie wszystko…
Przekręcam kluczyk i mały łobuz – choć nie aż tak mały, jak wskazywała by na to platforma z A-klasy – budzi się do życia. Uruchamia się system napinania pasów – na tyle mocny, że z pewnością wygniecie nawet koszulę plecioną z żyłki. Urodziwe i przejrzyste zegary mienią się w kolorach szarości, grafitu i czerwieni. W tej samej palecie barw utrzymany jest desinerski komputer pokładowy, co po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że miejsce tego samochodu jest w galerii sztuki. Ale wygląd to nie wszystko – dla mnie intuicyjność działania komputera (Command) to słaby punkt tego auta. Jest jak tabliczka mnożenia – trzeba przysiąść i wkuć. Na „wyczucie” niewiele wskóramy, trzeba poświęcić trochę czasu, aby zrozumieć zasadę działania i umiejscowienie przeróżnych funkcji. Szczęście w nieszczęściu, że obsługa panelu odbywa się za pomocą kontrolera (pokrętła) umieszczonego tuż pod prawą ręką (rozwiązanie znane najpierw z BMW – idrive, potem z Audi – MMI, a teraz jest nawet Mazdzie 6). Kolejny wyświetlacz jest umieszczony między zegarami przed wzrokiem kierowcy – ten z kolei obsługuje się przyciskami sterowania na kierownicy. Jest trochę z tym zabawy i docenią to na pewno wszyscy lubiący gadżety i mrowie możliwości.

Na potęgę posępnego czerepu – mocy przybywaj!
CLA świetnie udaje drogiego Merola. Znajomi zapytani o jego cenę w salonie nie zeszli poniżej 300 tysięcy złotych. Co to oznacza? Że można kupić auto ze Stuttgartu za godziwe pieniądze i cieszyć się prestiżem limuzyny. Kiedy patrzy się  na niego z boku, w głowie kłębi się dzika moc pod maską i całe stado koni mechanicznych. Niemiecki „kłamczuch” dodatkowo mami oznaczeniem CLA 200 umieszczonym na tylnej klapie. Tymczasem pod maską pracuje benzynowy, doładowany turbosprężarką silnik o pojemności 1.6 litra i mocy 156 KM, z maksymalnym momentem obrotowym 250 Nm. W połączeniu z 7 stopniową, automatyczną, dwusprzęgłową skrzynią 7G-DCT w mieście radzi sobie bardzo dobrze, chociaż fakt – wygląd sugeruje znacznie więcej. Gdy jedziemy w dłuższą trasę i jednostka przy wyprzedzaniu trochę niedomaga, wystarczy wcisnąć magiczny guziczek na panelu centralnym, aby uruchmić tryb Sport (do wyboru również E-ekonomiczny i M-manualny – zmiana przełożeń za pomoca łopatek). Wskazówka obrotomierza dociera do 5000 obr./min., zmiana biegów za pomocą łopatek po obu stronach kierownicy i zabawa się zaczyna! Tak, CLA jeśli tylko damu mu szansę, potrafi dostarczyć endorfin kobiecie.

W podwoziu skwapliwie radzi sobie jeden z dwóch dostępnych wariantów zawieszenia – ten obniżony i bardziej trwady niż konwencjonalny. Efekt? Gdy jedziesz energicznie, auto trzyma się w zakrętach wyznaczonego toru jak przytulone do asfaltu, jednak nie przesadzajmy – CLA pozostaje wygodny i komfortowy w miejskim poligonie.

Ze zużyciem paliwa w CLA jest dokładnie tak, jak w starym, dobrym powiedzeniu: „jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”. Innymi słowy: jak mocno przyciśniesz, tyle spalisz. Przy spokojnej jeździe komputer wskazuje 8 l./100 km, ale wystarczy trochę adrenaliny w żyłach, aby wynik sięgnał poziomu 13 litrów. Albo albo. Proste.

Kobiety w Mercedesie CLA 200 czują się jak królowe życia!
fot. Motocaina.pl

Dziewczyna gangstera czy business woman?
Siedząc w CLA czuję, że mogę wszystko. Kierowcy na światłach prawdopodobnie myślą inaczej. Obstawiam wariant: „dziewczyna gangstera”, biorę również pod uwagę „kupił nadziany tata”, jest też niewielki promil złośliwych komenatrzy typu: „dorobiła się, lafirynda”. Ale są też inne reakcje: mój chłopak zakomunikował, że chce w nim spać w garażu, a sąsiad na jego widok przemówił do mnie po raz pierwszy od czterech lat. A ja? Im bliżej końca jazdy testowej, tym bardziej nie chcę go oddawać.

Trzeba sobie też jasno powiedzieć: w CLA jest więcej elektronicznych systemów niż ludzi w sztabie wyborczym Baracka Obamy. Ktoś powie: czyli jest co się psuć. Nie sądzę. Nie w Mercedesie. Zresztą, czym by było auto ze Stuttgartu bez tech-nowinek? Attetion Assist wibracją kierownicy ostrzeże nas przed zbaczaniem z toru jazdy, komputer pokładowy poinformuje nas o zbyt małej odległości od poprzedzającego pojazdu, wyświetli wykres słupkowy zuzycia paliwa, a Collision Prevention System Assist Plus w razie zagrożenia sam wyhamuje samochód, gdy nie doczeka się naszej reakcji w awaryjnej sytuacji. Lista opcji jest oczywiście o wiele dłuższa – jesli masz parę tysięcy złotych na wydanie, Mercedes Cię rozpieści.

Królowa życia!
CLA ma jeszcze cały worek niespodzianek. Głośniki Harman Kardon są tak wyśmienite, że 7 przykazanie może nie wystarczyć, aby Twój sąsiad zrezygnował z ich kradzieży; bagażnik o pojemności 420 litrów z pewnością pomieści obie siostry Grycanki, a Twoje dzieci będą sprzątać mieszkanie trzy razy dziennie byleby dostać kluczyki do tego auta. Co najważniejsze – nie musisz trafić szóstki w Totolotka, aby się poczuć się królem życia i kupić tego Merola.

Marka od kilku lat walczy z wizerunkiem nudnych limuzyn dla podstarzałych, bogatych snobów (klasy E, S) lub zbyt drogich „przerostów formy nad treścią” (klasa A i B). Najnowsza broń, oznaczona symbolem CLA, z pewnością te stereotypy ułatwi obalić. Bo to samochód tak ładny, że nikt nie przejdzie obok niego obojętnie, tak urodziwy jak wielu jego droższych i ekskluzywnych braci, a jednocześnie w tak bardzo przystępnej cenie – od 118 900 złotych.

Trzy jednostki benzynowe, dwie wysokoprężne, pięć linii wyposażenia, dodatkowe pakiety stylizacji nadwozia i wnętrza (z całego serca polecamy wersję CLA45 AMG, choć trzeba na nią wydać prawie drugie podstawowe CLA) nawet najbardziej wymagającym pozwolą stworzyć „swojego”, być może pierwszego, ale najpewniej ulubionego Mercedesa. Moje serce bezpowrotnie zostało za jego kierownicą.

Testowany egzemplarz to limitowana wersja Edition 1, dostępna tylko przez 12 miesięcy od premiery rynkowej.

Na TAK:

– piękna linia nadwozia

– wręcz perfekcyjne wykonanie (kierownica, tapicerka, kokpit, nawiewy, klamki drzwi)

– duży bagażnik

– atrakcyjna cena

Na NIE:

skomplikowany komputer pokładowy

– mało miejsca nad głową na tylnej kanapie

Dane techniczne Mercedes CLA 200 Edition 1:

Silnik – benzynowy 1595 cm3

Moc – 156 KM przy 5300 obr./min.

Moment obrotowy – 250 Nm przy 1250-4000 obr./min

Nadwozie – 5-drzwiowe

Masa – 1395 kg

Pojemność zbiornika – 50 litrów

Napęd – na przednie koła

Prędkość maksymalna – 230 km/godz.

Przyśpieszenie 0 – 100 km – 8,6 sekundy

Skrzynia biegów- 7 biegowa, dwusprzęgłowa, automatyczna

Pojemność bagażnika – 420 litrów

Ceny – od 118 900 złotych

Cena wersji testowej – 212 000 złotych

Najnowsze