Polski debiut Mitsubishi Eclipse Cross

Nowy model Mitsubishi Eclipse Cross zawitał do Polski podczas specjalnej, przedpremierowej prezentacji dla mediów na Torze Wyścigów Konnych na warszawskim Służewcu, w której wzięła udział ambasadorka marki Anna Cieślak.

Eclipse Cross, którego nazwa pochodzi od nazwy słynnego, wyścigowego konia* to – według producenta – SUV coupe i jest dopełnieniem dwóch pozostałych SUV-ów marki, ASX oraz Outlandera. Ma go wyróżniać nie tylko niebanalny wygląd, ale i zawieszenie pochodzące z Mitsubishi Lancera Evolution – układ kontroli napędu na 4 koła – Super-All Wheel Control. Za bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów odpowiadaja specjalna konstrukcja RISE rozpraszająca energię podczas zderzenia.

Uwagę najbardziej zwraca koncepcja optycznie dwudzielnej klapy bagażnika. Także wewnąrz jest nieco inaczej niż dotychczas – zastosowano podział funkcjonalny na górną, informacyjną część oraz dolną, wykonawczą. Zastosowany po raz pierwszy w modelu Mitsubishi wyświetlacz przezierny HUD prezentuje w polu widzenia kierowcy najważniejsze informacje. Na wielkopowierzchniowych elementach zastosowano miękkie materiały; połączono je kontrastowo z mocnymi akcentami. Eclipse Cross oferuje kierowcy i pasażerom pełną łączność elektroniczną ze światem zewnętrznym, integrację systemów operacyjnych smartfonów oraz innych urządzeń przenośnych i przyjazne metody użytkowania tych rozwiązań – jak choćby wyświetlacz dotykowy czy touchpad.

Pod maską pojawi się nowy silnik benzynowy 1.5 l dostępny w połączeniu z nowym wcieleniem manualnej, 6-stopniowej skrzyni biegów lub z przekładnią CVT o predefiniowanych 8 przełożeniach wirtualnych dla trybu jazdy sport. W gamie znajdzie sie też zmodernizowany Diesel 2.2 l seryjne łączony z 8-stopniową automatyczną skrzynią biegów. Obie jednostki są turbodoładowane i mają bezpośredni wtrysk paliwa.

Każdy z silników w Eclipse Cross może być połączony z napędem tylko na oś przednią lub na obie osie. W tym drugim przypadku Mitsubishi szczodrze czerpało z doświadczeń gromadzonych przez 80 lat produkcji aut 4×4. Super-All Wheel Control (S-AWC) to mechaniczno-elektroniczny układ dający optymalną dystrybucję siły napędowej pomiędzy koła samochodu w oparciu o dane z układu aktywnej kontroli uślizgu i czujników umieszczonych w całym aucie (czujnika kąta obrotu kierownicy, czujnika przyspieszenia wzdłużnego, przyspieszenia bocznego, czujnika znoszenia, który zestawia rzeczywistą trajektorię ruchu auta z teoretyczną, prędkości, obciążenia itp.)

S-AWC ma zapewniać lepszą dokładność śledzenia toru jazdy na zakrętach, podwyższenie stabilności jazdy na wprost, stabilności przy zmianie pasa ruchu czy przy jeździe po nawierzchni o niskim współczynniku przyczepności, standardowo dzieląc moment napędowy na przednie i tylne koła w proporcji 80/20%, która może zostać błyskawicznie i stale zmieniana maksymalnie do 55/45% w trybie AUTO. Napęd może być przenoszony w trzech trybach wybieranych przez kierowcę – są to Auto, Gravel („szuter”) oraz Snow („śnieg”).

Zawieszenie kół w Eclipse Cross to kolumny MacPherson z przodu i układ wielodrążkowy z tyłu. Układ kierowniczy jest z elektrycznym wspomaganiem.

Na pokładzie auta znajdziemy m.in. system ograniczający skutki kolizji czołowych (oparty na obserwacji przedpola przez kamery oraz sensory radarowe), który ostrzega o ryzyku kolizji, ogranicza jej skutki, a nawet potrafi jej zapobiec dzięki funkcji automatycznego hamowania awaryjnego; system informujący o niezamierzonej zmianie pasa, o obecności innego użytkownika drogi w martwym polu lusterek, o ruchu poprzecznym za samochodem. Mamy tu adaptacyjny tempomat z automatycznym utrzymywaniem bezpiecznego odstępu od poprzednika, a także automatyczne sterowanie przełączaniem między światłami mijania i drogowymi, elektryczny hamulec postojowy czy system kamer dookólnych, z których komputer komponuje na ekranie centralnym obraz pokazujący samochód „z lotu ptaka”.

Mitsubishi Eclipse Cross zadebiutuje w polskich salonach w grudniu tego roku.

* Narodził się w XVIII wieku podczas zaćmienia słońca i wygrywał wszystkie gonitwy z kilkunastometrową przewagą. Szacuje się, że geny tego niezwyciężonego czempiona można obecnie znaleźć u 85% koni wyścigowych na świecie.

Najnowsze

Samochodem na urlop – wybieramy lampkę do auta

Auto gotowe na wakacyjną wyprawę? Przed wyjazdem pamiętaj, by wrzucić do schowka solidne oświetlenie - przyda się zarówno na szlaku i pod namiotem, jak i przy ewentualnych problemach z samochodem.

Urlopowe wyjazdy samochodem oznaczają niezależność – możliwość swobodnego przemieszenia się, wyboru kierunku i jego zmiany. Bez wątpienia to ich wielki atut. Jednak najważniejsze, by zapewnić sobie bezpieczeństwo i komfort – zarówno w podróży, jak i w miejscu wypoczynku. Zapewni je oświetlenie, które zmieści się w każdym aucie. Na które warto zwrócić uwagę?

Solidna latarka taktyczna
W domku letniskowym zabrakło prądu? Potrzebujesz poszukać więcej drewna do dorzucenia do ogniska? Na wakacyjny wyjazd dobrze zaopatrzyć się w klasyczną latarkę taktyczną – odporną na uderzenia i upadki, poręczną i gwarantującą odpowiednią ilość światła. W przypadku wyprawy w teren dobrze przyjrzeć się lampkom o odpowiednim stopniu pyło- i wodoodporności – np. IP65, co gwarantuje, że światło będzie świecić nawet w trakcie dużych opadów deszczu.
– Nowoczesne lampki taktyczne to połączenie kompaktowego rozmiaru i dużej mocy. Niektóre modele oferują aż 1000 lumenów i 300 metrów zasięgu – mówi Mirosław Pastor, Kierownik Działu Jakości i Serwisu w firmie Mactronic.

W miejsca, gdzie może być trudno o stały dostęp do zasilania, lepiej postawić na modele zasilane bateryjnie, a także na te, które oferują kilka trybów działania. Dzięki temu ilość światła lampki będzie zawsze idealnie dopasowana do wykonywanej czynności, a nie będzie np. oślepiać czy niepotrzebnie zużywać energię.

Komfort lampki kempingowej
Bezchmurne niebo, brak opadów i ciepłe noce umożliwiają spanie pod gołym niebem, jednak zawsze warto być przygotowanym na kaprysy pogody i nocleg pod namiotem. W takim przypadku świetnym wsparciem będzie niewielka i wydajna lampka kempingowa, która zmieści się w każdym samochodowym schowku. Nowoczesne lampy potrafią zapewnić ponad 500 lumenów silnego światła i działać nawet do 24 godzin na jednym ładowaniu. Lekkie, wytrzymałe, odporne na upadki i wodę znakomicie sprawdzą się na niejednym kempingu. Postawione na ziemi, stoliku czy zawieszone na umieszczonym w podstawie haku pozwalają spokojnie przestudiować mapę, poczytać książkę albo… doładować smartfona. Na rynku znajdziecie modele wyposażone m.in. w funkcję banku energii.

Wszechstronna czołówka
Niezależnie, czy wybierasz się na pieszą wyprawę po górskich szlakach, czy zabierasz rower, by „kręcić” po Mazurach, dobrze mieć pod ręką lampkę czołową. Ta może przydać się już na trasie. Wymiana opony lub konieczność zajrzenia pod maskę po zmroku? Możliwość pracy przy aucie zapewni lekka i wygodna czołówka. W takich sytuacjach przyda się sprzęt z technologią ADS, pozwalającą na dokładne dostosowanie jasności do oczekiwań, a także regulowany kąt głowicy, dzięki czemu światło zawsze pada tam, gdzie akurat chcemy. Wśród czołówek warto zwrócić uwagę na modele oferujące wiele źródeł światła, np. wyposażonych w zapewniające ciepłe światło diody ułatwiające czytanie map, czy czerwone diody tylne ułatwiające grupom wspólne poruszanie się po zmroku.

Szperacz na ekstremalne wyprawy
Planujesz poruszanie się autem w wymagającym terenie? Fani off-roadu lub wyjazdów do prawdziwej głuszy powinni znaleźć w swoich autach miejsce na porządny szperacz, czyli oświetlenie do zadań specjalnych. Oferujące potężną moc urządzenia (nawet 1600 lumenów) potrafią oświetlić okolicę na kilkaset metrów do przodu, bezbłędnie wykrywając wszelkie czające się na drodze przeszkody, jak np. trudne do pokonania doły czy fragmenty zwalonych drzew. Mogą być montowane na masce lub dachu samochodu, ale istnieją również modele wyposażone w wygodny chwyt pistoletowy, pozwalające kierować strumień światła dokładnie tam, gdzie patrzymy. Potężna moc to też duże zużycie energii – wydajne modele w trybie 100% zapewnią światło nawet przez 4 godziny, po czym konieczne będzie ich ponowne naładowanie – niektóre modele oferują ładowanie zarówno przez zapalniczkę samochodową, jak i normalną wtyczkę do kontaktu.

Najnowsze

Edyta Klim

Aldona Pieva i jej 7-dniowa wycieczka off-road wokół Litwy (video)

Aldona Pieva wzięła udział w wyprawie APL 2017, czyli dookoła Litwy w 7 dni, trasami off-road.

Video podsumowanie APL 2017 wokół Litwy od Aldony:

Najnowsze

Edyta Klim

ATWYLD – ubrania od motocyklistek dla motocyklistek

ATWYLD to marka z Los Angeles, którą stworzyły: Anya Violet, Jaime Dempsey i Corinne Lan Franco. Własny styl tylko dla motocyklistek!

„Słowo Atwyld jest czymś, co stworzyłyśmy, by reprezentować pojedynczą chwilę, która istnieje między strachem i emocjami. To ta chwila, gdy jesteś na absolutnej krawędzi strefy komfortu i otrzymujesz zastrzyk adrenaliny. Jeżdżąc motocyklem chcemy najczęściej, jak to możliwe, osiągać ten moment Atwyld” – tak o swojej marce mówią założycielki.

 

{{ vimeo(177137272) }}

 

Markę stworzyły trzy aktywne motocyklistki: Anya Violet, Jaime Dempsey i Corinne Lan Franco. Dziewczyny organizują kobiece zloty, kręcą filmy dokumentalne i biorą udział w różnych wyścigach motocyklowych. Zauważyły jednak brak na rynku typowo kobiecej marki motocyklowej, więc postanowiły ją stworzyć. Dopracowały swoją kolekcję w każdym szczególe, zadbały też o najwyższą jakość materiałów i szycia.

Klasyczna kurtka skórzana, wzmocniona elementami DuPont ™ Kevlar®:

Spodnie jeansowe ze wstawkami ze skóry i kevlaru:

Jeansowy zestaw ze splotu bawełny z ultra-wytrzymałymi włóknami uhmwpe:

Przewiewna bluza z ochraniaczami do ubierania pod dowolną kurtkę:

Więcej z kolekcji motocyklowej: https://atwyld.com/product-category/moto/

W kolekcji są także ubrania codzienne: https://atwyld.com/product-category/lifestyle/

Najnowsze

Edyta Klim

Teresa „Tess” Chudecka wyrusza w motocyklową podróż po krajach bałkańskich

Kobieta, podróż, taniec i motocykl… Już niebawem czwarty etap podróży "Tańczącej ze Światem" - tym razem na motocyklu po krajach bałkańskich!

Doszły nas słuchy, że wybierasz się w kolejną podróż – potańczyć ze światem. Jaki obierasz kierunek, w jakim terminie i co Cię skłoniło do tej decyzji?

To prawda, moje życie wciąż kręci się wokół podróży, ledwo kończę jedną, w głowie mam już kolejne plany – to taka iskierka w tunelu, która pozwala mi funkcjonować w społeczeństwie (śmiech). Już 26 sierpnia obieram azymut na Bałkany, mam w planach dotrzeć do tych mniej znanych, jeszcze nie tak turystycznych miejsc, w których taniec wciąż ma duże znaczenie i gdzie dodatkowo są przepiękne trasy motocyklowe. Wybieram się do Serbii, Bośni i Hercegowiny oraz Czarnogóry.  Przejadę również przez Czechy, Węgry, Austrię, Chorwację i Słowenię, ale nie zamierzam na dłużej się tam zatrzymywać.

Tym razem jedziesz motocyklem?

Od początku chciałam swoje podróże odbywać na motocyklu, jednak strach, brak odpowiedniego sprzętu i zbyt małe doświadczenie sprawiły, że długie wyprawy motocyklowe przekładane były roku na rok. Przez ten czas dokształcałam swoje umiejętności jazdy oraz zmieniłam motocykl na taki, który będzie nadawał się zarówno na dalsze wyjazdy, jak i te bliższe – chociaż wciąż nie jest to idealny motocykl do podróżowania.

Co to zmienia w stylu podróżowania? Kiedy jest z tego środka lokomocji duża korzyść, a kiedy więcej kłopotu?

Korzyścią z jazdy na motocyklu jest nieograniczona wolność przemieszczania się – nie jestem od nikogo zależna, mogę zatrzymać się tam, gdzie chcę i kiedy chcę, dojeżdżam tam, gdzie czasem samochody nie dają rady. Ma on oczywiście swoje minusy. Jestem dużo bardziej zależna od pogody – o ile nie boję się jazdy w deszczu, to jednak nie jest to przyjemność. W podróży dużo osób poznaję w środkach komunikacji, w autobusach, samochodach, pociągach… Na motocyklu jest to znaczenie ograniczone.

Muszę też bardziej go pilnować. Noclegi w centrum miast odpadają, bo nie zostawiłabym go na noc na ulicy. To samo z bagażem, który jeśli nie jest dobrze zabezpieczony i mógłby zostać skradziony. Nie mówiąc już o tym co będzie, jeśli motocykl się zepsuje. Zazwyczaj musze troszczyć się tylko o siebie, teraz na pierwszy miejscu muszę postawić motocykl.


Dlaczego wybierasz jazdę w pojedynkę, a nie w grupie?

Myślę, że tylko jeśli czujemy się dobrze sami ze sobą – wtedy dopiero możemy być odpowiednimi towarzyszami dla innych. Z doświadczenia wiem, że jeśli podróżuje sama to łatwiej poznaję nowych ludzi i miejscową kulturę. Naprawdę!

Jeśli podróże czynią nas lepszymi i mądrzejszymi – to podróżowanie samemu podwaja te korzyści. Podróżowanie samemu to dla mnie źródło inspiracji i odwagi, którą wykorzystuję późnej w życiu codziennym. Dla mnie to szkoła życia i poznanie samej siebie.

(tekst o tym na moim blogu: http://www.adventuretess.com/podrozowanie-samemu-to-nie-samotne-podroze-dlaczego-powinienes-podrozowac-samotnie/ )

Jak się tańczy na Bałkanach i czy to popularne?

Jak się tańczy, będę mogła powiedzieć dopiero po wyprawie, jednak już dzisiaj wiem, że muzyka i taniec odgrywają ważną rolę w bałkańskiej kulturze. Tańce bałkańskie to istny kocioł! Poddawane wpływom wielu nurtów i kultur: greckiej, tureckiej, albańskiej, bułgarskiej, a nawet ukraińskiej czy nawet polskiej – wymieszały się ze sobą. Są ważnym elementem życia codziennego i  co ważne cieszą się duża popularnością wśród młodych ludzi.

Jakie miejsca zamierzasz odwiedzać?

Marzy mi się odwiedzenie społeczności cygańskich i znalezienie się na serbskim weselu, bo podobno tam można najlepiej zobaczyć taneczną kulturę. Poza tym zamierzam pytać ludzi o ich tańce i historię. Ten sposób jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

Masz gotowy plan na przebywanie określonego czasu w danym kraju, czy będzie to spontan?

Mam punkty na mapie, które chciałabym odwiedzić, jednak już dawno temu zrezygnowałam z robienia dokładnych planów. Stawiam na spontaniczność. Jeśli jakieś miejsce szczególnie mi się spodoba, to po prostu zostanę tam chwilę dłużej. Nie będę jechała dalej, aby tylko „zaliczyć” dany punkt. Jestem zwolennikiem slow travel (powolnego podróżowania), degustowania czasu w podróży i każdej chwili. Wiem, że tylko w taki sposób jestem w stanie dobrze poznać dane miejsce.

Na jakich płaszczyznach i od kiedy trwają Twoje przygotowania do wyjazdu?

Pomysł był w mojej głowie od roku. Trochę z tego względu kupiłam bardziej „podróżniczy” motocykl Aprilia Pegaso Strada. Od początku sezonu, zaczęłam częściej robić dłuższe trasy i sprawdzać, jak wspólnie sobie radzimy. Niedawno sama wybrałam się do Czech na taki „Bałkan test”, który wypadł całkiem nieźle. Nawiązałam też kontakt z firmą Dobre Sklepy Motocyklowe, która podarowała mi kombinezon i kask motocyklowy na wyprawę. Największy problem polega na doposażeniu motocykla, we wszystko co będzie mi niezbędne, jak np.: ładowarka na USB, kufry oraz dokładny przegląd – to wymaga nie tylko czasu, ale również generuje straszne koszty.

Jesteś zwolenniczką minimalistycznego bagażu, czy też przezornie zabierasz wszystko, co się może przydać na „czarną godzinę”?

Zazwyczaj pakuję się w jeden plecak i stawiam na minimalizm. Mimo wszystko, zamiast kosmetyków i szpilek pakuję do niego to, co może być potrzebne w czarnej godzinie: taśma klejąca, trytytki, noże…. W podróżach motocyklowych łapię się na tym, że często zabieram więcej bagażu motocykloweo, niż dla siebie: pokrowiec, zapięcie, klucze, smar – to wszystko zajmuje bardzo dużo miejsca, więc ciężko mówić o typowym minimalizmie.

Czy taka doświadczona podróżniczka ma stres i jakieś obawy przed kolejnym wyjazdem?

Oczywiście – mała dawka pozytywnego stresu zawsze się przydaje. Najbliższego wyjazdu obawiam się tym bardziej, że wyjątkowo, zamiast troszczyć się tylko o siebie, będę musiała dodatkowo poradzić sobie z motocyklem! Jednak wiem, że skoro poradziłam sobie w Ameryce Południowej, to jak miałabym nie dać sobie rady na Bałkanach.

Nasz wywiad z Tess: https://www.motocaina.pl/artykul/teresa-tess-chudecka-laczy-milosc-do-motoryzacji-i-podrozy-z-tancem-18724.html

Więcej na: http://www.adventuretess.com/ oraz FB: https://www.facebook.com/podrozetess

Najnowsze