Polscy uczniowie ustanowili rekord w konkursie „Bezpieczeństwo dla Wszystkich”

Dzieci z polskich szkół ustanowiły rekord w organizowanej przez Renault  9. edycji ogólnopolskiego konkursu plastycznego „Bezpieczeństwo dla Wszystkich" nadysłając aż 2564 prac. Zadanie polegało na przygotowaniu plakatu ilustrującego hasło przewodnie, które w tym roku brzmiało „Bezpieczna droga do szkoły".

fot. Renault

W tym roku uczniowie z 1679 klas z 509 szkół podstawowych z całej Polski nadesłali aż 2564 prace plastyczne – najwięcej w 9-letniej historii konkursu. Autorzy 7 zwycięskich prac będą walczyć o nagrodę główną, czyli wyjazd do Francji i udział w ogólnopolskiej kampanii billboardowej. 
Zadanie konkursowe polegało na przygotowaniu plakatu ilustrującego hasło przewodnie, które w tym roku brzmiało „Bezpieczna droga do szkoły”. Siedmiu zwycięzców konkursu wyłoniła Komisja złożona z przedstawicieli Komendy Głównej Policji, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Instytutu Transportu Samochodowego, Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Renault Polska oraz patronów medialnych. Komisja przyznała także 63 wyróżnienia.

To ponad dwukrotnie więcej prac niż w ubiegłym roku! Niezmiernie cieszy nas fakt, że do konkursu przystępuje coraz więcej dzieci, które zaskakują nas pomysłowością i stosują ciekawe techniki plastyczne. Na uwagę zasługują ośrodki, które regularnie uczestniczą w konkursie. To zasługa nauczycieli, którzy rozumieją wagę wychowania komunikacyjnego od najmłodszych lat – mówi Agata Szczech, Dyrektor Public Relations Renault Polska.  

Zwycięskie klasy spotkają się pod koniec kwietnia na Finale Krajowym konkursu „Bezpieczeństwo dla Wszystkich” w Warszawie, aby walczyć o nagrodę główną. Zwycięzca Finału krajowego będzie reprezentował Polskę na międzynarodowym Finale we Francji.

Konkurs plastyczny jest częścią program edukacyjnego „Bezpieczeństwo dla Wszystkich”, który jest jedną z największych inicjatyw na rzecz poprawy bezpieczeństwa dzieci na drogach w Polsce i w Europie. Program jest realizowany po raz dziewiąty  w 20 krajach i do tej pory wzięło w nim udział prawie 10 milionów dzieci, w tym 642 000 w Polsce.

Najnowsze

Motocross w kobiecych genach?

Zwykle pasję do sportu zaszczepiają w nas rodzice. Trzy członkinie Ostrowskiego Klubu Motocrossowego mają tę pasję zakodowaną w genach - to córki założycieli klubu. Każda z nich jest wyjątkowa. Dziewczyny szykują się do startów w Mistrzostwach Polski.

To niesamowite, że młode dziewczyny, które równie dobrze mogłby bawić się jeszcze lalkami Barbie lub latać po sklepach w poszukiwaniu modnych ciuchów, wolą przyjeżdżać na tor motocrossowy, wyciskać z siebie siódme poty i katować motocykl. Koledzy i tak patrzą na nie z podziwem, a gdy dowiadują się o ich umięjętnościach bledną z niedowierzania. Wprawdzie te młode kobiety jeżdżą od niedawna, ale robią zaskakujące postępy. Na treningach zadziwiają trenerów, obserwatorów i powiększający się wianuszek kibiców.

fot. K. Wachowska

Alicja Szkudlarek
Ma dopiero 14 lat i zaczęła jeździć w zeszłym roku. Pasję do motocrossu zaszczepił w niej ojciec – Jan Szkudlarek – weteran tej dyscypliny.  Ala nie ma co prawda  jeszcze własnego motocykla, ale ma za to niesłychaną determinację do podnoszenia swoich umiejętności, a co za tym idzie kwalifikacji do uprawiania tej trudnej dyscypliny. – W tej chwili jeżdżę na crossie taty. To Yamaha 250. Ma sporo mocy, ale z treningu na trening jej opanowanie sprawia mi coraz mniej problemów – mówi Alicja.

W październiku zeszłego roku Ala brała udział w swoich pierwszych zawodach. Z okazji koszalińskich zmagań motocrossowych powstała wtedy klasa „Kobiety Open”. 
Wystartowało w niej siedem dziewczyn. Pogoda w czasie zawodów nie dopisywała. Cały czas lał deszcz, więc tor był śliski. Z wrażenia nawet nie pamiętam dokładnie, ile trwały biegi: pierwszy chyba 10 minut z dwoma dodatkowymi okrążeniami, a drugi krótko – pięć kółek – wspomina Ala.  Niesprzyjająca aura nie przeszkodziła jej w demonstracji swoich możliwości. Ku zaskoczeniu przybyłych ta młodziutka zawodniczka stanęła na podium. – Ostatecznie zajęłam 3 miejsce. Jestem zadowolona z pucharu, bo to moje pierwsze zawody w motocrossie. Miałam szansę pokazać, że dziewczyna, która próbuje sił w motocrossie może wiele osiągnąć – dodaje Alicja.

fot. K. Wachowska

Sandra Śron
Sandra zaczęła jeździć na motocyklu crossowym w zeszłym roku i analogicznie do Alicji zamiłowanie do  tej trudnej dyscypliny pobrała w genach od taty. Jej ojciec jest zapalonym crossowcem oraz prezesem Ostrowskiego Klubu Motocrossowego. – Jeżdżę od zeszłego sezonu. Chcę zdobyć doświadczenie, bo to jest najważniejsze w tym sporcie – mówi Sandra. – Początki zawsze są trudne. Najpierw nauka ruszania i zatrzymywania się, potem jazda po płaskim terenie. Z biegiem czasu pokonałam jedną górkę, później drugą i w końcu cały tor – z dumą dodaje Sandra.

W zeszłorocznych, koszalińskich zawodach w klasie „Kobiety Open” uplasowała się na szóstej pozycji. 
– To było wielkie przeżycie, moje pierwsze zawody. Nie udało mi się zdobyć żadnego medalu, ale doświadczenie jakie zdobyłam pomoże mi w szlifowaniu umiejętności – wspomina Sandra.

fot. K. Wachowska

Katarzyna Śron
Kasia jest siostrą Sandry. Nie trudno się domyślić, że dziewczyny trenują razem. – Tym niebezpiecznym sportem zaraził mnie oczywiście tata. Sam jeździ  bardzo długo na motocyklu i zachęcił mnie do spróbowania własnych sił. Mama niestety źle znosi moje zamiłowanie zwłaszcza wtedy, gdy jeździmy z tatą na żwirowni, na tak zwanej ścianie płaczu – to rzeczywiście niebezpieczne, wymagające miejsce.

Jednak to nie był pierwszy kontakt Kasi z jednośladem. – Motocykle uwielbiam odkąd pamiętam. Jak miałam siedem lat uczestniczyłam w prezentacji na Łańcuchu Herbowym. Wtedy pierwszy raz jechałam na maszynie żużlowej. To był znamienny dla mnie 2000 rok – tłumaczy młoda zawodniczka.
Kasia również startowała w koszalińskich zawodach w klasie „Kobiety Open” i z prezentowanej trójki spisała się najlepiej. Zajęła drugą lokatę, więc do domu wróciła ze srebrnym medalem.
Na początku w ogóle nie było wiadomo czy wystartujemy: żeby utworzyć klasę musi być minimum 6 zawodników, a początkowo dziewczyn nie zgłosiło się zbyt wiele. Wkrótce okazało się, że jest siedem chętnych kobiet. Pamiętam, że w drugim biegu było trudno; padał deszcz i było ślisko. Ale liczy się efekt: jestem bardzo zadowolona, bo to pierwszy, zawodowy start i od razu udało mi się stanąć na pudle – wspomina Kasia.

Pora na sukcesy
Dziewczyny podczas „Kobiety Open” zaprezentowały się z bardzo dobrej strony. Ich wyniki są godne podziwu chociażby ze względu na fakt, że nie mają doświadczenia jako zawodniczki. W tym roku panie po raz pierwszy wystartują w Mistrzostwach Polski. – Właśnie na koszalińskich zawodach dostałyśmy zaproszenie na sezon 2009 Mistrzostw Polski. Jest to dla nas ogromne wyzwanie – mówi Kasia Śron.
Z całą pewnością teraz przed dziewczynami sporo pracy. Na szczęście mogą liczyć na pomoc ze strony doświadczonych zawodników. – Teraz koledzy z toru podpowiadają nam właściwe zachowania i udzielają cennych wskazówek. Mówią na przykład jak efektywnie pokonać daną część toru. Wszyscy są wyrozumiali i pomocni – cieszy się Kasia.

Zatem sport, który wymaga sporego wysiłku, poświęceń, ciągłego utrzymywania świetnej kondycji fizycznej i opanowania trudnej techniki jazdy na specyficznym motocyklu crossowym nie stanowi dla dziewczyn większego problemu. Pozostaje nam życzyć dziewczynom wytrwałości w przygotowaniach i samych sukcesów w sezonie 2009. Będziemy trzymać kciuki za tę paradoksalnie mówiąc „słabą płeć”, która z takim powodzeniem ujeżdża metalowe rumaki. Tak trzymać!

Najnowsze

Nanna Jorgensen w Turnieju o Puchar Prezydenta

W niedzielę 29 marca odbył się VIII Turniej o Puchar Prezydenta Ostrowa Wielkopolskiego. Stawka zawodów była bardzo imponująca. Mistrz świata Nicki Pedersen był niepokonany. Jego rodaczka Nanna Jorgensen również znalazła się w obsadzie turnieju.

Nanna Jorgensen
fot. Kinga Wachowska

Mimo, że impreza dostarczyła fanom nie lada emocji, to pewnien niedosyt pozostał. Niestety Nanna znajdowała się tylko w rezerwie i nie miała okazji zaprezentować swoich umiejętności podczas rywalizacji na żużlowym owalu. Już po raz kolejny puchar prezydenta na półce postawi Nicki Pedersen. Drugą lokatę zajął Ryan Sullivan, a na trzecim miejscu ulokował się Daniel Nermak. 

Po uroczystym rozdaniu nagród kibiców spotkała mała niespodzianka, ponieważ Nanna wyjechała na tor. Niestety jeździła sama, ale wywarła na publiczności zgromadzonej na trybunach bardzo pozytywne wrażenie. Część osób miała możliwość zobaczyć ją już wcześniej, podczas sobotniego treningu, który odbył się na tym samym na torze.

Nanna dochodzi bardzo szybko do pełni sił po kontuzji (złamania kręgosługa), której doznała w sierpniu ubiegłego roku. Lekarze przewidywali, że kolejny wyjazd na tor będzie możliwy w okolicach czerwca 2010 roku. Jednak jak widać dziewczyna nie poddaje się i robi wszystko, aby powrócić do sportowej rywalizacji jak najszybciej. Pozostaje tylko życzyć jej powodzenia i oby kontuzje omijały Nannę i innych zawodników szerokim łukiem.

Klasyfikacja turnieju:
1. Nicki Pedersen (Dania) – 15 (3,3,3,3,3)
2. Ryan Sullivan (Australia) – 13 (3,3,3,2,2)
3. Daniel Nermark (Szwecja) – 12 (2,3,1,3,3)
4. Karol Ząbik (Polska) – 10 (3,1,2,1,3)
5. Robert Kościecha (Polska) – 10 (2,2,3,2,1)
6. Nicolai Klindt (Dania) – 9 (3,2,3,1,0)
7. Daniel King (Wielka Brytania) – 8 (2,0,2,1,3)
8. Robert Miśkowiak (Polska) – 8 (1,2,2,3,w)
9. Mads Korneliussen (Dania) – 7 (0,3,2,2,0)
10. Chris Harris (Wielka Brytania) – 6 (1,0,1,3,1)
11. Adrian Gomólski (Polska) – 6 (1,1,0,2,2)
12. Simon Stead (Wielka Brytania) – 5 (0,1,1,1,2)
13. Ulrich Ostergaard (Dania) – 4 (2,0,0,0,2)
14. Travis McGowan (Australia) – 4 (1,2,0,0,1)
15. Richard Speiser (Niemcy) – 2 (0,1,1,0,0)
16. Frank Facher (Niemcy) – 0 (0,d,0,0,d)
R1. Nanna Jorgensen (Dania) – ns

Najnowsze

Przewóz tanim kosztem – jak to uzyskać?

Dobra Pani domu zwykle zwraca uwagę na oszczędności, a obecnie konstrukcję samochodu dostawczego wymusza właśnie rachunek ekonomiczny. Bo przecież chodzi o to, aby jak najwięcej ładunku przewieźć jak najmniejszym kosztem.  Pod takie dyktando projektuje się silniki, skrzynie biegów, zawieszenia oraz ogumienie do aut użytkowych.

Iveco Daily
fot. Frendl

Dobra Pani domu zwykle zwraca uwagę na oszczędności, a obecnie konstrukcję samochodu dostawczego wymusza właśnie rachunek ekonomiczny. Bo przecież chodzi o to, aby jak najwięcej ładunku przewieźć jak najmniejszym kosztem.  Pod takie dyktando projektuje się silniki, skrzynie biegów, zawieszenia oraz ogumienie do aut użytkowych. Ale tanie nie może oznaczać kiepskie. Zatem jakie tendencje determinują w tej chwili produkcję samochodów dostawczych? Przede wszystkim oszczędność: czasu i kosztów. Dlatego też silnik auta dostawczego powinien przede wszystkim:
– być trwały i mało awaryjny;
– zapewnić moc i moment obrotowy wystarczający do swobodnego przewozu ładunku;
– zużywać mało paliwa.

Wśród aut dostawczych o masie całkowitej do 3,5 tony, czyli z typowych przedstawicieli „dostawczaków”, większość jest napędzana jednostkami wysokoprężnymi. Wynika to z oczywistych zalet diesli:
– zużywają mniej paliwa;
– są elastyczne, czyli np. skutecznie przyspieszają z 4. czy 5. biegu (z powodu korzystnego przebiegu momentu obrotowego);
– są trwałe, czyli wytrzymują długie przebiegi, np. 200 tys. km. i zmienną charakterystykę jazdy (w przypadku kiedy auto użytkuje więcej niż jeden kierowca, a wiadomo, że każdy jeździ inaczej).

Trochę techniki i wcale się nie pogubimy!
W dzisiejszych czasach rzadko się zdarza, aby silniki wysokoprężne były jedynie „zwykłymi”, prostymi dieslami. Na wielu z nich można znaleźć enigmatyczne czasem oznaczenia: Tdi, Cdi, Hdi, Jtd itp. Oznaczają one zwykle, że montowane jednostki mają w swojej konstrukcji najnowocześniejsze rozwiązania techniczne. Znamienne jest zwłaszcza powszechne zastosowanie turbosprężarek. W efekcie taki silnik:
– mniej pali, a co za tym idzie mniej emituje i to bardziej „czystych” spalin do atmosfery (idealny dla kobiet wrażliwych na ekologię);
– nie potrzebuje większej pojemności, żeby dostarczyć właściwej mocy i momentu potrzebnego do dynamicznej jazdy załadowanym autem (korzyść: mniejsze ubezpieczenie liczone od litrażu jednostki);
– mniej zajmuje miejsca pod maską (mniejsza pojemność = mniejsze wymiary silnika);
– ciszej pracuje (doceni to kobieta podczas długich, służbowych podróży, lub matka przewożąca śpiące dzieci.

Następnym korzystnym rozwiązaniem jest stosowanie chłodzenia doładowanego powietrza. Ideą turbosprężarki jest zwiększenie ilości świeżego powietrza, które zostanie wtłoczone do cylindra w trakcie suwu ssania. Dodatkowe jego chłodzenie powoduje zwiększenie stopnia napełnienia cylindra dodatkową porcja powietrza. Ma to przełożenie na osiąganie większych mocy przez silnik.

W chwili obecnej dominują Diesle zasilane w systemie common rail np. w Toyocie silnik 2.5D-4D
fot. Milcar

W nowoczesnych Dieslach stosuje się bezpośredni wtrysk paliwa, co powoduje jego lepsze rozpylenie i spalanie. Coraz więcej silników ma system wtrysku common rail. Jest to nowoczesny system więc warto przyjrzeć mu się dokładniej. Rozwój takich systemów zasilania został podyktowany, powiększającym się dystansem między silnikami z zapłonem iskrowym, a silnikami o zapłonie samoczynnym w zakresie komfortu prowadzenia i osiągów oraz emisji szkodliwych substancji (szczególnie ten ostatni powód był silnym bodźcem do podjęcia prac nad nowymi rozwiązaniami). Na komfort prowadzenia miała wpływ niska dynamika oraz prędkość maksymalna. Nabywcy zaczęli tracić zainteresowanie powolnymi i głośno pracującymi Dieslami, pomimo wielu  niewątpliwych zalet. Dlatego wraz z rozwojem w wtrysku bezpośredniego podjęto na szersza skalę próby zastosowania w samochodach osobowych nowego i wydajniejszego systemu wtrysku paliwa. Takiego, który spowoduje, że samochody wyposażone w silniki wysokoprężne będą mogły znowu konkurować z „benzyniakami”. Próby takie podjęto w 1993 roku w firmie Daimler -Benz. Analizowano trzy systemy :

1)   common Rail
2)   pompowtryskiwacze sterowane elektromagnetycznie
3)   rozdzielaczową pompę wtryskową

Główne wady dwóch ostatnich systemów zasilania  są związane z uzależnieniem momentu wtryśnięcia dawki paliwa od obrotów silnika, otóż możliwość stabilnego spalania oraz precyzyjnego sterowania wtryskiem istniała do obrotów wału korbowego rzędu 3000 obr/min. Dalsze zwiększanie obrotów wału korbowego prowadziło do spadku sprawności, co związane było z niezupełnym spalaniem. Związane jest to z przekazaniem napędu, pochodzącym od wałka rozrządu. Jest to ograniczeniem dla stosowania wtrysku pilotującego, czyli minimalnej dawki paliwa mającej na celu przygotować komorą spalania do przyjęcia zasadniczej dawki paliwa. Rozwiązaniem wolnym od tych wad okazał się system Common Rail. Elementem pozwalającym „uniezależnić” dawkę paliwa od obrotów silnika jest zbiornik-szyna, w którym magazynowany jest zapas paliwa pod optymalnym ciśnieniem (ok.130 atmosfer). Z tego zbiornika trafia paliwo bezpośrednio do wtryskiwaczy. Zastosowanie wtrysku common rail pozwala na:

  • zmniejszenie zużycia paliwa,
  • zwiększenie wartości momentu obrotowego w zakresie niskich prędkości obrotowych,
  • zwiększenie mocy maksymalnej silnika przy jednoczesnej redukcji emisji szkodliwych substancji,
  • ograniczenie poziomu drgań i hałasu.

Jaki jest wpływ na parametry silnika, doładowania oraz zasilania common rail wystarczy „rzucić okiem”  na silniki uni jet stosowane w IVECO Daily. Silnik wolnossący o pojemności 2798 cm3 osiąga moc 63 kW przy 2800 obr/min oraz moment 179 Nm przy 2000 obr./min. Ten sam silnik ale z bezpośrednim wtryskiem paliwa, turbodoładowany, z chłodzeniem powietrza doładowującego uzyskuje 78 kW przy 3600 obr./min moment 250Nm przy 1800 obr./min. Zmieniając zasilanie na common rail otzryzmano 92 kW prz 3600 obr./min, moment 290 Nm przy 1800 obr./min.

Obecnie firmy produkujące samochody dostawcze szukając kolejnych sposobów obniżenia kosztów transportu ładunków, wyposażają swoje produkty w fabryczne instalacje gazowe.

Chcąc aby wysoki moment obrotowy był dobrze wykorzystany należy dobrać odpowiednie przełożenia w stosowanych skrzyniach biegów. W samochodach dostawczych stosuje się głównie mechaniczne skrzynie biegów, choć żeby zapewnić odpowiednią rozpiętość przełożeń stosuje się często przekładnie sześciobiegowe. Niektóre samochody dostawcze takie jak Mercedes Sprinter mogą być opcjonalnie wyposażane w automatyczne skrzynie biegów. W przypadku Sprintera przekładnia Sprinterschift ma sześć przełożeń. Zmiana biegów oraz włączanie sprzęgła są dokonywane elektrohydraulicznie. Możliwa jest zmiana trybu na sekwencyjny, wówczas zmiana dokonywana jest przesuwaniem dźwigni zmiany biegów w położenie „+” i  „-„. Oczywiście są to rozwiązania droższe, co w pogoni za zwiększeniem konkurencyjności często jest nie do przyjęcia przez firmę szukająca oszczędności. Jednak wybór przekładni powinien zostać poparty analizą ponieważ, czasem większa wartość zakupu może owocować rzadszymi przeglądami czy mniejszą awaryjnością. 

Najprostsze ze stosowanych zawieszeń, może mniej komfortowe ale za to trwałe, zawieszenie zależne z resorami parabolicznymi i amortyzatorami hydraulicznymi
fot. Milcar

Zawieszenie samochodu dostawczego jest  kompromisem pomiędzy właściwościami jezdnymi, które pojazd musi zachować przy znacznym obciążeni, któremu ono podlega, a komfortem. Komfort pracy jest również istotny,  jego zachowanie pozwala dłużej i bezpieczniej podróżować. Chcąc połączyć te wszystkie cechy zawieszeń wraz z odpowiednia trwałością oraz niską ceną spotyka się przeróżne rozwiązania. Najbardziej typowe są dwa:

– zawieszenie zależne obu osi;
– zawieszenie niezależne przedniej osi i zależne tylnej.

Zawieszenia zależne obu osi na resorach piórowych nie odwdzięcza się kierowcy zbytnim komfortem, szczególnie na złej nawierzchni. Uwzględniając jednak fakt, że takich dróg jest w naszym kraju sporo oraz, że często dochodzi do przeładowywania pojazdu, zawieszenie zależne na resorach piórowych jest wartościowe ponieważ cechuje je znaczna trwałość. W takie zawieszenie wyposażony jest Lublin 3. Dodatkowo ograniczono w nim boczne kołysanie poprzez stosowanie stabilizatora przechyłów. Inna droga poszli konstruktorzy Iveco Daily, wyposażając pojazd w przednie zawieszenie niezależne na podwójnych wahaczach poprzecznych, w których rolę stabilizatora pełni poprzeczny resor piórowy. Z tyłu zastosowano resory półeliptyczne lub paraboliczne, zależnie od wersji, wraz ze stabilizatorem. To rozwiązanie (przód niezależne, tył zależne) pozwala zapewnić odpowiedni komfort prowadzenia oraz możliwość znacznego dociążania tylnej osi bez obawy uszkodzenia elementów zawieszenia. Podobnie zbudowane jest zawieszenie Fiata Ducato, z tymże z przodu występują kolumny McPhersona. Należy wspomnieć iż w Daily opcjonalnie stosowane jest samopoziomujące zawieszenie tylnej osi z miechem powietrznym.

No własnie, opona w samochodzie dostawczym to kompromis pomiędzy komfortem i przyczepnością na rzecz nośności, dlatego prowadzenie samochodu pustego na choćby mokrej nawierzchni wymaga co najmniej myślenia o tym co sie robi.
fot. Milcar

Opony samochodów dostawczych muszą spełnić kilka warunków:

– muszą zapewnić małe opory toczenia, dzięki czemu maleje zużycie paliwa;
– muszą być bardzo trwałe, co pozwoli bezpiecznie dowozić ładunek a także dokonywać rzadszych wymian opon;
– muszą zapewnić bardzo dobrą przyczepność.

Są to główne kierunki rozwojowe opon dla samochodów dostawczych. Spełnienie ich możliwe jest poprzez zastosowanie odpowiednich:

– mieszanek kauczukowych;
– wzmocnione boki opony (praktyka dowodzi, że są one mocno narażone  ze względu na najazdy na krawężniki);
– odpowiedni kształt bieżnika.

Wysokie wymagania stawiane dla opon samochodów dostawczych potęguje fakt, że muszą je spełniać mimo przeciętnych, jak dla takich pojazdów rozmiarów i znacznych obciążeń, którym są poddawane. Jednym ze sposobów zaradczych jest zastosowanie kół bliźniaczych.

Na stosowane rozmiary obręczy kół wpływa dążenie do uzyskania możliwe dużej przestrzeni ładunkowej, bez konieczności budowy bardzo wysokiego pojazdu, a także fakt, że łatwiej ładuje się na niższe skrzynie ładunkowe. W tym celu stosuje się niekiedy z tyłu pojazdu koła o mniejszej średnicy niż z przodu. Ma to swoje wady:

– znaczne szybsze zużycie mniejszych kół (gdyż wykonują więcej obrotów);
– konieczność stosowania dwóch rodzajów kół zapasowych.

Okazuje się, że takie elementy jak silnik, skrzynia biegów, zawieszenie czy ogumienie wpływają na to, czy transport odbędzie się tanio i pewnie.

Najnowsze

Program motoryzacyjny na 26 lipca 2011 roku

Jeśli wiesz, że na jakimś programie jest mnóstwo interesujących, motoryzacyjnych pozycji, podeślij nam taką informację na redakcja@motocaina.pl

Najnowsze