Polacy zbudowali elektrycznego Malucha
Przeróbki aut klasycznych na elektryki robią się coraz bardziej popularne. Sam Volkswagen oferuje elektryczną konwersję pierwszego Garbusa, a przedstawiciele koncernu zapowiadają, że to nie jest ich ostatnie słowo. Pomysł polskich konstruktorów jest więc jak najbardziej na czasie.
Fiat 126p niekoniecznie jest polskim autem (pomimo dodania literki „p” do oryginalnej, włoskiej nazwy), a jego „kultowość” jest raczej dyskusyjna. Nie sposób jednak odmówić nostalgii jaka często pojawia się w naszym kraju na widok Malucha, szczególnie kiedy jest on utrzymany w dobrym stanie.
Jednym z pasjonatów i kolekcjonerów Małych Fiatów jest pan Sławek, który wraz ze swoimi dwoma kolegami, postanowili stworzyć pełnoprawnego eMalucha. Za bazę posłużył egzemplarz z końcowych lat produkcji, nazywany wtedy już oficjalnie Maluchem, w wersji Town. Nie jest to więc do końca „klasyczny” 126p. Z zewnątrz wyróżnia się drobiazgami, jak znaczek Fiata z lat 90., białe przednie kierunkowskazy i lusterka z Cinquecento. Z tego modelu przejęto też kierownicę i zestaw wskaźników.
Konwersja Malucha na auto elektryczne trwała około pół roku z czego najwięcej czasu trwało oczekiwanie na elementy napędu. Koszt przeróbki to koło 25 tys. zł, a najdroższa była bateria (15 tys. zł). Pochodzi ona z Chin i została przygotowana na specjalne zamówienie, żeby jak najlepiej wykorzystać niewielką przestrzeń w bagażniku auta. Na szczęście silnik elektryczny nie zajmuje dużo miejsca i udało się go ukryć z tyłu pod podłogą, uzyskując w ten sposób spory bagażnik, który został porządnie wytapicerowany.
Przeróbka auta wyszła całkiem zgrabnie. Gniazdo do ładowania ukryto pod standardowym korkiem do wlewu paliwa, a wskaźnik jego poziomu informuje teraz o stopniu naładowania baterii. Z materiału wynika, że pozostawiono też dźwignię zmiany biegów, ale jej funkcja nie została wyjaśniona. Rolę wybieraka kierunku jazdy pełni przełącznik umieszczony niezbyt wygodnie koło hamulca ręcznego.
Konstruktorzy nie zdradzili danych technicznych swojego eMalucha, ale wiemy, że samochód przejedzie około 100 km na jednym ładowaniu, a prędkość maksymalna to 90 km/h. Jak na auto stricte miejskie w zupełności wystarcza.
Elektryczny Maluch pokonał już ponad 6000 km i do tej pory nie sprawiał żadnych problemów. Jazda nim sprawia jego twórcom sporo przyjemności i często spotykają się z życzliwymi reakcjami przechodniów. Mogą do tego przyczyniać się, zapomniane już, charakterystyczne tabliczki z czaszką, skrzyżowanymi piszczelami, czerwoną błyskawicą i napisem „Urządzenie elektryczne!”. Świetnie pasują do klimatu elektrycznego Malucha.
Zostaw komentarz:
Najnowsze
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
Mało kto tak mocno zmienił swoją tożsamość jak sportowe modele Forda w ostatnich latach. Zaczęło się od Mustanga, potem w zupełnie innym wydaniu wskrzeszono model Capri, by finalnie nowoczesność dopadła i Explorera. Co z tego wyszło i czy jeszcze zostało w tym [aktualnie] elektrycznym crossoverze coś z wielkiego, terenowego przodka? Sprawdzamy to w naszym teście. […] -
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
Komentarze:
Anonymous - 5 marca 2021
Sprzedać licencje rządowi i będzie polskie auto elektryczne, o którym mówił Morawiecki 🙂