Karolina Chojnacka

Pojazdy autonomiczne stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa na drogach. Tak uważa 60% kierowców. Czy faktycznie jest się czego obawiać?

Rewolucja w świecie motoryzacji trwa. Nie wszyscy jeszcze przyzwyczaili się do myśli, że przyszłość branży jest elektryczna, a producenci samochodów już wybiegają ze swoimi marzeniami naprzód i snują wizję przyszłości z pojazdami autonomicznymi.

Wizje przyszłości, która nie wszystkim kierowcom się podoba i mają do niej spore zastrzeżenia. 60% kierowców uważa, że pojazdy autonomiczne stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na drogach. Samojezdne pojazdy budzą większe obawy wśród kobiet niż mężczyzn.

Wynika tak z badania, przeprowadzonego przez niezależną organizację charytatywną zajmującą się bezpieczeństwem drogowym w Wielkiej Brytanii, IAM RoadSmart.

Kierowcy uważają pojazdy autonomiczne za zagrożenie, pomimo bardzo dobrze udokumentowanych dowodów na to, że większość wypadków drogowych jest spowodowanych błędami ludzkimi. To sugerowałoby, że zapewnienie większej kontroli pojazdom w przyszłości, mogłoby zmniejszyć liczbę kolizji.

I chociaż technologia pojazdów zautomatyzowanych może mieć wpływ na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa na drogach, stanie się to tylko wtedy, gdy nowe systemy będą używane prawidłowo. Organizacja charytatywna zajmująca się bezpieczeństwem drogowym uważa, że będą potrzebne szkolenia kierowców, dzięki którym zrozumieją oni możliwości i ograniczenia systemów jazdy autonomicznej:

Autonomiczna i zautomatyzowana technologia pojazdów staje się integralną częścią codziennej motoryzacji i chociaż ma zdolność do poprawy bezpieczeństwa na drogach, jej możliwości muszą być w pełni zrozumiałe.

Nadmierne poleganie na tych systemach i brak szkolenia w zakresie ich obsługi może mieć negatywny wpływ, z potencjalnie niepokojącymi skutkami zarówno dla kierowców, jak i pieszych.

Pojazdy autonomiczne stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa na drogach

Przeczytaj też: Sztuczna inteligencja i pojazdy autonomiczne nie lubią deszczu?

Według prognoz rządowych w ciągu 15 lat 40% nowych samochodów sprzedanych  w Wielkiej Brytanii będzie wyposażonych w systemy samodzielnej jazdy.

Najnowsze

Mercedes Benz Klasa C Limuzyna i Kombi już dostępne w sprzedaży. Wiemy, ile kosztują w Polsce!

Gama silnikowa modelu została kompleksowo zelektryfikowana, a lista technicznych nowości obejmuje m.in. opcjonalne elementy takie jak skrętna tylna oś czy reflektory Digital Light.

Nowa Klasa C kosztuje w Polsce od 173 900 zł za wersję C 180 Limuzyna (170 + 20 KM) z przekładnią automatyczną 9G-Tronic. Co istotne, ceny modelu są niższe od porównywalnie wyposażonych odmian poprzednika. Początkowo oferta nowej Klasy C obejmuje 10 wariantów: 7 wersji napędowych dla Limuzyny oraz 3 dla Kombi.

Wszystkie korzystają ze zelektryfikowanego silnika spalinowego – to tzw. miękkie hybrydy z 48-woltową instalacją elektryczną oraz rozrusznikiem zintegrowanym z alternatorem. Elektryczne „wspomaganie” z jednej strony pozwala obniżyć zużycie paliwa, z drugiej – zapewnia dodatkowy „zastrzyk” momentu obrotowego podczas przyspieszania. Niedługo po premierze do oferty dołączą hybrydy plug-in o zasięguw trybie elektrycznym wynoszącym ok. 100 km (WLTP).

{{ gallery(3247) }}

Standardowe wyposażenie nowej Klasy C obejmuje m.in. kamerę cofania, obszytą skórą kierownicę, 17-calowe alufelgi, dwustrefową klimatyzację, pakiet ochrony pojazdu URBAN GUARD, zbiornik paliwa o zwiększonej pojemności, rozszerzoną łączność (3 lata), regulację odcinka lędźwiowego, ładowarkę indukcyjną oraz pakiet integracji smartfona, Asystenta świateł drogowych, Asystenta martwego pola, reflektory LED, czytnik linii papilarnych, nawigację, ekran multimedialny o przekątnej 11,9” oraz wyświetlacz wskaźników o przekątnej 12,3”, pakiet parkowania, podgrzewane przednie fotele oraz – dla nadwozia Kombi – elektrycznie sterowaną pokrywę bagażnika.

Dodatkowo wersje C 300 oraz C 300 d seryjnie zaoferują pakiet AMG dla nadwozia i wnętrza (zewnętrznai wewnętrzna linia AMG), w tym deskę rozdzielczą obszytą skórą syntetyczną ARTICO, a także wzmocnione hamulce, pakiet komfortowych foteli oraz przyciemniane tylne szyby.

{{ gallery(3248) }}

Nabywcy nowej Klasy C mają do wyboru pakiety obejmujące przydatne elementy wyposażenia dodatkowego,a ich wybór wiąże się z korzyścią cenową. Na przykład pakiet Premium (16 504 zł dla linii Avantgarde) obejmuje zestaw kamer 360°, reflektory DIGITAL LIGHT, dostęp bezkluczykowy, rozszerzoną rzeczywistość dla MBUX, elektrycznie regulowane fotele oraz nastrojowe oświetlenie Premium.

Najnowsze

Mobilna klinika z elektrycznym napędem. Zasilana będzie ogniwami paliwowymi z Toyoty Mirai

Toyota we współpracy ze Szpitalem Kumamoto Japońskiego Czerwonego Krzyża rozpocznie latem tego roku testy pierwszej na świecie1 mobilnej kliniki zbudowanej na samochodzie elektrycznym na ogniwa paliwowe.

W ostatnich latach w Japonii notowane jest częstsze występowanie tajfunów, ulew i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych, które powodują nie tylko przerwy w dostawie prądu, ale także większe zapotrzebowanie na pomoc medyczną udzielaną w nadzwyczajnych warunkach. Dlatego latem 2020 roku Toyota nawiązała współpracę ze Szpitalem Kumamoto Japońskiego Czerwonego Krzyża, aby poszukać nowych rozwiązań.

Opracowana wspólnie mobilna klinika z napędem na ogniwa paliwowe będzie na co dzień służyła do zwiększania dostępności usług medycznych, a w czasie katastrofy zostanie włączona do akcji niesienia pomocy ofiarom, jednocześnie służąc jako źródło prądu. Mobilna klinika została zbudowana na bazie minibusa Coaster, który otrzymał elektryczny napęd zasilany ogniwami paliwowymi z Toyoty Mirai pierwszej generacji.

Mobilna klinika z elektrycznym napędem

Pojazd nie emituje podczas jazdy CO2 ani żadnych spalin, jednocześnie poruszając się cicho i bez wibracji. Minibus został wyposażony gniazdka AC 100 V, które są dostępne zarówno we wnętrzu, jak i na karoserii. Dzięki temu mobilna klinika może zasilać zarówno własny sprzęt medyczny, jak i inne urządzenia. Dodatkowo zamontowano w niej wyjście DC o dużej mocy2 (maksymalna moc 9 kW, maksymalna ilość energii 90 kWh). We wnętrzu pracuje klimatyzacja z obiegiem zewnętrznym i filtrem HEPA3, który zapobiega rozprzestrzenianiu się infekcji.

Najnowsze

Klasyczny Land Rover Defender zaprojektowany na nowo. Wersja limitowana!

Kiedy Land Rover ogłosił, że po 67 latach produkcja oryginalnego modelu zostanie zakończona, dla wielu kierowców off-roadowych nastał koniec pewnej epoki.

Jednakże bardzo ekskluzywny program limitowanej produkcji, realizowany przez oddział Land Rovera Classic, stworzy dwudziestu pięciu entuzjastom szansę na posiadanie wyjątkowej wersji oryginalnego Defendera ze znaczkiem Works V8 Trophy.

Goodyear został wybrany jako dostawca legendarnych opon terenowych Wrangler MT/R dla tej limitowanej, ręcznie wytwarzanej serii, która została zainspirowana niesamowitymi przygodami terenowymi Camel Trophy z lat 80. Podczas tego wydarzenia zmodyfikowane Land Rovery radziły sobie z jednym z najtrudniejszych terenów na świecie. 

Najnowszy model, wart 195 000 funtów (225 000 euro), jest oparty na Defenderach, które występowały w zawodach przez większą część tamtej dekady.

Klasyczny Land Rover Defender

Land Rover Classic wybrał opony Goodyear Wrangler MT/R 235/85R16, aby wykorzystać moc i moment obrotowy potężnego 5,0-litrowego silnika benzynowego V8. Połączenie mocy 399 KM i 380 Nm momentu obrotowego sprawia, że osiągi Works V8 Trophy są znacznie wyższe od tych oferowanych przez oryginalny model z epoki, co wymaga opon, które zapewnią przyczepność i stabilność zarówno na drodze, jak i poza nią. 

Klasyczny Land Rover Defender

Wrangler MT/R od dawna jest pierwszym wyborem Land Rovera, jeśli chodzi o jazdę terenową i udział w zawodach. Po zakończeniu Camel Trophy, Land Rover stworzył G4 Challenge w 2002 roku. Obejmował on ekstremalne akcje terenowe na czterech kontynentach z udziałem każdego z czterech kultowych modeli Land Rovera: Freelandera, Discovery, Range Rovera i oczywiście Defendera. Były to cztery bardzo różne pojazdy, ale wszystkie wykorzystywały opony Wrangler MT/R, wybrane przez Land Rovera po szeroko zakrojonych testach.

Klasyczny Land Rover Defender

Opona Goodyear Wrangler MT/R została wybrana do Defendera Works V8 Trophy jako ekstremalna opona terenowa o specjalnej konstrukcji klocków, zapewniająca dodatkową trakcję i przyczepność. Zastosowano w niej opatentowaną przez Goodyear technologię ochrony ściany bocznej przed przebiciem, która zapewnia zwiększoną trwałość podczas jazdy po skałach, błocie i piasku.

Wszystkie 25 limitowanych modeli Defender Works V8 Trophy sprzedano w ciągu trzech dni od wejścia do sprzedaży, ale inni właściciele Land Roverów mogą dorównać im w jeździe terenowej, ponieważ Goodyear oferuje szeroką gamę opon Wrangler MT/R pasujących zarówno do klasycznych, jak i nowoczesnych modeli.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Ten model Lamborghini doczeka się niedługo następcy. Czy będzie to hybryda z wolnossącym V12?

Lamborghini Aventador ma już 10 lat. Wiele osób uważa, że to najwyższy czas, by na drogach pojawił się jego następca. I już pojawiają się pierwsze plotki na jego temat. Nowy model ma zachować V12, ale zyska dodatkowo silnik elektryczny.

Lamborghini zapowiada, że rok 2022 będzie dla firmy przełomowym rokiem. Czemu? Wtedy włoski producent samochodów zamierza „na poważnie” podejść do tematu elektryfikacji swojej gamy, ale w taki sposób, by „zmienić wszystko, jednocześnie nie zmieniając niczego”.

W rozmowie z magazynem „Autocar” Stephan Winkelmann, prezes Lamborghini, wyznał, że inżynierowie robią wszystko, by przeprowadzić transformację „ekologiczną” w taki sposób, by zadowolić zarówno organy stanowiące prawo, jak i wybrednych klientów.

Przeczytaj też: Złote Lamborghini Aventador – jak powstaje taki samochód?

Ten rok ma być przejściowy dla Lamborghini. Włoski producent zaprezentuje w tym roku Urusa w wersji hybrydowej plug-in, Huracana Super Trofeo Omologato oraz dwa modele z silnikiem V12.

Jednym z nich najprawdopodobniej będzie nowa odsłona Aventadora. Hybrydowa odsłona Aventadora! Tak przynajmniej głoszą plotki…

Klasyczne, wolnossące V12 doczeka się elektrycznego wspomagania, wzorowanego na tym, które pojawiło się w ściśle limitowanym Lamborghini Sian, ale nie takiego samego. Inżynierowie z Włoch wspólnie z naukowcami z Massachusetts Institute of Technology pracują nad tym, by jego akumulator był lekki, wydajny i oprócz dodatkowej mocy umożliwiał także przejechanie konkretnej ilości kilometrów bez emisji spalin.

{{ gallery(3170) }}

Przeczytaj też: ERA – samochód-hołd dla Lamborghini Aventador

Najnowsze