Zasięg samochodów elektrycznych: 50 km na co dzień i 550 km na wakacje. „Elektrycznie tematyczni” #03

Czy faktycznie zasięg aut elektrycznych jest tak mały, jak wydaje się większości Polaków? Już po raz trzeci Kasia Frendl i Paweł Pilarczyk, czyli duet z podcastu Elektrycznie Tematyczni, zapraszają na ciekawą rozmowę, tym razem dyskutując o "mitycznym" zasięgu elektryków.

Tradycyjnie już prowadzący opierają swoje rozważania na rzetelnych danych, analizując wnioski z nich płynące. Za bazę do dyskusji posłużyło badnie InsightOut Lab i marki Volkswagen, które przeprowadzono na początku kwietnia na panelu Ariadna na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1101 osób. Poproszono respondentów o zaznaczenie, ile kilometrów dziennie (średnio) przejeżdżają samochodem. Ankieta nie zawierała żadnych widełek, tak by w najmniejszym stopniu nie zaburzać percepcji. Średnia z badania wyniosła 51,3 km, co pokrywa się z innymi badaniami tego typu i wskazuje na różnicę w postrzeganiu długości drogi a stanem faktycznym. Z badania GUS z 2018 roku wynika, że średni dzienny przebieg samochodów w Polsce to 37 km. Wynik ten dodatkowo zawyżany jest przez długie podróże (wakacje, długie weekendy, etc.). Mediana przebiegów według GUS wynosi 27 km dziennie. To pokazuje różnicę między percepcją a stanem faktycznym. Innymi słowy – jeździmy mniej, niż nam się wydaje.

Z tezą, że samochody elektryczne mają za mały zasięg, zgadza się 76% respondentów. Poproszeni o wskazanie przedziału średniego zasięgu dzisiejszych samochodów elektrycznych najczęściej (22%) wskazują na 151-200 km. Przedział do 50 km i 51-100 km wskazało aż 23% respondentów. Na zasięg przekraczający 300 km wskazał tylko co piąty (21%). A jest to wartość oferowana dziś przez wiele samochodów elektrycznych. Volkswagen ID.3, który latem trafi na polski rynek, w wersji bazowej z najmniejszą baterią przejedzie 330 km. Wersja z największą baterią to już 550 km zasięgu. Tymczasem na zasięg przekraczający 500 km wskazuje tylko 3% Polaków.

Ciekawie na tym tle prezentują się deklaracje Polaków, których zapytano, jaki minimalny zasięg powinno mieć auto elektryczne, by było użyteczne na co dzień. Zakresy do 300 km wskazało aż 65% badanych. Co równie ciekawe, aż 28% wskazało zakresy do 100 km. Zasięgi przekraczające 400 km wskazał co czwarty respondent  (25%).

Wpływ na stan wiedzy o samochodach elektrycznych wciąż mają stereotypy, które przylgnęły do aut na prąd kilka czy kilkanaście lat temu, kiedy samochody ładowane z gniazdka faktycznie oferowały niewielkie zasięgi za bardzo wygórowaną cenę. Od tego czasu zmieniło się wszystko. Oprócz stereotypów.

Posłuchaj dyskusji na ten temat duetu Elektrycznie Tematyczni.

Oto kilka faktów i liczb przedstawionych w trzecim odcinku podcastu:

  • Wśród dwóch największych ograniczeń samochodów na prąd, 41 proc. Polaków wskazuje na bariery technologiczne – ograniczony zasięg i brak infrastruktury (PSPA: „Barometr nowej mobilności” 2019/20);
  • 76 proc. Polaków uważa, że auta elektryczne mają za mały zasięg (Badanie InsightOut Lab i marki Volkswagen);
  • 39 proc. Polaków uważa, że zasięg samochodów elektrycznych wynosi do 150 km na jednym ładowaniu (Badanie InsightOut Lab i marki Volkswagen);
  • Bazując na deklaracjach Polaków dotyczących zasięgu, jaki powinno mieć auto elektryczne, można wysnuć wniosek, że Volkswagen ID.3 z różnymi wersjami baterii (oferującymi zasięg 330 km, 420 km lub 550 km) spełnia oczekiwania aż 85 proc. Polaków (Badanie InsightOut Lab i marki Volkswagen);
  • Polacy deklarują, że średnio pokonują samochodem 51,3 km dziennie. (Badanie InsightOut Lab i marki Volkswagen). Badania GUS pokazują, że deklaracje Polaków są zawyżone;
  • Średni przebieg roczny samochodu w 2018 roku wyniósł 13 426 km (dzienny przebieg ok. 37 km), a mediana rocznego przebiegu samochodów wyniosła 10 000 km (dzienny przebieg ok. 27 km) (GUS: Raport „Zużycie energii w gospodarstwach domowych w 2018 roku”);
  • Zakładając, że przejeżdżamy ok. 50 km dziennie, samochód elektryczny Volkswagen ID.3 z najmniejszą baterią o pojemności 45 kWh, trzeba by było ładować mniej więcej raz w tygodniu;
  • Obecnie w Polsce są 1114 ogólnodostępne stacje ładowania i 2067 punktów ładowania aut elektrycznych (PSPA: Rynek samochodów elektrycznych w I kw. 2020);
  • Szybka ładowarka o mocy 100 kW w 30 minut ładuje akumulator Volkswagena ID.3 do poziomu, który zapewnia 290 km zasięgu.

Jeszcze więcej ciekawych danych i liczb znajdziecie w pełnej wersji odcinka #03 podcastu „Elektrycznie Tematycznie”. Zapraszamy do słuchania i subskrybowania! 
Apple Podcasts | Android | Email | Google Podcasts | Stitcher | TuneIn | Spotify | RSS

Swoje pytania oraz sugestie możecie wysyłać na adres email: kontakt@insightoutlab.com lub redakcja@motocaina.pl

Najnowsze

Nowe BMW Alpina D3 S zaprezentowane. W wersji sedan i kombi rozpędzi się do setki poniżej 5 sekund!

Jesienią 2019 roku zaprezentowano Alpinę B3 – to była konkretna wizja na słynną "trójkę" z silnikiem benzynowym pod maską. Alpina jednak nie daje o sobie zapomnieć i właśnie zaprezentowała model D3 S z mocnym dieslem. Czy będzie lepszy od BMW 340d?

Pod maską nowego D3 S znajdziemy 355 KM w zakresie 4000–4200 obr./min. To już na starcie o 15 KM więcej niż w dobrze znanym modelu 340d. To co robi największe wrażenie to fakt, że D3 S ma 730 Nm w zakresie 1750 – 2750 obr./min. 

Nowe BMW Alpina D3 S zaprezentowane.

Po raz pierwszy Alpina wykorzystuje także technologię dodatkowego silnika elektrycznego zastępującego rozrusznik oraz alternator. Dzięki temu od razu na niskich prędkościach obrotowych silnika mamy dostępne 11 KM. Silnik współpracuje z ośmiobiegową przekładnią automatyczną ZF i przekazuje moc na wszystkie cztery koła xDrive.

Nowe BMW Alpina D3 S zaprezentowane.

Nie da się ukryć, że nowa Alpina D3 S jest nastawiona na pokonywanie autostrad, a nie na jazdę na torze wyścigowym. Mimo to do setki przyspiesza w 4,6 s w przypadku nadwozia sedan a 4,8 s w przypadku kombi. Prędkość maksymalna to 273 km/h (w kombi 270 km/h).

Nowe BMW Alpina D3 S zaprezentowane.

Stylistycznie Alpina D3 S czerpie bardzo wiele z ubiegłorocznej B3. Alpina dodała sportowy wydech z czterema rurami, 20-ramienne, piękne felgi, a na życzenie klienta wnętrze może być okryte skórą Lavalina.

Nowe BMW Alpina D3 S zaprezentowane.

Ceny startują od 70 500 euro. Pierwsze egzemplarze trafią do klientów jesienią jeszcze tego roku.

Najnowsze

Skoda ponownie uruchamia produkcję akumulatorów do samochodów hybrydowych typu plug-in

W fabryce Skody w Mladá Boleslav zgodnie z planem wznowiono montaż wysokonapięciowych akumulatorów trakcyjnych dla modeli Grupy Volkswagen wyposażonych w napęd hybrydowy typu plug-in.

Skoda zainwestowała dotychczas ponad 25 mln euro w linie produkcyjne przystosowane do produkcji akumulatorów. Firma jeszcze w tym roku planuje zwiększenie mocy produkcyjnych w tym obszarze.
 
27 kwietnia Skoda wznowiła produkcję w fabrykach zlokalizowanych w Czechach. W Mladá Boleslav wznowiono tym samym m. in. proces montażu akumulatorów trakcyjnych wysokiego napięcia dla pojazdów z napędem hybrydowym typu plug-in.

Skoda ponownie uruchamia produkcję akumulatorów do samochodów hybrydowych typu plug-in

W procesie produkcji akumulatorów bierze udział ok. 200 pracowników. Skoda planuje jednak jeszcze w tym roku zwiększyć moce produkcyjne w tym obszarze. Obecnie produkcja jest wspierana przez 13 robotów KUKA, które posiadają maksymalną ładowność od 210 do 500 kg i odpowiadają za transportowanie szczególnie ciężkich lub nieporęcznych elementów.
 
Akumulatory trakcyjne wysokiego napięcia są produkowane w Mladá Boleslav od września 2019 roku. Znajdują one zastosowanie m.in. w modelu SUPERB iV, który od września ubiegłego roku produkowany jest w fabryce Skody w miejscowości Kvasiny. Skoda bardzo dokładnie przygotowała się do wznowienia produkcji w swoich fabrykach. W celu zapewnienia jak najlepszej ochrony pracowników producent wprowadził specjalne przepisy, gwarantujące bezpieczeństwo pracy. Zdefiniowane wspólnie ze związkiem zawodowym KOVO ustalenia obejmują wprowadzenie ponad 80 różnych procedur, takich jak środki ochronne dla pracowników czy zmiany organizacyjne w firmie.

Najnowsze

Karin Rådström obejmuje szefostwo Mercedes-Benz Trucks

Karin Rådström została powołana na stanowisko członka zarządu Daimler Truck AG, gdzie będzie odpowiedzialna za Mercedes-Benz Trucks. Zastąpi ona Stefana Buchnera, który po ponad 30 latach pracy w firmie ‒ zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ‒ postanowił przejść na emeryturę.

Z radością witamy Karin w naszym globalnym zespole zarządzającym. Ma ona bogate międzynarodowe doświadczenie w branży pojazdów użytkowych oraz odniosła znaczące sukcesy w tworzeniu sieci sprzedaży zorientowanej na oczekiwania klientów i związanego z nią wizerunku marki, powiedział Martin Daum, prezes zarządu Daimler Truck AG i członek zarządu Daimler AG.

Dotąd Karin Rådström była związana z marką Scania, gdzie od roku 2019, jako członek zarządu, odpowiada za sprzedaż i marketing.

Karin Rådström obejmuje szefostwo Mercedes-Benz Trucks

Urodzona w Szwecji Rådström rozpoczęła swoją karierę zawodową w Scanii w roku 2004, jako stażystka, po uzyskaniu tytułu Master of Engineering in Industrial Management w Królewskiej Wyższej Szkole Technicznej w Sztokholmie. Od roku 2007 pełniła różne kierownicze funkcje w sieci sprzedaży i serwisu marki Scania, m.in. zarządzała działem autobusowym firmy oraz kierowała rozwojem segmentu pojazdów skomunikowanych cyfrowo.

Najnowsze

Przygnębiająca sytuacja dilerów w Polsce. Wielu z nich nie przetrwa epidemii?

Kryzys związany z koronawirusem odcisnął swoje piętno na całej gospodarce, a najbardziej na jej gałęziach, które nie oferują usług i towarów pierwszej potrzeby. Za takie trudno uznać samochody, co przełożyło się na pustki w salonach.

Próbę określenia jak trudna jest obecnie sytuacja dilerów w Polsce oraz ich pracowników, podjął Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR. Wraz z serwisem MotoKariera oraz samymi producentami, przeprowadzono badanie dotyczące zatrudnienia, a także zainteresowania klientów kupnem samochodu.

To z jak trudną sytuacją mamy do czynienia, widać po samych wynikach sprzedaży, które drastycznie spadły. W marcu spadek ten wyniósł 40 procent (zarejestrowano 33 985 samochodów osobowych i dostawczych do DMC do 3,5 t), a w kwietniu aż 70 procent (zarejestrowano 10 342 samochody).

Olbrzymi spadek rejestracji aut w Polsce – to już ponad 60 procent!

Co gorsza nikt nie potrafi określić kiedy epidemia koronawirusa się skończy. Rząd co prawda rozpoczął plan odmrażania gospodarki, ale kryzys wydaje się zbliżać nieuchronnie. W czasach, kiedy wiele osób już straciło pracę, albo obawia się, że niebawem straci, ludzie niechętnie podchodzą do dużych wydatków. Podobnie firmy, które walczą o utrzymanie się na rynku, a to one odpowiadają za większość sprzedanych nowych aut w Polsce.

Nie dziwią więc wyniki ankiety przeprowadzonej wśród 233 dilerów, co stanowi 34,7 procenta wszystkich takich firm działających w naszym kraju. 28,9 procenta z nich zadeklarowało, że zmniejszyło zatrudnienie w marcu. Z kolei w kwietniu zrobiło to już 50,7 procenta dilerów. Co więcej 91,4 procenta zadeklarowało ograniczenie zarobków swoich pracowników, a kolejne 3 procent odpowiedziało, że nie wie jeszcze, czy zredukuje płace.

Takie działania są tym bardziej zrozumiałe, kiedy spojrzymy na statystyki dotyczące spadków ruchu w salonach. Najwięcej, bo 36,5 procenta ankietowanych odpowiedziało, że spadek ten wyniósł 90 procent! Kolejne 15,5 procenta określiło, że salon odwiedza o 95 procent osób mniej, niż przed epidemią, a 6,5 procenta deklaruje, że jest to o 99 procent mniej. W przypadku 3 procent ankietowanych nie przyszedł do nich ani jeden klient. 18,5 procenta zanotowało spadek o 80 procent, a najniższy spadek zainteresowania (50 i 40 procent) zadeklarowało po 1,5 procenta biorących udział w badaniu.

Wyraźnie lepsza jest sytuacja serwisów, w których największym zmniejszeniem ruchu było 80 procent (6 procent ankietowanych), a najmniejszym 20 procent (4 procent ankietowanych). Najczęściej zaznaczaną odpowiedzią był  spadek ruchu o połowę (24,5 procent ankietowanych), a później kolejno spadek o 60 procent (17,5 procenta dilerów) oraz 40 procent (13 procent dilerów).

Przez koronawirusa pracę w Polsce może stracić nawet 1,3 mln osób! Także w motoryzacji

Sytuacja dilerów w Polsce jest więc bardzo trudna i wiele wskazuje na to, że aby przetrwać, będą musieli zwolnić sporą część pracowników, skupiając się głównie na serwisowaniu samochodów. Importerzy poszczególnych marek próbują co prawda ożywić sprzedaż w czasie epidemii i zachęcają do kontaktów z salonami online, korzystania z wirtualnych prezentacji samochodów i możliwości kupna auta oraz załatwienia wszelkich formalności, bez wychodzenia z domu. Niestety aż 70 procent ankietowanych nie sprzedało w ten sposób ani jednego pojazdu. 21 procent sfinalizowało transakcję na 1-3 aut, a 7 procent na 4-10 aut. Jedynie 2 procent dilerów sprzedało powyżej 10 samochodów przez internet.

Najnowsze