Pilotki przed Rajdem Zamkowym

Automobilklub Zamkowy z Będzina po raz trzeci organizuje Rajd Zamkowy. Będzie to przedostatnia runda Rajdowego Pucharu Polski, więc temperatura rywalizacji na pewno wzrośnie! Na liście zgłoszeń znalazło się 55 załóg, a w sześciu z nich rolę pilota będzie pełniła kobieta.  

Martyna Zarębska pilotuje w BMW 318is.
fot. Andrzej Browarny

Miejscem startu i mety będzie Zawiercie, a na 293-kilometrowej trasie czekają cztery różne odcinki specjalne.

Z numerem 2 w Citroenie C2 VTS wyruszą Paweł i Agnieszka Hankiewicz. Załodze tej szczególnie zależy na dobrym występie, ponieważ nadal mają szansę zdobyć tytuł mistrzowski na koniec sezonu:
– W tej chwili mamy trzy wygrane rajdy i dwa drugie miejsca. To daje nam możliwość sięgnięcia po tytuł w generalce sezonu. Żałuję tych straconych rajdów jak np. Mazowiecki, który już mieliśmy w zasadzie wygrany. Ale traktuję to jako dobry znak i naukę, bo de facto dzięki temu cały czas się rozwijamy, więcej jeździmy i przede wszystkim za każdym razem jesteśmy coraz szybsi – mówi kierowca. 

Kolejna załoga męsko-damska wyruszy na trasy z numerem 16. Będzie to para Andrzej i Aleksandra Krawczyk w Oplu Astra.  

Kasia Kiewrel ma spore szanse na podium.
fot. Andrzej Browarny

Martyna Zarębska będzie dyktować Marcinowi Opałka w BMW 318 IS. Załoga zajmuje obecnie czwartą lokatę w klasie z dużą szansą na awans: 
– U nas jak zwykle nastroje dopisują. Auto działa, załoga też – więc czego więcej chcieć? Jeżeli uda się osiągnąć metę bez przygód to już w ogóle będzie pełnia szczęścia! – mówi z humorem Martyna przed startem.  

Kolejna para to Ryszard i Kasia Kiewrel z numerem 37 w Saxo VTS. Załoga ta ma jeszcze duże szanse na podium w klasyfikacji rocznej. Pilotka po wypadku na miała chwilę zwątpienia: – Po chwilowej traumie, spowodowanej wypadkiem na Rajdzie Dolnośląskim, już nie mogę się doczekać powrotu na prawy fotel. Co prawda po wypadku była chwila zawahania, czy mając dwójkę dzieci, start w jednym samochodzie nie jest zbyt dużym ryzykiem, ale … zamiłowanie do startów przeważyło. Poza tym kierowca obiecał, że już nie będzie głęboko ciął zakrętów w lesie – opowiada Kasia. 

Paulina Złotnicka pilotuje męża.
fot. Jola Żuk

Wszystko wróciło do normy i załoga jest gotowa do rywalizacji:
– Niestety, Rajdem Zamkowym kończymy nasze starty w tym roku. Chcemy zatem dojechać ten rajd do mety w przyzwoitym tempie i – jeśli to będzie możliwe – dając frajdę kibicom z naszej jazdy. Na szczęście nasz samochód jest już w pełni sprawny i gotowy do startu, za co olbrzymie podziękowania dla kolegów z Ingram Garaż – mówi na koniec zawodniczka.  

W tej samej klasie, co Kasia, wystartuje Paulina Złotnicka – pilotująca męża Wojciecha w Citroenie Saxo z numerem 39. Ten start będzie ich ostatnim, w tym sezonie:
– Rajdu nie możemy się już doczekać, bo nasza klasa dopisała, więc będzie się z kim pościgać! Szkoda tylko, że dla nas będzie to ostatni występ w tym sezonie. Mamy nadzieję, że pogoda dopisze, a na OSach znajdzie się kilka ciekawych zakrętów – żartuje na koniec Paulina. 

Anna Wódkiewicz na prawym fotelu Citroena Saxo.
fot. Maciej Niechwiadowicz

Na końcu stawki zawodników „pucharowych” wyjadą na trasy zawodnicy zbierający punkty do rajdowej licencji, jadący bez pomiaru czasu. Wśród nich będzie Łukasz Dziemidok w Citroenie Saxo VTS z numerem 54, którego pilotuje Anna Wódkiewicz. Ukończenie tego rajdu w ramach Rajdowego Debiutu zaowocuje licencją RI dla kierowcy, więc wkrótce załoga będzie mogła już dołączyć do stawki Rajdowego Pucharu Polski:
– Przed nami start w Rajdzie Zamkowym i powiem szczerze, że nie miałam okazji startować w tym rajdzie, więc ciężko cokolwiek mi o nim powiedzieć. Założenia są oczywiste od samego początku – musimy zameldować się na mecie. Z relacji zawodników, którzy startowali w tym rajdzie wiem, że czeka na Nas sporo długich prostych, po których trzeba będzie odpowiednio wcześnie zhamować się do zakrętów – przypomina to trochę Rajd Mazowiecki. Ale nie narzekamy, jedziemy po licencję R1 i postaramy się przy tym dobrze bawić – mówi przed startem Ania.  

Zapraszamy na oficjalną stronę rajdu – www.rajd-zamkowy.pl, a w przyszłym tygodniu na naszą stronę, gdzie panie podzielą się wrażeniami z rajdu. Ostatnia, decydująca runda RPP odbędzie się w dniach 19-20 listopada – będzie to 36 Rajd Cieszyńska Barbórka.

Najnowsze

GP Korei – zupełnie nowy tor

17. wyścig Formuły 1 2010 odbędzie się w Korei Południowej. Kierowcy nie mieli jeszcze okazji ścigać się na tym torze. Były nawet obawy, czy uda się go przygotować na czas.

Jedynym kierowcą F1, który przejechał ten tor jest jak do tej pory Karun Chandhok, ale on nie pojedzie w najbliższym wyścigu. Grand Prix Korei odbędzie się  w dniach 22 – 24 października. Jak twierdzą zawodnicy nowy tor ma szansę stać się hitem sezonu i powinien być miejscem naprawdę ekscytującego wyścigu. Na Yeongam – bo tak nazywa się koreański tor – nadal trwają prace wykończeniowe, a niektóre elementy konstrukcyjne dekorowane są tradycyjnymi narodowymi znakami. Ma wyglądać pięknie! Póki co, jak donoszą niektóre media, jakość nawierzchni budzi wątpliwości, brakuje odpowiedniego zaplecza, nie ma hoteli i VIP-owskich, luksusowych pomieszczeń. Czyżby Bernie Ecclestone uważał, że w dobie technologii HD i 3D TV możemy wszyscy oglądać wyścigi na ekranach? Oczywiście projekt całego kompleksu zakłada powstanie całego miasteczka łącznie z portem – takie nowe Monako. Prace mają jednak zostać rozpoczęte dopiero w przyszłym roku. Tak czy owak, wyścig w najbliższy weekend odbędzie się, zobaczmy więc z bliska jak to będzie wyglądać.

Poniżej film z narracją Marka Webbera:

Najnowsze

Epilog Karoliny Lampel-Czapki

Na sześciogodzinny wyścig Invicta Epilog 2010, Karolina Lampel-Czapka przesiada się z Megane Trophy do 350-konnego BMW M3 GTR. Dziewięciokrotna mistrzyni Polski została zgłoszona w dwóch bliźniaczych samochodach, wystawionych wspólnie przez K&K Racing Team i Valek Autosport.

Karolina Lampel-Czapka
fot. Katrex Karolina Autosport

Obsada obydwu M3-ek będzie identyczna – zmiennikami Karoliny są Michaela Peskova, Petr Valek i Marcel Kusin. Wyścig na Automotodromie Brno jest dla polsko-słowacko-czeskiej ekipy formą przygotowań do 24 godzin Dubaju (14-15 stycznia). K&K Racing Team Valek Autosport użyje na Dubai Autodrome BMW 130i.

Epilog stanowi dla Karoliny zakończenie udanego sezonu, w którym Ustronianka obroniła mistrzostwo Polski w klasie D4-3500, została wicemistrzynią klasy 3 w Endurance, drugą wicemistrzynią w długodystansowej generalce i zajęła drugie miejsce w Super Pucharze. Katrex Karolina Autosport sięgnął po wicemistrzostwo zespołów sponsorskich w Endurance.

– Było trochę gorzej niż w zeszłym roku, ale nadal bardzo dobrze. Generalnie jestem bardzo zadowolona z tego sezonu. Początek był dla nas bardzo ciężki, bo i w sprincie, i w długim dystansie ciągle się nie darzyło, ciągle coś się psuło, ciągle mieliśmy problemy techniczne, które mimo tego, że byłam najszybsza na czasówkach i miałam możliwość i szansę wygrania poszczególnych wyścigów, powodowało, że nie przywoziłam punktów. Na koniec sezonu tych punktów troszeczkę zabrakło – w szczególności w długim dystansie, no ale taki jest motorsport, z tym trzeba się liczyć.

Dobrze, że tak się to wszystko skończyło. Koniec sezonu był wyśmienity – zarówno w sprincie, jak i w długim dystansie z Michaelą, w zasadzie wygrywałyśmy końcówkę, co wyścig byłyśmy pierwsze w klasie, jechałyśmy ładnie, równo, bez większych przygód. Jeżeli chodzi o sprint, to już przed ostatnią eliminacją mogłam spać spokojnie – z tytułem mistrza Polski. Jestem bardzo zadowolona z tego sezonu i dziękuję całemu teamowi, który zawsze stawał na wysokości zadania, żebym dojechała i żebym miała możliwość pościgania się. No i dziękuję wszystkim sponsorom, dzięki którym startowałam, jeździłam i miałam w ogóle taką możliwość.

Sezon skończył się w tym roku bardzo wcześnie, bo zazwyczaj zamykaliśmy go właśnie Epilogiem, który odbędzie się w najbliższą sobotę. Cieszę się, że również będę miała szansę i okazję pojechać w tym wyścigu. Planujemy Epilog w międzynarodowym składzie. Będę jechała w czeskim teamie – z dwoma Czechami i Słowaczką Michaelą Peskovą. Sześciogodzinny wyścig jedziemy we czwórkę dwoma autami. Jest to dla nas przygotowanie do dużo większego wydarzenia, którym będzie 24-godzinny wyścig w Dubaju. Zamierzamy wystartować takim samym składem w Dubaju. Jestem optymistycznie nastawiona do tych wyjazdów. Mam nadzieję, że po przygodach z początku sezonu, limit pecha dla mnie i dla Michaeli został w tym roku wyczerpany. Liczę, że Brno i Dubaj pójdą nam dobrze – nie będziemy miały większych przygód i staniemy na wysokości zadania.

Najnowsze

Samochód inspirowany kobietą – galeria

Czy auto może być kobiece? Czy design ma płeć? Krągłości, kobieca linia, podobno dla takiej sylwetki mężczyźni tracą rozum. Fryderyk Zyska, autor projektu samochodu inspirowanego ciałem kobiety, świadomie wybrał takie kształty.

Fryderyk Zyska
fot. Mazda

O projektach kobiet, które wymyśliły specjalną strefę dziecka, wazon samochodowy, odkurzacz czy wózek zakupowy pisałyśmy wcześniej tutaj. Dziś opiszemy pomysł laureata nagrody GRAND PRIX W KONKURSIE ZOOM-ZOOM  MAZDA DESIGN – Fryderyka Zyski.

Praca konkursowa: projekt samochodu inspirowanego ciałem kobiety.
Autorski opis pracy: Projekt dotyczy opracowania wyrazu wizualnego pojazdu, zasilanego energią elektryczną. Inspiracją jest ciało ludzkie/kobiece. Hasła definiujące projekt to: „Elektryczność” – ze względu na fakt, że jest to czynnik determinujący cały projekt – silniki elektryczne. „Dynamika” – zerwanie ze 
stereotypem nieekologicznego samochodu sportowego, oraz odczucie  „płynięcia nad szosą” w całkowicie nowy sposób. „Forma” – uzyskanie opływowej, aerodynamicznej, funkcjonalnej rzeźby. „Ekologia” – dzięki 
zoptymalizowanym powierzchniom zmniejsza się zużycie energii.  Kombinacja haseł stanowi o całości pojazdu.

Absolwent Wydziału Form Przemysłowych ASP z Krakowa, zdobył  swoim projektem  kobiecego modelu samochodu główną nagrodę w konkursie Zoom -Zoom Mazda Design. Zaprojektował samochód sportowy i dynamiczny. Jego auto  nazywa się E-motion – „E” od ekologii. Bo pojazd ten nie ma silnika spalinowego, lecz cztery elektryczne – po jednym w każdym kole – nie produkuje zatem zanieczyszczeń. A pełna nazwa „emotion” nawiązuje do tego, że kobieta, kształtem której jest inspirowane nadwozie jest pełna emocji, uczuć. Samochód Zyski zatem też, ekologię zaś tworzy forma. 

fot. Mazda
fot. Mazda

Auto wzorowane „mokrym podkoszulkiem”?
Młody projektant stworzył  samochód o niewielkich oporach powietrza, nie potrzebujący zbyt  dużej ilości energii, by się  poruszać. Emotion nie jest tylko  czystą kreacją, samochodem koncepcyjnym, jest to też projekt  jest  model użytkowego. Został zaprojektowany zgodnie ze wszystkimi  zasadami designu motoryzacyjnego. Profesor Piotr Bożyk, promotor Fryderyka Zyski, twierdzi jednak, że naprawdę chodzi tylko o urodę. Bo nie ma nic piękniejszego na świecie, niż ciało kobiety. Na czwartym roku studiów Zyska postanowił, że jego pracą dyplomową będzie auto wzorowane na kobiecej figurze. W tworzeniu projektu postanowił  wykorzystać efekt „mokrego podkoszulka” używając lycry, którą  opiął ściśle ciało modelki. Metodę wykorzystywania form  naturalnych w tworzeniu przedmiotów wymyślił i opracował Andrzej 
Pawłowski, malarz, fotograf, twórca Wydziału Form Przemysłowych  krakowskiej ASP. To on wpadł na genialny pomysł, by w sztuce  wykorzystać formy naturalnie ukształtowane. Radio w kształcie  jabłka, czajnik jak głowa ludzka, czy samochód-kobieta? Schemat  projektowania – bez względu na to, jaką formę wybiera twórca –  obowiązuje ten sam. Najpierw powstał szkic samochodu,  następnie jego bryła. Potem był najciekawszy etap. Projektant  musiał znaleźć modelkę, która by chciała… być samochodem. 
Najciekawsze i najbardziej wyraziste linie i krzywizny uwiecznione na  zdjęciach, zostały przeniesione ręcznie na szkice. Krótko  mówiąc, dostosował idealną figurę kobiety do swojej wizji auta. W  efekcie jej wdzięki powoli stawały się karoserią, auto  przybierało opływowe, ergonomiczne kształty.

fot. Mazda

Kobieta jako źródło inspiracji znalazła się w konkursie Mazdy nie tylko w samym projekcie samochodu, ale także jako wyraz damskich potrzeb. Pojawiły się projekty, które stworzyły kobiety z myślą o funkcjonalnych, sprzyjających im rozwiązaniach. Także mężczyźni projektowali dla kobiet, pod kątem ich oczekiwań.

Kobiety w designie motoryzacyjnym: 
– General Motors – Suzanne Vanderbilt
– grupa kobiet-projektantek:  Damsels of Design (Ruth Glennie, Marjorie Ford Polhman, Jeanette Linder, Peggy Sauer, Sandra Longyear i Suzanne Vanderbilt),
– BMW Z4 zaprojektowany przez kobiety: Juliane Blas odpowiadała za  nadwozie, Nadya Arnaout za wnętrze;
– Volvo YCC – stworzone przez kobiety; w sumie pracowało nad  projektem 14 pań.
– ZOOM-ZOOM Mazda Design wśrółd  480 prac 48 przygotowały panie. 

FRYDERYK ZYSKA – Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, Wydziału Form Przemysłowych
Data urodzenia: 10.05.1983r.
Miejsce zamieszkania: Kraków
Zainteresowania: design, transportation design, architektura, nowe  technologie

Nagrodzeni w konkursie zostali również:
kategoria samochód:
Maciej Meroniuk za projekt Coleopter, samochodu z możliwością podziału na dwie mobilne części
Emil Czumałowski za projekt Mazda – Kisame 2, czyli „rekin-demon”
Mateusz Wowk za projekt pojazdu trójkołowego z napędem elektrycznym

kategoria element użytkowy do samochodu:
Michał Pilarczyk za pomysł inteligentnych lusterek
Tomasz Siemek za projekt roweru stworzonego z myślą o pojazdach typu coupe
Marcin Konicki za rozwiązanie MY WORLD 1, które łączy w sobie  funkcję kluczyka, telefonu komórkowego, GPS, odtwarzacz audio oraz  moduł pamięci indywidualnych ustawień samochodu.

Wyróżnienia (m.in.)
Miłosz Wróblewski za torbę w stylu Mazdy
Marta Stec za pracę: strefa dziecka

Na stronie http://www.mazdadesign.pl/wyniki.html znajdują się  wszystkie wyrożnione i zgłoszone prace.

Najnowsze

Dyskretny urok burżuazji – test Mercedesa E350 CGI Cabriolet

Kabriolet to głód wolności, pragnienie doznawania otaczającego świata, czucia jego zapachów, dźwięków i przestrzeni zuchwale wdzierającej się do wnętrza samochodu. Jeśli ma masce tkwi dumnie gwiazda, oznacza to zwykle jedno - blichtr i szacunek. Czy stateczny bezdachowiec Mercedesa może być jednocześnie obiektem żądzy?

Jesienne popołudnie, na zewnątrz chłodna temperatura, szaro, buro i melancholijnie. W duchu snuję wyobrażenia o żywiołowej przejażdżce bez dachu, w połyskującym słońcu, na spektakularnych serpentynach np. hiszpańskiej wyspy. Przez myśl klatka po klatce przewijają się obrazy rodem z filmów drogi: Thelma i Louis gnające przez pół Ameryki na zatracenie, Sailor Ripley z „Dzikości serca” przemierzający z Lulą Stany w poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi… Tylko gdzie w tych opowieściach miejsce na burżujskiego merola, który przyszło mi testować?

fot. Katarzyna Frendl
fot. Mercedes

Faktem jest, że dla większości wybór kabrioletu to jak spełnienie motoryzacyjnego marzenia; dla innych z kolei, to po prostu uzupełnienie rodzinnej floty składającej się już z nudnej limuzyny, czy pakownego, rodzinnego samochodu, o to bardziej „ekscytujące” auto. Ale czy aby Mercedes E-klasa właśnie takim jest? Nawet najnowsza odmiana kabrio bardziej niż z przebojowym zawadiaką kojarzy się raczej z dystyngowanym gentlemanem, z wytwornym szykiem i luksusem. Innymi słowy, daleko mu do wybryków przykładowej Britney Spears czy Paris Hilton, a bliżej do stonowania Sofii Loren lub Claudii Cardinale. Czy zatem tylko dojrzali kierowcy docenią jego zachowawczą stylizację i czy potrafi wzbudzić coś więcej niż estymę i cześć?

Wśród rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo Klasy E znajduje się system kontroli zmęczenia kierowcy „attention assist”, system ochrony pasażerów pre-safe, inteligentny system oświetleniowy ILS, system Active Bonnet minimalizujący obrażenia pieszego w przypadku kolizji z samochodem, oraz układ kontroli odległości od pojazdu poprzedzającego „distronic plus”.

Na początek mierzę samochód badawczo spojrzeniem, zastanawiając się w duchu, czy to auto w gruncie rzeczy mi się podoba. Dawno nie widziałam tak konserwatywnych linii – jakby nie patrzeć – nowego dzieła Mercedesa. Jednak powierzchowność tego kabrioletu potrafi się obronić tak po prostu, bez zbędnej ekstrawagancji i ociekania designerskimi ozdobami. Zdawkowe przetłoczenia na masce i subtelne z boku nadwozia są tylko uwieńczeniem klasycznej sylwetki samochodu, która wznosi się ku zadziornemu tyłowi – tam samochód wieńczą dwie, połyskujące owalne nakładki na końcówkę wydechu, występujące przy okazji napędu benzynowym 6-cylindrowcem. Z przodu dominuje nowo zinterpretowane „czterookie oblicze” z reflektorami projekcyjnymi. Rację miał w tym względzie Antoine de Saint-Exupery – doskonałość osiąga się nie wtedy, kiedy nie można już nic dodać, ale kiedy nie można już nic ująć.

Zwiedzanie w Mercedesie E-cabrio pozwala w pełni chłonąć atmosferę miasta.
fot. Katarzyna Frendl
Na pierwszy rzut oka mrowie przycisków nieco przytłacza; po chwili ich obsługa  jest igraszką.
fot. Katarzyna Frendl

Powiew luksusu
Zaglądam do wnętrza. Otwieram ogromne drzwi czteromiejscowego pojazdu, by zza połyskującego progu dopadła mnie woń elitarności. To aromat skórzanych foteli i zapach prawdziwego drewna – do wyboru jesionu, orzecha, lub pini. Ucieszone oczy oślepia pięknie szczotkowane aluminium. Po zajęciu miejsca w środku, czuję się jak w luksusowej motorówce. Siedzenia z przodu – ogrzewane i wentylowane – poza zwykła elektryką, mają specjalny panel sterowania masażerem lędźwi i pleców. Obleczony miękką skórą wieniec kierownicy jest w dłoniach zarazem przyjemnie mięsisty, jak i delikatny w dotyku. W pierwszej chwili konfunduje nieco konsola centralna, na której zastaję mrowie przycisków i przełączników, jednak wszystko jest na tyle intuicyjne, że ich obsługa rychło staje się igraszką.

W Polsce można wybierać spośród trzech silników diesla o mocy 170, 204 lub 231 KM i trzech jednostek benzynowych (204, 292 lub 388 KM). Flagowym okrętem jest wersja E500 z motorem o mocy 388 KM.

 

Masażer pleców i lędźwi – boski!
fot. Katarzyna Frendl

Uruchamiam silnik, pasy wyjeżdżają uprzejmie z podajników, wrzucam drive i płynę. Auto przy wolnej jeździe wręcz zniechęca do wciskania gazu; jest czarująco ekskluzywnie i ujmująco przyjemnie. Zgodnie z mottem modelu – „cztery pory roku – cztery osoby” – założono możliwość całorocznego użytkowania tego auta, przy zachowaniu komfortu dla wszystkich podróżnych. Spojrzenie do tyłu i wszystko jasne: mimo pierwszorzędnie wyprofilowanych foteli, wygodnie będą w nich podróżować jedynie pacholęcia. Dostrzegam za to między tylnymi siedzeniami rasowy głośnik sygnowany marką harman/kardon; gdy wiedziona ciekawością wsłuchuję się w audio, zniewala mnie głębia płynących z niego dźwięków. Taki odsłuch jest zapewne idealny dla przeciwników dudniących basów, lecz raczej nie ukoi też ambicji melomana. – Być może inżynierowie wyszli z założenia, że uznana marka sprzętu wystarczy, bo przecież i tak w kabrio niewiele słychać – myślę w duchu. O jakże się mylę! Miękkie poszycie wielowarstwowego dachu (barwę tkaniny można dobrać do lakieru nadwozia: w kolorze czarnym, granatowym lub ciemnobeżowym) ma wysoki współczynnik tłumienia odgłosów z zewnątrz – model ten posiada jedno z najcichszych wnętrz wśród kabrioletów tej klasy! Producent dodatkowo szczyci się, że dach chroni podróżnych przed skutkami ewentualnego wypadku nie gorzej niż auta z hardtopem. Przy zamkniętej kabinie i ściszonym radiu wewnątrz panuje rozkoszna cisza, ale zaraz: przecież nie po to kupuje się kabriolet! Jadąc nawet 40 km/h mogę błyskawicznie otworzyć elektrycznie dach (w 20 sekund; z zewnątrz możliwość sterowania dachem z kluczyka) i chłonąć całą sobą wszystkie dźwięki, zapachy i ciepło słońca. Poza tym zaletą miękkiego dachu są jego niewielkie gabaryty – gdy jest złożony, pojemność bagażnika zmniejsza się praktycznie niezauważalnie, z 390 do 300 litrów.

Tymczasem śmigam po nęcących rozgrzanym asfaltem drogach urokliwej Majorki by stwierdzić z zadowoleniem, że podczas pokonywania ich z otwartym dachem przy autostradowej prędkości doskonale słychać zarówno rozmówcę, jak i wiadomości w radiu. Rozochocona postanawiam sprawdzić pogodową uniwersalność kabrioletu. Jednym z rozwiązań umożliwiających jazdę z otwartym dachem bez względu na temperaturę na zewnątrz, bez ryzyka wizyty u laryngologa oraz nieprzyjemnych zawirowań powietrza, jest zastosowany tu air cap. To deflektor zlokalizowany nad przednią szybą, który umiejętnie odchyla strumień wiatru, zachowując jednocześnie strefę ciepłej aury wewnątrz samochodu. System składa się właśnie ze sterowanego elektrycznie przedniego modułu lameli przeciwwiatrowych oraz owiewki umieszczonej pomiędzy tylnymi zagłówkami – całość można łatwo uaktywnić przyciskiem znajdującym się obok kontrolera komputera pokładowego, nawet jadąc do 160 km/h. Dzięki temu tradycyjny windshot nie zajmuje już miejsca za pierwszym rzędem foteli, a boczne kontury kabrioletu pozostają gładkie. Do wyposażenia standardowego samochodu dorzucono także ulepszoną wersję systemu grzewczego airscarf, który wbudowany w oparcia foteli daje nawiew powietrza poprzez regulowane trzystopniowo wywietrzniki umieszczone w zagłówkach. W chłodne dni przyjemne ciepło opływa szyję i ramiona podróżujących, jak niewidzialny szal.

 

 

Dach składa się bezszelestnie i szybko.
fot. Katarzyna Frendl
Ciepło z tych szczelin owiewa kark i szyję.
fot. Katarzyna Frendl

 

 

Opcjonalny pakiet sportowy AMG z zestawem spojlerów, 18-calowymi obręczami, sportowym zawieszeniem i układem kierowniczym, sugestywnie akcentuje rasowy charakter kabrioletu.

Mimo jesiennej temperatury panującej na zewnątrz jazda E-klasą z otwartym dachem jest wprost kapitalna. Ten model Mercedesa należy ewidentnie do aut, które uspokajają; podczas jazdy można się tu poczuć jak w rejsie ekskluzywnym jachtem. Zupełnie nie w głowie wówczas skoki adrenaliny, lecz powolne kontemplowanie krajobrazu i otaczających doznań. Mimo że pod maską tkwi dzielne, 3,5- litrowe V6, jednostka oddaje swą moc blisko 300 KM równie statecznie, jak się porusza samochód. Silnik ani nie kipi agresją, ani drapieżnie bulgocze, a mimo to wiadomo, że do dyspozycji jest pikanteria, która działa jak odrobina tabasco w wykwintnym daniu. Przytulone do ziemi nadwozie i uniwersalnie zestrojone zawieszenie sprawia, że dla chętnych Mercedes staje się Terminatorem, choć do obsługi swej broni wkłada rękawiczki z krokodylej skóry. Biegi przełącza standardowo automatyczna skrzynia biegów 7G-tronic – która tworzy idealną konfigurację z silnikiem, ale też zmniejsza zużycie paliwa (poniżej 10 l./100 km). Potrafi pominąć poszczególne przełożenia, co umożliwia szybsze przełączanie biegów. Można ją wygodnie obsługiwać za pomocą manetek umieszczonych pod kołem kierownicy. Mimo przyspieszenia rzędu 6,8 sekund do setki (dane producenta), nie czuje się, że E-cabrio jest szybsze od przeciągu, że w uniesieniu daje z siebie wszystko. Trudno tu mówić o ekscytacji, za to nadal pozostaje  nobliwy powab i gracja, z jakim porusza się nawet po szybko pokonywanych zakrętach. Nie czuć tu zacięcia do sportu, a przeciwnie – głód przesyconej stoickim spokojem atmosfery. Cóż, szlachectwo zobowiązuje.

Szarmancki styl
Kabriolet jest już czwartą (po limuzynie, kombi i coupe) odmianą nadwoziową w rodzinie nowej E-klasy i zastępuje powoli w ofercie Mercedesa CLK cabrio. Choć auto nie ma szczególnie wysublimowanej urody, niemieckiej funkcjonalności, czy ambitnego charakteru prowadzenia, to jednak całokształt powoduje, że człowiek zapada się w marzeniach o pędzącej w nieznane bryce, w której wiatr rozwiewa włosy, słońce rozświetla skórę, a zapachy i brzmienie świata otaczają ze wszystkich stron. Tę odmianę Mercedesa docenią wszyscy Ci, którzy wyrośli z samochodowego lansu, chcą przejechać przez życie ciesząc się pozytywnymi emocjami, prestiżem i dyskretnym czarem wyższych sfer. Dla nich lato, wakacje, czy przyjemności trwają znacznie dłużej. Klasa E Cabriolet z powodzeniem posłuży im przez wszystkie pory roku niezależnie, czy właśnie wjeżdża do narciarskiego kurortu u stóp alpejskiego lodowca, czy na riwierę Saint Tropez. Ten samochód to synonim powodzenia, sukcesu i szczęścia, który można mieć już za 184 tysięcy złotych.

Dane:
Mercedes-Benz E350 CGI Blue Efficiency Cabriolet
Moment 365 Nm w zakresie 3500-5100 obr./min
Moc 292 KM przy 6400 obr./min
0-100 km/h 6,8 s
V maks. 250 km/h
Śr. Spalanie 8,8-9,0 l/100 km
Cena od 262 500 zł

Artykuł ukazał się w magazynie Logo.

Najnowsze