Pijany zakończył jazdę na sygnalizacji świetlnej

Alkohol za kierownicą to zawsze bardzo zły pomysł. Przekonał się o tym boleśnie pewien mieszkaniec Zabrza.

Zdarzenie miało miejsce w Gliwicach, a zarejestrowała je kamera monitoringu. Widać na nim jak samochód ścina słup z sygnalizacją świetlną i dopiero uderzenie w drugi go zatrzymuje. Na szczęście nikogo nie było na skrzyżowaniu, ani na przejściu dla pieszych.

Jak podała policja, za kierownicą Volkswagena siedział 31-latek, który miał w organizmie ponad pół promila alkoholu. Oznacza to, że popełnił przestępstwo i o jego losie będzie decydował sąd. Z pewnością zostanie orzeczony wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na przynajmniej 3 lata (zawsze jest orzekany, jeśli pijany doprowadzi do kolizji) i będzie musiał zapłacić wysoką grzywnę. Grozi mu również kara ograniczenia lub pozbawienia wolności do 2 lat.

Najnowsze

Gdyby nie drzewo, ten wypadek nie byłby tak tragiczny

W komentarzach pod tym nagraniem rozgorzała, wielokrotnie już przeprowadzana, dyskusja na temat drzew znajdujących się tuż przy drogach.

Do tragicznego zdarzenia doszło na drodze krajowej numer 45. Na nagraniu z samochodowej kamery widać, jak Volkswagen Golf zjeżdża z drogi i uderza w przydrożne drzewo z wielką siłą. W wypadku ranna została 58-letnia kierująca, 29-letnia pasażerka oraz 1,5-roczne dziecko. Niestety kierująca zmarła w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń.

Według wstępnych ustaleń kierująca Volkswagenem zasłabła w czasie jazdy i dlatego doszło do wypadku. Wielu internautów zwraca uwagę, że gdyby nie uderzenie w drzewo, samochód zatrzymałby się w przydrożnym polu i podróżni mogliby wyjść ze zdarzenia bez większego szwanku.

A jakie jest wasze zdanie na temat przydrożnych drzew? Uważacie, że powinno się je wszystkie wyciąć, czy w jakiś inny sposób zadbać o bezpieczeństwo?

Najnowsze

Przeciążył ciężarówkę o niemal 5 ton… mlekiem!

Kiedy myślimy o samochodzie ciężarowym przewożącym zbyt ciężki ładunek, mamy zwykle przed oczami pojazd przeładowany jakimś żelastwem, betonowymi rurami, może balami drewna… ale mlekiem?

Na odcinku ekspresowej „siódemki” pomiędzy Miłomłynem a Małdytami inspektorzy ITD z Olsztyna zatrzymali do kontroli drogowej ciężarówkę przystosowaną do przewozu mleka.

Pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej do 18 ton w rzeczywistości ważył z ładunkiem 22,6 tony, a więc o 4,6 tony za dużo. Natomiast nacisk na pojedynczej osi napędowej auta wynosił 14,7 tony zamiast dopuszczalnych 11,5 ton.

Transport mleka został wstrzymany do momentu przelania nadmiaru ładunku do innej cysterny. Wobec krajowego przewoźnika toczy się postępowanie administracyjne w sprawie nałożenia wysokiej kary pieniężnej za dewastację dróg.

A nas zastanawia tylko jedna rzecz. Skoro mowa o pojeździe przystosowanym do przewozu mleka, to jak możliwe jest przeciążenie go? Mleko to mleko i jego litr chyba zawsze waży tyle samo? Czy konstruktorzy nie przewidzieli, że cysterna ma zbyt dużą pojemność w stosunku do dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu? A może waga mleka zależy od zawartości tłuszczu? Jakieś pomysły?

Najnowsze

Na zakazie i zakręcie wyprzedza sobie BMW

Niedawno pisaliśmy o tym, że ryzykowane zachowania na drodze to, wbrew stereotypom, niekoniecznie domena kierowców BMW. Tym razem będzie jednak stereotypowo.

Kierujący BMW wyprzedza auto z kamerą na podwójnej ciągłej linii. Wraca na swój pas, ponieważ z naprzeciwka nadjeżdża ciężarówka, po czym znowu wyprzedza, tym razem na linii ciągłej i na zakręcie. Czy trzeba coś więcej dodawać?

My zwróciliśmy uwagę na jeszcze jedną rzecz. Popatrzcie w którym momencie kierowca BMW reaguje na nadjeżdżającą ciężarówkę. Kiedy my widzimy ją już dobrze na nagraniu, on dopiero po sekundzie zaczyna hamować i niezgrabnie wracać na swój pas, mijając się z tirem niemal na centymetry. A przecież musiał go widzieć znacznie wcześniej? Sądził, że za jednym zamachem wyprzedzi też dostawczaka z przodu? Czy może początkowo nie zauważył jadącej w jego kierunku ciężarówki?

Najnowsze

100 tys. polskich ciężarówek nie wjedzie do Czech? Nowe opłaty drogowe

1 grudnia zacznie obowiązywać nowy elektroniczny system opłat drogowych w Czechach. Czasu zostało niewiele, a w systemie rejestracyjnym figuruje zaledwie 20% pojazdów ciężarowych z Polski. Jeżeli przewoźnicy nie dopełnią formalności w terminie i nie zainstalują nowych jednostek pokładowych, istnieje ryzyko, że za trzy tygodnie na drogach granicznych z Czechami dojdzie do sparaliżowania transportu.

Przewoźnicy powinni zarejestrować się w nowym czeskim systemie i wymienić dotychczasową jednostkę pokładową we wszystkich pojazdach o DMC powyżej 3,5 tony, które używają do transportu na terenie Czech. Najlepiej jeśli zrobią to do końca listopada, co pozwoli im uniknąć bardzo prawdopodobnych przestojów na drogach granicznych w pierwszych dniach grudnia.

W praktyce przewoźnicy nie widzą pośpiechu, a czas ucieka. Do końca października dokonano zaledwie 24 tys. rejestracji z Polski, co oznacza, że poza nowym systemem jest nadal 94 tys. pojazdów. Przewoźnicy powinni dokonać rejestracji za pośrednictwem operatorów kart paliwowych lub bezpośrednio na stronie www.mytocz.eu . W przypadku rejestracji internetowej, nowe jednostki pokładowe zostaną bezpłatnie wysłane na wskazany adres nie tylko do Czech, ale też do Polski, Niemiec, Austrii i Słowacji. Przed wysłaniem urządzenia przewoźnik musi wpłacić kaucję zwrotną w wysokości 2468 CZK (około 400 PLN).

Przewoźnicy mogą również dokonać osobistej rejestracji pojazdów w ponad 200 Punktach Obsługi Klienta na terenie Czech. Do końca października największe firmy transportowe zarejestrowały już 71% szacowanej liczby pojazdów (109 tys.) w trybie opłaty post-pay, tymczasem mniejsi przewoźnicy ryzykownie odkładają ten obowiązek na później (13 tys. rejestracji, co odpowiada 5%). Najwięcej pojazdów, które wciąż wymagają rejestracji w nowym systemie pochodzi z Polski (94 000), Republiki Czeskiej (70 000) i Rumunii (28 000).

Najnowsze