Pijany i pod wpływem narkotyków wpadł na chodnik

Nagranie z miejskiego monitoringu pokazuje jak może skończyć się jeżdżenie autem będąc pod wpływem środków odurzających.

Na wideo możemy zobaczyć jak samochód przecina kilka pasów ruchu, przebija barierki i zatrzymuje na chodniku. Na szczęście w nikogo nie uderzył, a jedyny pieszy, mężczyzna z wózkiem, w porę się cofnął.

Jak się okazało 25-letni kierowca Mercedesa w organizmie miał 0,3 promila alkoholu. Dodatkowo badanie narkotesterem wykazało, że jest pod wpływem amfetaminy. Policjanci już zatrzymali mu prawo jazdy i został już przesłuchany. Śledczy przedstawili mu zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu albo utraty życia, za co grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Najnowsze

Motocyklista zderzył się z jeleniem

Bliskie spotkanie z dzikim zwierzęciem w sytuacji, kiedy nikt się tego nie mógł spodziewać.

Wypadki spowodowane przez dzikie zwierzęta mogą być poważne nawet dla kierowców samochodów, a co dopiero dla motocyklistów. Dlatego tak ważne jest zachowanie szczególnej ostrożności podczas przemierzania zalesionych terenów.

Kto mógł jednak przypuszczać, że jelenia przebiegającego przez drogę można spotkać w mieście, na trzypasmowej arterii? Ogromnego pecha miał motocyklista, w którego zwierzę uderzyło. Według autora nagrania poszkodowany wyszedł z tego jedynie poobijany.

Najnowsze

Co czuje kierowca, który nie ze swojej winy zabił ludzi?

Kiedy samochód wjedzie w pieszego, zwykle to kierowcy przypisuje się winę, albo przynajmniej współwinę za to zdarzenie. Nikt nie ma przy tym wątpliwości co do tego, że karą samą w sobie dla takiego kierującego jest sama świadomość poważnego zranienia lub nawet zabicia drugiego człowieka. A co czuje kierowca, który brał udział w takim tragicznym zdarzeniu, ale wszyscy przekonują go, że nie było w tym żadnej jego winy?

W marcu bieżącego roku na drodze krajowej nr 94 w miejscowości Brzeźnik (Dolny Śląsk) doszło do tragicznego wypadku. Po godzinie 22 w grupę pieszych wjechało BMW. W wyniku wypadku śmierć poniosło trzy osoby – 17-letnia kobieta oraz dwóch mężczyzn w wieku 23 i 24 lata.

Jak ustalili przybyli na miejsce policjanci, grupa pięciu osób (obywateli Ukrainy) szła nieprawidłową stroną drogi, a do tego szli oni obok siebie. Ponieważ nie mieli odblasków kierowca BMW nie zdążył w porę zauważyć, że jedzie prosto na ludzi. Dwaj mężczyźni, którzy nie ucierpieli w wypadku byli pod wpływem alkoholu, natomiast kierowca był trzeźwy.

26-latek, który prowadził BMW, nie był więc winny tej sytuacji. Ale czy coś zmienia to w tym, co czuje on żyjąc ze świadomością, że pod kołami jego auta zginęły trzy osoby? Na facebookowym profilu „Stoją! Stargard” pojawił się wpis Mateusza, który tej nocy siedział za kierownicą BMW. Oto co napisał (pisownia oryginalna):

Słuchajcie. Teraz o tym głośno, uważajcie na siebie. Był nieco zimny sobotni wieczór, mieliśmy jechać na 2 auta na dyskotekę. 4 znajomych w jednym aucie, ja i kolega w 2… Wczoraj – 23.03.19 mój świat jak i świat 3 ofiar wypadku się skończył. Na nieoświetlonym odcinku drogi poza terenem zabudowanym na łuku drogi wjechałem w grupę ludzi, których w żaden sposób nie mogłem zobaczyć, zobaczyłem tylko czarne postury i białe podeszwy i koniec… ułamek sekundy, zero jakiegokolwiek wyostrzenia, nic… po prostu. Jest tutaj grono osób – pasjonatów, drifterów, amatorów, ale przede wszystkim – ludzi i to do was ten apel. Mam 26 lat i zawsze przejeżdżałem obok tych niebieskich kogutów, czytałem o tym, jak było coś w mojej okolicy wsiadałem w auto i jechałem to zobaczyć, zawsze wyciągałem z tego wnioski – wolniej! zadawałem sobie pytanie, dlaczego właśnie tak, w ten sposób, zawsze było mi przykro z powodu tych tragedii, z powodu tego, że mojej okolicy coś takiego miało miejsce, zawsze rozmyślałem nad swoim zachowaniem, powtarzałem sobie w głowie, że życie to nie need for speed, ale nigdy…. nigdy nie brałem w tym udziału. Dbałem o swoje auto i nigdy w nocy nie latałem szybko po otwartych przestrzeniach z obawy przed leśną zwierzyną. Nie ukrywajmy – szkoda było mi auta, ale to…to co się wydarzyło tamtej nocy skończyło moją przygodę z motoryzacją. czujesz tylko uderzenie, pył w oczach, szkło na powiekach, okruchy w ustach krew spływającą po palcach, puch z kurtki unoszący się w powietrzu… nie masz na to wpływu choćbyś chciał, to się stało tu i teraz i tego nie cofniesz. Z obawy przed uderzeniem w drzewa po prawej stronie łuku zjechałem do lewej krawędzi mrożąc piekące oko, czy oby na pewno nic nie jedzie z nad przeciwka, zjechałem do 0, trzymałem obie ręce na kierownicy, wrzuciłem bieg, zgasiłem silnik i wyszedłem… Nie opiszę wam tego widoku, ten skrzep krwi na asfalcie te krzyki, drobne monety, na asfalcie, porozrzucane buty… to było straszne. po chwili dowiadujesz się, że nie potrąciłeś 2 osób a 3… jedna żyję, ale 2 już nie ma, rozumiesz, to nie jest film, żadna gra z autosave’m to się dzieje tu i teraz, jesteś roztrzęsiony, znajomi z 2. auta robią wszystko za ciebie, bo wiesz, że chcesz pomóc, ale nie masz odwagi podejść, nie jesteś w stanie powiedzieć dyspozytorce kto jest w jakim stanie, czujesz miękkie nogi i masz świadomość, że odebrałeś komuś życie, pot spływa ci po czole, łzy po policzkach… Nie jest istotne to, czy wina jest Twoja, czy ich – żaden wyrok, żadna renta, żadna odpowiedzialność nie zwróci Ci sumienia, nawet jeśli to było przypadkowe, nie jechałeś szybko ale teraz to właśnie tu jest to bez znaczenia. widzisz porozrzucane strzykawki, akcje reanimacji, słyszysz ” dajcie adrenaline” patrzysz – jest cień szansy, wkładają go do karetki, ale po chwili cisz i odkładają go z powrotem na pobocze… Ona miała 17 lat, ja w jej wieku latałem po dyskotekach, oni 23 i 24 tyle co ja chwile temu, mieliśmy całe życie przed sobą, oni przyjechali do Polski pracować tak samo jak ja do Niemiec. Nie chcę znać ich imion, sumienie mnie zeżarło, nie mam na tyle odwagi, 1. pomocy udzielali im znajomi z 2. auta ja nie byłem w stanie… dramat 4 rodzin, ja żyje, ale fizycznie, w środku jestem wypalony, nie naprawię tego. Ludzie nas osądzają, ich za brak odblasków, za nietrzeźwość, za paradowanie po całej drodze mnie za to, że prowadziłem bmw, ta cała internetowa herezja “łyse opony” “beemka – czemu mnie to nie dziwi” ale nie biorę tego do siebie. Ci którzy mnie znają wiedzą jaki to był samochód, jaką jestem osobą, ale to nie ważne, możesz mieć wszystkie systemy, możesz być na podium w ligowych kategoriach, ale nic… nic nie ma na to wpływu, to jest tylko chwila. Piszę ten manifest do was, do tych starych i do tych młodych, do tych, którzy przeżyli już swoje lata i do tych, którzy zaczynają przygodę z życiem, wkraczają w dorosłość, do tych którym życie i możliwości stoją otworem – szanujcie swoje życie, szanujcie życie innych i bądźcie rozważni. Nikt z nas nie jest święty, każdy robił dziwne rzeczy, ale bądźcie roztropni, wyciągnijcie z tego refleksję taką, abyście nie musieli siedzieć w radiowozie patrząc na tą złotą folie i parawan rozstawiony na drodze wypalasz papierosa jednego po drugim, już nawet nie czujesz żaru w gardle, czujesz żal w sercu… Dostaje wiele słów otuchy od znajomych, rodziny, od tych z samochodówki jak i z podwórka, piszą nieznajomi, dziękuję im za to, ale to nie pomoże, prostolinijność i najlepsze momenty mojego życia przekreśliła tylko ta jedna chwila. Prawnie to jest oczywiste, mechanicznie do zrobienia, ale mentalnie…. mentalnie nie istniejesz. Wiem, że takie pisanie na facebooku nie jest dobre, wylewanie żalu… ale to nie żal, jestem osobą która odebrała życie trzem osobą poprzez niefortunny zbieg okoliczności, co z tego, że nie jestem oskarżony, że “nic się nie stało”, ze “będzie dobrze”, co z tego, że mogę dzisiaj wsiąść w kolejne auto i kręcić kilometry… patrzysz na kierownic.

Najnowsze

Ford Escort ze złota, srebra i diamentów trafi na aukcję

Prawdziwa gratka dla miłośników tego niegdyś popularnego modelu, a także dla osób, które cenią nietypowe wyroby jubilerskie.

Niezwykłego Escorta stworzył Russell Lord – zawodowo jubiler, a prywatnie prawdopodobnie największy fan tego modelu. Na przestrzeni lat był właścicielem 55 egzemplarzy!

Swoją pracę nad modelem w skali 1:25 rozpoczął 25 lat temu, traktując to trochę jak hobby, chociaż dość absorbujące, ponieważ poświęcił na nie tysiące godzin. Największą pracę włożył w ten projekt w ciągu ostatnich trzech lat, kiedy powziął mocne postanowienie dokończenia swojego dzieła.

Nadwozie Escorta wykonał ze srebra, podczas gdy felgi, tylny spojler oraz zawiasy maski to 18-karatowe złoto. Grill również jest zrobiony ze złota, ale białego. Przednie reflektory wykonane są z diamentów, tylne z rubinów, a kierunkowskazy z pomarańczowych szafirów. Auto ma też wiele niezwykłych detali, jak dźwignia zmiany biegów z platyny, wykończona diamentami. Diamentów jest tu zresztą całkiem sporo – tylne chlapacze i część nadkoli zdobią czarne diamenty, których w całym modelu znajdziemy aż 600.

Do wykonaniu tego modelu Escorta Mk2, wzorowanego na rajdowej wersji, którą prowadził Ari Vatanen, w latach 70., Russell Lord użył materiałów o łącznej wartości około 90 tys. euro. Możemy tylko domyślać się jak zawrotną kwotę uda się osiągnąć podczas licytacji tego modelu, która odbędzie się 2 maja. Cały dochód zostanie przekazany na cele charytatywne.

Najnowsze

Tesla potrafi już jeździć w pełni autonomicznie!

Do takiego wniosku można dojść oglądając wideo prezentujące samodzielną przejażdżkę Modelu 3. Ale czy faktycznie obietnice Elona Muska znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Podczas niedawnej konferencji Tesli można było usłyszeć wiele zapewnień na temat tego, że przyszłość czai się tuż za rogiem i ledwie miesiące dzielną nas od wyjechania w pełni autonomicznych samochodów na drogi.

Na potwierdzenie tych słów zaprezentowano wideo, na którym widać jak Model 3 pokonuje wybraną przez kierowcę trasę, zgodnie z wytycznymi nawigacji. Samochód bez żadnej ingerencji osoby siedzącej na miejscu kierowcy, zajmuje odpowiednie pasy na drodze, zatrzymuje się przed znakami STOP, itd. Nagranie robi wrażenie, a część osób zaproszonych na konferencję miało okazję odbyć 15-minutową przejażdżkę w trybie autonomicznym i ich reakcje były bardzo entuzjastyczne.

Tak duży przeskok technologiczny ma być możliwy dzięki nowemu chipowi opracowanemu przez Teslę. Jego zadaniem jest wspieranie sieci neuronowych, które analizują wszystkie dane pochodzące z czujników samochodu. Innymi słowy, auto nie korzysta z prostych algorytmów, ale ze sztucznej inteligencji, która podejmuje decyzje o tym, jak pojazd ma jechać.

Gotowa do wprowadzenia na rynek wersja tego układu ma pojawić się pod koniec bieżącego roku. Elon Musk snuje wizje, że już w 2020 roku na ulicach zobaczymy autonomiczne Tesle. Ten początek rewolucji ma być wbrew pozorom łatwy do zrealizowania, ponieważ nie są wymagane żadne dodatkowe czujniki czy radary. Standardowy dla aut amerykańskiego producenta zestaw 8 kamer, 12 czujników ultradźwiękowych oraz radar mają w zupełności wystarczyć. Wystarczy zainstalować wspomniany chip, a konkretnie cały nowy komputer sterujący (Musk podał, że jego koszt to 5000 dolarów lub 7000 dolarów w przypadku samochodów już wyprodukowanych) i możemy cieszyć się autonomicznym samochodem.

Wraz z wprowadzeniem tej funkcji, właściciele Tesli będą mogli udostępniać je innym osobom jako taksówki. Według założeń projektu Robotaxi, kiedy jesteśmy na przykład w pracy, nasz samochód może jeździć po drogach jako autonomiczna taksówka. Musk szacuje, że na czysto będzie można zarobić 65 centów za każdą przejechaną milę, zakładając, że połowa przebiegu będzie robiona bez klienta.

Ten entuzjazm chłodzą jednak eksperci oraz inżynierowie, którzy opracowują technologie autonomiczne dla innych koncernów motoryzacyjnych. Wskazują oni jednoznacznie, że Tesla ma za mało czujników (brak na przykład lidaru), aby mieć odpowiedni obraz sytuacji na drodze, a większa moc obliczeniowa to za mało, żeby pojazd mógł się odnaleźć w każdej sytuacji. Zwracają też uwagę, na wspomniane wcześniej wideo, na którym Model 3 radzi sobie co prawda wzorowo, ale na drogach, którymi jedzie, panuje niewielki ruch i nie pojawił się żaden pieszy. Co by było, gdyby Tesla wjechała do centrum miasta w godzinach szczytu?

Nie zapominajmy, że firmy takie jak Waymo, czy Uber od lat prowadzą intensywne testy nad samochodami autonomicznymi i mają na drogach publicznych całe floty takich pojazdów. Żaden z największych graczy nie mówi jednak, że jest już gotowy na wprowadzenie ich na rynek. Wydaje się być mało prawdopodobne, żeby Tesla dysponowała jakąś przełomową technologią, której nie ma konkurencja. Elon Musk znany jest za to ze składania odważnych obietnic i czasami beztroskiego podejścia do bezpieczeństwa osób, które kupiły jego samochody, na co żaden duży koncern nigdy osobie nie pozwoli. Warto też pamiętać, że w pełni autonomiczna Tesla miała wyjechać na drogi już w 2016 roku.

Najnowsze