Pieszy myślał, że kierowca go widzi, więc wszedł na pasy. Nie widział

Zgodnie z przepisami pieszy ma czekać przed przejściem, aż pojazdy przejadą lub zatrzymają się. Zgodnie z przepisami też, jeśli pieszy stanie na pasach, to ma pierwszeństwo i to kierowcy muszą się martwić o to, żeby w porę się zatrzymać. Niektórzy piesi popełniają więc błąd zbyt dużego zaufania.

Kamera monitoringu zarejestrowała moment, w którym samochód potrącił pieszego, przeprowadzającego rower przez przejście wyznaczone na dwupasmowej drodze. Kierowca zachował się, jakby w ogóle nie patrzył na drogę i nie widział pieszego, który zdążył już przejść przez jeden pas ruchu. Jak mógł go nie widzieć?

Kierowca nie zauważył pieszego na przejściu. A pieszy gdzie miał oczy?

Mamy pewną teorię. Pasem lewym poruszał się drugi samochód, którego kierowca na widok pieszego zaczął zwalniać. Mógł on przysłonić widok sprawcy potrącenia, który po wyprzedzeniu drugiego auta, zaczął gwałtownie hamować. Chyba nie słyszał o tym, że na przejściach czasem są piesi, więc nie można w ich okolicach jechać „swoim tempem”, nie zwracając uwagę na inne pojazdy oraz na to, czy widzimy dokładnie całe pasy.

Starsza pani, widząc zbliżające się auto, za wszelką cenę chciała wbiec pod jego koła

Wydaje się, że błąd popełnił także pieszy, a był to błąd zbyt dużego zaufania do innych uczestników ruchu (podczas gdy przepisy mówią o zasadzie ograniczonego zaufania). Doskonale widział zbliżające się pojazdy i musiał wiedzieć, że nie zdąży przed nimi przejść. Zrobił niestety to, co robi wielu pieszych – wiedział, że powinien je przepuścić, ale wiedział też, że jeśli wejdzie na pasy, to nabędzie pierwszeństwo i to wtedy kierowcy będą musieli puścić jego. Wszedł więc na przejście, nie patrząc nawet w stronę zbliżających się pojazdów, głęboko przekonany, że skoro już ma pierwszeństwo, to jest bezpieczny. Dopiero tuż przed uderzeniem odwrócił głowę i zorientował się, że zakładanie z góry, że każdy kierowca w porę zauważa każdego pieszego na pasach, jest bardzo ryzykowne.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Transmisje wyścigów Formuły 1 w Polsce od sezonu 2023 na platformie Viaplay

Od sezonu 2023 wszystkie wyścigi Formuły 1 będą pokazywane na platformie streamingowej Viaplay na żywo oraz z komentarzem w języku polskim.

Formuła 1 zyskała ogromną popularność w Polsce wraz z debiutem Roberta Kubicy w teamie BMW Sauber w 2006 roku. Polski kierowca już w swoim trzecim wyścigu, który odbywał się na torze Monza, uplasował się na podium. Następnie, w 2008 roku, wygrał pierwszy w historii Polski wyścig Formuły 1, zdobywając Grand Prix Kanady. Po wypadku, który miał miejsce w 2011 roku, Robert Kubica był autorem jednego z najbardziej spektakularnych sportowych powrotów, gdy w sezonie 2019 zasiadł za kierownicą bolidu teamu Williams.  

Od 2023 roku, należąca do NENT Group platforma streamingowa Viaplay, będzie wyłącznym domem Formuły 1 w Polsce. Transmisje zawodów  najpopularniejszego sportu motorowego na świecie, będą obejmowały obszerne oraz innowacyjne relacje przygotowane w języku polskim.

Dotychczas wyścigi Formuły 1 były pokazywane przez telewizję Eleven Sports, której prawa wygasają wraz z końcem 2022 roku. ViaPlay zostanie uruchomiony w Polsce w sierpniu tego roku, a jego właścicielem jest Nordic Entertainment Group. Wcześniej serwis pozyskał polskie prawa do niemieckich rozgrywek piłkarskich – aż do sezonu 2029 – a jesienią obejrzymy Ligę Europejską UEFA.

W Polsce, w sezonach 2023, 2024 oraz 2025, platforma Viaplay będzie transmitowała na żywo zarówno wszystkie wyścigi Formuły 1, jak i kwalifikacje oraz sesje treningowe. Transmisje będą prowadzone z wykorzystaniem najwyższej klasy studia oraz przy udziale polskich komentatorów i ekspertów. W każdym sezonie, cztery wydarzenia pokazywane na żywo, a także pełny pakiet skrótów ze wszystkich wydarzeń, będą w Polsce dostępne bezpłatnie.

NENT Group posiada prawa do transmisji wyścigów Formuły 1 w Szwecji, Norwegii, Danii, Islandii, Estonii, Łotwie oraz Litwie. W 2022 roku Grupa przejmie prawa do pokazywania zawodów Formuły 1 również w Finlandii, gdzie kierowcy tacy jak Kimi Räikkönen i Valtteri Bottas pozostają najbardziej popularnymi sportowcami w kraju.

Najnowsze

Pamiętacie rondo, na którym Amerykanie nie wiedzieli, co robią? To była ustawka!

Jeden zręcznie przygotowany, prowokacyjny materiał, może mieć zaskakująco duży wpływ na ludzi na całym świecie, stając się tak zwanym viralem. Niestety nie wszystkie virale, zwracające uwagę na realny problem, wychodzą ponad swój rozrywkowy aspekt.

„Ale ci Amerykanie głupi” myślała zapewne duża część internetu, oglądając drogowe wyczyny mieszkańców Kentucky, w których okolicy nagle pojawiło się rondo. Niektórzy jechali prawidłowo, ale ci skręcający w lewo, głównie pod prąd. Śmiechom i szokom nie było końca.

Lewy kierunkowskaz na rondzie – egzaminatorka przegrała w sądzie

Okazało się jednak, że nie taki Amerykanin głupi, jak go malują. To wszystko było jedynie ustawioną akcją, zorganizowaną przez firmę Walker Construction, która przygotowała prowizoryczne rondo (na tyle prowizoryczne, że nie było nawet rondem, ponieważ zabrakło stosownych znaków). Chciała ona w ten sposób zwrócić uwagę na problemy z jazdą po skrzyżowaniach o ruchu okrężnym, trapiące niektórych kierowców oraz ogólniej na problem bezpieczeństwa na drogach.

„Patrz na znaki!” „Nie, to ty patrz!”, czyli kłótnia kierowców na kontrowersyjnym rondzie

Akcja bez wątpienia okazała się sukcesem, przynajmniej pod kątem zasięgów. Czy auta jeżdżące pod prąd skłoniły do refleksji kierowców, którzy mają problemy z jazdą po rondach? Tu można mieć wątpliwości. Samo to, że ktoś wie jak nie jechać pod prąd, nie znaczy, że świadom jest innych „niuansów” skrzyżowań o ruchu okrężnym (jak zajmowanie pasów czy używanie kierunkowskazów). Ludzie więc się pośmiali, ale na większą refleksję raczej byśmy nie liczyli. Zwłaszcza, że w samym filmiku brak później wyjaśnienia, jak poruszać się po rondzie.

Dwóch osiłków z Punto chciało wyjaśnić innemu kierowcy, jak według nich jeździ się po rondach

Prawdopodobnie aspekt edukacyjny tej akcji, miał polegać na tym, że rozpocznie się dyskusja na temat takich skrzyżowań, a media branżowe będą przypominały swoim czytelnikom co to rondo i jak po nim jeździmy. My pisaliśmy o tym już wielokrotnie, więc jeśli macie wątpliwości co do swojej wiedzy, to nie wahajcie się klikać w linki zamieszczone w tekście.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Wymiana i montaż szyb samochodowych. Jak najlepiej wymienić uszkodzoną szybę samochodową?

Szyba samochodowa czołowa pełni niebagatelną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa kierującym pojazdami oraz pasażerom. Stanowi podporę dla poduszek powietrznych, umieszczone są na niej czujniki i kamery będące częścią systemów wspomagania kierowcy ADAS. Zdarza się jednak, że jesteśmy zmuszeni ją wymienić.

Jaką funkcję spełnia w pojeździe szyba? Większość z nas wie jedynie, że zapewnia odpowiednią widoczność potrzebną do tego, żeby kontrolować to, co dzieje się na drodze. Prawda, ale… niepełna. Szyba przednia w rzeczywistości ma dużo większe znaczenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego niż nam się wydaje. Grzegorz Topolski, ekspert firmy Sika, mówi:

Jej rolą jest także ochrona kierowcy i pasażerów podczas wypadku, wzmocnienie sztywności dachu podczas dachowania. Zwróćmy choćby uwagę na szybę przednią. Jest ona podporą dla poduszek powietrznych aktywujących się podczas wypadku. Jeśli więc nie wkleimy jej zgodnie z wymaganiami technologicznymi, nie zastosujemy odpowiedniego kleju do szyb, ryzykujemy, że zostanie wypchnięta podczas wypadku. Konsekwencje wynikające z nie wypełnienia się poduszki powietrznej mogą być dla kierowcy i pasażera tragiczne. 

Nowe technologie w produkcji szyb samochodowych

Rozwój technologiczny motoryzacji sprawił, że szyby montowane w pojazdach różnią się od tych, które były częścią starszych samochodów. Są cieńsze, znacznemu zwiększeniu uległa ich powierzchnia. Ale to nie wszystko. Na przednich szybach montowane są kamery będące częścią systemów ADAS, czyli zaawansowanych układów wspomagających kierowcę. Jakich? Wymienić można system hamowania awaryjnego z funkcją rozpoznawania pieszych, ostrzeganie o niezamierzonej zmianie pasa ruchu czy rozpoznawanie znaków drogowych. Na przednich szybach aut coraz częściej znajdziemy także czujniki pozwalające wykrywać  natężenie światła i deszcz.

Oczywiście nie wszystkie pojazdy, szczególnie te starsze, są naszpikowane nowoczesną technologią służącą bezpieczeństwu kierowcy i pasażerów. Jednak już od maja 2022 roku wszystkie nowe modele i wersje samochodów sprzedawane na terenie Unii Europejskiej będą obowiązkowo wyposażone w różne systemy bezpieczeństwa, np. utrzymywanie pojazdu na pasie ruchu czy wykrywanie rozproszenia uwagi. Dwa lata później przepisy obejmą już wszystkie nowe auta.

Mało tego, fachowcy przewidują, że już niedługo bardzo popularne stanie się stosowanie w samochodach tzw. rozszerzonej rzeczywistości (augumented reality). Co to oznacza? Przednia szyba samochodu stanie się po prostu… cyfrowym kokpitem.

Wymiana szyby samochodowej

Jednak każda szyba, nawet najnowocześniejsza oraz naszpikowana elektroniką, może ulec zniszczeniu i trzeba ją wymienić. Biorąc pod uwagę jak ważną rolę pełni w samochodzie, jest to czynność, która wymaga od usługodawcy pełnego profesjonalizmu. Ekspert podkreśla:

Przede wszystkim ważne jest stosowanie materiałów profesjonalnych, opartych o zaawansowane technologie, dzięki którym będziemy mieli pewność, że wymieniona szyba będzie spełniała wszystkie funkcje przewidziane przez producenta. Zapewniony zostanie jednocześnie najkrótszy możliwy bezpieczny czas odjazdu auta (SDAT).

Kolejną kwestią jest właściwa kalibracja kamer i czujników umiejscowionych na szybie. Tylko wtedy możemy być pewni, że odjeżdżając z warsztatu, poczujemy się na drogach bezpiecznie. Dlatego należy zaufać sprawdzonym firmom pracującym w oparciu o produkty o najwyższej jakości. Tutaj w grę wchodzi przecież nasze życie!

Źródło informacji: Sika / Brandtime, opracowanie własne

Najnowsze

Geniusz transportu wykręcił piękny piruet z przyczepą

Ciągnięcie przyczepy wbrew pozorom nie jest takie proste i wymaga pewnego doświadczenia oraz wyobraźni. A z tym bywa u niektórych kierowców bardzo różnie.

Nagranie z tego zdarzenia jest niestety bardzo krótkie i trudno ocenić, jak dokładnie wyglądało holowanie przyczepy przez kierowcę Opla Astry. Wszystko wskazuje na to, że długie belki jakie przewoził, cały czasy wystawały wyraźnie poza obrys przyczepy i przeważały ją do tyłu.

Przyczepa zamiatała po dwóch pasach, a kierowca uparcie jechał dalej. To musiało się skończyć źle

Kierujący pewnie nie widział w tym nic złego, bo przecież hak nie pozwalał przyczepie na przechylenie się. Nie wziął pod uwagę, że przez jej przeważony tył, dyszel unosił auto za hak, zmniejszając docisk tylnej osi! Domyślamy się, że to spowodowało piruet, kiedy samochód zaczął skręcać.

A tak wygląda przyczepa ciężarówki powiewająca na wietrze

W dalszej części nagrania widzimy jeszcze jedną, przerażającą rzecz. Belki nie były w żaden sposób umocowane na przyczepce! Kierowca obwiązał ją tylko dwoma pasami w złudnym przeświadczeniu, że to wystarczy. Możliwe, że belki przesuwały się do tyłu w czasie jazdy i to powodowało stopniowe odciążanie tylnej osi auta.

Najnowsze