Pierwsza jazda Renault Twingo: uroda, gadżety i tylny napęd

Małe autko z napędem na tył kojarzy nam się głównie z maluchem. Teraz wjeżdża na rynek nowe Twingo, które ma zawojować nasze miasta - czy to się uda?

Długo czekałam na samochód, który będę mogła z czystym sumieniem polecić wszystkim szukającym niedrogiego, małego auta do miasta. Oczywiście najlepiej, by świetnie wyglądało, idealnie się prowadziło i zużywało kropelki paliwa. I nagle na horyzoncie pojawia się pojazd, który zbudowano na bazie Smarta For Four (70 procent jest identyczna; ta sama platforma co nowe 2- i 4-miejscowe modele Smart), ma napęd na tylną oś i prezentuje się doskonale! Oto dwadzieścia lat po debiucie pierwszego modelu (historia modelu tutaj), zaprezentowano trzecią generację Renault Twingo.

Bogatą galerię zdjęć z pierwszych jazd Renault Twingo zobaczysz tu.

Nowe Renault Twingo – wreszcie ładne!
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Urodziwy maluch
Trudno stworzyć nieduże auto, którego nadwozie ma się podobać… każdemu. I oczekującym wyszukanej stylizacji kobietom i mężczyznom, którzy wolą zwykle bardziej sportowe akcenty. Lub odwrotnie. Tak czy owak udało się sprostać temu trudnemu zadaniu byłemu designerowi Mazdy, Laurens’owi van den Acker’rowi, którego przejście do Renault zmienia te francuskie samochody w małe, jeżdżące cudeńka (patrz nowe Clio – nasza pierwsza jazda tutaj).

Prędkościomierz w Renault Twingo.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Nowe Twingo jest po prostu „w punkt”. Z przeprowadzonej przeze mnie sondy wynika, że „chętnie by mieli taki samochód do jazdy po mieście” zarówno macho-faceci, jak i panie, które do tej pory odcinały się od stereotypów „kobiet za kierownicą małych, powolnych autek” prowadząc szybkie, rasowe pojazdy.  Ciekawe jest też to, że – gdy podpowiadam, że auto na tylny napęd – na twarzy większości z zapytanych pojawia się nagle wielki banan na twarzy i natychmiastowa chęć przejażdżki Twingo. Dlaczego?

Klasyka rządzi!
Napęd na tylną oś, czyli tzw. napęd klasyczny, ma wiele zalet, dwie z nich muszę przytoczyć. Pierwsza – ważniejsza dla „kierowców-sportowców” – to intuicyjne wyczucie przez prowadzącego zachowania zawieszenia i możliwość odczuwania „radości z jazdy”, tak celebrowanej przez BMW (jednego z ostatnich producentów, którzy są wierni napędowi na tył). Jednak Twingo nie jest przeznaczone do jazdy bokiem – to ma być bezpieczne, świetnie prowadzące się przez każdego laika auto – stąd brak możliwości wyłączenia elektronicznego kagańca, czyli ESP. Niektórzy powiedzą – niestety. Jednak należy pamiętać, że to nie jest auto do wariowania. Chociaż – dla chcącego nic trudnego…

Drugą zaletą napędu klasycznego jest odseparowanie napędu od sterowania autem. Przeniesienie silnika przed tylną oś zwiększa przestrzeń do zbudowania przedniego zawieszenia o dość prostej konstrukcji, a co za tym idzie umożliwia tak duże kąty skrętu kół jezdnych, że manewrowanie jest czystą rozkoszą. Twingo jest wręcz niesamowite w tym względzie – przy zawracaniu (średnica zawracania 8,58 m; promień skrętu 4,30 m!) nawet na wąskiej ulicy nie ma potrzeby cofania pojazdu, parkowanie jest łatwe jak jedzenie, a poruszanie się w mieście po wąskich uliczkach jest porównywalne do jazdy po nich rowerem. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek jeździła tak skrętnym i zwinnym w mieście autem. Nowe Twingo do zawracania potrzebuje o metr mniej niż modele konkurencji, co w połączeniu z kątem skrętu kół wynoszącym aż 45° (średni kąt skrętu w segmencie aut miejskich wynosi ok. 30°) bardzo ułatwia manewry – rewelacja!

Nowe Renault Twingo – z tyłu prezentuje się całkiem elegancko.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Do tego krótkie nadwozie (krótsze niż poprzednie Twingo o 10 cm), szeroki rozstaw osi 2,49 m, symboliczne zwisy, koła o średnicy 15 lub 16 cali (zależnie od poziomu wyposażenia)  – wszystko to sprawia, że tym samochodem chce się jeździć!

Silnik nowego Renault Twingo jest umieszczony z tyłu, przed tylną osią, nachylony pod kątem 49° i opiera się na tylnym zawieszeniu typu De-Dion. Pozwoliło to uwolnić przednie zawieszenie typu Mac Pherson od wielu ograniczeń konstrukcyjnych. Twingo ma dość równomierny rozkład masy:  45% na przód i 55% na tył.

Optymistyczne wnętrze
W Twingo siedzi się nieco jak na piedestale, czyli dość wysoko, co ma tę zaletę, że panie w wąskich spódnicach wygodnie zasiądą na fotelu, a poza tym – zza przyjemnie grubej i sportowo spłaszczonej od dołu kierownicy, widać wszystko lepiej, jakby panoramicznie. Przednie siedzenia z wbudowanymi zagłówkami wyglądają jak kubełkowe i są bardzo wygodne, choć przy żwawej jeździe nie zapewniają wystarczającego trzymania bocznego.

Wnętrze nowego Renault Twingo utrzymane jest w optymistycznych kolorach.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Wewnątrz jest kolorowo, wesoło, optymistycznie; oczywiście większość detali jest pomalowana w kolorze nadwozia, lecz wszystko można dobierać indywidualnie. Zgłębienie centrum zarządzania mieszczącego się na panelu centralnym oraz możliwości nawigacji i multimediów, zajmuje dosłownie chwilę. Każda z czynności jest intuicyjna, nieskomplikowana i przyjazna użytkownikowi. Do wyboru są dwa systemy multimedialne: pierwszy zapewnia dostęp do mobilnych usług za pośrednictwem smartfona dzięki aplikacji R & GO z nieodpłatnym systemem nawigacji. Można wyświetlać bezpośrednio na ekranie swojego smartfona zamontowanego na specjalnym uchwycie proste menu z czterema dużymi ikonkami funkcji: nawigacja, łączność telefoniczna, multimedia i samochód.  Ponadto złącze bluetooth pozwala kierowcy zamienić smartfon w dodatkową tablicę rozdzielczą, podającą szereg użytecznych informacji z komputera pokładowego, obrotomierza (którego normalnie w samochodzie brak), czy też z aplikacji Renault Driving eco2, umożliwiającej bardziej oszczędną jazdę.

Personalizacja nadwozia nowego Renault Twingo
– Obudowy lusterek bocznych, listwa w osłonie chłodnicy i listwy boczne są dostępne w trzech kolorach: niebieskim, czerwonym i białym.
–  4 rodzaje naklejek nadwozia, podkreślających sylwetkę Nowego Twingo: oklejenie Classic w formie 2 cienkich białych lub czarnych pasków oraz oklejenie „Sport”, „Vintage” i „Intense” (w zależności od koloru nadwozia czarne lub białe).
– 3 rodzaje kołpaków do kół 15”, 4 rodzaje aluminiowych felg (Exception i Argos w rozmiarze 15”, Sport i Emblème w rozmiarze 16 cali).

Personalizacja wnętrza nowego Renault Twingo
– Listwa ozdobna w desce rozdzielczej, obramowania nawiewów i wstawki kierownicy są dostępne opcjonalnie w trzech kolorach: czarnym, czerwonym i  niebieskim.
– Dwa rodzaje wykończenia powierzchni listwy ozdobnej w desce rozdzielczej: o fakturze piłki golfowej lub gładka, lakierowana (w kolorze niebieskim, białym, czarnym lub czerwonym).
– Dostępny w ramach oferty Flexicase, dopasowany kolorystycznie do tapicerki, wyjmowany materiałowy schowek deski rozdzielczej tworzy dodatkowy akcent kolorystyczny wnętrza.

 

Wyjmowana ze schowka torebka na ramię.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Druga możliwość to R-Link Evolution, która jest niczym innym jak wbudowanym tabletem z 7-calowym ekranem, umożliwiającym powiększanie i przewijanie, dającym dostęp do katalogu przydatnych aplikacji.

Torebka na ramię jako część auta?
Brzmi zaskakująco? Zacznę od tego, że liczba opcji wyposażenia Twingo jest długa jak Nil. Kilka z nich jest wybitnie praktycznych, przemyślanych i w dodatku ładnych. Przykładowo, w schowku przed fotelem pasażera można sobie zażyczyć specyficzne jego wypełnienie – tekstylne. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że można je wyjąć. Następnie okazuje się, że można je otworzyć od góry i wnętrze jest całkiem pojemne. Na końcu zauważa się pasek, który służy do założenia tej „torebki” na ramię. No czyż nie wyśmienity pomysł?! Oczywiście, kobiety ze swoją „ukochaną” się nie rozstają, ale potraktowanie tego schowka jako wyjmowanej kosmetyczki, którą na stałe można mieć w aucie, a w razie potrzeby iść z nią np. do toalety jest super! W dodatku design tej przenośnej sakiewki jest na tyle uniwersalny, że panowie również nie powstydziliby się wyjść z nią poza samochód. Doskonałe!

Plastikowy pojemnik na drobiazgi lub śmieci.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Kolejnym praktycznym patentem jest coś, co można nazwać koszem, lub wyjmowanym plastikowym pojemnikiem. Umieszcza się go – bo idealnie tam pasuje – w przestrzeni przed dźwignią zmiany biegów. Swobodnie zmieści ogryzki od owoców, drobne śmietki np. z McDonalds’a, zużyte chusteczki do nosa i inne niechciane na widoku okropności – całość jest zamykana przed widokiem innych i swobodnie wyjmowana do opróżnienia. Plastikowość wnętrza zapewnia łatwe utrzymanie w czystości schowka.

Pojemne Twingo?
Dzięki 5-drzwiowemu nadwoziu i możliwościom aranżacji wnętrza, Twingo swobodnie mieści 4 dorosłe osoby. Co więcej, francuski producent podczas prezentacji przekonał rzeszę zgromadzonych tam dziennikarzy, że to niewielkie auto jest zdolne pomieścić regał, kontrabas, a nawet koszykarza z NBA (2,20 m długości załadunku). Tylne siedzenia dzielone w układzie 50/50, można złożyć jednym ruchem ręki, uzyskując płaską podłogę o długości 1,35 m. Wszędzie są wyjątkowo praktyczne schowki, np. kieszenie w tylnych drzwiach z taśmami  przytrzymującymi, z których każda może pomieścić dwie 1,5-litrowe butelki. Jest też wnęka pod tylną kanapą na długie przedmioty (np. parasol), czy dodatkowe schowki pod kanapą. Przydatne jest też siedzenie pasażera z przodu z oparciem składanym w stolik – po złożeniu fotela można otrzymać rekordową długość załadunku pozwalającą na przewóz jakiś dłuższych przedmiotów.

Spore możliwości aranżacji wnętrza.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Mały nie koniecznie znaczy słaby
Owszem, sama skrzywiłam się nieco na wieść, że na razie nie planuje się do nowego Twingo mocniejszych silników niż oferowane podczas premiery. A są to: dwa 3-cylindrowe silniki benzynowe (wolnossący lub z turbodoładowaniem). Pierwszy z nich to jednostka SCE 70 (70 KM, 91 Nm) – wystarczająca, aby sprawnie się przemieszczać, choć – rzecz jasna – skoków adrenaliny nie wywołuje. Jej nieduża moc denerwuje jedynie na drogach szybkiego ruchu, podczas wyprzedzania; w aglomeracjach jest w sam raz. Drugi silnik, to znany z Clio i Captura, lecz zmodyfikowany Energy TCe 90, który oferuje 90 KM i 135 Nm – ten z kolei daje całkiem dużo radości, zarówno podczas przyspieszania, jak i dynamicznej jazdy; powinien wystarczyć nawet tym bardziej ambitnym kierowcom. Oba silniki są wyposażone w przydatny system wspomagania ruszania pod górę i współpracują z 5-biegową skrzynią manualną. Automatyczna,  6-stopniowa przekładnia EDC z podwójnym sprzęgłem będzie dostępna od września 2015 roku.

Nowe Renault Twingo – od 35 900 złotych.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Widzi mi się
Twingo to będzie hit! W Polsce jego ceny zaczynają się od 35 900 tysięcy złotych i nawet w podstawie otrzymuje się całkiem sympatyczne autko. Najpiękniej, moim zdaniem, prezentuje się Twingo wyposażone w tekstylny, elektrycznie sterowany dach (poza tym, pomarszczony z tyłu dachu materiał wygląda uroczo) – jego koszt to 4 000 tysiące złotych. Zresztą nie ma się co rozpisywać – polecam samemu się przekonać, jakie jest nowe Twingo – zapewniam: to auto Was zadziwi!

Na tak
– rewelacyjna skrętność kół i manewrowalność auta
– pomysłowe „gadżety” we wnętrzu
– świetny wygląd
– własności jezdne
– multimedia
– pakowność i przemyślane schowki

Na nie
– spore zużycie paliwa przy energicznej jeździe (obie jednostki nie zeszły poniżej 7 l /100 km);
– brak „zwykłego” obrotomierza (dostępny tylko w aplikacji);
– nagrzewanie się bagażnika i pakunków przy wysokich temperaturach na zewnątrz;
– brak możliwości zamknięcia nawiewów w górnej części deski rozdzielczej;
– specyficzny sposób otwierania (zsuwania) maski i problemy z jej późniejszym zamknięciem.

Dane techniczne – nowe Renault Twingo

SILNIKI

SCe 70

Sce 70 Stop & Start

ENERGY TCE 90

Pojemność skokowa (cm3)

999

999

898

Liczba cylindrów / zaworów

3/12

3/12

3/12

Moc maksymalna kW EWG (KM) przy obr/min

52 (70 KM) przy 6000 obr/min

52 (70 KM) przy 6000 obr/min

66 (90 KM) przy 5500 obr/min

Maksymalny moment obrotowy (Nm EWG) przy obr/min

91 Nm przy 2850 obr/min

91 Nm przy 2850 obr/min

135 Nm przy 2500 obr/min

Typ wtrysku

Wolnossący

wielopunktowy sekwencyjny

Turbo

wielopunktowy sekwencyjny

Skrzynia biegów

Manualna  5-biegowa

Manualna  5-biegowa

Manualna

5-biegowa

Stop & Start i Energy Smart Management

Nie

Tak

Tak

ZUŻYCIE PALIWA I EMISJA*

 

 

 

Zużycie paliwa podczas jazdy po mieście

5,6

5,0

4,9*

Zużycie paliwa na drodze

3,9

3,7

3,9*

Zużycie paliwa w cyklu mieszanym

4,5

4,2

4,3*

UKŁAD KIEROWNICZY

 

 

 

Typ układu

Zmienne elektryczne wspomaganie

 

Zmienne elektryczne wspomaganie

 

Zmienne elektryczne wspomaganie

– układ kierowniczy o zmiennym przełożeniu VGR

 

Średnica zawracania kół pomiędzy krawężnikami / murami (m)

8,59/ 9,09

8,59/ 9,09

8,59/ 9,09

Całkowita liczba obrotów kierownicy

3,9 obrotu

3,9 obrotu

3,4 obrotu

UKŁAD HAMULCOWY

 

 

 

ABS z systemem wspomagania nagłego hamowania i system dynamicznej kontroli toru jazdy ESC

Tak

Tak

Tak

Przód: tarcze wentylowane

Niewentylowane od X.2014

Tak

Tak

Tył: 15″ bębnowe (średnica / szerokość) (mm)

 

8″/ 203 x38

9″/ 228 x 42

8″/ 203 x38

9″/ 228 x 42

8″/ 203 x38

9″/ 228 x 42

KOŁA I OPONY

 

 

 

Opony montowane  jeśli w standardzie 15″

Przód: 165/65 R15
Tył: 185/60 R15

Przód: 165/65 R15
Tył: 185/60 R15

Przód: 165/65 R15
Tył: 185/60 R15

Opony montowane jeśli  w standardzie 16″

Przód: 185/50 R16
Tył: 205/45 R16

Przód: 185/50 R
Tył: 205/45 R16

Przód: 185/50 R
Tył: 205/45 R16

OSIĄGI

Prędkość maksymalna (km/h)

151

151

165

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h (s)

14″5

14″5

10″8

POJEMNOŚĆ

Zbiornik paliwa (l)

35

35

35

MASA (kg)

Własna własna samochodu (bez opcji)

864

865

943

Wszystkie wymiary, dane techniczne, cenniki i opcje wyposażenia znajdzie w materiałach dodatkowych poniżej.

Najnowsze

Nissan Pulsar Nismo – rasowy koncept w Paryżu. Galeria

Jak można ożywić - wdawałoby się dość nudne auto? Wystarczy zaszczepić w nim odrobinę Nismo! Tak powstała przyjemna dla oka wersja koncepcyjna modelu Nissan Pulsar.

Co to jest Nismo (historia, idea, modele)dowiesz się tu.

Na tegorocznym salonie w Paryżu, miała miejsce ogólnoświatowa premiera nowego koncepcyjnego Nissana Pulsar Nismo. Pokryte szarym satynowym lakierem nadwozie otoczone jest charakterystycznymi dla sportowych aut japońskiego producenta czerwonymi dekoracyjnymi elementami. Masywny przedni zderzak kryje sporych rozmiarów wloty powietrza oraz otwory wentylacyjne do chłodzenia hamulców.

Nissan Pulsar Nismo Concept
fot. Nissan

Szersze nakładki progów, mniejszy prześwit oraz pięcioramienne, 19-calowe felgi ze stopów metali lekkich z oponami w rozmiarze 235/35 R19 podkreślają muskularną sylwetkę modelu koncepcyjnego, zaś wyposażony w atrapę dyfuzora tylny zderzak i podwójne, umieszczone centralnie końcówki układu wydechowego dodatkowo wzmacniają wrażenie drzemiącej w nim mocy. Do pozostałych elementów stylistycznych należą: wykonany z włókna węglowego spojler tylny, spojlery boczne oraz poszerzone nadkola. Pulsar Nismo Concept nie ma tradycyjnego, białego światła cofania – zastąpiono je lampą o przezroczystym, czarnym wykończeniu.

Galeria zdjęć Nissan Pulsar Nismo Concepttutaj.

Nissan Pulsar Nismo Concept
fot. Nissan

Auto wyposażono w chromowaną, pomalowaną na czarno listwę biegnącą wokół linii okien bocznych, jak również stanowiące znak rozpoznawczy modeli Nismo czerwone osłony lusterek bocznych wykończone w sposób przypominający włókno węglowe.

Wyścigowy klimat wyczuwalny jest także we wnętrzu, pojawiły się sportowe fotele obite alcantarą, a całości dopełniają trójramienna, wyczynowa kierownica oraz wykonane z metali lekkich pedały.

Test Nissana 370Z Nismotutaj

Najnowsze

Nissan Pulsar 1.5 dCi – pierwsza jazda, ceny, wrażenia

Pulsar ma się stać hitem sprzedażowym Nissana - ładny design, choć trąci nieco myszką - może mu w tym pomóc. Tylko czy cena, wnętrze i własności jezdne rzeczywiście przyciągną do niego rzesze klientów?

Nissan, który od jakiegoś czasu nie miał w ofercie kompaktowego hatchbacka (po Almerze), postanowił wrócić do gry. Idea dobra, bo auta w tym segmencie sprzedają się w Europie i Polsce jak pączki na tłusty czwartek. Krajowy importer liczy na sukces tego modelu pod kątem zakupów dla flot, choć nie chce bagatelizować klienta indywidualnego.

Nissan Pulsar – zachowawczy design nadwozia.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Przepastne wnętrze
To, co ma wyróżniać Pulsara od konkurentów, to ogromne wnętrze. Fakt – w środku jest przestronnie. Może nie jest to wnętrze wielkości Chin, ale porównując ten model do Golfa, Megane czy Focusa, Nissan postarał się w tym względzie bardziej. Są jednak tego konsekwencje: traci się przytulność i taką atmosferę w kabinie pasażerskiej, którą doceniają wszyscy Ci, widzący w samochodzie swój kawałek świata. Tu brakuje poczucia siedzenia jak we własnym, ulubionym pokoju, który jest zagospodarowany wyłącznie naszymi drobiazgami. Nowego Nissana, można raczej potraktować jak biuro, typowe auto do przemieszczania się z punktu A do B, załatwienia spraw i powrotu w rozkoszne, domowe, pielesze. Innymi słowy, z wnętrza Pulsara po prostu z chęcią się wysiada.

Pulsar jest oferowany w trzech wersjach: Visia, Acenta oraz Tekna. Wszystkie mają klimatyzację, 5-calowy wyświetlacz, elektrycznie otwierane szyby we wszystkich drzwiach, układ monitorowania ciśnienia w oponach, sześć poduszek powietrznych oraz system Stop/Start.

 

Nissan Pulsar – duże wnętrze, wygodne fotele, nudna kolorystyka.
fot. Nissan

Zarówno z przodu, jak i z tyłu, podróżujący Pulsarem mają wyjątkowo dużo miejsca na nogi (to efekt długiego w tym segmencie rozstawu osi – 2700 mm). Również fotele mogą się sprawdzić podczas dłuższych wypadów – są optymalnie miękkie, a dodatkowo dość długie na wysokości ud. Wysocy kierowcy zatem nie będą mogli narzekać.

Turbo-ropniak
W modelu Pulsar montowane są tylko silniki z turbodoładowaniem: jednostka benzynowa 1.2 DIG-T o mocy 115 KM oraz diesel 1.5 dCi generujący 110 KM i 260 Nm momentu obrotowego. Na początku 2015 r. do oferty dołączy 190‑konny turbodoładowany silnik benzynowy 1.6. Podczas jazdy testowej, auto z silnikiem diesla nie wyróżniło się niczym specjalnym: przeciętna wartość przyspieszenia (11,5 sekundy do setki), przeciętne zużycie paliwa podczas dynamicznej jazdy (około 6 l./100 km), przeciętny sposób „wyrażania emocji”. Jednak na pochwałę zasługuje elastyczność tej jednostki – jazda z prędkością 30 km/h na czwórce nie powoduje dławienia się silnika, a po wciśnięciu pedału gazu czuć chęć przyspieszenia.

Gadżety Nissana Pulsar
– system Safety Shield ostrzegający o poruszających się obiektach, niezamierzonej zmianie pasa ruchu oraz pojazdach w martwym polu;
–  system kamer 360° – aktywowany automatycznie po włączeniu wstecznego biegu. Można go włączyć również ręcznie, podczas jazdy z prędkością do 10 km/h, naciskając przycisk kamery na desce rozdzielczej;
– NissanConnect współpracujący ze smartfonami, oferujący pełną gamę funkcji związanych z nawigacją.

Zacny zawias
Szara rzeczywistość, tak wszechobecna w środku nadwozia, robi się bardziej kolorowa podczas jazdy, która wcale może nie być monotonna. Pulsara zbudowano na udanej platformie z Nissana Juke, łącząc ją w niektórych elementach z płytą podłogową Qashqai’a – osiągnięto w ten sposób uniwersalnie sprawujące się podwozie. W przedniej osi zastosowano kolumny MacPhersona, zaś z tyłu wykorzystano kompaktową belkę skrętną. Samochód nie kołysze się na zakrętach niczym po dobrze zakrapianej imprezie, co więcej – z ochotą w te winkle wjeżdża. Elektronika nie hamuje w sposób denerwujący zapędów kierowcy, reaguje wyłącznie w sytuacjach alarmowych, gdy przód nadwozia ewidentnie chce wyjechać z toru jazdy. Ale do tego to już trzeba się bardzo postarać. Przyjemnie się jeździ Pulsarem również na drogach podziurawionych jak sito, bo – mimo dość twardo zestrojonego zawieszenia – niczym terapeuta stara się łagodzić trzęsienie, wibracje, czy podskoki. Przy ciasnych manewrach auto zachowuje się porównywalnie z konkurencją: nie jest wybitnie zwrotne, ale też nie rodzi problemów np. podczas parkowania. Duże lusterka ułatwiają ogląd sytuacji dookoła auta.

Także z tyłu Nissan Pulsar zachowuje stoicki spokój w swoim wyrazie….
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl
Nissan Pulsar jest wytwarzany w hiszpańskich zakładach firmy w Barcelonie; zjeżdża z taśm tej fabryki również europejska wersja vana NV200 oraz modele Pathfinder, Navara i e‑NV200.

Dla kogo?
Kto zatem z ochotą zajmie w Pulsarze miejsce za kierownicą? Otóż wszyscy Ci, którzy z racji wykonywanego zawodu otrzymali ten model jako auto służbowe oraz Ci, którzy bardziej niż estetykę wnętrza cenią własności jezdne i zachowawczą stylizację nadwozia. Ta ostatnia jest strzałem w dziesiątkę dla osób, które nie lubią się wyróżniać, wolą mieć auto stonowane i spokoje w wyrazie, choć całość ewidentnie zalatuje trikami zastosowanymi niedawno w modelach Qashqai i X-Trail (reflektory LED). Czy zatem Pulsar spodoba się młodym ludziom? Moim zdaniem nie. Czy kupią go dynamiczne kobiety – też nie sądzę. Ale wróżę świetlaną przyszłość Pulsara we flotach i osobach po 40 roku życia, szukających wygodnego auta do codziennego użytku. Cały ten wywód runie w gruzach rzecz jasna, gdy na rynek wjedzie świeżo zaprezentowany na salonie w Paryżu Nissan Pulsar Nismo, ze sportowymi akcentami na karoserii, który z kompletem rasowych dodatków, jak: dyfuzory i spojler, ładne obręcze skrywające czerwone zaciski hamulcowe, szerokie ogumienie i obniżone zawieszenie, może stać się „must have” większości idących za trendami 30-latków. Tyle, że po pierwsze pod maską musiałby tkwić jakiś zacny silnik, a po drugie… Pulsar Nismo to dopiero koncept, więc nie ma się chwilowo czym ekscytować i lepiej zjechać na ziemię.

Na tylnej kanapie Nissana Pulsar pasażerowie nie bedą narzekać na brak miejsca.
fot. Nissan

Ceny:
– silnik benzynowy DIG-T 115 (190 Nm): Visia – 59 900 złotych, Acenta – 66 500 złotych,
Tecna – 79 000 złotych

– silnik wysokoprężnydCi 110 (260 Nm): Visia – 70 000 złotych, Acenta – 76 500 złotych,
Tecna – 89 000

Planowane konfiguracje:
– silnik benzynowy 1.6 l. 94 KM i 117 KM (ze skrzynią CVT),
– napęd 4×4 dla modelu z silnikiem 1.6 DIG-T 190 KM,
– 1.2 DIG-T z przekładnią automatyczną Xtronic.

Na tak:
– własności jezdne;
– pomysł na wyeliminowanie brudnego obiektywu kamer –  inteligentny system jego mycia i suszenia;
– elastyczność jednostki 1.5 dci
– spory bagażnik (385 litrów) i szeroki otwór załadunkowy.

Na nie:
– nudne, mało atrakcyjne wnętrze
– wysoka cena jednostki wysokoprężnej (od 70 tys. złotych) i najwyższych poziomów wyposażenia (od 79 tys. złotych)

Konkurenci: Volkswagen Golf, Renault Megane, Ford Focus

Nissan Pulsar 1.5 dCi – dane techniczne (producenta)

Liczba i układ cylindrów 4, rzędowy
Liczba zaworów na cylinder 2
Pojemność silnika 1461
Średnica cylindra x skok tłoka 76 x 80,5
Maks. moc silnika 81 (110) / 4000
Maks. moment obrotowy 260/1750 – 2500
Stopień sprężania 15,5:1
Pojemność zbiornika paliwa 46
Typ skrzyni biegów 6-biegowa manualna
Napęd 2WD (przedni)
System Stop/Start TAK
Zawieszenie przód Kolumna MacPhersona i stabilizator
Zawieszenie tył Belka skrętna i stabilizator
Układ kierowniczy Ze wspomaganiem elektrycznym, przekładnia zębatkowa
Układ hamulcowy Hamulce tarczowe z przodu i z tyłu, ze wspomaganiem, ABS z EBD i układem wspomagania hamowania awaryjnego
Masa własna min./maks. 1307 / 1352
Rozstaw osi 2700
Min. średnica skrętu (wg śladu kół) 10,2
Długość całkowita 4387
Szerokość całkowita 1768
Wysokość całkowita 1520
Zużycie paliwa Cykl miejski 4,1
Cykl pozamiejski 3,3
Cykl mieszany 3,6
Prędkość maksymalna 190 / (118)
Przyspieszenie 0-100 km/h 11,5

Szczegółowe dane techniczne wszystkich wersji modelu Nissan Pulsar do pobrania w materiałach dodatkowych poniżej.

Nissan Pulsar
fot. Nissan

Najnowsze

Zawodniczki podsumowują Rajd Nadwiślański 2014

Tylko dwie zawodniczki wjechały na metę Rajdu Nadwiślańskiego. Odcinki były bardzo wymagające, a organizacja nowego w kalendarzu RSMP rajdu, zebrała wiele pochlebnych opinii.

Klaudia Temple (Honda Civic) z Kamilem Wróblem u boku osiągnęła metę na 19. miejscu w klasyfikacji generalnej i 4. w klasie:

– Rajd Nadwiślański zaskoczył wszystkich i to pozytywnie! Po zapoznaniu – wydawało się, że rajd będzie stosunkowo prosty, jednak jadąc już w „trybie oesowym” okazało się, że te proste elementy stanowią nie lada trudność. Po rajdzie jesteśmy zadowoleni z tempa i czasów, jakie udawało się nam uzyskiwać na niektórych odcinkach, jednak nie ustrzegliśmy się też błędów, które kosztowały nas spadek poza podium klasy 9. Przed dwoma ostatnimi rundami RPP jesteśmy na 2 miejscu w klasie – niestety z powodu kłopotów budżetowych zmuszeni jesteśmy odpuścić Rajd Dolnośląski. Mamy nadzieję, że na Cieszyńskiej Barbórce będzie mi dane ścigać się z kolegami z klasy i, że będziemy mieć możliwość powalczenia o pudło na koniec sezonu. Bardzo dziękujemy sponsorom i partnerom, bez których tegoroczne starty nie mogłyby dojść do skutku – podsumowuje Klaudia.

Klaudia Temple
fot. Jola Żuk

Tato Klaudii – Marek, nie miał tyle szczęścia, by wraz z pilotką Kasią Pytel-Majkowską znaleźć się na mecie:

– 100 metrów przed metą lotną drugiego oes-u wypadliśmy z drogi uszkadzając prawe, przednie koło, co skutecznie wyeliminowało nas z rajdu. Na szybkiej partii była bardzo błotnista nawierzchnia i nie udało się wyjść z opresji– wspomina zawodniczka.

Więcej szczęścia miało powracające na rajdowe odcinki małżeństwo – Andrzej i Aleksandra Krawczyk w Renault Clio Sport. Załoga osiągnęła metę na 20. miejscu w klasyfikacji generalnej i 5. w klasie:

– Rajd ciekawy i bardzo dobrze zorganizowany. Cieszę się, że w nim startowaliśmy, ponieważ wreszcie mieliśmy okazję spędzić czas na wspaniałej, rajdowej zabawie! Biorąc pod uwagę ponad roczną przerwę w startach – jechaliśmy raczej spokojnie. Naszym założeniem była fantastyczna zabawa i osiągnięcie mety, jedynego w tym sezonie, planowanego przez nas rajdu. Dojechaliśmy do mety bez żadnych nieprzyjemnych niespodzianek, a obawy spowodowane długą przerwą automatycznie zniknęły na starcie do pierwszego odcinka (śmiech). Dziękujemy Wiesiowi Ingram za obsługę serwisową i super atmosferę na serwisie – podsumowuje Ola.

Aleksandra Krawczyk
fot. Janusz Boruta

Jeszcze z październiku (16-18.10) czeka nas kolejna dawka rajdowych emocji. Na trasy Rajdu Dolnośląskiego z bazą w Polanicy Zdroju wyjadą załogi obydwóch cykli rajdowych – rajdowych mistrzostw i pucharu Polski. Będzie to ostatni rajd sezonu dla RSMP, a przedostatni dla RPP.

Najnowsze

Debiut nowej Suzuki Vitara – galeria

Po ponad ćwierć wieku od premiery pierwszej generacji modelu Suzuki Vitara, debiutuje nowy SUV japońskiego producenta z napędem na 4 koła.

Od debiutu rynkowego w 1988 roku rodzina Suzuki Vitara zyskała niezwykłą popularność dzięki atrakcyjnej stylizacji nadwozia, kompaktowym wymiarom, dobrym właściwościom jezdnym również w terenie. Najnowsza odsłona tego SUV-a ma właśnie swoją premierę podczas salonu samochodowego w Paryżu.

Vitara została opracowana na bazie koncepcyjnego modelu iV-4; już na początku 2015 roku nowa Vitara trafi na linie produkcyjne węgierskich zakładów Magyar Suzuki, aby jeszcze w pierwszej połowie roku zadebiutować w europejskich salonach sprzedaży.

Bogata galeria zdjęć Suzuki Vitara 2015 tutaj.

Suzuki Vitara 2015
fot. Suzuki

Masywne felgi oraz duży prześwit zdradzają możliwości terenowe, natomiast układ napędowy Allgrip z czterema trybami jazdy ma pozwalać kierowcy dostosować charakterystykę pojazdu do zmiennych warunków drogowych.

Zestaw audio jest kompatybilny ze smartfonami. Z nowinek pojawia się system Radar Brake Support (dostępny w wybranych wersjach modelu) wykorzystując radar do zapobiegania kolizjom lub łagodzenia ich skutków.

W debiutującej Suzuki Vitarze znajdziemy też nową, sześciostopniową przekładnię automatyczną – w wersji z napędem na jedną oś – lub pięciostopniową manualną skrzynię biegów.

Suzuki Vitara 2015
fot. Suzuki

W reflektorach pojawiły się diody LED.

Okrągła tarcza zegara i kolisty kształt wlotów powietrza odzwierciedlają motywy wszechobecne w stylistyce modelu Grand Vitara.

Do wyboru dostępnych jest 15 odcieni lakieru nadwozia, w tym trzy zupełnie nowe barwy, a także kilka dwukolorowych kompozycji.

Suzuki Vitara 2015
fot. Suzuki

Nowe Suzuki Vitara może napędzać benzynowy silnik o pojemności 1,6 litra (kod M16) lub wysokoprężna jednostka o takiej samej pojemności (kod D16AA). Motor benzynowy wyróżnia się obniżonym tarciem wewnętrznym oraz niższą masą własną i osprzętu. W jednostce wysokoprężnej zastosowano nowy układ recyrkulacji spalin (EGR) oraz turbosprężarkę o zmiennej geometrii kierownic dopływu powietrza turbiny (VGT).

M16A

D16AA

Moc maksymalna

120 KM przy 6000 obr./min.

120 KM przy 3750 obr./min.

Maksymalny moment obrotowy

156 Nm przy 4400 obr./min.

320 Nm przy 1750 obr./min.

W zawieszeniu z przodu zastosowano kolumny MacPhersona ze zmodyfikowanymi wahaczami dolnymi oraz zmienionym kształtem ramy pomocniczej. Zawieszenie z tyłu oparto na unowocześnionej konstrukcji z belką skrętną o zwiększonej sztywności, która zadebiutowała w modelu SX4 S-CROSS.

W nowej Vitarze pojawia się także panoramiczne okno dachowe – rozwiązanie znane z modelu SX4 S-CROSS, składające się z dwóch niezależnie przesuwanych paneli szklanych.

Suzuki Vitara 2015
fot. Suzuki

Podstawowe dane techniczne Suzuki Vitara

Długość całkowita:   4175 mm

Szerokość całkowita:           1775 mm

Wysokość całkowita:           1610 mm

Rozstaw osi:                          2500 mm

Rozstaw kół:

Przód                                     1535 mm

Tył                                          1505 mm

Prześwit:                                185 mm

Pojemność bagażnika:         375 litrów (wg VDA)

Ogumienie:                           215/60R16 lub 215/55R17

Najnowsze