Pielęgniarka skacze do kabrioletu ze spadochronem. Film

28- letnia pielęgniarka z Kaliforni, Katie Hansen, zakończyła swój skok spadochronowy lądowaniem na tylnej kanapie jadącego Forda Mustanga Convertible.

Katie za swój wyczyn, z pewnością niebawem stanie się gwiadzą internetu, wszak video z jej skokiem i lądowaniem jest dostępne w sieci.

Dziewczyna miała ogromne szczęście – udało jej się po pierwsze, trafić do samochodu, po drugie „spadała” z nieba z idealną prędkością, aby „zaparkować” w jadącym 64 km/h aucie.

Kobieta zrobiła to po raz pierwszy – na szczęscie udany, a wszystko odbyło się w bezpiecznych warunkach, na zamkniętym pasie lotniska.

Najnowsze

Rdest, Podkalicka, Pilarczyk na spotkaniu „Wyścigi z kobiecym pazurkiem”

Po raz drugi na "Spotkania z pasją" zaproszono zawodniczki sportów motorowych.

W kwietniu tego roku odbyło się spotkanie, organizowane przez pomysłodawczynię projektu „Spotkania z pasją” Magdalenę Piasecką, na którym gośćmi była: Joanna Modrzewska, Natalia Florek, Natalia Kowalska, Ewa Pieniakowska (nasza relacja z wydarzenia tutaj). Motocaina patronowała wydarzeniu.

Także teraz, 17 listopada o godz. 14.00 na Torze Kartingowym Pole Position w Jankach pod Warszawą odbędzie się trzecie z cyklu Spotkań z Pasją, a drugie z kolei poświęcone motoryzacji – jego bohaterkami będą kobiety związane ze sportem motorowym. Po raz kolejny Motocaina.pl objęła patronatem tę imprezę.

Celem spotkania jest przybliżenie sylwetek zawodniczek i możliwość posłuchania o ich pasji, miłości do rywalizacji, początkach kariery.

Każda z zawodniczek reprezentuje inną dyscyplinę sportu motorowego:

– Małgorzata Rdest – karting, wyścigi samochodami jednomiejscowymi w Formułe 4, wyścigi samochodowe cyklu Volkswagen Castrol Cup (VW Golf i Scirroco R-Cup);

– Klaudia Podkalicka – rajdy cross country, wyścigi samochodowe (Kia Picanto Cup, Kia Ceed Cup, Volkswagen Castrol Cup);

– Karolina Pilarczyk – drifting

To wyjątkowa okazja osobistego spotkania do poznania recept na sukces tych zawodniczek.

Dodatkową atrakcją dla uczestników będzie możliwość bezpłatnego wzięcia udziału w wyścigu gokartami wspólnie z zawodniczkami.

W dniu spotkania będzie można skorzystać z atrakcyjnej oferty jazdy gokartami. Organizatorka zapewnia słodki poczęstunek i symboliczne upominki dla uczestników.

Wydarzenie zostało objęte Patronatem Honorowym Polskiego Związku Motorowego, a ideę projektu popiera Michèle Mouton – Przewodnicząca Komisji Kobiecych Sportów Motorowych z ramienia FIA.

Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny.

Rejestracja: magda.spotkaniazpasja@gmail.com

17 listopada 2013 o godz. 14.00
Tor Kartingowy Pole Position, ul. Granicznej 15 w Jankach pod Warszawą (800 m od CH Janki)

Najnowsze

Adele zdała prawo jazdy incognito!

Nie potrzebna była sława, wystarczyły umiejętności, zaangażowanie i intensywny trening.

Wydaje się niemożliwe żeby osoba, która sprzedała na całym świecie ponad 30 milionów płyt, podbiła serca miłośników muzyki pop i romantycznych  ballad, przede wszystkim jednak goszcząca na antenie niemal każdej stacji radiowej i telewizyjnej pozostała nierozpoznana.

A jednak, jej instruktor Noel Gaughan nie zorientował się z kim prowadzi kurs. Nie tylko gdy usiadła za kierownicą, ale również w trakcie wspólnej jazdy. Adele śpiewała instruktorowi najsłynniejsze piosenki z własnego repertuaru, ale do końca traktował ją jak każdego innego kursanta, nie zdając sobie sprawy, że uczy gwiazdę muzyki pop. Wszystkim wyszło to na dobre, bo piosenkarka pod okiem wymagającego nauczyciela zdała śpiewająco egzamin w pierwszym podejściu, okazując się pojętnym uczniem. Jak przyznał później Noel Gaughan muzyka była miła dla ucha, ale zupełnie nie dała mu do myślenia. Instruktor zorientował się w sytuacji dopiero gdy po egzaminie gwiazdę odebrał jej  ochroniarz.

My możemy się cieszyć, że Adele ma uprawnienia do kierowania pojazdami, ponieważ teraz bez problemu dotrze do studia, gdzie powstaje jej trzeci album.

Najnowsze

Test Nissan 370Z Nismo – zastrzyk energii

Sprawdzamy, czy 370Z Nismo to samochód do zabawy, czy prawdziwe auto sportowe. Da się nim spokojnie jeździć?

Wychodzę. Z siebie. Przestępuję z nogi na nogę, nie mogę się doczekać. Wreszcie otrzymuję kluczyki. Próbując opanować rozdzierającą mnie euforię, staram się nie biec do auta jak idiotka – zaciekawieni chłopcy z salonu Nissana bacznie mnie obserwują przez okno. Także dla nich 370Z Nismo jest niczym upragniona zabawka za sklepową szybką.

Nismo jest tym dla Nissana, czym M Gmbh dla BMW, czy AMG dla Mercedesa.
Czym jest dokładnie Nismo dowiesz się tutaj.

 

Biały, perłowy lakier Nissana 370 Z Nismo świetnie się prezentuje w świetle latarni w nocy.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

W końcu wtapiam się w uformowany jak w wyścigówce fotel, przekręcam kluczyk i odpalam motor. Jeśli na postoju Nismo tak kipi agresją, to co się będzie działo gdy zechcę gorliwie przyspieszyć? Na razie mam uczucie, jakby pod maską drzemało mnóstwo nieuwolnionego gniewu. Cofam spod salonu ostrożnie, bacznie się rozglądając by nie uszkodzić wartego ponad 230 tysięcy złotych auta. Powolutku wytaczam się na trasę ekspresową. Oswoić bestię. Wytresować. Chyba siebie …

Nerwy na wodzy
Nie wytrzymuję zbyt długo. Mijający mnie kierowca w 911-tce wyraźnie zwalnia. – Podpuszcza mnie – myślę w duchu.  – O niedoczekanie – odpieram chęć rywalizacji. Gość raptem wjeżdża mi przed maskę i jedzie 70-tką. Zdurniał do reszty? Prowokator. Wlokę się za nim kilka chwil. Będzie tego z 10 sekund. Daję kierunkowskaz w lewo, w tę samą stronę lekko poruszam mięsistą, zamszową kierownicę.  Delikatnie przyspieszam. Silnik bulgoce, bucha, buzuje wściekle, jakby za chwilę miał zawrzeć i wykipieć.  Kierowca Porsche wyraźnie nie chce dać się wyprzedzić, ja jadę swoje. Silnik Nissana zdaje się krzyczeć do mnie: mocniej wciśnij gaz! Jeszcze! No co Ty?! Goń go! To jakby każdy z 6 garów w 3.7-litrowej V6-tce wrzeszczał niemiłosiernie. Nie można być na to odpornym. Ten kto wytrzyma musi być totalną ślamazarą. Lub niedosłyszącym. Daję za wygraną. Włączam system Synchro Rev Control (seria), dbający o to, żeby podczas redukowania biegu jednostka miała właściwe obroty – zostaję tym samym wyręczona ze stosowania międzygazu. Gdy na dwójce wciskam pedał gazu do oporu mam wrażenie, jakby mnie ktoś przypiął do właśnie wystrzelonego pocisku. Kto wygrał? Zgadnijcie. Takie auta kupuje się tylko po to, aby rywale najczęściej oglądali je z tyłu.

Nissan 370Z funkcjonuje na rynku od 2009 roku; niedawno przeszedł lifting. O zmianach pisałyśmy tutaj.

 

Zgrabny tył Nissana 370Z Nismo.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Już słyszę te komentarze: profesjonalistka, dała się podpuścić. Też byście nie wytrzymali. 370 Z Nismo jest jak narkotyk, a gaz i dźwięk silnika działają jak strzykawka na uzależnionego. Chcesz wciskać mocniej i słyszeć wszystko głośniej, wciąż być na wysokich obrotach. Nie da się jechać spokojnie.

Zakręty czy miejskie uliczki?
Na prostej wszyscy są mistrzami. Skręcam na mało uczęszczaną drogę z winklami poskręcanymi jak loki Valentino Rossi. Zakręty zdają się wabić Nissana i ośmielać do zabawy. Wszystko jest dokładnie zaplanowane: wejście w wiraż i wyjście, lekkie i jakże mnie radujące nadrzucenie tyłu nadwozia (napęd na tylną oś) i powrót zgrabnego odwłoka na wcześniej zadany tor. Krótki, zwarty, niski – 370Z jest jak przyczajony tygrys, ukryty smok. Proste go nudzą, czyha na zwroty akcji. Jak już dopadnie zakręt, demoluje  go bezlitośnie. Zieje ogniem zemsty na mijane pojazdy. To naprawdę nie zależne od kierowcy – Nismo denerwują zwłaszcza szybkie wózki. A nerwy trzeba czasem koić.

Zegary Nissana 370Z Nismo nie powalają, ale dostarczają czytelnych informacji.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Przytulone do ziemi nadwozie 370Z przemyka w świetle latarni wracając na ulice Warszawy. Staję pod ulubioną kawiarnią – czuję na sobie wzrok przechodniów i klubowiczów. Czynnik „wow!” działa. Gdy gapie orientują się, że żadna ze mnie aktorka, czy celebrytka, kobiety wracają do popijania cool-drinków, a mi pozostają spojrzenia ciekawskich mężczyzn. Nawet gdybym była przerażającą szkaradą, mogłabym dla nich stanowić łakomy kąsek – w końcu kto by nie chciał przewieźć się 370Z! I to w wersji Nismo!

Na światłach spięci do granic możliwości kierowcy beemwic, tajperów, lancerów i imprez usiłują dotrzymać mi tempa. Na Z-tce kompletnie nie robi to wrażenia. Na mnie też.

Nissan 370 Z Nismo jest jednym z trzech wariantów tego auta obok wersji Coupe i Roadster. Każdy egzemplarz sportowej odmiany ma tabliczkę znamionową z indywidualnym numerem.

Przy manewrach w ciasnych uliczkach starego miasta i podczas parkowania wychodzi jedna z nielicznych wad – niewiele tu widać dookoła auta, a martwe punkty zajmują chyba połowę obrysu samochodu. Tylko, kto by się tym przejmował? Nie ma też miejsca na jakiekolwiek drobiazgi, telefon, cokolwiek. W sportowym autku? W końcu to wersja Nismo, którą specjalnie nafaszerowano sterydami, żeby cieszyć się ambitną jazdą, najczęściej po torze lub na jakiś zawodach.  Samochód w stosunku do konwencjonalnej odmiany 370Z nieco spuchł (wszystkie zmiany wymieniamy tutaj) – wybrzuszyły się nieco błotniki i nadkola, auto się wydłużyło, a sam tył zrobił się bardziej otyły. Na tylnej klapie spoczęło olbrzymie skrzydło spojlera. Nismo otrzymał ekstra 16 KM, zmodyfikowane, obniżone i wzmocnione zawieszenie (mocniejsze sprężyny), pakiet aerodynamiczny nadwozia,  większe obręcze (19-stki) i szersze koła ( z tyłu 285/35ZR19), czerwone zaciski hamulców z emblematem Nismo. Występuje jedynie z 6-biegową skrzynią manualną.

Nissan 370Z Nismo – silnik.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Z wnętrza wieje Japonią. W dobrym tego słowa znaczeniu. Nie ma tu tandety, a typowe wzornictwo z tamtych rejonów. Deska podświetlona na mocno pomarańczowo, trzy wskaźniki sterczące nad panelem centralnym, symbole Nismo na tapicerce foteli, kierownica, która mogła by być nieco mniejsza – powleczona alcantarą. Wszystko zaprojektowane tak, aby kierowca czuł się jak w wyścigówce. Jednocześnie jest tu wszystko, co w nowoczesnym, sportowym aucie do codziennego użytku być winno, począwszy od nawigacji, a na dobrym audio Bose skończywszy.

Kobiece auto?!
Choćbym się starała, wiem, że nie jestem obiektywna. Też byście nie byli. Bo gdy z początku wydaje się, że „gdzie tam, taka japońska zabaweczka rodem z szybkich i wściekłych nie robi na mnie wrażenia”, to już po przekręceniu kluczyka jesteście w tym aucie zakochani.

Nismo lub jego kierowca, mają trudne do opanowania i częste napady narowistości. Auto jest niewytresowane do poruszania się po miejskich koleinach, dziurach, ciasnych uliczkach – choć dla motoryzacyjnych masochistów takich jak ja to cudne narzędzie również do jazdy po bułki do sklepu.

Do prowadzenia 370Z Nismo nie trzeba być absolwentką wyższej uczelni sportowej jazdy. Mimo to, za każdym razem gdy siadasz za sterami czujesz się jak kierowca wyścigowy. Ten samochód jest szybszy od przeciągu i pewnie sporo ludzi straci przez niego prawo jazdy.

Jako zwolenniczka teorii, że nie ma podziału na damskie i męskie samochody, ryzykując wyklęciem z branży stwierdzam niniejszym – Nissan 370Z Nismo jest totalnie kobiecym samochodem! Białogłowa zawsze będzie się w nim prezentować jak bogini, a fani motoryzacji będą przed nią klękać.

Obfitą galerię zdjęć z naszego testu znajdziesz tutaj.

Nissan 370Z Nismo jest i do zabawy i do jazdy na zakupy – najwięcej radości sprawi wielbicielom tylnego napędu.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Na tak
– zaskakująco elastyczny silnik, który umożliwia energiczne przyspieszanie od niskich obrotów
– świetny układ kierowniczy
– brzmienie jednostki napędowej

Na nie
– zła widoczność dookoła pojazdu
– regulacja kierownicy w jednej płaszczyźnie

Info dla czepliwych: celowo nie wspominam o rozmiarze kufra i zużyciu paliwa. Kogoś to w ogóle interesuje? A jeśli już – lepiej nie wiedzieć.

Konkurenci: Audi TTS, BMW 135i Coupe

Nissan 370Z Nismo – dane techniczne

Silnik

pojemność 3.7 litra, V6

Moc i moment

344 KM przy 7400 obr./min., 371 NM przy 5200 obr./min.

Skrzynia biegów

6 biegowa skrzynia manualna

Przyspieszenie (0-100 km/h)

5,2 sekund

Prędkość max.

250 km/h

Najnowsze

Sebastian Vettel się żeni?

Jak twierdzi tabloid „Express” z Kolonii, Sebastian Vettel wkrótce zmieni stan cywilny.

Hanna Prater oraz czterokrotny Mistrz Świata poznali się wiele lat temu w liceum, w rodzinnym Heppenheim. Mało kto wie, że oboje są w długotrwałym związku. Niemiec długo chronił swoją wybrankę przed uporczywymi paparazzi oraz starał się nie zabierać jej na wyścigi, aby oszczędzić jej kłopotliwych pytań oraz sytuacji.

Jednak bystre oko dziennikarzy w końcu wypatrzyło Hannę u boku Vettela na jednym z meczy piłkarskich.

Jeśli wierzyć tabloidowi, 26 – letni kierowca Red Bull Racing po sezonie F1 zmieni stan cywilny. Mimo, że Hanna rzadko pojawia się u boku Vettela podczas wyścigu, mogliśmy ją podziwiać podczas GP Abu Dhabi. Prawdopodobnie pojawi się także w Brazylii.

Hanna Prater

Najnowsze