Panamera powstała z marzeń

„Ponad 60 lat temu doktor Ferry Porsche nie mógł znaleźć samochodu swoich marzeń... a więc zbudował go". Tak zaczyna się reklama najnowszego Porsche Panamera. Obejrzyjcie jak wyglądają marzenia.

O tym samochodzie mówi się ostatnio naprawdę dużo – nie ma się co dziwić, każdej premierze marki Porsche towarzyszy duży szum medialny, a nowe modele wzbudzają wiele kontrowersji – tak jest i tym razem. Media zachwycają się mocnymi silnikami Panamery i luksusowym wyposażeniem auta, zażarcie dyskutuje się jednak czy prawdziwy sportowy samochód może być dla czterech osób? W tym spocie telewizyjnym słyszymy głośne i wyraźne „tak”.

Jak podoba wam się zestawienie wszystkich dotychczasowych modeli marki? 60 letnia historia powstała z marzeń – to robi wrażenie. Warto marzyć! 

Zapraszamy Was też do obejrzenia naszego pierwszego filmiku z serii Motocaina TV – w roli głównej Porsche Panamera.

Najnowsze

Straż Miejska zapłaci nam za mandaty

Idea jest prosta - otrzymałaś swój uroczy portret wykonany przez fotoradar Straży Miejskiej i na dodatek miało to miejsce pomiędzy 15 stycznia 2004 roku a 28 marca 2007 roku ? Możesz się domagać zwrotu zapłaconego mandatu i zadośćuczynienia od Skarbu Państwa.

Widzisz znak uważaj? Nielegalne fotoradary to przeszłość
fot. Motocaina

Niektóre przepisy mają to do siebie, że są… nielegalne. Tak było z wykorzystywaniem fotoradarów przez pracowników Straży Miejskiej. Strażnicy zdjęcia robili (przez trzy lata wystawiając kilkadziesiąt tysięcy mandatów), mandaty wystawiali, a winni płacili – nikt jednak nie wiedział, że rozporządzenie MSWiA pozwalając strażnikom miejskim na korzystanie z fotoradarów jest niezgodne z ustawą. Gdy sprawa wyszła na jaw a Trybunał Konstytucyjny zakwestionował rozporządzenie przepisy zmieniono, to jednak nie koniec… Ci którzy dostali mandaty dostali je bezprawnie, jeśli więc jesteś jedną z bezprawnie ukaranych pamiętaj, że możesz odzyskać swoje pieniądze. Wystarczy trochę cierpliwości, wytrwałości i konsekwencji…

źródło: Rzeczpospolita

Najnowsze

Relacja Moniki Jaworskiej z Misano

To był weekend zakręcony jak włoskie lody! - dzieli się wrażeniami wprost z motocyklowych Mistrzostw Włoch Kobiet w Misano Monika Jaworska. Mimo wywrotki na 2 okrążeniu, do końca wyścigu zdołała się przebić na 3. pozycję, co dało jej w klasyfikacji generalnej wicemistrzostwo Włoch!

Monika uwielbia wchodzić w zakręty!
fot. OLIVER Fotoagenzia

W Misano, podczas minionego weekendu miała miejsce ostatnia, rozstrzygająca runda pucharu Mistrzostw Kobiet we Włoszech. Zwykle słoneczna Italia przywitała mnie deszczową, zimną pogodą, co nie nastrajało  zbyt optymistycznie. Warunki były naprawdę ciężkie podczas piątkowych treningów. Dodatkowym utrudnieniem była jazda na zużytych mocno oponach. Niestety za ogumienie płacę sama, więc na nowy komplet musiałam poczekać do sobotnich kwalifikacji.

Zobacz przepiękną galerię zdjęć Moniki z Misano pod artykułem.

Na szczęście w 2008 roku podczas testów Triumpha Daytony gościłam na torze w Misano po raz pierwszy, więc znałam już konfigurację toru. Trzy treningi były w zupełności wystarczające, motocykl nie sprawiał żadnych problemów, jedynie układ hamulcowy wymagał drobnej regulacji. Aura w sobotę okazała się dla zawodników bardziej łaskawa, obfita w słońce i bezchmurne niebo. Podczas pierwszej sesji kwalifikacyjnej uzyskałam czas 1’50 co dało mi pierwsza pozycję startową. W ostatniej rundzie nie brała udziału Alessia Polita, ponieważ wygraną w Vallelundze zapewniła sobie Mistrzostwo Włoch. Tym samym stała przede mną ogromna szansa na pierwszą wygraną w tym sezonie. Drugi bieg kwalifikacyjny niestety nie udał się przez wyciek oleju z motocykla. Obsługa techniczna toru nie była na tyle łaskawa, aby zasygnalizować fakt, że w zakręcie jest rozlana niebezpieczna dla jednośladów ciecz przez, co wielu zawodniczek, łącznie ze mną złapało uślizg i o mały włos nie wyjechałyśmy się przez to w żwir. Czasy pozostały bez zmian.

Nasz liderka atakowana przez rywalkę.
fot. OLIVER Fotoagenzia

Wieczorem przez Misano przetoczyła się fala burz połączona z gwałtownymi ulewami, więc niedziela stała pod jednym, wielkim znakiem zapytania. Na szczęście nazajutrz słoneczko grzało, wiaterek lekko dmuchał, tor był suchy, a wszyscy w doskonałych humorach. Wyścig zaplanowano na 16:20 i tym razem nie było żadnych niespodzianek.

W pełni gotowości, skupiona i nastawiona na ostrą rywalizację stanęłam na swoim pierwszym w tym sezonie pole position. No to jazda! Udało mi się od razu zająć pierwszą lokatę w stawce. Drugie okrążenie dobiega końca, składam się w zakręt, kiedy nagle zawodniczka jadąca za mną, Alessia Falzoni, popełnia błąd próbując mnie zaatakować i podcina mój motocykl, jakby wjeżdżając pode mnie. Udało mi się motocykl wyprostować, jednak Alessia zalicza piękną glebę na prawy bok przez co i mnie ściąga na żwir. Chwila konsternacji, szybko podnoszę motocykl, odpalam, stwoerdzam, że mogę jechać dalej, dostaje pozwolenie na powrót i błyskawicznie włączam się do pogodni za stawką. Nawet nie macie pojęcia jaka wstąpiła we mnie złość. Z pierwszej pozycji znalazłam się na dziesiątej! Krew buzowała mi żyłach, odkręciłam manetkę na maksa i postawiałam wszystko na jedną kartę! Od tamtego momentu do końca wyścigu pozostało 10 okrążeń. Udało mi się wyprzedzić ostatecznie 7 zawodniczek przez co wyścig ukończyłam na trzeciej pozycji, a przed metą dzieliły mnie centymetry, aby wyprzedzić jadącą na drugiej pozycji Sharon Mermet.

Monika cieszy się z wygranej w tradycyjny dla siebie sposób 🙂
fot. OLIVER Fotoagenzia

Udało mi się wyjść z opresji. Dowiozłam kolejne punkty do mety przez co obroniłam  drugą pozycję w klasyfikacji generalnej i zdobyłam Wicemistrzostwo w Pucharze Kobiet! Jednak niesmak i złość pozostały, tym bardziej, że zawodniczka, która spowodowala cxałe zamieszanie na torze nawet nie przeprosiła za swój błąd. Po raz drugi już podczas tych mistrzostw przeprowadziła nie udany atak na moją pozycję lądując w żwirze z tą różnicą, że tym razem ja odczułam bardzo mocno konsekwencje tego zachowania. Oprócz złości, dodatkowo mam pokiereszowany motocykl i sama jestem posiniaczona. Szczęście w nieszczęściu, że tak się to skończyło, ale do teraz czuję rozgoryczenie…

Teraz nadszedł czas odpoczynku, reperacji motocykla i odnowy sił. Planuje pozostać w pucharze kobiet Włoch i w sezonie 2010 powalczyć o Mistrzostwo. Po obecnych startach we włoskim teamie jestem bogatsza o mnóstwo doświadczeń, na które składa się wizyta na torach o różnej specyfikacji. Dodatkowo ciągle poszukuje sponsorów, którzy chcieliby mnie wesprzeć w moich staraniach za granicami naszego kraju. Szkoda tylko, że sytuacja w tej kwestii nie ulega zmianie i nie ma osób chętnych do pomocy. Trzeba mieć jednak nadzieje i ciągle stawiać sobie nowe wyzwania i cele. To właśnie możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest każdego dnia fascynujące i mimo licznych niepowodzeń nadal dążymy do ich realizacji. Dlatego pamiętajcie: marzenia trzeba mieć i zawsze starać się je realizować – to się naprawdę udaje! 

Czytelnikom Motocainy.pl bardzo dziękuje za wiernie kibicowanie podczas moich włoskich zmagań!

Najnowsze

Koncert z cyklu Motomusic

Gdy na zewnątrz naszych ciepłych aut plucha, wszyscy wloką się irytująco 20 km/h, włącz sobie kojące, afrykańskie dźwięki Mulatu Astatke & The Heliocentrics w swoim audio samochodowym, lub niebawem przyjdź na wyjatkowy warszawski koncert, któremu patronuje Motocaina, żeby się wyciszyć...

fot. myspace.com

Mulatu Astatke to innowacyjny multiinstrumentalista, kompozytor, aranżer i inicjator stylu, który sam określa nazwą Ethio-jazz. Znany głównie ze składanek „Ethiopiques” (kompilacje nagrań etiopskich i erytrejskich piosenkarzy i muzyków) i ze ścieżki dźwiękowej filmu „Broken Flowers” Jim’a Jarmusch’a. Od lat 60. jest muzycznym ambasadorem Etiopii. W oryginalny sposób połączył zachodni jazz i funk z tradycyjną etiopską melodyką i elementami egipskiej muzyki sakralnej.

The Heliocentrics to brytyjski kolektyw progresywnych instrumentalistów dowodzony przez mrocznego mistrza perkusji Malcolm’a Catto. Dokonania zespółu zainspirowały takich artystów jak Sun Ra, James Brown, David Axelrod. Są wyraźnym punktem przebogatej listy muzyków reprezentujących wytwórnię Stones Throw/Now Again. Debiutowali w 2007 roku przekraczającym bariery kosmicznego groove’u albumem pt. „Out There”. Członkowie grupy współpracowali z takimi artystami jak: Madlib (Catto współpracował przy jego albumie „Shades of Blue” dla Blue Note oraz przy projekcie Yesterdays New Quintet), Dj Shadow (The Heliocentrics wspierali go w „This Time I’m Gonna Do It My Way” pochodzącym z albumu „The Outsider”), Dap Kings, Herbaliser, Poets of Rhythm.  Do nagrania „Inspiration Information: Mulatu Astatke-The Heliocentrics” doprowadziło spotkanie mistrza ethio-jazzu i The Heliocentrics w Londynie 17 kwietnia 2008. Zespół został poproszony o towarzyszenie Mulatu na scenie podczas jego pierwszego od 15 lat koncertu w Wielkiej Brytanii. Wystarczył tylko dzień wspólnych prób, by The Heliocentrics opanowali klasyki etiopskiego jazzu i dali jeden z najlepszych koncertów tamtego roku. Wydarzenie zostało zarejestrowane na potrzeby Red Bull Music Academy Radio(Mulatu współpracuje z akademią od jakiegoś czasu). Następnie w tym samym składzie nagrali sesję dla Gilles’a Petersona w BBC Radio One.

Na jego koncercie nie może Cię zabraknąć.
fot. myspace.com

To już trzecia odsłona studyjnych kolaboracji „Inspiration Information”  dla wytwórni Strut Records (po Horace Andy/ Ashley Beedle, Amp Fidler/ Sly and Robbie).  

MULATU ASTATKE & THE HELIOCENTRICS – mistrzowie afro jazzu, wystąpią po raz pierwszy w Polsce na jedynym koncercie. Oto szczegóły imprezy:

28.10  Palladium Warszawa, ul. Złota 9 start 21.00, drzwi otwarte od 20.00; bilety : 89 zł / 99 zł lub balkon 109 zł / 119 zł do nabycia: ticketpro.pl, eventim.pl, ticketonline.pl, ebilet.pl, bileteria.pl, shortcut.pl, waxbox shop, sideone shop. 

Posłuchaj próbki tego co potrafią muzycy:

myspace.com/mulatuastatke
myspace.com/heliocentrics

Zobacz co się działo na podobnym koncercie w Londynie:

Najnowsze

Fiesta Hot Magenta

25 tysięcy samochodów sprzedanych w ciągu ośmiu miesięcy w Europie w niezwykłym, zdecydowanym różu dedykowanym równie zdecydowanym kobietom - statystyki mówią same za siebie. Hot Magenta - specjalny kolor nowej Fiesty to rynkowy sukces marki.

Hot Magenta przyciąga wzrok
fot. Aleksandra Kaczkowska

Jak twierdzą przedstawiciele marki, oryginalna kolorystyka Fiesty to jedno ze źródeł sukcesów modelu. To ciekawe, wziąwszy pod uwagę przytaczane wam już badania o wyborach kolorystyki samochodu i niechęci kupujących do nowych, modnych, ale i sezonowych kolorów. Sukces Fiesty teorii przeczy.

O najczęściej wybieranych kolorach aut przeczytasz tu.

Pełen blasku, metaliczny kolor Hot Magenta plasuje się na czwartym miejscu najpopularniejszych kolorów Fiesty (ma 8,5% udziału) i ustępuje miejsca czarnej i rasowej Panther Black.

Co ciekawe Hot Magenta jest kolorem najdroższym – jego wybór kosztuje ponad 2 tysiące złotych.

Czy jeden kolor gwarantuje sukces samochodu, trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – Hot Magenta pasuje do modnych w tym roku mocno różowych kreacji i dodatków.

Źródło: Ford

 

 

Najnowsze