Palenie w samochodzie szkodzi zdrowiu pasażerów

Zapewne spora liczba czytelników wie, że palenie papierosów to bardzo złośliwy nawyk, którego ciężko się pozbyć. Tym sposobem oddziałujemy negatywnie nie tylko na swoje, ale także na zdrowie innych. Okazuje się, że dym papierosowy w kabinie samochodu bardzo źle wpływa na przebywających wewnątrz niepalących pasażerów.

W obliczu nowych obostrzeń prawnych związanych z zakazem palenia w miejscach publicznych, każdy palacz próbuje znaleźć idealną przestrzeń, by oddać się chwili relaksu z papierosem w dłoni. Podobno, najbardziej idealnym położeniem dla tych praktyk jest kabina samochodu – miejsce prywatne, odosobnione, gdzie nikt bez pozwolenia nie ma wstępu.

fot. materiały prasowe

Jak informuje organizacja Consumer Reports, ostatnie badania przeprowadzone przez brytyjskich ekspertów dowodzą, że kierowcy-palacze narażają swoich pasażerów na bardzo wysoki poziom biernego palenia.

W badaniu przeanalizowano około 100 wycieczek odbytych przez 17 kierowców – tylko trzech z nich było niepalących. Dowiedziono, że średnie zanieczyszczenie powietrza w kabinach tych trzech śmiałków wyniosło 7.4 mikrogramów na metr sześcienny (μg/m3).

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) bezpieczna wartość tego wskaźnika oscyluje w granicy 25 μg/m3.

Kiedy wycieczki niepalących znalazły się znacznie poniżej tej wartości, to sytuacja osób oddanych nałogowi wygląda znacznie gorzej – 85 μg/m3. Maksymalny wynik wyniósł zaś 385 μg/m3.

Wydawałoby się, że otwarcie okien, czy włączenie klimatyzacji rozwiąże problem – nic bardziej mylnego – wysoki poziom zanieczyszczenia powietrza nie zmniejsza się i wciąż pozostaje ponad normą ustaloną przez WHO.

Wyniki te jawią się całkiem realne. Często bierni palacze po dłuższym przebywaniu w oparach dymu cierpią na bóle głowy, czy nawet nudności. A Wy, drodzy miłośnicy oraz antyfani nikotyny, jak zapatrujecie się na wyniki tych badań?

 

Najnowsze

Massa zostaje w Ferrari

Mimo krążących od wielu tygodni plotek o tym, że Scuderia szuka kierowcy na miejsce Massy, jest już oficjalne potwierdzenie, że Brazylijczyk zostaje na kolejny sezon.

Przez ostatnie tygodnie pojawiały się informacje i spekulacje, jakoby obecny sezon był dla Brazylijczyka ostatnim. Jednak dziś dyrekcja zespołu poinformowała, że Felipe Massa, który ostatnimi czasy spisuje się rewelacyjnie, podpisał kontrakt na sezon 2013. Dla Felipe będzie to już 8. sezon spędzony z teamem z Maranello. W barwach Ferrari występuje od 2006 roku i w sumie wygrał 11 wyścigów. W 2008 został wicemistrzem świata, przegrywając zaledwie o punkt z Lewisem Hamiltonem. Wcześniej jako kierowca Saubera był wielokrotnie zapraszany do Ferrari na testy, aż w końcu ówczesny zarząd postanowił podpisać kontrakt z młodym Brazylijczykiem.

Massa zostaje na kolejny sezon
fot. Pirelli

Zanim oficjalnie poinformowano o podpisaniu kontraktu, z Ferrari łączony był Mark Webber – który przedłużył kontrakt z Red Bullem, Sergio Perez – który podpisał kontrakt z McLarenem, oraz Nico Hulkenberg, który prawdopodobnie pozostanie w Force India.

Najnowsze

Kobiety w Rajdzie Dolnośląskim

Przed nami 22 Rajd Dolnośląski z bazą w Polanicy Zdroju. To podwójna runda – mistrzostw Polski i Rajdowego Pucharu Polski. Narajdowych odcinkach zobaczymy sześć kobiet w roli pilota i jedną za kierownicą.

W piątek zobaczymy jedynie zawodników mistrzostw Polski, a wśród nich pilotkę – Małgosię Malicką-Adamiec. Wraz z kierowcą Grzegorzem Sikorskim wystąpi ona w Fordzie Fiesta z numerem 34. Ta załoga nie zostawia sobie chwili na wytchnienie i po przesiadce do nowej rajdówki wykorzystuje każdą okazję do szlifowania swoich umiejętności. Wprost z Rajdu Polski udali się do Niemiec, gdzie w Rajdzie Lausitz zajęli doskonałe, drugie miejsce w klasie. Oby z równie dobrej strony pokazali się na Rajdzie Dolnośląskim – trzymamy kciuki!

Zgłoszona Kasia Pytel-Majkowska niestety nie wystartuje, a druga pilotka na trasie to Magdalena Misiarz (dawniej Becella), która radzi sobie również świetnie za kierownicą. Tym razem będzie pilotowała Piotra Staszczyka w samochodzie Opel Astra GSI z numerem 42.

W niedzielę do tych zawodniczek dołączą kobiety z Rajdowego Pucharu Polski i Rajdowego Debiutu. Jako pierwsza na trasę wyjedzie Alinka Waleczek w Hondzie Civic Type-R z numerem 114, a słuchać jej będzie Adam Kamiński:

„Będzie to nasz pierwszy wspólny start na trasach, które bardzo lubię i dobrze się na nich czuję. Chciałam podziękować za zaufanie, jakim zostałam obdarzona w momencie zaproszenia na fotel pilota. Mam nadzieję, że nasza współpraca ułoży się bezproblemowo już od pierwszych kilometrów. Liczymy na Wasz gorący doping i Widzimy się na mecie rajdu” – mówi Alinka.

Alinka Waleczek
fot. archiwum prywatne zawodniczki

Po krótkiej przerwie, na fotel u boku swojego męża – Ryszarda wraca Ola Krawczyk. Załogę zobaczymy w Renault Clio z numerem 133. A w BMW 318 IS z numerem 138 zobaczymy, powracająca po dwóch latach przerwy – Jagnę Stankiewicz. Do powrotu namówił ją Paweł Roszek:

„To mój pierwszy i zapewne ostatni start w tym sezonie. Generalnie, pożegnałam się już z prawym fotelem 2 lata temu, ale tym razem robię wyjątek ze względu na kierowcę i samochód, jakim będziemy podróżować. Dolnośląski jest piekielnie szybki i przede wszystkich asfaltowy, co napawa mnie największym lękiem (śmiech). Ale cieszę się i czekam z niecierpliwością na weekend, mając nadzieję, że nie zdrętwiałam za bardzo w pisaniu i czytaniu opisu” – mówi Jagna.

Jagna Stankiewicz
fot. archiwum prywatne zawodniczki

A jedyna w pełni żeńska załoga pojedzie na sam koniec stawki RPP, już bez pomiaru czasu. W rzucającej się oczy Hondzie CRX, wprost z bajki Hello Kitty, z numerem 204 zobaczymy Katarzynę Pasierbską i Paulinę Przydrygę. Po kilku zawodach mniejszej rangi, przyszła pora na większe wyzwania. Trzymamy kciuki, by dziewczyny w przyszłości zaszły (i sprawdziły się) jeszcze dalej!

Zapraszamy na rajdowe odcinki i do odwiedzenia oficjalnej strony rajdu – www.rajd.dolnoslaski.pl .

 

Najnowsze

Obowiązek posiadania alkomatu we Francji – czy to konieczne?

We Francji wprowadzono obowiązek nakładania kar na wszystkich kierowców złapanych na nie posiadaniu ze sobą obowiązkowego alkomatu. Ustawa wejdzie w życie w marcu 2013 roku.

Wszyscy kierowcy we Francji, nie wyłączając z tego grona także motocyklistów od marca 2013 roku będą zobowiązani do zabierania ze sobą zestawu z alkomatem.
Dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi we Francji, to 50 mg na 100ml -mniej, niż w Wielkiej Brytanii, gdzie granica opiera się na 80mg na 100ml.

Jak dotąd, wszyscy kierowcy we Francji byli zobowiązani do posiadania ze sobą trójkąta ostrzegawczego, a także kamizelki odblaskowej, używanych w razie sytuacji zagrożenia lub wypadków na drogach.

fot. materiały prasowe

Co ciekawsze, nowe zasady będą obowiązywać również zagranicznych gości, co warto wziąć pod uwagę podczas planowania swojego urlopu. Każdy, kto nie będzie przestrzegał tego obowiązku spotka się z karą grzywny o wysokości 11 euro. Oczywiście, tylko kiedy w momencie kontroli nie posiadanie alkomatu będzie jedynym przewinieniem, bo jazda po alkoholu będzie wiązać się niestety z gorszymi konsekwencjami.
Kierowcy twierdzą jednak, że akcja ta to idealny układ pomiędzy rządem z producentami alkomatów, których na francuskim rynku jest jedynie dwóch.

A Wy co myślicie o takich zasadach? Czy obecność takich norm w Polsce poprawiłaby bezpieczeństwo na drogach?

Najnowsze

Motocyklowy bodypainting

Co wspólnego mają motocykle, yoga i malowanie ciała? Wydawałoby się, że nic. Jak się okazuje, wspólnym mianownikiem tych trzech elementów jest sztuka. Zobaczcie sami imponujące rezultaty tego połączenia.

fot. materiały prasowe

Niesamowity projekt, którego efekty chcemy Wam przedstawić to wynik współpracy dwójki artystów bodypaintingu: Triny Merry i Ryana Berman. Autorzy poświęcili niemal trzy dni na stworzenie trzech projektów „ludzkich” motocykli: Ducati (sport bike), KTM (dirt bike) oraz Harley-Davidson (cruiser).

 „W tym przedsięwzięciu obecność masażystów była konieczna, by utrzymać odpowiednią giętkość ciał modeli, ponieważ każdy z motocykli mógł utrzymać się jedynie nie dłużej niż dwie minuty” – mówi Triny.

 

Warto sprecyzować, że uczestnikami nie byli zwykli modele, a grupa profesjonalistów: tancerze, instruktorzy yogi oraz osoby występujące w cyrku. Wszyscy byli w stanie przyjąć ekstremalnie trudne figury, jak na przykład kształt koła, siedzenia, wydechu, czy kierownicy. 

fot. materiały prasowe

 Każda kreacja wymagała wielu godzin ciężkiej pracy. Projekt H-D trwał 15 godzin, Ducati – 18, zaś KTM -13.5 godziny. 

fot. materiały prasowe

Najnowsze