Oto efekt drobnej stłuczki. Jak do niej doszło?

Kolizja przy niedużej prędkości nie wydaje się być czymś poważnym. Ot, porysowane zderzaki, stłuczony klosz. Nie zawsze niestety tak to wygląda.

Kierujący Renault Megane spokojnie jechał drogą z pierwszeństwem. W pewnym momencie z drogi po jego prawej chciał wyjechać kierowca Fiata Ducato, który musiał nie zauważyć francuskiego hatchbacka. Prędkość obu pojazdów była nieduża, więc i straty nie powinny być chyba poważne?

Nic bardziej mylnego. Zobaczcie tylko na zdjęcie Megane’a pod koniec nagrania. Uszkodzone drzwi z przodu i z tyłu, pęknięty błotnik i odpalone poduszki boczne oraz kurtyny – naprawa tego może być naprawdę droga. Auto wpadło też na krawężnik, więc nie można wykluczyć uszkodzenia jednej z opon. Straty w Ducato okazały się nieporównywalnie mniejsze.

Najnowsze

Poważna kolizja autokaru z osobówką. Czyja wina?

Nagranie wydaje się jednoznacznie wskazywać winnego, ale zdania internautów są podzielone.

Na nagraniu widzimy jak autokar skręca w lewo na skrzyżowaniu i zderza się z jadącym na wprost SUV-em. Dużo szczęścia mieli piesi, w których samochód mógł teoretycznie uderzyć.

Wydaje się, że zawinił kierowca autokaru, który ruszył na skrzyżowaniu, więc miał zielone światło. Mimo tego musiał ustąpić pierwszeństwa pojazdom jadącym na wprost z naprzeciwka. Niektórzy internauci twierdzą jednak, że autokarowi zapaliło się zielone światło na sygnalizatorze kierunkowym, co by oznaczało, że auta jadące z naprzeciwka mają czerwone, zatem kierowca osobówki jest tutaj winny. A jaka jest wasza ocena tej sytuacji?

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Volvo Car Poland – świetne wyniki za 2018 rok i nadzieje na 2019

Volvo nabiera tempa nie tylko na świecie, ale i w Polsce. Na śniadaniu prasowym dowiedziałam się, że chiński właściciel marki jest hojny i inwestuje nie tylko w nowe technologie, ale i piękny design szwedzkich aut. Jak zatem Volvo podsumowuje rok 2018 w Polsce?

Volvo Cars informuje o zysku operacyjnym za rok 2018 w wysokości 14,2 miliarda koron (SEK), co oznacza wzrost o 0,7% w porównaniu z rokiem 2017. W procentach może to nie jest kolosalne osiągnięcie, jednak to ok. 1,53 mld USD i rekordowy wynik marki. Jak popatrzymy na sprzedaż aut, liczby rosną. Globalny wzrost przekroczył 12% (642 253), w USA aż 20% (98 263), w Europie ponad 6% (318 235), a w Chinach ponad 13% (130 593). Volvo ma się czym chwalić.

Po pierwsze otworzono nową fabrykę w Charleston (USA), skąd zjeżdża cała produkcja S60. Zaprezentowano kolejne modele bazujące na platformie SPA, zaprojektowano pierwszy silnik 3-cylindrowy i wyjątkowo płynnie marka przeszła na WLTP. Chiński właściciel Volvo nie szczędzi inwestycji na dział badawczo-rozwojowy i z roku na rok marka bije rekordy przekazywanych funduszy na technologie w nowych modelach i rozwój.

W Polsce Volvo również rośnie w siłę. Rokrocznie rosną słupki sprzedaży – w 2018 sprzedano w naszym kraju 10 477 pojazdów Volvo. Zdecydowanie najwięcej sprzedaje się u nas modelu XC60 (42%), 12% tortu stanowi XC90, także 12% – XC40,  V40 i V40 CC to 10% sprzedaży, a na końcu plasują się V60 (V60 CC) – 7%, V90/V90CC – 7%, S90 – 7% oraz  S60/S60CC – 3%. W salonach od 2018 roku pojawiły się nowe modele: Volvo XC40, V60, a na 2019 rok przewiduje się premierę V60 cross country oraz nowe S60.

W Warszawie Volvo pokazało się z najciekawszej strony. Powstało tu unikalne miejsce na mapie stolicy, a jednocześnie pierwszy taki obiekt na świecie
(z tak mocną funkcją sprzedaży). W salonie przy Marszałkowskiej sprzedano 207 samochodów, odbywają się tu premiery modeli, koncerty, spotkania
biznesowe, seminaria na temat bezpieczeństwa, czy noc muzeów. Jednocześnie to miejsce spotkanń całego zarządu VCC i piękna wizytówka szwedzkiej marki w Warszawie.

Na przyszłość Volvo zapowiada stabilny wzrost sprzedaży, elektryfikację oferty, w tym wprowadzanie nowych hybryd, rozwój systemów jazdy autonomicznej, technologii connectivity i systemów bezpieczeństwa.

Najnowsze

Kierowcy najbardziej boją się… wiatru, czyli 7 rzeczy, których nie wiesz o wypadkach drogowych

Najwięcej wypadków drogowych ma miejsce w październiku, kierowcy boją się wiatru, pieszych gubi niecierpliwość, a poszkodowany w wypadku może być za niego współodpowiedzialny. Sprawdź, czego jeszcze nie wiesz o wypadkach drogowych!

Statystyki policyjne pokazujące dane na temat wypadków często na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie „suchych faktów”. Jednak uważna analiza pozwala wydobyć na światło dzienne wiele zaskakujących informacji.

Poniżej 7 nie zawsze oczywistych wniosków[*].

1. Silny wiatr skutecznie temperuje kierowców

Analiza warunków pogodowych, w których doszło do wypadku z ofiarami w ludziach, od lat pokazuje to samo – najwięcej zdarzeń ma miejsce przy ładnej pogodzie. Padający deszcz, uznawany przez kierowców za najbardziej niebezpieczny, zajmuje „zaledwie” trzecie miejsce. Co ciekawe, zachowaniu ostrożności przez prowadzących pojazdy zdecydowanie sprzyja… silny wiatr. W jego obecności zdarzyło się w ubiegłym roku zdecydowanie najmniej wypadków (236) spośród wszystkich stanów pogodowych.

2. Młodzi kierowcy nie przeczą stereotypom

Drogowa brawura świeżo upieczonych kierowców owiana jest złą sławą. Niestety – to nie mit. Spośród grup wiekowych, będących sprawcami wypadków, najwyższym wskaźnikiem liczby zdarzeń na drodze na 10 tys. osób legitymują się tzw. młodzi kierowcy (18-24 lata). W 2018 r. byli oni sprawcami 5 113 wypadków (18,6% wszystkich wypadków powstałych z winy kierujących), w których zginęło 428 osób. Przyczyną 35,6% spowodowanych przez nich wypadków było niedostosowanie prędkości jazdy do warunków ruchu.

3. Najniebezpieczniejszy miesiąc to październik

Najwięcej wypadków (9,9% ogółu) zdarzyło się w październiku. Tuż za nim plasują się maj (9,7%) i lipiec (9,6%). Za dużą liczbę wypadków w miesiącach jesiennych odpowiada pogarszająca się aura, a wraz z nią warunki drogowe. W okresie letnim do wzrostu liczby wypadków przyczynia się z kolei natężenie ruchu związane z wyjazdami wakacyjnymi.

4. Nadmierna prędkość może kosztować także poszkodowanego

Niedostosowanie prędkości do warunków ruchu w 2018 r. było przyczyną prawie 6,1 tys. wypadków, w których zginęło 745 osób – jedna czwarta wszystkich ofiar śmiertelnych. Właściciel pojazdu, który odniósł obrażenia lub którego mienie uległo uszkodzeniu, ma prawo żądać wypłaty odszkodowania
z OC sprawcy zdarzenia. Jednak musi pamiętać, że jeśli w momencie wypadku przekroczył zalecaną prędkość, wysokość wypłaconej kwoty może zostać obniżona.

5. Obcokrajowy spowodowali 730 wypadków

W ubiegłym roku cudzoziemcy uczestniczyli w 1404 wypadkach, z których spowodowali 730. Co ciekawe, do zdarzeń z ich winy najczęściej dochodziło w woj. wielkopolskim (91), a nie w województwach przygranicznych. W ponad połowie wypadków uczestniczyli obywatele Ukrainy, w blisko 10% Niemiec, w 6% Białorusi, a w ok. 4% Rosji i Litwy. Nie powinno to dziwić – Polska jest krajem tranzytowym i to kierowcy z tych krajów najczęściej wjeżdżają na polskie terytorium.

6. Niecierpliwi piesi wpadają pod samochody

Prawie 7% wypadków spowodowali w 2018 r. piesi – to aż 2 119 zdarzeń. Najczęściej ich wina polegała na wtargnięciu na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd – tak było w aż 49% przypadków! Z kolei do 241 wypadków doszło, bo piesi weszli na drogę zza przeszkody. Statystyki pokazują również, że niecierpliwość nie popłaca. Aż 202 wypadkami zakończyło się przechodzenie przez jezdnią na czerwonym świetle, a 262 razy przyczyną było przechodzenie na drugą stronę w miejscu niedozwolonym…

7. Używanie smartfona jest coraz częstszą przyczyną wypadków

Z badań Instytutu Transportu Samochodowego wynika, że używanie telefonu komórkowego podczas jazdy może być przyczyną nawet co czwartego wypadku na polskich drogach. Obok nadmiernej prędkości, używek i niezapiętych pasów uchodzi ono za najczęstszą przyczynę śmiertelnych wypadków. Eksperci z ITS podkreślają, że 10 sekund nieuwagi podczas jazdy z prędkością 100 km/h oznacza blisko 300 m jazdy „na ślepo”. Na czas reakcji kierowcy wpływa nawet zwykła rozmowa telefoniczna (nie mówiąc o pisaniu wiadomości), która stwarza takie samo zagrożenie na drodze, jak 1 promil alkoholu we krwi kierowcy.

Źródło: Compensa TU S.A. Vienna Insurance Group

 


[*] Źródłem danych dotyczących wypadków jest raport Wypadki drogowe w Polsce w 2018 roku opracowany przez Komendę Główną Policji, http://statystyka.policja.pl/download/20/308515/Wypadki2018.pdf.

Najnowsze

Policja zbyt rzadko sprawdza trzeźwość prowadzących pojazdy?

W stosunku do europejskiej średniej w policyjny alkomat dmuchamy wyjątkowo często. Pomimo tego połowa Polaków uważa, że Policja powinna jeszcze aktywniej kontrolować trzeźwość na drogach.

Według danych ETSC (Europejskiej Rady ds. Bezpieczeństwa Transportu) Polska jest w ścisłej europejskiej czołówce jeśli chodzi o liczbę policyjnych kontroli trzeźwości[1]. Funkcjonariusze drogówki rutynowo sięgają po alkomat podczas praktycznie każdej kontroli drogowej, a wyrywkowe badanie w ramach akcji „Trzeźwy poranek” to często poniedziałkowa codzienność – szczególnie w większych miastach.

Policyjne kontrole z silnym poparciem

Po nowelizacji prawa o ruchu drogowym w czerwcu 2017 roku[2], kierujący pojazdem nie może już odmówić funkcjonariuszowi poddania się badaniu na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu. Można by się spodziewać, że obligatoryjne dmuchanie i stosunkowo duże natężenie kontroli będą odbierane przez kierowców jako uciążliwe. Okazuje się jednak, że jest wręcz odwrotnie. Od policjantów oczekujemy jeszcze większej aktywności, ponieważ traktujemy pijanych kierowców jako zagrożenie numer jeden na drogach[3].

Polacy, zapytani o częstotliwość kontroli w badaniu dla AlcoSense Laboratories, w większości opowiedzieli się za większym zaangażowaniem drogówki. Połowa ankietowanych (50,5 proc.) oceniła, że badania alkomatem są zbyt rzadkie i chętnie widziałaby ich więcej. Co trzeci zapytany (33,5 proc.) był zadowolony z aktualnej liczby kontroli, a jedynie 13,6 proc. przebadanych osób stwierdziło, że policjanci zbyt często sięgają po alkomat.


 

Jak wskazują wyniki badania, działania Policji prowadzące do wyłapywania nietrzeźwych kierowców cieszą się wyraźnym poparciem. Z pozytywnym odzewem spotkały się np. akcje kontroli trzeźwości na bramkach autostrad. Ze względu na rozwijane prędkości, kierowcy będący pod wpływem stanowią wyjątkowo duże zagrożenie na drogach szybkiego ruchu. Minimalny błąd może doprowadzić do tragedii. Warto więc, by Policja zintensyfikowała kontrole m.in. na autostradach oraz przy wjazdach na drogi ekspresowe. Tym bardziej, że tego właśnie oczekuje ponad połowa kierowców tłumaczy Hunter Abbot, ekspert bezpieczeństwa ruchu drogowego z firmy AlcoSense Laboratories.

Mocna aprobata dla nowych kar
Ankietowani zapytani o wprowadzenie nowych kar za jazdę z więcej niż 0,2 promila alkoholu we krwi, jako najbardziej pożądane rozwiązanie wskazali prace społeczne (poparcie 82,3 proc. badanych). Zbliżone poparcie uzyskały również: zawieszenie prawa jazdy na co najmniej rok oraz obowiązkowa instalacja blokady alkoholowej w samochodzie. Zdecydowana większość (73,1 proc.) opowiedziała się także za rocznym zakazem wykonywania zawodów wymagających prowadzenia pojazdu. Z kolei konfiskata pojazdu to jedyna kara, której sprzeciwiła się przewaga ankietowanych (51,4 proc.). Jednak nadal niemal połowa (48,6 proc.) jest gotowa ją zaakceptować.

Badanie SW Research dla AlcoSense Laboratories przeprowadzono w maju 2019 roku, na reprezentatywnej grupie 1090 polskich kierowców.

 


[1] Według danych ETSC w latach 2010-2015 częstotliwość kontroli trzeźwości przeprowadzonych przez polską Policję wzrosła pięciokrotnie. W 2010 roku było to średnio 88 kontroli na 1000 mieszkańców, a w 2015 roku już 466 kontrole na 1000 mieszkańców. Częściej kontrolowani byli tylko Estończycy – 677 kontroli na 1000 mieszkańców w 2015 roku.

Dane pochodzą z raportu ETSC „How traffic law enforcement can contribute to safer roads”, strona 25:
https://etsc.eu/how-traffic-law-enforcement-can-contribute-to-safer-roads-pin-flash-31/

[2] Art. 129ja ustawy z 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2018 r. poz. 1990 z późn. zm)

http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19970980602/U/D19970602Lj.pdf

[3] Badanie AlcoSense z maja 2019 roku wskazało, że 51,7% ankietowanych najbardziej obawia się na drodze pijanych kierowców. Dla porównania 27,7% jako główne zagrożenie traktuje niedoświadczenie i brawurę na drodze.

Najnowsze