Omal nie potrącił dziecka na przejściu dla pieszych!

Są kierowcy, którzy doprowadzają do niebezpiecznych sytuacji na przejściach dla pieszych z nieuwagi lub nieznajomości przepisów. Ten kierujący zrobił to z pełną świadomością i premedytacją.

Każdy kierowca wie, że nie wolno wyprzedzać na przejściu dla pieszych, tylko nie każdy zdaje sobie sprawę, że wyprzedzanie jest również wtedy, gdy jedziemy szybciej od auta na sąsiednim pasie. Ale kto omija na drodze jednopasmowej samochód, który zatrzymał się przed przejściem?

Na przykład kierowca tego Volkswagena. Doszłoby do potrącenia, gdyby dziecko, które chociaż przebiegało, nie było na tyle uważne, żeby zauważyć w porę niebezpiecznego kierowcę. Miejmy nadzieję, że to ostatni taki jego wyczyn za kierownicą.

Najnowsze

Kierowca ciężarówki zgubił trochę ładunku

Nauczka dla wszystkich kierowców samochodów ciężarowych, którzy uważają, że ciężki ładunek utrzyma się na miejscu sam z siebie.

Kierowca ciężarówki przewoził kostkę brukową, a konkretnie cztery palety, umieszczone na końcu przyczepy. Nie zostały zabezpieczone w żaden sposób, ale przecież kostka sporo waży, więc sama z siebie się nie przemieści, prawda?

Wystarczył jeden skręt i okazało się, że nieprawda. Jedna z palet wyłamała burtę przyczepy i kostka rozsypała się po asfalcie. Na szczęście nie uderzyła w żaden samochód, a do tego rozsypała się tylko na dwóch pasach, więc nie zablokowała przejazdu.

Kierowcy udało się uprzątnąć ulicę, ale nim zdążył odjechać, na miejscu pojawiły się dwa radiowozy.

Najnowsze

Lexus z czerwoną kokardą to znak, że sezon świąteczny rozpoczął się na dobre

Dwadzieścia lat temu Lexus po raz pierwszy umieścił na dachu swojego samochodu wielką, świąteczną kokardę. Tak w Stanach Zjednoczonych powstała tradycja, która towarzyszy japońskiej marce do dziś.

Wszystko zaczęło się pod koniec 1999 roku, dokładnie 10 lat od debiutu japońskiej marki. Jak co roku w salonach samochodowych trwał okres wyprzedaży, więc producenci aut prześcigali się w tworzeniu kampanii reklamowych, które zachęcały do rozpoczęcia roku w nowym samochodzie, na dodatek kupionym w bardzo atrakcyjnej cenie. Lexus podszedł do sprawy zupełnie inaczej. 

Nowa kampania reklamowa Lexusa, nazwana December to Remember skupiała się nie na zakończeniu roku, lecz świątecznym czasie, kiedy wszyscy obdarowują się prezentami. „Kiedy inni producenci byli skupieni na transakcjach sprzedażowych, Lexus skupił się na świętach i radosnych, ludzkich momentach, które tworzą specjalne wspomnienia” – mówi Lisa Materazzo, wiceprezydent działu marketingu w amerykańskim oddziale Lexusa. „Przeprowadziliśmy badania, których celem było zrozumienie emocjonalnego czaru świąt. Może to ironiczne, ale to właśnie zwrócenie uwagi na klienta doprowadziło do przewagi nad konkurencją w sprzedaży” – dodaje. 

W efekcie w mediach zagościły reklamy przedstawiające samochody Lexusa w formie świątecznego prezentu z wielką kokardą na dachu. Przez lata świąteczna kampania December to Remember ewoluowała, ale charakterystyczna ozdoba do dzisiaj pozostaje jej symbolem. Choć pod upływem czasu i ją dotknęły zmiany.
Dzisiaj w amerykańskich reklamach i salonach Lexusa można znaleźć kokardy już trzeciej generacji. Mają bardziej nowoczesny, wyrazisty wygląd i aktualnie składają się z 17 pętli. Obecnie kokardy Lexusa występują wyłącznie w czerwonym kolorze, bo taki najlepiej się wyróżnia, ale we wcześniejszych latach występowała także w wersjach złotej, niebieskiej i białej. 

Świąteczna kokarda Lexusa to produkt ściśle limitowany – każdego roku powstają 525 sztuki, a każdy salon sprzedaży marki otrzymuje tylko dwie. A jeśli chcielibyśmy wręczyć komuś w prezencie całą kulę ziemską, trzeba by skorzystać z dokładnie 6,6 mln kokard, by obwiązać ją od bieguna do bieguna. Co więcej, świąteczna kokarda Lexusa jest nawet klasyfikowana jako oficjalna część producenta – jej numer katalogowy to 00217DSEBW13RED

Najnowsze

Czy wiesz, kiedy używać świateł przeciwmgłowych?

W Polsce kierowcy mają obowiązek jazdy z włączonymi światłami przez całą dobę. Zależnie od okoliczności mogą to być światła do jazdy dziennej, światła mijania czy przeciwmgłowe (po zmierzchu również drogowe). Cel jest jeden – zwiększyć bezpieczeństwo na drodze.

Jak powinniśmy korzystać z różnych rodzajów świateł?

Światła do jazdy dziennej potrzebują mniej energii niż światła mijania, co może wpływać na zużycie paliwa. Należy jednak pamiętać, że światła do jazdy dziennej nie służą do oświetlania drogi przed nami, mają jedynie zapewnić widoczność samochodu dla innych kierowców. Z tego powodu można ich używać wyłącznie w warunkach normalnej przejrzystości powietrza, od świtu do zmierzchu.

Warto przypomnieć, że choć wiele samochodów posiada system automatycznego przełączania świateł, to z reguły takie systemy nie uwzględniają mgły. W efekcie kierowcy przyzwyczajeni do automatyzacji działania świateł mogą nie zwrócić uwagi na to, że podczas jazdy we mgle mają włączone jedynie światła do jazdy dziennej, co przyczynia się do powstawania zagrożeń na drodze – mówi Adam Knietowski, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Światła mijania
Wielu kierowców do codziennej jazdy używa świateł mijania. Zużywają one nieco więcej energii niż światła do jazdy dziennej, ale za to są bardziej uniwersalne. Świateł mijania możemy używać w czasie opadów atmosferycznych czy mgły. Powinniśmy przełączyć światła dzienne na światła mijania również wtedy, gdy wjeżdżamy do tunelu.

Światła przeciwmgłowe
Świateł przeciwmgłowych przednich możemy używać w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza spowodowanej mgłą czy opadami atmosferycznymi. Umieszczone są nisko nad powierzchnią ziemi, co pozwala m.in. zmniejszyć efekt odbijania się promieni świetlnych od mgły. Światła przeciwmgłowe tylne włączamy wyłącznie wtedy, gdy widoczność jest ograniczona do mniej niż 50 m. Kiedy widoczność się poprawi, musimy je wyłączyć, by nie oślepiać pozostałych uczestników ruchu.
Dodatkowo świateł przeciwmgłowych przednich można używać także na krętej drodze w okresie od zmierzchu do świtu, nawet w warunkach normalnej przejrzystości powietrza.

Światła drogowe
Światła drogowe (inaczej „długie”) co do zasady nie nadają się do jazdy dziennej. Można ich używać po zmierzchu, na nieoświetlonych drogach i tylko pod warunkiem, że nie oślepiamy innych kierowców. Dotyczy to zarówno pojazdów nadjeżdżających z naprzeciwka, jak i tych przed nami, ponieważ światła drogowe mogą oślepić kierowcę za pośrednictwem lusterka.

Najnowsze

Korytarz życia od dziś jest obowiązkowy. Nie przeszkadzaj innym w niesieniu pomocy!

W piątek 6 grudnia wchodzą w życie przepisy nakazujące polskim kierowcom tworzenie tzw. korytarza życia, czyli wolnej przestrzeni do przejazdu służb ratunkowych. To niejedyne możliwe rozwiązanie, które ma ułatwić sprawne udzielanie pomocy. W Australii Zachodniej od ponad roku kierowcy muszą zwolnić i zjechać na inny pas, zbliżając się do pojazdów służb ratunkowych pracujących na miejscu wypadku.

Gdy dojdzie do wypadku, dla ratowania zdrowia i życia poszkodowanych w nim osób znaczenie ma każda sekunda. Dlatego w wielu europejskich krajach obowiązują przepisy nakazujące kierowcom formowanie tzw. korytarza życia w sytuacji, gdy na wielopasmowej drodze tworzy się korek. Badania przeprowadzone w Austrii pokazały, że dzięki tworzeniu przez kierowców wolnej przestrzeni do przejazdu służb ratunkowych karetka pogotowia czy wóz strażacki mogą dotrzeć na miejsce wypadku aż o cztery minuty szybciej, co nawet o 40% zwiększa szanse na przeżycie poszkodowanych.

Już od 6 grudnia takie prawo obowiązuje również w Polsce – zmiany w kodeksie drogowym właśnie weszły w życie. Zgodnie z nimi w przypadku dużego natężenia ruchu kierujący na drodze z dwoma pasami do jazdy w tym samym kierunku będą musieli zjechać odpowiednio do lewej i prawej krawędzi jezdni. Na jezdni z trzema lub więcej pasami ruchu w tym samym kierunku kierowcy poruszający się skrajnym lewym pasem będą zjeżdżali na lewo, a pozostali – jak najbliżej prawej krawędzi swoich pasów. W ten sposób powstanie wolna przestrzeń, którą będą mogły przejechać pojazdy uprzywilejowane.

Niezależnie od tworzenia korytarza awaryjnego kierowcy powinni zawsze pamiętać o tym, by jak najbardziej ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego. Zdarza się, że słysząc sygnał karetki czy radiowozu, kierujący nie wiedzą, jak się zachować i na przykład nagle hamują. W ten sposób zamiast pomóc, mogą doprowadzić do kolizji. Dużo lepszym rozwiązaniem jest kontynuowanie jazdy i w momencie, gdy tylko mamy taką możliwość, zjechanie na bok i przepuszczenie pojazdu uprzywilejowanego – mówi Zbigniew Weseli, ekspert Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

W Australii zwolnij i zrób miejsce
Korytarz życia ułatwia odpowiednim służbom dotarcie na miejsce wypadku, ale zupełnie odrębnym problemem jest bezpieczeństwo osób udzielających pomocy już na miejscu zdarzenia, zwłaszcza na drogach szybkiego ruchu i autostradach. Z tego powodu w Australii Zachodniej wprowadzono prawo zwane SLOMO, czyli „Slow Down, Move Over” (ang. zwolnij i zrób miejsce). Zobowiązuje ono kierowców, by zredukować prędkość do 40 km/h, gdy zbliżają się do stojących w miejscu awarii czy wypadku pojazdów służb ratunkowych czy drogowych emitujących migające światło. Oprócz tego w przypadku drogi o kilku pasach ruchu w jednym kierunku należy zmienić pas (jeśli jest możliwość, by zrobić to bezpiecznie), aby pozostawić więcej przestrzeni dla służb udzielających pomocy. Australijskie prawo dotyczy nie tylko karetek pogotowia czy wozów straży pożarnej – ma ono również m.in. ułatwić pracę służbom usuwającym z drogi pojazdy, które z powodu awarii czy kolizji nie mogą kontynuować jazdy.

 

Najnowsze