Olbrzymi zegarek dla fanów Nordschleife

Jeśli jeszcze was nie było na torze Nürburgring, gdzie najsłynniejsza cześć - i uznawana za najbardziej niebezpieczną - to Nordschleife, zawsze możecie sobie sprawić zegarek w wyścigowym klimacie. I to jaki!

Właśnie pojawił się w sprzedaży zdaje się największy zegarek na rękę i jego olbrzymia siostra. Już po wyglądzie stalowej koperty widać, że dedykowany jest fanom sportów motorowych i zawodów wieńczonych flagą z czarno-białą szachownicą. Pod wskazówkami pojawiło się również logo Nordschleife. Jednak to flaga posłużyła za tło tego monster-zegarka. Jest dostępny w dwóch wariantach: „duży” 43-milimetrowy oraz „mega-duży” 65-milimetrowy. Jesteście w stanie sobie wyobrazić, jak to może wyglądać? Z pewnością super fajnie!

Zegarki noszą nazwę Nordschleife “Chequered Flag”, oba są wyprodukowane w Niemczech. Wewnątrz tkwi szwajcarski mechanizm, który słynnie z precyzyjności. Pasek wykonano z czarnej skóry, a całość zapakowano w eleganckie, metalowe pudełko.

Zegarek Nordschleife “Chequered Flag” można kupić za premierową cenę 99 eurom za wariant „duży” i 149 za kaliber 65 na nordschleife.us.

Najnowsze

Yamaha MT-09 SP – ceny w Polsce

Premierowa Yamaha MT-09 SP właśnie wjechała do salonów w Polsce. Ile trzeba na nią szykować?

Trzon rodziny Hyper Naked teraz pojawił się w Polsce w jeszcze mroczniejszej i bogatszej wersji wyposażenia. Yamaha MT-09 SP to przede wszystkim lepsze zawieszenie niż w pierwowzorze MT-09, z tylnym amortyzatorem marki Öhlins i wygodną, zewnętrzną regulacją. Z przodu przyszli właściciele MT-09 SP znajdą w pełni regulowany widelec marki Kayaba w złotym kolorze. Wersja SP wyróżnia się malowaniem Silver Blu Carbon i lakierowanymi na czarno przyrządami na kierownicy. Smaczku dodają niebieskie przeszycia kanapy oraz niebieskie felgi z grafiką SP.

Lista dedykowanego wyposażenia nie kończy się jednak na zawieszeniu i limitowanej kolorystyce. To także system Quick Shift pozwalający na zmianę biegu w górę bez użycia sprzęgła i bez zamykania przepustnicy. MT-09 SP ma sprzęgło antyhoppingowe, a za przenoszenie mocy silnika CP3 dba system kontroli trakcji i układ D-MODE. Motocykl wyposażono w oświetlenie w technologii LED.

Rekomendowana cena detaliczna Yamahy MT-09 SP wynosi 44 000 złotych. Pierwsze egzemplarze właśnie pojawiły się u autoryzowanych dealerów.

Najnowsze

18-latek zbudował elektryczną Toyotę Celicę

Z pewnością nie jest zwyczajnym nastolatkiem. 18-letni Amerykanin, Adam Lansing, może pochwalić się dokonaniami na miarę profesora politechniki, utalentowanego inżyniera, bardzo sprawnego elektryka i mechanika.

Sportową Toyotę Celicę z klasycznym, spalinowym napędem przerobił na auto elektryczne. Jak sam mówi – zrobił to, bo nie mógł patrzeć, jak jego starszy brat prosi rodziców o pieniądze na paliwo.

Zaledwie kilka lat temu bardzo cenny dziś pojazd Adama był wrośniętą w ziemię stertą złomu, zapomnianą przez swojego poprzedniego właściciela. Przez jej tylny zderzak wyrosło drzewo. Gdy Adam miał 12 lat, ojciec jego kolegi dowiedział się, że chłopak marzy, by przerobić samochód z napędem spalinowym na całkowicie elektryczny. Ofiarował więc młodemu Lansingowi swoją starą Toyotę Celicę z 1980 roku.

Niezłomnie wierząc w sukces swojego projektu, w ciągu 6 lat Adam przebudował pojazd aż 52 razy, zamieniając legendarną Toyotę Celicę w samochód elektryczny o zasięgu ponad 200 km, zasilany 94 akumulatorami litowo-jonowymi.

Elektryczny dragster
Adam Lansing wpadł na swój pomysł, bo nie chciał prosić rodziców o pieniądze na benzynę, jak dorośnie. Prawdziwą inspiracją i dowodem, że taką przeróbkę da się zrobić, były dla niego publikowane w sieci filmy Johna Waylanda, który przemienił Datsuna 1200 z 1972 roku w potężnego, elektrycznego dragstera, zwanego Białym Zombie.

„Widziałem, jak dosłownie katapultował się z linii startu. Było to auto elektryczne, pod którego maską nie było nic prócz niewielkiego silnika elektrycznego. Gdy John opowiadał o prostocie swojej konstrukcji i o tym, że każdy jest w stanie ją zrobić, zrozumiałem, że mogę i ja” – wspomina Lansing.

18-letni dziś absolwent Plano East High School w Teksasie myśli o swojej zawodowej przyszłości związanej z budową samochodów elektrycznych. Większość części potrzebnych do swojego pierwszego projektu zdobył, gdy miał zaledwie 14 lat. Gdy skończył 16 lat, po raz pierwszy uruchomił pojazd i pojechał nim na zakończenie roku szkolnego, a po zajęciach wybrał się z przyjaciółmi na kręgle. W drodze powrotnej elektryczna Celica odmówiła jednak posłuszeństwa, zmieniając radość zwycięstwa w kolejne dwa lata pracy nad konstrukcją napędu.

Choć Adam Lansing nie był wówczas tego świadom, jego ciągłe naprawianie i udoskonalanie samochodu jest zgodne z duchem kaizen – filozofią ciągłego doskonalenia, stosowaną w produkcji samochodów Toyoty. Młody konstruktor wielokrotnie powtarzał ten proces. Za każdym razem, gdy przebudowywał samochód, poprawiał w nim kolejne elementy. – „Przez sześć miesięcy od awarii silnika wiele się nauczyłem. Samochód nie jeździł, lecz dawał nadzieję, że już wkrótce będzie możliwe jego uruchomienie” – wspomina Adam.

Frustracja
Pół roku po awarii silnika Lansing codziennie spędzał nawet po 20 godzin na rozbieraniu i ponownym składaniu swojej elektrycznej Toyoty. – „Do dziś zrobiłem to już 52 razy. Najbardziej frustrujący był okres między 35 a 40 montażem i demontażem. Udało się, wytrzymałem, głównie dzięki wsparciu rodziny, przyjaciół i dziewczyny. Zwyciężyła potrzeba innowacji. Zaszedłem daleko i nie zamierzałem się cofać. Gdy tylko zmieniłem sposób myślenia i zrozumiałem, że w sumie to dobra zabawa, długie dni odbudowy przestały mnie przerażać” – wspomina.

Dwa lata później końcowym rezultatem jego wysiłków był zasięg pojazdu zwiększony z niespełna 20 do ponad 200 km. To oznacza, że Adam dojedzie swoim elektrycznym autem praktycznie wszędzie. Z dumą mówi o tym, że na jednym ładowaniu może nawet kilkakrotnie pokonać trasę z domu w Plano do portu lotniczego Dallas-Fort Worth. Na początku roku, po kolizji z ciężarówką, projekt Lansinga znów zaczął się od nowa. Nastolatek ponownie odbudował i udoskonalił swój pojazd.

Pomoc
Oczywiście 18-letni Adam Lansing nie zrobił wszystkiego sam, a całe przedsięwzięcie sfinansowali rodzice. Zbudował swój pojazd pod wpływem problemów starszego brata z zakupem paliwa oraz… elektrycznego skutera siostry. John Wayland dał mu inspirację i kilka mentorskich rad. W poszukiwaniu nowych rozwiązań Lansing przeszukiwał też internetowe fora.

Przełom nastąpił w ubiegłym roku, gdy Lansing otrzymał wsparcie wynalazców innowacyjnych napędów: Core IV i Wayland’s Plasma Boy Racing, którzy dostarczyli mu litowo-fosforanową baterię o mocy 30 kWh. Zamontowano ją w bagażniku Celiki.

Adam założył też firmę Hawkeye Innovations LLC – marząc, by zacząć zarabiać na życie wykonywaniem konwersji samochodów spalinowych na elektryczne. I pomyśleć, że zaledwie 6 lat temu rozpoczął swój projekt wyłącznie dla zabawy. – „Odkryłem coś, w czym mogę odnieść sukces, a dziś jestem pasjonatem takich konstrukcji” – podsumowuje Lansing.

Najnowsze

Edyta Klim

5 maja 2018 r. – Międzynarodowy Dzień Motocyklistki

Międzynarodowy Dzień Motocyklistki to święto ruchome, które przypada zawsze w pierwszą sobotę maja. Tym razem będzie to 5 maja 2018 roku.

Międzynarodowy Dzień Motocyklistki to największe wydarzenie motocyklowe dla kobiet, które od 12 lat łączy pasjonatki w coraz większej ilości państw i miast.

Powstało już logo tegorocznej edycji, a tradycją jest już to, że przedstawia kobiecą twarz w otwartym kasku, odważnie patrzącą w świat oraz sylwetki różnorodnych motocykli. Ponieważ z zasady jest to święto dla użytkowniczek motocykli każdej marki i typu. Tym razem jednak całość jest wkomponowana w bryłę motocykla.

Hasło przewodnie święta to po prostu „JUST RIDE!”, bez ograniczeń, bez podziałów, czysta radość kobiet ze wspólnej pasji i jazdy:

Najnowsze

Edyta Klim

Sally Robinson – pierwsza kobieta w historii z uprawnieniami do jazdy motocyklem

W 1900 roku Anne French została pierwszą kobietą z uprawnieniami do jazdy samochodem. Jednak musiało minąć kolejne 37 lat, żeby władze dopuściły kobietę do egzaminu motocyklowego.

Pierwszą kobietą, która uparcie walczyła o swoje prawo do odbycia motocyklowego egzaminu była Sally Robinson, znana również jako Sally Halterman. Oprócz pokonywania oporu lokalnych władz, Sally pokonywała również własne słabości, wynikające z niskiego wzrostu i jedynie 40 kg wagi.

Nie było jej łatwo uzyskać motocyklową licencję. Najpierw odrzucano jej wniosek z powodu zbyt małej wagi, a później z powodu zbyt młodego wieku, choć miała lat 27 i 10-letnie doświadczenie w jeździe motocyklem. By przystąpić do egzaminu musiała ostatecznie zatrudnić prawnika. Gdy już wreszcie udało się uzgodnić jego termin, okazało się, że ma jechać z egzaminującym ją policjantem w wózku bocznym!

Do egzaminu doszło i Sally poradziła sobie ze wszystkim. Policjant stwierdził, że dobrze prowadzi motocykl, jednak nie widział, jak używa „kopki” i dlatego musi ją oblać. To było dla Sally zbyt wiele! Krzyknęła w jego stronę taką wiązankę przekleństw, że potem było jej wstyd. I o dziwo… egzaminator zmienił swoją decyzję i przyznał jej uprawnienia.

Tym samym Sally Robinson zapisała się na kartach historii jako pierwsza „legalna motocyklistka”.

Najnowsze