Ogromne zapadlisko pochłonęło samochody

Z żywiołami nie ma dyskusji. Tuż za wielką wodą, w stanie Mississippi doszło do rzadkiego zjawiska, które pochłonęło kilkanaście samochodów na oczach ludzi.

W ostatni weekend w miejscowości Meridian, w amerykańskim stanie Mississippi, doszło do ogromnego zapadnięcia ziemi, tuż przy restauracji IHOP. Jak podaje organizacja odpowiedzialna za bezpieczeństwo, nie było to typowe zapadlisko, do którego doszło wskutek wyschnięcia podziemnego zbiornika wody. 

Tuż przy budynku restauracji ziemia zapadła się na 4,5 metra głębokości, 10,6 metra szerokości oraz 122 metry długości. Na tej powierzchni znajdowało się piętnaście samochodów, które uległy zniszczeniu.

Na szczęście nikogo w nich nie było, dlatego straty dotyczą wyłącznie przedmiotów. Co ciekawe, restauracja przy której doszło do zdarzenia została otwarta zaledwie kilka dni temu. Teraz lokalne władze będą analizować, dlaczego doszło do zapadnięcia ziemi. Klienci restauracji mogli zobaczyć całą sytuację na własne oczy. Z ich relacji wynika, że podczas zapadnięcia objawy były bardzo podobne do trzęsienia ziemi. Dopiero po wyjściu z restauracji zobaczyli, że samochody zniknęły z powierzchni ziemi.

https://www.youtube.com/watch?v=JNGSv5S7kkc

Najnowsze

Silnik 2,5 litra w Audi R8?

Ekolodzy i księgowi od kilku lat, z dużą dozą skuteczności, terroryzują świat motoryzacji. Już niebawem silniki V8 czy V10 będziemy wspominać z rozrzewnieniem, czego zapowiedzią są plotki o Audi R8.

Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażaliśmy sobie supersportowego samochodu z silnikiem o liczbie cylindrów mniejszej niż co najmniej V8. Niestety nie mamy dobrych wieści. Już niebawem Audi R8 może zadebiutować z silnikiem o pojemności 2,5 litra pod maską. 

Wiemy już, że druga generacja Audi R8 nie będzie już oferowana z motorem V8 o pojemności 4,2 litra. Kolejne wieści donoszą o wprowadzeniu jeszcze mniejszej jednostki z turbodoładowaniem. Na początku była mowa o silniku 3,0 V6 pochodzącym z modelu S4. Teraz okazuje się, że w sportowym modelu może zagościć jednostka zapożyczona z modelu RS3. Jest to pięciocylindrowy silnik o pojemności 2,5 litra. Jednak w Audi R8 byłby on dodatkowo wspomagany przez system elektronicznego turbodoładowania. 

Przedstawiciele Audi poinformowali jedynie, że taka nowość pod maską nie zjawi się prędko. Trzeba będzie na nią poczekać co najmniej dwa lata. Najpierw jednak, w przyszłym roku, zostanie zaprezentowane Audi R8 Spyder, które w standardzie będzie miało pod maską silnik V10 o pojemności 5,2 litra. Potężny motor rozwija 540 KM, a w wersji Plus nawet 610 KM.

Najnowsze

Range Rover Evoque Convertible oficjalnie!

Po kilku miesiącach oczekiwania, Range Rover w końcu zaprezentował swojego pierwszego kabrioleta. Co prawda, lato się skończyło, ale nie przeszkodziło to by zaprezentować auto w zimowej scenerii.

Range Rover po raz pierwszy wspomniał o kabriolecie na początku 2012 roku. Jednak od tamtego czasu nie pojawiło się zbyt wiele konkretów, na temat tego modelu, aż do dziś. W końcu możemy zobaczyć auto w pełnej okazałości. Range Rover Evoque Convertible posiada składany automatycznie miękki dach, który będzie dostępny wyłącznie w kolorze czarnym. Natomiast w połączeniu z nim oferowanych będzie aż 13 różnych rodzajów lakieru, włączając zupełnie nowe jak Grey metallic czy Baltoro Ice.

Składanie i rozkładanie dachu będzie możliwe w czasie jazdy do prędkości 48 km/h. Cała operacja potrwa 18 sekund (rozkładanie) lub 21 sekund (składanie). Inżynierowie Range Rovera pracowali nad wyciszeniem kabiny samochodu, ze względu na materiałowy dach. Podobno poziom hałasu ma być identyczny jak w wersji z konwencjonalnym dachem.

Mechanizm dachu zajął trochę przestrzeni w bagażniku. Po złożeniu bagażnik oferuje zaledwie 251 litrów pojemności. Auto zostało w standardzie wyposażone w pałąki przeciwkapotażowe. W razie dachowania dwa aluminiowe elementy w ciągu 90 milisekund wystrzeliwują, aby chronić pasażerów.

Ważący 1936 kg kabriolet będzie standardowo oferowany z czterocylindrowym silnikiem o pojemności dwóch litrów. Jednostka wspomagana przez turbodoładowanie rozwija 240 KM i 340 Nm. W połączeniu z 9-biegową skrzynią rozpędza się od 0 do 100 km/h w 7,8 sekundy.

Auto pojawi się w sprzedaży w połowie przyszłego roku i będzie dostępne na wszystkich rynkach. Producent zaznaczył jednak, że jego produkcja będzie limitowana. Ceny mają startować w okolicach 200 tys. zł.

 

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Pierwsza jazda Volkswagen Touran – rodzina w komplecie

Gdy się inwestuje w samochód rodzinny musi on spełniać dużo więcej wymagań, niż auto dla singla, dwojga, czy nawet czworga osób. A to trzeba przewieźć dwa duże lub nawet trzy foteliki, a to zabrać spory ekwipunek, a to zabawić dzieci multimediami. Wydawałby się "normalka", jednak takie oczekiwania spełnia niewiele samochodów na rynku. Czy Touran im sprosta?

Touran, zajmuje w ofercie Volkswagena miejsce między Caddy a Sharanem. Jest – jak przystało na Volkswagena – zachowawczo ładny. W niebieskim kolorze prezentuje się najbardziej uroczo, ale i tak gros Polaków wybierze bezpiecznie te „niebrudzące” barwy. Producent ma chęć powalczyć jednak z silną konkurencją nie prezencją najnowszego modelu, a raczej praktycznością i przystępną ceną.

Co w nowym Volkswagenie może się podobać z zewnątrz? Sylwetka jest kompromisem między pudełkowością dużych, przestronnych aut, a kompakowością miejskich samochodów. Samochód wydaje się potężny, ale jeździ się nim jak autem miejskim. Dobrze się prezentuje wyposażony (opcjonalnie) w reflektory z diodami LED i na największych obręczach (dostępne 16, 17- i 18-calowe).

Aby samochodem było łatwo manewrować, zwłaszcza w gęstym ruchu, dobrze by było, aby zajmował jak najmniej miejsca i okazał się funkcjonalny – jego wnętrze powinno być wykorzystane do ostatniego milimetra. Udało się to spełnić dzięki zastosowaniu modułowej platformy konstrukcyjnej MQB Volkswagena: zwiększono długość nadwozia i rozstaw osi, a co za tym idzie powiększyła się również przestrzeń w kabinie pasażerskiej.

Dwójka, trójka, a może piątka dzieci? Czemu nie!
Cóż, trudno sprostać wymaganiom klienteli, która dorobiła się conajmniej dwójki potomstwa. Tacy śmiałkowie już wiedzą, jak ciężko podróżuje się z rozbrykaną ferajną. Jeśli – o losie! – przydaży się jeszcze trzecia pociecha, to wybór na rynku pojazdów zawęża się drastycznie. Otóż Touran mieści swobodnie pięć fotelików (najpiękniej prezentują się te akcesoryjne, z logiem VW, zwłaszcza GTI). Aby zapakować rzeczoną piątkę dzieci, należy wpakować do Tourana trzy foteliki w drugim rzędzie oraz wykorzystać też dwa fotele w trzecim – są w tym celu wyposażone w mocowania Isofix, włącznie z uchwytami Top Tether.

Fotele w systemie Fold-Flat można złożyć i całkowicie schować w podłodze auta – oparcia składa się błyskawicznie i dotyczy to nie tylko trzech pojedynczych foteli drugiego rzędu, ale też dwóch, również pojedynczych foteli trzeciego rzędu, no i oparcia fotela pasażera zasiadającego z przodu.

Żeby w pełni wykorzystać maksymalną pojemność bagażnika sięgającą 1857 litrów (mierzone po dach, do oparć przednich foteli w 7-miejscowej wersji auta), oparcia foteli w drugim i trzecim rzędzie można złożyć pociągając za uchwyt tak, że utworzą równą powierzchnię. Wszystkie fotele znajdują się więc stale w samochodzie i można je, zależnie od potrzeb, składać w różnej konfiguracji, powiększając przestrzeń ładunkową. W przypadku siedzeń drugiego rzędu można to zrobić stojąc wygodnie z boku, by zaś złożyć fotele w trzecim rzędzie należy do nich sięgnąć od strony bagażnika.

Pokaż kotku co masz w środku
Przestrzeń z przodu wewnątrz Tourana owszem, jest całkiem spora, ale nie powoduje to uczucia jazdy minibusem. Jest przestrzennie, funkcjonalnie, ergonomicznie, jednak nie ma się wrażenia, że panuje tu jakiś zbędny luz. Zajęcie miejsca z tyłu, w drugim rzędzie, bardzo zmienia tę perspektywę – miejsca na nogi jest wbród, nad głową jeszcze więcej, każdy pasażer ma tu swój odrębny fotel. Luksusowo! W dodatku siedziska można przesuwać o 20 cm. Poza tym, po raz pierwszy w Touranie dostępna jest funkcja podgrzewania foteli drugiego rzędu (uwielbiam tę funkcję!) oraz trzystrefowa automatyczna klimatyzacja (opcja). Nowością jest też podłokietnik będący częścią środkowego fotela, a służący pasażerom podróżującym na skrajnych siedziskach. Przed zbyt dużym nasłonecznieniem chronią dwie (opcjonalne) rolety w oknach drzwi bocznych – ważny element wyposażenia, gdy na pokładzie auta znajdują się dzieci. Oczywiście te wszystkie „atrakcje” kosztują, czyniąc z dobrej ceny podstawowej wersji Tourana już sporo droższe auto, jednak za udogodnienia trzeba – i czasem warto – dopłacać.

Przydatne: jeżeli samochód jest wyposażony w opcjonalny automatyczny system zamykania i uruchamiania auta (Keyless Access) oraz w automatycznie unoszoną pokrywę bagażnika – wystarczy, by kierowca wykonał określony ruch stopą pod tylnym zderzakiem, a klapa przedziału bagażowego automatycznie się odblokuje i uniesie. Zapewnia to system Easy Open, korzystający z czujnika zbliżeniowego. Jest on umieszczony w zderzaku i reaguje na ruch nogą. 

Od wersji wyposażenia Comfortline 5-miejscowy Touran ma na pokładzie podwójną podłogę bagażnika. W ramach dodatkowego wyposażenia jest też dostępny system mocowania bagażu, składający się z zestawu szyn, między którymi rozpięto przesuwaną siatkę przytrzymującą drobniejsze bagaże. Zapakowani? To można ruszać!

Mocy przybywaj!
Nowy Touran pojawi się w sprzedaży z sześcioma silnikami do wyboru – trzema benzynowymi (TSI) oraz trzema dieslami (TDI). Wszystkie mają cztery cylindry, bezpośredni wtrysk paliwa oraz doładowanie. W seryjnym wyposażeniu znajduje się system Start-Stop oraz system odzyskiwania energii hamowania. Jednostki TSI rozwijają moc 110, 150 lub 180 KM. Silniki TDI uzyskują 110, 150 KM, lub 190 KM. Za wyjątkiem podstawowej jednostki TSI wszystkie mogą współpracować z automatyczną dwusprzęgłową skrzynią biegów (DSG). 6- i 7-biegowe skrzynie DSG mają funkcję biegu jałowego – gdy samochód się toczy silnik zostaje odłączony od układu napędowego, by jak najlepiej wykorzystać energię kinetyczną, a poprzez to zmniejszyć zapotrzebowanie na paliwo. W wypadku najmocniejszych silników benzynowych i Diesla skrzynia DSG należy do wyposażenia seryjnego.

Auto podczas jazdy jest bardzo stabilne. Owszem, wykazuje lekkie wychylanie podczas szybszej jazdy na zakrętach, ale nie do tego jest przeznaczone. Z rodziną jeździ się spokojnie i bezpiecznie (może mieć nawet 9 poduszek powietrznych), a takie poruszanie się po szosie Touran uwielbia najbardziej. Jak komuś wrażeń za mało, może dopłacić za adaptacyjne zawieszenie DCC z funkcją wyboru profilu jazdy. Dostępne jest także zawieszenie dostosowane do pracy na nawierzchniach o złej jakości (prześwit zwiększony o 15 mm) albo w zawieszenie sportowe (obniżone o 15 mm).

Z nowinek ułatwiających kierowcy życie pojawiły się nowe systemy asystujące: adaptacyjny ACC (tempomat z automatycznym systemem regulacji odstępu od poprzedzającego samochodu), Front Assist (ostrzega oraz automatycznie przyhamowuje samochód w razie zagrożenia kolizją), Trailer Assist (ułatwiający manewrowanie z przyczepą), Emergency Assist (system automatycznego hamowania po kolizji) i system automatycznego podjeżdżania w korkach.

Nudzie mówimy nie!
Touran jest seryjnie wyposażany w 5-calowy kolorowy ekran dotykowy (opcja – przekątna 6,5 lub 8 cali, interfejs bluetooth i czujniki zbliżeniowe, odtwarzacz DVD, twardy dysk SSD o pojemności 64 GB). Ale co rodzice mają ciekawego do dyspozycji na pokładzie Tourana? Jak wiadomo, dzieci trzeba kontrolować i Volkswagen wymyślił do tego celu specjalną kamerę (dokupowaną osobno, albo dostępną jako element systemu GoPro), która uwalnia rodziców od konieczności spoglądania w lusterko wsteczne, by sprawdzić, co robią dzieci podróżujące z tyłu. Kamera filmuje pasażerów siedzących na tylnych fotelach, a nagrany obraz wyświetla na monitorze z przodu. Oczywiście oko kamery może też śledzić przewożone z tyłu zwierzęta czy szczególnie wrażliwy ładunek w przedziale bagażowym. Kamerę można umieścić w różnych miejscach – poniżej lusterka wstecznego, albo na środkowym siedzeniu w drugim rzędzie foteli.

Ale jak przemówić do pociech siedzących w trzecim rzędzie? Wystarczy skorzystać elektronicznego systemu wzmacniania głosu, czyli de facto z mikrofonu urządzenia głośnomówiącego i z głośników będących elementem systemu multimedialnego Tourana – dzięki temu słychać więcej na tylnych fotelach, także tych znajdujących się w 3 rzędzie. Starsze dzieci pewnie rozrabiać nie będą, bo będą pochłonięte możliwościami App-Connect Volkswagena, który zawiera oprócz MirrorLink także CarPlay (Apple) i Android Auto (Google), a za pośrednictwem aplikacji Media Control Volkswagen, jako jeden z pierwszych producentów samochodów, oferuje interfejs zapewniający łączność tabletów z pokładowymi multimediami Tourana.

Czyli jaki?
Szeroko otwierające się drzwi, czy łatwe zajęcie miejsca w trzecim rzędzie siedzeń przydadzą się, gdy z paczką małoletnich znajomych twojej pociechy przyjdzie Ci wyjechać na jakiś wypad. Przepastny bagażnik (w wersji z rozłożonymi wszystkimi fotelami malutki) pomieści chyba wszyskie fanaberie przewrażliwionej matki. Otwierający się za machnięciem stopą pod zderzakiem bagażnik ułatwi życie objuczonemu zakupami tatusiowi. A to wszystko w całkiem ładnym nadwoziu.

Do tej pory uważałam, że dopóki nie dołączę do właścicieli „karty dużej rodziny”, nie ma sensu rozglądać się za autami tego typu. Jednak po pierwszych jazdach Touranem już wiem, że funkcjonalność to podstawa. Ile trzeba za nią zapłacić? W najuboższej wersji 82 380 złotych. Wszelkie dodatki kosztują niemało i dobrze wyposażone auto raczej przekroczy 90 tysięcy złotych. To dużo, jednak każda złotówka jest tu dobrze wydana.

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Test żarówek samochodowych Philips X-TremeVision+130%

Kupując nasze redakcyjne Renault od razu wiedziałam, że wymienię żarówki. Dlaczego? Bo wiem, że dobre oświetlenie działa cuda! Ale po kolei.

Nasze Renault Clio Grandtour zostało kupione z oświetleniem standardowym, które do wybitnych nie należy. Wjeżdżając w „strefę mroku”, czyli nieoświetlone miejskie rewiry, lub wyjeżdżając poza stołeczną aglomerację, wielokrotnie przeklinałam francuską markę za to, że sprzedają coraz lepsze samochody, lecz ze sporo gorszym oświetleniem niż u konkurencji. Do żarówek tylnych lamp się specjalnie przyczepić nie mogę, bo zadanie swoje spełniają należycie. Z przednimi reflektorami nie jest już tak doskonale. Jest wręcz tragicznie.

Bezpieczeństwo to nie przelewki!
Od zakupu auta minęło trochę czasu – zdołałam nieco popsuć sobie wzrok, wypatrując potencjalnych niebezpieczństw na drodze lub wpatrując się usilnie w końcówkę obszaru oświetlonego przez lampy przednie. I nie chodzi tu – bo o to mnie przecież raczej nie podejrzewacie – o źle ustawioną wysokość świateł. Tę regularnie sprawdzam w zaprzyjaźnionej stacji kontroli pojazdów, a przy większym obciążeniu samochodu poprostu obniżam obszar oświetlenia z przodu pojazdu, dzięki regulacji wewnątrz auta, przez co – mam nadzieję – nie oślepiam kierowców jadących z naprzeciwka.

Miarka się przebrała, gdy wyjechałam latem na wakcyjny wypad w wyjątkowo słabo oświetlone rejony Polski północno-wchodniej. Oczywiście zrobiłam to z premedytacją, bo miejsca te są wyjątkowo urokliwe, także nocą, kiedy niebo rozświetlają miliardy gwiad – w Warszawie ciężko je dostrzec. Aby jednak bezpiecznie poruszać się po często w tamtych obszarach nieutwardzonych drogach, w lesie, na wsiach, trzeba być odpowiednio wyposażonym w dobre oświetlenie przed samochodem. Bo na drogę potrafi wbiec kuna, dzik, czy inne dzikie zwierze, a i pijani miejscowi się trafiają. Miałam jedną niebezpieczną sytuację, spowodowaną niedostatecznym oświetleniem drogi przez moje żarówki. I to był gwóźdż do trumny. Dobrze, że nie mojej.

Postanowiłam rozeznać się w ofercie żarówkowej na polskim rynku. Tego typu jakościowego towaru nie jest aż tak dużo, jakby się można było spodziewać. Prym wiodą znane marki, które dają pewność, że ich oświetlenie nie zawiedzie. Mój wybór padł na produkt Philips X-TremeVision+130% , bo nie dość, że marka dobrze mi się kojarzy, opakowanie do mnie przemawia i daje dość wyczerpujące informacje o żarówkach wewnątrz, to to, co producent oferuje, wyjątkowo mi się w aucie przydaje. Czego oczekiwałam? Jak najdłuższego pasma oświetlenia drogi jak najjaśniejszym światłem – niby mało, ale okazuje się, że żarówka żarówce nie równa…

Pech, bo w redakcyjnej cliówce montujemy żarówki typu H7, a te niestety akurat są najdroższe (cena zestawu dwóch żarówek H1 to 75 złotych, H4 to 80 złotych, a H7 110 złotych). Uznałam jednak, że zdrowie i bezpieczeństwo moich bliskich, czy innych uczestników ruchu (włączając w to również zwięrzęta wylatujące na drogę) jest warte tej inwestycji. Dlaczego?

Co w nich takiego, że warto je mieć?
Otóż nowa generacja żarówek do reflektorów samochodowych Philips X-TremeVision+130% – jak zapewnia producent – daje zgodnie z nazwą do 130 proc. więcej światła w porównaniu ze standardowymi żarówkami samochodowymi. Czy jesteś w stanie odczuć te różnicę? No jasne! Jest kolosalna. Jest to najbardziej widoczne podczas jazdy w nocy, w bardzo pochmurne dni lub gdy zapada zmrok. Nagle wszystko staje się jasne! Dosłownie! Producent zmierzył tę odległość i okazało się, że kierowca widzi dalej na odległość nawet do 45 metrów większą niż w przypadku zwykłych reflektorów halogenowych. Co to oznacza? Przy prędkości 80 km/h to aż dwie dodatkowe sekundy na dostrzerzenie przeszkody i reakcję na potencjalne niebezpieczeństwo na drodze. Ocalenie czyjegoś życia lub ochronienie własnego staje się pewniejsze…

Ktoś powie, ok – świeci dalej, ale przecież zawsze można zainstalować ksenony. Po pierwsze nie do każdego auta. Po drugie to rozwiązanie droższe i bardziej skomplikowane, no i wymaga samopoziomowania oraz spryskiwaczy reflektorów. A na żarówkę halogenową stać raczej każdego kierowcę. Co do barwy światła – otóż kupione przez nas żarówki świecą bielszym światłem (zgodnie z opakowaniem o temperaturze barwowej 3700 K). To wygląda naprawdę dobrze w zasadzie w każdym aucie – zarówno youngtimerze, aucie sportowym, czy rodzinnym. Nasze nowe żarówki mają też ciekawą technologię powlekania, która pozwala uzyskać właśnie wyższą temperaturę barwową i mocniejsze światło. Przez to żarówki dają lepsze postrzeganie kontrastu z daleka, a co za tym idzie – pewnie się jeździ z nimi nocą.

A technicznie rzecz ujmując? Żarówki te mają wysokociśnieniowe wypełnienie gazem (13 barów), no i zastosowano w ich produkcji wysokiej jakości szkło kwarcowe odporne na działanie promieni UV i wilgoci. Jest też bardzo odporne na zarysowania. Producent testował żarówki H4 i H7 przy standardowym napięciu 13,2 V i okazało się, że wytrzymują do 450 godzin. Tego narazie nie jestem w stanie potwierdzić, ani zaprzeczyć. Szczęśliwi, bezpieczni i zdrowi czasu nie liczą…

Philips X-TremeVision+130% dostępna jest w najbardziej popularnych typach H1, H4 i H7.

Najnowsze