Tylko 30 km/h w mieście – coraz więcej samorządów chce wprowadzenia takiego ograniczenia
Jeżeli sądzicie, że ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym do 50 km/h to nisko ustawiony limit, to mamy dla was złe wiadomości. Coraz więcej miast w całej Europie chce obniżyć limit prędkości do 30 km/h, a samorządowcy domagają się wolej ręki w tym zakresie.
Samorządy chcą ograniczenia prędkości do 30 km/h
Ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym do 50 km/h to standard przyjęty w Europie i jeszcze do niedawna nikt nie zgłaszał do niego zastrzeżeń. Nie w każdej sytuacji i nie na każdej ulicy jest on co prawda właściwy, lecz od tego są znaki, aby odpowiednio obniżały lub podnosiły dopuszczalny limit.
Jednak ostatnio zaczął pojawiać się trend obniżania dopuszczalnej prędkości do 30 km/h. Na taki ruch zdecydowały się już między innymi Paryż czy Bruksela, a ich śladem chciałoby iść wiele innych europejskich miast.
Na ich drodze stoi jednak prawo. Odgórny limit prędkości w terenie zabudowanym to 50 km/h i samorząd nie może nagle stwierdzić, że na jego terenie obowiązują inne przepisy. Konieczne jest uzyskanie odgórnej zgody, a to coraz mniej podoba się samorządowcom. List otwarty w tej sprawie przesłały do swoich rządów przedstawiciele poniższych miast:
- Bruksela (Belgia)
- Gandawa (Belgia)
- Leeds (Anglia)
- Helsinki (Finlandia)
- Lipsk (Niemcy)
- Akwizgran (Niemcy)
- Bolonia (Włochy)
- Florencja (Włochy)
- Mediolan (Włochy)
- Amsterdam (Holandia)
- Rotterdam (Holandia)
- Göteborg (Szwecja)
- Malmö (Szwecja)
Domagają się w nim swobody w decydowaniu o odgórnych limitach prędkości oraz w stawianiu nowych fotoradarów.
Kierowcy ciągle nabierają się na znak E-17a. Hamują widząc go i właśnie za to dostają mandat
Jakie korzyści daje obniżenie limitu prędkości do 30 km/h?
Zdaniem zwolenników obniżania prędkości w mieście do 30 km/h, taki ruch przynosi wiele korzyści. Przede wszystkim zwiększa szanse przeżycia pieszego lub rowerzysty z 50 do 90 proc. w przypadku potrącenia przez samochód. Wolniejsza jazda ma także obniżać emisję spalin oraz poziom hałasu.
Warto jednak zadać sobie pytanie, czy samochód męczony na drugim biegu lub dławiony na trzecim przy prędkości 28 km/h (wszak 30 km/h to limit którego nie wolno przekroczyć, więc powinniśmy się trzymać poniżej niego) rzeczywiście jest bardziej cichy i mniej spala, niż jadący 48 km/h na czwartym biegu.
Zaś co do poprawy bezpieczeństwa, to trudno dyskutować z większymi szansami na przeżycie w przypadku potrącenia przy niższej prędkości, ale równie dobrze można argumentować za jazdą 15 km/h, bo przeżywalność pieszych wyniesie wtedy niemal 100 procent. Tylko nie o to chyba chodzi w transporcie i nie po to oddziela się ruch kołowy od pieszego, żeby zakładać, że piesi mimo wszystko będą wpadali pod samochody, a kierowcy nie będą hamowali na ich widok, więc trzeba tak obniżyć prędkość, żeby nikomu w żadnej sytuacji nie stała się jakakolwiek krzywda.
Najnowsze
-
Test Alpine A110 R Turini – ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię […] -
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element
Zostaw komentarz: