Offroadowe wakacje w Tunezji

Tunezja to nie tylko hotele i kąpiele w morzu. Może warto połączyć miłość do czterech kółek z poznawaniem magii Sahary, doświadczeniem bezkresu szotu El-Jerid pokrytego kryształami błyszczącej soli, odkrycia ksary - spichlerzy, których koloryt zlewa się z ochrą skał? I to wszystko terenowym autem!

fot. Aslema

Tunezja, to nie tylko śródziemnomorskie wybrzeże i szykowne hotele. To podziemne mieszkania wydrążone wokół kraterów – dziedzińców. Urokliwe miejsca i niezwykli ludzie, czy wreszcie przepiękne oazy pełne daktylowych palm. Tunezja inna, mniej znana, równie fascynująca, jak jeep safari, na które niektóre, niewielkie biura podróży zapraszają miłośników czterech kółek i przygody.

Jeep Safari, czyli przygoda pośród piasków
Biuro Aslema organizuje taki wypad w mniej gorące miesiące (październik). Trzeba jedynie dolecieć do kraju (biuro organizuje transfery i całą logistykę), by rychle przesiąść się w Jeep’y i Toyoty Land Cruiser, uformować ekipy samochodowe i ruszyć na podbój Tamerzy – cudownej oazy, jednej z najpiękniejszych w Tunezji.

fot. Aslema

Potem pierwszy przystanek w Oung Jmel, gdzie pośród piaszczystych wydm Sahary zbudowano dekoracje do „Gwiezdnych wojen”, świetnie zakonserwowane przez piach i suche saharyjskie powietrze. Wizyta w Oung Jmel jest wspaniałym pretekstem do spróbowania swych umiejętności jazdy na pustynnym piasku. Drugi przystanek – w oazie Nefta, trzeci – obóz w Douz, oazie zwanej „wrotami Sahary”. W kolejne dni droga znów będzie wiodła mistyczną pustynią, a podróżnicy będą mogli w przerwach rozkoszować się chwilą – np. w Ksar Ghilane – sącząc zimny napój przy stoliku nad oczkiem wodnym powstałym z ciepłego źródła.

fot. Aslema

Noclegi wśród księżycowych krajobrazów
Gdy nadejdzie noc, można ją spędzić w namiotach lub romantycznie… pod gwiazdami. W Matmacie, która słynie z otaczających ją księżycowych krajobrazów, stanowiących tło do wielu produkcji filmowych (tutaj również były kręcone „Gwiezdne wojny”) można mieszkać w hotelu zbudowanym na kształt wydrążonych
w miękkiej skale berberyjskich domów.

www.aslematours.pl

Najnowsze

4 x M – felieton Małgorzaty Czaji

Mam na imię Małgorzata, moją manią jest motomania, a ukochanym  - tak nie zawaham się użyć tego słowa - autem jest MINI.

Małgorzata Czaja w swoim Mini.
fot. z archiwum Małgorzaty Czaji

Moja przygoda z motoryzacją zaczęła się zaraz po urodzeniu kiedy rodzice odkryli, że przestaje płakać jadą w aucie. Wozili mnie więc często swoim fiatem 125p. Pamiętam to auto z dzieciństwa piękny kolor kości słoniowej, w środku ciemnobrązowa tapicerka ze skóry ekologicznej. W samochodzie zajmowałam miejsce z tyłu, zawsze na środku tak by móc śledzić trasę i wskazania licznika. Myślę, że to właśnie wtedy zrodziło się moje zamiłowanie do klasycznych aut/ youngtimerów. Przed siedemnastymi urodzinami zaczęłam uczęszczać na kurs prawa jazdy, po ich ukończeniu rozpoczęłam jazdy szkoleniowe na fiacie 126. Dwa miesiące po urodzinach miałam prawo jazdy i w domu czekał na mnie fiat 126 bis. Od tego momentu nie rozstaje się z autem, które dało mi wolność. Moim „biskiem” chłodzonym cieczą osiągałam zawrotna prędkość 120 km/h i podróżowałam z koleżankami po Polsce.

W dojrzałość wjechałam już fiatem Punto i na kilka dobrych lat był moim autem przewodnikiem w świecie motoryzacji. Zmieniam tylko modele na nowsze wersje I, II, Grande…

fot. z archiwum Małgorzaty Czaji
fot. z archiwum Małgorzaty Czaji

 

 

 

 

 

Z racji tego, że zawładnęłam całkowicie samochodem, a wiadomo że w małżeństwie należy się dzielić – zaczęliśmy z mężem zastanawiać się na drugim autem w rodzinie. Postanowiłam, że będzie to małe auto z duszą. Nasz wybór padł na mini morrisa. To dość mało znane w Polsce auto jest legendą Wielkiej Brytanii, protoplasta obecnych na drogach MINI BMW. Bardzo szybko znaleźliśmy odpowiedni egzemplarz i  staliśmy się jego właścicielami. Od tego czasu auto stało się moim stylem życia, wyznacza mi sezony, urlopy w pracy i codzienne obowiązki. Każdego roku uczestniczymy w jak największej liczbie zlotów, spotkań fanów mini i radach turystycznych. Corocznie też bierzemy udział w wielkim święcie mini -International Mini Meeting. Przyjeżdżają tam fani fani z całej europy, a nawet świata: Japonii, USA, Austarlii. Dzięki temu małemu autku zwiedziliśmy znaczą część Europy, Wielką Brytanię, Bałkany. Przed podróżą  z mężem skrupulatnie opracowujemy trasę, wyznaczamy postoje, noclegi tak by zbytni nie nadwyrężać auta.

fot. z archiwum Małgorzaty Czaji

Mimo obecności kilku tysięcy samochodów mini na największych zlotach trudno znaleźć dwa takie same egzemplarze. Myślę, że właśnie w tym tkwi urok tych samochodów. Każdy właściciel kształtuje auto według własnych potrzeb, gustu, wizji. Ja też od początku miałam wyobrażenie swojego „idealnego” mini. Nasz pierwszy egzemplarz przeszedł bardzo gruntowne zmiany. Dziś mogę powiedzieć, że prace nad jego wizerunkiem zostały ukończone. Jak przystało na minimaniaczkę miałam także swoje faworyta. Dzięki zbiegom okoliczności i szczęśliwej gwieździe motoryzacji jestem w posiadaniu swojego wymarzonego egzemplarza – mini british open classic. Dokładnie tego auta, które mi się spodobało.  

Jak przystało na prawdziwych mini maników sprzedaliśmy „normalne” auto i miniaki użytkujemy na co dzień. Mam nadzieję, że przez to, że auta pojawiają się na ulicach propaguję, choć trochę „brytyjską legendę motoryzacji” i uświadamiam posiadaczom MINI BMW rodowód ich auta. Wiele radości sprawiają mi zloty i wystawy, podczas których mogę opowiadać o mini i prezentować autka. Chętnie pozwalam na obejrzenie i przymierzenie się za kierownicę. Musze przyznać, że „sympatyczny” wygląd auta powoduje, że jest wielu zainteresowanych dokładniejszym poznaniem samochodu. Dzieciaki uwielbiają to „najmniejsze autko na świecie”, a serial z Jasiem Fasolą spopularyzował markę.

fot. Małgorzata Czaja

Moim wielkim marzeniem jest udział w jednej z najbardziej prestiżowych imprez samochodowych na świecie – Rallye Monte Carlo Historique. Odbywa się on na przełomie przełomie stycznia i lutego każdego roku – w trudnych zimowych warunkach.  Już wpisowe na rajd stanowi spory wydatek. Ale nie ono jest najważniejsze tylko przygotowanie auta i jego kwalifikacja. Auto musi być w odpowiednim roczniku z zachowanym oryginalnym stanem nadwozia i podwozia. Zgłoszenie auta należy wysłać do Francji do klasyfikacji aut w okolicach maja lipca do września przychodzi odpowiedź – dla mini – jeżeli spełni dokładnie opisane kryteria z reguły jest pozytywne. Zaczyna się przygotowanie stanu technicznego auta i logistyczne zaplecza. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wystartować i ukończyć ten wspaniały rajd w historię motoryzacji – jestem na dobrej drodze…

Najnowsze

Wyścigowy motocykl Suzuki na Isle of Man TT

Dla Suzuki międzynarodowa przygoda ze ściganiem rozpoczęła się na wyspie Man w 1960 roku. Teraz zdecydowano, że jedno okrążenie tego historycznego, ulicznego toru pokona najbardziej zaawansowany technicznie motocykl japońskiego producenta, prototyp z wyścigów MotoGP - Suzuki GSV-R 800.

Zespół Rizla Suzuki MotoGP pojawi się na legendarnych zawodach Isle of Man TT, by świętować 50-lecie startów fabryki Suzuki w wyścigach motocyklowych.  

fot. Suzuki

Po ponad sześćdziesięciokilometrowej trasie (37.73 mili) Suzuki GSV-R 800 poprowadzi ubiegłoroczny zwycięzca zawodów Isle of Man TT i rekordzista trasy – Cameron Donald, który jako jedyny przejechał okrążenie ze średnią prędkością 131 mil na godzinę (210.82 km/h). Pokaz będzie miał miejsce w piątek 11 czerwca, tuż po ostatnim wyścigu TT.

Wcześniej, tego samego dnia rano, Loris Capirossi i Paul Denning przejadą trasą wyścigu okrążenie honorowe na motocyklach Suzuki GSX-R 1000, który również w tym roku obchodzi swoje 25-lecie.

Ponadto 6 i 8 czerwca odbędzie się specjalna wystawa poświęcona Suzuki w Manx Museum, tzw. „Ramsey Sprint events”, 10 czerwca Laxey Motorcycle Show, a ostatniego dnia zawodów specjalna parada Suzuki. 

W tegorocznych wyścigach TT, fabrykę Suzuki reprezentować będą Relentless Suzuki by TAS: Cameron Donald i Bruce Anstey. 

fot. Suzuki

Loris Capirossi
Jestem bardzo podekscytowany zbliżającą się wizytą na Isle of Man i świętowaniem 50-lecia udziału Suzuki w wyścigach motocyklowych. To będzie wspaniałe przeżycie być częścią tego widowiska. Nigdy wcześniej nie widziałem wyścigu TT, więc z przyjemnością popatrzę na tych 'szaleńców' ścigających się na ulicznym torze. Bardziej na ulicy niż na torze, bo wszędzie dookoła są drzewa i domy. W niczym nie przypomina to torów, na których ja się ścigam. Wyścigi Isle of Man TT to taka impreza, którą prawdziwy fan motocykli, choć raz w życiu powinien zobaczyć. A jeśli zobaczy raz, na pewno wróci ponownie. Chcę przejechać jedno pełne okrążenie, ale oczywiście nie tak szybko jak ścigający się tam zawodnicy. Chcę zobaczyć jakie to uczucie i wyzwanie startować w Isle of Man.

Cameron Donald
– Dostać szansę przejażdżki motocyklem klasy MotoGP to wielkie wyróżnienie, ale dostać szansę poprowadzenia Suzuki GSV-R 800 to dla mnie spełnienie marzeń. Szczególnie, że będzie to miało miejsce na tak wspaniałym i unikalnym torze jak Isle of Man TT. Dla mnie to szczególnie ważne przeżycie, zupełnie coś innego niż test na zwykłym torze Grand Prix. W zeszłym roku udało mi się spędzić trochę czasu z zespołem Rizla podczas GP na torze Philip Island i muszę przyznać, że wszyscy przyjmowali mnie bardzo serdecznie, włącznie z Lorisem, który jest przecież legendą wyścigów Grand Prix. Poprowadzić jego motocykl będzie dla mnie wielkim zaszczytem. Wiem, że takie eventy nie są organizowane z dnia na dzień, dlatego chciałem bardzo serdecznie podziękować całemu zespołowi i szefostwu Suzuki, szczególnie Philipowi Neill z zespołu Relentless by TAS Suzuki i Paulowi Denning (Rizla Suzuki MotoGP) za to, że skutecznie doprowadzili ten pomysł do realizacji. Wyścigowe 50-lecie to bardzo specjalna rocznica dla fabryki, która zbiega się z obchodami 25-lecia modelu GSX-R. Spróbuję uświetnić tę rocznicę zwycięstwem w wyścigu Isle of Man TT, a możliwość przejechania toru maszyną GSV-R 800 potraktuję jako przysłowiową „wisienkę na torcie”. 

Paul DenningTeam Manager
– Rok 2010 to pięćdziesiąta rocznica uczestnictwa Suzuki w światowych wyścigach motocyklowych. A ponieważ Pan Ito nadal pozostaje jedynym Japończykiem, któremu udało się wygrać wyścig Isle of Man TT, chcemy uhonorować ten fakt pokazaniem na trasie biegu prawdziwego motocykla klasy MotoGP. Wiem, że wielu fanów wyścigów TT z niecierpliwością czeka na tę chwilę i wiem, że najbardziej podekscytowany tym jest Cameron Donald. Cieszymy się, że udało nam się zorganizować dla tego wspaniałego zawodnika jazdę naszą GSV-R 800. Ja i Loris również pokażemy się na torze, bo weźmiemy udział w okrążeniu honorowym. Ale to, na co oczekujemy z niecierpliwością, to wyścig. Szczególnie Loris jest nim podekscytowany, bo to jego pierwsza wizyta na Isle of Man, gdzie jak sam powiedział: „…ścigają się tylko prawdziwi mężczyźni”.

Najnowsze

Emma Gilmour druga w Rajdzie Nowej Zelandii!

Podczas rozegranego w miniony weekend Rajdu Nowej Zelandii (eliminacji Rajdowych Mistrzostw Świata), kobieta stanęła na podium PCWRC! Emma Gilmour, bo o niej mowa, otrzymała od organizatorów rajdu szansę na start dzięki "dzikiej karcie" i zaskoczyła swoich, męskich rywali! Czyżby następczyni Michele Mouton?

A zadanie nie było łatwe, bo do Nowej Zelandii zjechali się najlepsi kierowcy klasy PCWRC…

fot. materiały prasowe Emmy Gilmour

Pilotem Emmy był jej długoletni partner – Glenn Macneall, który zajmował prawy fotel min. u Chrisa Atkinsona i Toshihiro Arai. Mimo kłopotów ze sprzęgłem Emma plasowała się już od piątku na drugiej pozycji w klasie. Toshi Arai, który uznawany był za kandydata do zwycięstwa, na OS 4 uszkodził zawieszenie w swojej Imprezie i nie mógł już zagrozić czołówce klasy. Liderem został Hayden Paddon i utrzymał swoje prowadzenie do końca rajdu.

 

 

Klasyfikacja klasy PCWRC Rajdu Nowej Zelandii:
1. Hayden PADDON 4:19:28.8
2. Emma GILMOUR 4:22:44.2
3. Kingsley THOMPSON 4:28:38.8 
4. Toshi ARAI 4:37:39.3
5. Gianluca LINARI 4:38:54.1

Emma debiutowała za kierownicą nowego Subaru Impreza WRX STi w pierwszej rundzie mistrzostw Nowej Zelandii, Rally of Otago, miesiąc temu. Zabrakło jej wtedy 15,3 sekundy do sukcesu, wygrał Dean Sumner.

Więcej o zawodniczce przeczytacie na jej stronie i blogu – http://www.emmagilmour.com/

Najnowsze

Mercedes na wycieczkę w przestworza

Jeśli czasem śni wam się, że bujacie w obłokach w towarzystwie Mercedesa uwierzcie, że sny tak, jak i marzenia, spełniają się. Przed wami latający Mercedes, tym razem nie pod postacią samochodu, a helikoptera.

Wnętrze gustowne i „lekkie” w formie.
fot. Mercedes

Pojazd, którym wzniesiemy się wysoko w niebo jest żywym dowodem na nową politykę Mercedesa i przykładem zapowiadanego przez markę rozszerzenia jej oferty, o meble, produkty lifestyle’owe i nowe pojazdy służące do przemieszczania się.

Eurocopter EC 145 to S klasa wśród helikopterów i pojazd, którego wnętrze inspirowane jest dokonaniami i innowacjami Mercedesa. We wnętrzu EC znajdziemy komfortowe skórzane fotele, drewnianą podłogę i sufit oraz nastrojowe oświetlenie, nadające wnętrzu luksusowego i bardzo intymnego charakteru. Uwagę zwraca również stonowana kolorystyka – jakże inna od prezentowanych w mediach wizerunków srebrnych, plastikowych wnętrz kokpitów. W środku jest też miejsce na ekran LCD, a tym samym możliwość obejrzenia ulubionego serialu podczas krótkiego lotu do letniej rezydencji. Kiedy dotrzemy na miejsce, już wkrótce Mercedes zaproponuje nam dębowy jacht, którym będziemy mogły żeglować po okolicy lub wygodne meble z drzewa brzozowego, na którym czytając książkę będziemy sączyć lekkie drinki i patrzeć na trzepoczące w oddali żagle.

Uroczy widok? Każda z nas może stworzyć sobie taki w głowie, a jak widać, skoro Mercedesy zaczynają latać, wszystko jest możliwe i nasza wizja sielanki za kilka lat może okazać się naszym prawdziwym życiem.

Produkty Mercedesa w ramach linii Mercedes Benz Style będą tworzone przy współpracy ze specjalizującymi się w konkretnych dziedzinach podwykonawcami. Helikopter zaprezentowano już na Geneva’s European Business Aviation Convention & Exhibition.

Najnowsze