Edyta Klim

Od małego sentymentu do Renault R5 do wielkiej pasji!

Renault R5 to był pierwszy samochód w rodzinie Anny Przybylak. Po latach sama ma 5 wyjątkowych egzemplarzy „piątek” i została Prezesem Renault5 Klub Polska.

Skąd się wzięło zamiłowanie do motoryzacji i Renault R5 w Twoim życiu?

Pierwsze R5 w rodzinie pojawiło się w 1997 roku – wdzięczny dieselek służył nam kilka lat, jako auto użytkowe. Tato uczył mnie nim jeździć, a gdy otrzymałam prawo jazdy, to w kolejnym roku odbyłam nim samodzielną podróż z koleżankami nad morze. Na jednym baku tam i z powrotem! Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że ot takie małe, niepozorne auto będzie moją pasją. Przez kolejne lata przewinęło się przez naszą rodzinę pięć sztuk Renault 5, a w 2006 roku odbył się pierwszy zlot miłośników stricte tej marki i modelu. Pojechał tam mój brat Karol, swoim czerwonym R5. Historia powtarzała się co roku, a ja byłam oczarowana opowieściami brata.

W czerwcu 2009 r. kupiliśmy, z mężem Mariuszem, pierwsze Renault 5GTT, a w lipcu zawitaliśmy na zlocie w Miedzianej Górze. Wszystkie opowieści brata się potwierdziły – przesympatyczni ludzie, wspaniała atmosfera i cudowne samochody! W taki właśnie sposób zakochałam się po uszy w „Renówkach”. I już każdego roku, w lipcu, przyjeżdżaliśmy na zlot i coraz bardziej chciałam powiększać rodzinę o kolejne R5.

I udało się?

Tak, bo w 2012 r. mąż kupił mi „Gumijagodę” od kolegi z klubu. W końcu miałam swoją „piąsteczkę”, którą do dzisiaj niestety składam, ale to już inna historia… To nie koniec powiększania rodziny, bo sukcesywnie, co dwa lata, przybywa nam kolejna R5 i na dzień dzisiejszy posiadamy pięć sztuk. Każda ma swoje imię i ciekawą historię nabycia. Są to: „Czarnuch”, wspomniana „Gumijagoda”, „Rodzyn”, „Błyskotka” i „Rapidzia” – nasza stajnia R5.

Chyba macie duży garaż? (śmiech) To raczej samochody do prezentacyjnych przejażdżek, czy nadają się też do ciągłej eksploatacji?

Prywatnie nie posiadamy innych samochodów, niż R5, dlatego mamy dwie sztuki, jako auta codziennego użytku, a trzy sztuki są bardziej reprezentacyjne – z racji wieku, czy też rzadkości egzemplarza. Także wielu klubowiczom auta te służą np. jako transport do pracy, a wieczorową porą można nimi odbyć przejażdżkę prezentacyjną. W wielu miastach Polski, coraz większą popularnością cieszą się krótkie spoty lokalne klasyków, na które bardzo chętnie przyjeżdżają właściciele R5.

 

Masz smykałkę techniczną? Lubisz sama coś przy nich pomajstrować?

Technicznie to tylko podstawy. Czasami jednak przydaję się do trudniejszych zadań, z racji zwinniejszych dłoni, żeby jakąś śrubkę odkręcić czy dokręcić. Obsłucha techniczna R5 jest dosyć prosta i z podstawowymi naprawami radzi sobie mój mąż, a jeżeli sprawa jest poważniejsza, to z pomocą przychodzą klubowicze. Nigdy się na nich nie zawiodłam.

Co takiego ma w sobie Renault 5, że ten model ma swoich fanów?

To temat rzeka i za bardzo nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. To po prostu trzeba poczuć – przyjechać na zlot/spot i przekonać się samemu. O kształtach i walorach tego zwinnego auta można opowiadać godzinami. Przygody, które serwuje są bezcenne i nie tylko ja to mogę potwierdzić, ale też każdy klubowicz.

Jakie historie związane z Renault 5 zapisały Ci się najbardziej w pamięci?

Pierwsze historie i przygody były już wiele lat wstecz. Jeszcze z ojcem, gdy odbywaliśmy wspaniałe wycieczki do Włoch. Wierny dieselek dzielnie pokonywał tysiące kilometrów. Każda „piąteczka”, jak trafiła do naszej rodziny, to tworzyła już nową historię. Na przykład zakup „Rodzyna” przez telefon. Obdrapana R5 stała pod, chyba jedynym, drzewem we Wrocławiu, na którym stacjonowały wszystkie gołębie z miasta. O tym, że samochód był koloru granatowego przekonałam się dopiero, po dwudniowym odmaczaniu (śmiech). Miał przebite opony, brakowało tylnej szyby. Całe szczęście stał 20 km od domu i transport nie był problemem.

 

Szybkie SPA, wymiana podstawowych elementów i już wiedziałam, że będzie to rodzynek dosłownie i w przenośni. Dostał imię „Rodzyn” nie dlatego, że jest taki słodki, a dlatego, że był taki pomarszczony. Mimo mało atrakcyjnego wyglądu zewnętrznego, on był i jest niezawodny, a nawet otrzymał puchar za najciekawsze auto na Ogólnopolskim Zlocie użytkowników Renault PIKUR. W tym roku „Rodzyn” przeszedł metamorfozę i wygląda jak rodzynka sułtańska! I każde auto w naszej rodzinie ma ciekawą historię, np. zakup „Błyskotki” w salonie Renault w Krakowie lub „Rapida” w wersji dostawczej z mnóstwem ziaren kukurydzy gratis.

Kiedy wciągnęłaś się w działania Renault5 Klub Polska?

Pierwsze zloty klubu były typowo męskie. Śmiałam się po latach, że to były imprezy ociekające testosteronem. Gdy dołączyłam tam w 2009 roku, to stopniowo, coraz bardziej angażowałam się w organizację zlotów. Przechodziły one oczywiście swoje upadki i wzloty, więc gdy zauważyłam, że moje starania i zaangażowanie przynoszą efekt w postaci przybywających użytkowników, to już wiedziałam, że idę w dobrą stronę. I tak zloty typowo męskie, z czasem przekształciły się w złoty rodzinne, na których atmosfera jest wręcz idealna. Czujemy się jak jedna wielka rodzina, a od marca 2018 r. oficjalnie zostałam Prezesem Renault5 Klub Polska. 

Ile już było wspólnych zlotów? Dużo jest pracy z organizacją takiego spotkania dla fanów marki?

Zloty Ogólnopolskie organizowane są raz w roku, zawsze w lipcu. Stacjonujemy na polu kempingowym Moto Raj Kielce – jest to doskonała lokalizacja, gdyż punktem kulminacyjnym każdego zlotu jest jazda sprawnościowa po torze Kielce. Oczywiście zloty nie są jedynymi spotkaniami klubowiczów. Staramy się, wspólnie ze znajomymi z klubu, organizować także spoty lokalne. Odbywają się one przeważnie w terminie długiego weekendu majowego. Spotykaliśmy się już np. we Wrocławiu, Olkuszu, Krakowie czy Karpaczu. Organizacja spotu nie zabiera tak dużo czasu, po prostu puszczam informację na stronie klubu i przyjeżdża, kto ma ochotę. Ze zlotami jest już dużo trudniej. Pierwsze przygotowania rozpoczynam już w marcu.

Sama to ogarniasz, czy jest grupa pomocników?

Plany, dokumenty, listy, składki, poszukiwania sponsorów, produkcja pucharów i tym podobne zajmują dużo czasu i potrzebują dobrej logistyki, dlatego też angażuje do pomocy naszych klubowiczów.

 

Wasi klubowicze to zgrana grupa? Przyjaźnicie się bardziej prywatnie, czy tylko w zakresie wspólnej pasji i od zlotu do zlotu?

Spokojnie mogę powiedzieć, że jesteśmy jedną, wielką rodziną. Mamy przyjaciół prawie w każdym zakątku Polski i jeżeli potrzebna jest pomoc w trasie, to bez problemu zawsze ktoś pomoże. Takie znajomości i przyjaźnie utrzymują się nawet wtedy, gry jakiś klubowicz sprzeda „piątkę”. Zawsze można na nich liczyć. Czasami zdarza się też tak, że znamy się tylko przez forum klubowe czy facebook’a, jednak to przełamuje wszelkie bariery i potrafimy się idealnie dogadać. Wspólna pasja łączy i to nie tylko od zlotu do zlotu, bo spotykamy się również prywatnie. Szybka kawka jest zawsze, gdy klubowicz przejeżdża obok nas, nawet wtedy, gdy trzeba zjechać kilka kilometrów z trasy.

 

 

Gdzie i jak można do Was dołączyć?

Podstawową i najważniejszą stroną klubu jest strona www.klubrenault5.pl, gdzie zamieszczam najważniejsze informacje dotyczące spotkań i wyjazdów. Są tam też galerie, działy techniczne i pomocnicze oraz dział kupię – sprzedam, który jest obecnie najbardziej oblegany, bo jest już spory problem z nabyciem wielu elementów do R5. W tym dziale, drogą pantoflową, coś zawsze uda się nabyć. Wspieram się także stroną na Facebook’u, co bardzo mi ułatwia szybki kontakt z klubowiczami.

Komentarze:

Anonymous - 5 marca 2021

Ale pasja! Pogratulować!

Odpowiedz
Pokaż więcej komentarzy
Pokaż Mniej komentarzy
Schowaj wszystkie

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze