Nowy Volkswagen Golf jest wykonany taniej, niż poprzednik?
Kupując kolejną generację jakiegoś modelu oczekujemy więcej przestrzeni, lepszych osiągów, nowocześniejszych rozwiązań, bogatszego wyposażenia i wyższej jakości wykonania. Ogólnie powinno być lepiej pod każdym względem. Pewien właściciel Golfa VIII ma jednak krytyczne zdanie o nowości Volkswagena.
Bywa to nazywane „optymalizacją kosztów”. Bierzemy projekt i zastanawiamy się, co można byłoby zrobić w nim taniej, ale najlepiej w sposób niezauważalny dla końcowego odbiorcy. Zdaniem pewnego właściciela nowego Golfa, Volkswagen chciał dokonać takiej właśnie „optymalizacji”, ale dokonał jej w sposób zbyt widoczny i oczywisty.
Czego dotyczy porozumienie pomiędzy Fordem i Volkswagenem? Znamy szczegóły!
Oczywisty w każdym razie dla kogoś, kto może postawić obok siebie „ósemkę” i „siódemkę” po face liftingu i dokonać bezpośredniego porównania. Autor poniższego nagrania ma do powiedzenia całkiem sporo. Zaczyna od maski – w Golfie VII trzymała się ona na siłowniku, a w jego następcy musimy ręcznie zablokować ją prętem. Mało elegancka oszczędność, szczególnie że nie zastosowała jej Skoda w nowej Octavii!
Volkswagen Golf GTI – poznałyśmy go bliżej, choć wirtualnie
Później przechodzimy do wnętrza. Poprzedni Golf ma mały schowek z lewej strony kierownicy, obecny nie ma. Schowek przed pasażerem w poprzednim ma miękką wyściółkę, w obecnym to goły plastik. „Siódemka” ma eleganckie lusterko wsteczne kompletnie pozbawione ramek, podczas gdy w „ósemce” znajdziemy tańsze, ramkowe. W obu autach między fotelami umieszczono uchwyty na napoje, ale w poprzednim można zasłonić je roletą, podczas gdy nowej generacji jej pozbawiono.
Autor filmu krytykuje także odejście od fizycznych przycisków, pokręteł oraz osobnego panelu klimatyzacji. Volkswagen chciał co prawda poprawić ergonomię, umieszczając na przykład pole dotykowe pod ekranem, za pomocą którego możemy zmieniać temperaturę, ale nie możemy zrobić tego po omacku – musimy zerknąć na ekran, żeby zobaczyć, co zrobiliśmy. Podobnie uwagi i przyzwyczajenia wymaga dotykowy panel obsługujący światła.
Nie wszystkie argumenty są jednak do końca trafione. Przykładowo autor krytykuje, że zamiast osobnego przycisku do systemu start/stop musimy teraz trzy razy kliknąć w ekran, aby wywołać taką opcję. Nie jest to stuprocentowa prawda – można też wywołać górne menu na ekranie i tam znajdziemy przydatne skróty, w tym właśnie dezaktywację systemu start/stop. Dostaje się także otoczeniu wirtualnych wskaźników, za to, że całe jest pokryte lakierem fortepianowym (tworząc jedną, dużą powierzchnię z ekranem multimediów oraz przełącznikiem świateł), a nie są otoczone zwykłym plastikiem, jak w poprzedniku. To chyba jednak plus?
Autor filmu chwali za to świetne działanie matrycowych świateł IQ.Light, system Travel Assist (pozwalający na częściowo autonomiczną jazdę) oraz takie drobiazgi, jak przycisk do ogrzewania kierownicy, umieszczony na jej ramieniu.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
Zostaw komentarz: