Nowi sponsorzy wspierają Erikę Detotę

Erika Detota i jej pilotka, Mary Warren, są przeszczęśliwe – już w najbliższy weekend wystartują w rajdzie Zachodniej Virginii, i to usprawnionym, zmodernizowanym samochodem.

Do grona sponsorów Eriki i Mary dołączyli HMS Motorsports i DBA USA. Pierwszy zajmuje się produkcją i dystrybucją wyposażenia zwiększającego bezpieczeństwo kierowców wyścigowych, drugi jest producentem systemów hamulcowych.

fot. materiały prasowe

Dla Eriki i Mary to debiut na trasach Zachodniej Virginii. Czeka ich przejazd liczący sobie prawie 269 km, w tym 4 km asfaltowego wzniesienia. Rajd rozpocznie się w piątek na szczycie góry Snowshoe.

fot. materiały prasowe

“Dobrze, że miałam okazję przeprowadzić kilka testów przed sezonem” – mówi Detota.

„Cieszymy się z powrotu. Prawdziwym sprawdzianem dla nas będzie przejazd nocą. To będzie wymagało maksymalnej koncentracji” – dodaje Mary Warren.

Najnowsze

Kolejne rundy Mistrzostw Polski MX Kobiet

II Runda Mistrzostw Polski MX Kobiet w Sobieńczycach za nami. Tym razem zawody odbyły się w ramach Mad Skillz Festival i były elementem kilkudniowego show motocyklowo-muzycznego.

Dodajmy jednak, że elementem bardzo widowiskowym, bo emocji, jakich dostarczyły jadące Błotka, wystarczy wszystkim zapewne na długo. Na maszynie startowej stanęło 13 zawodniczek na czele z Joanną Miller, która do tej pory zgromadziła maksymalną ilość punktów. Czasy uzyskane podczas treningów wskazywały, że i tym razem zawodniczka CAMK Człuchów jest w świetnej formie i pozostaje poza zasięgiem konkurentek.

fot. X-cross

Te jednak zamierzały stoczyć zażartą walkę o pozostałe miejsca na podium, na które największy apetyt miały Zofia Radziwiłowicz, Żaneta Zacharewicz, Kinga Gajewska i Wiktoria Horodyńska. Nie oznaczało to rzecz jasna, że reszta stawki pozostanie w tle… w MP Kobiet walka trwa do ostatniej sekundy. Dowodem pełna mobilizacja w obozie KM Cross Lublin, który w walce o punkty w klasyfikacji klubowej wystawił czteroosobową reprezentację. Treningi i wyścigi dziewczyn wypełniły niemal cały dzień zawodów. W kwalifikacjach najlepsze czasy uzyskały Miller, Zacharewicz, Gajewska i Radziwiłowicz. Szósta w stawce była 15-letnia Ola Szymuś, a dziesiąty czas uzyskała Kasia Kula, która powróciła na tor po rocznej przerwie. Pierwszy wyścig miał niezwykle dramatyczny przebieg… Na trzecim okrążeniu bardzo groźnie wyglądającemu wypadkowi uległa jedna z faworytek Żaneta Zacharewicz. Zawodniczkę odwieziono do szpitala, na szczęście po godzinie wróciła na padok, ale tego dnia więcej już nie wystartowała. Zawodów nie przerwano, a na mecie jako pierwsza pojawiła się Miller. Druga była Gajewska, a trzecia Radziwiłowicz, które w drugim wyścigu zamieniły się miejscami. Pierwsza była oczywiście Miller.

Podium w Sobieńczycach
fot. X-cross

Jeszcze nie wybrzmiał warkot motocykli w Sobieńczycach, a już dziewczyny szykują się do kolejnej rundy Mistrzostw Polski Kobiet w Motocrossie. Wyścigi tym razem odbędą się w Człuchowie (28.07.). Tradycyjnie zawodniczki nie płacą tam tzw. wpisowego. Tadeusz Szwemin, prezes Człuchowskiego Auto Moto Klubu Poltarex i organizator zawodów dwa lata temu zadeklarował, że na jego torze riderki jeżdżą gratis i mimo kryzysu swojej obietnicy dotrzymuje. Człuchowski obiekt należy do najbardziej znanych w kraju, rozgrywano na nim zawody rangi międzynarodowej, m.in. Mistrzostwa Europy w klasie MXOpen. Tor Motocrossowy w Człuchowie ma długość 1850 m, ulokowany jest na nawierzchni żwirowo-piaszczystej, a teren jest tu naturalnie pagórkowaty z usypanymi 5 skokami. Podczas wyścigu najlepsi zawodnicy pokonują w powietrzu do 40 metrów. Równolegle z MP Kobiet zostaną rozegrane kolejne rundy Mistrzostw Polski MX85, MX2/MX2 Junior, MX Masters i MX Open.

Klasyfikacja sezonu w MX Kobiet po 2 rundach:

1. Joanna Miller (CAMK Człuchów) – 200 pkt.

2. Zofia Radziwiłowicz (Pruszkowski Klub Motocyklowy) – 162 pkt.

3. Kinga Gajewska (KM MXMoto Racing) – 160 pkt.

4. Maria Staniak (Klub Motorowy TNT) – 144 pkt.

5. Aleksandra Szymuś (KM Cross Lublin) – 141 pkt.

6. Wiktoria Horodyńska (ŚTM Moto-Max) – 136 pkt.

7. Karolina Mikoda (Klub Motorowy TNT) – 135 pkt.

8. Blanka Kalisz (Automobilklub Polski) – 126 pkt.

9. Katarzyna Więckowska (KM Cross Lublin) – 125 pkt.

Żaneta Zacharewicz (KM Cisy Nowogard) – 116 pkt.

Kaja Kamińska (KM Cross Lublin) – 68 pkt.

Katarzyna Kula (Automobilklub Polski) – 63 pkt.

Milena Kojder (MTR Osielec) – 63 pkt.

Aleksandra Więckowska (KM Cross Lublin) – 59.pkt.

Najnowsze

Eco-programy w polskich miastach

W których polskich miastach planowana jest polityka zrównoważonego rozwoju? Jakie programy są realizowane? Do konkursu Eco-miasto, którego celem jest poznanie, rozpowszechnianie i wdrażanie dobrych praktyk zrównoważonego rozwoju w polskich gminach, zgłosiły się 23 miasta z 9 województw.

Do obu kategorii, mobilność zrównoważona i budownictwo ekologiczne, zgłosiło się po 19 miast. Większość miast zgłosiła się w obu kategoriach.

Projekt Eco-Miasto powstał z inicjatywy Ambasady Francji w Polsce, Renault Polska oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Zgłoszenia do konkursu oraz frekwencja w trakcie organizowanych w ramach programu Eco-Miasto seminariów pokazują, że lokalne władze mają świadomość, jak ważny dla przyszłości miast jest zrównoważony rozwój – mówi Pierre Buhler, ambasador Francji
w Polsce.

Pierre Buhler, ambasador Francji w Polsce
fot. Renault

Wśród miast, które dostarczyły formularze konkursowe, znalazły się m.in.: Kościerzyna, Puławy, Sopot, Bydgoszcz, Lublin, Olsztyn i Warszawa. Jury będzie oceniało zgłoszenia, uwzględniając podział miast ze względu na ich wielkość – do 30.000 mieszkańców,

30-100.000 mieszkańców i powyżej 100.000. Istotne kwestie, które będą brane pod uwagę przy ocenie, to np. realne osiągnięcia, plany na najbliższe dwa lata czy wymiar konsultacji społecznych. W skład jury weszli niezależni eksperci, uznani za swoje kompetencje
w kategoriach mobilności zrównoważonej i ekologicznego budownictwa, m.in. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Ministerstwa Gospodarki oraz Politechniki Warszawskiej. Wyniki konkursu będą podane do publicznej wiadomości podczas uroczystego wręczenia nagród w Ambasadzie Francji w Polsce jesienią 2013.

Ograniczanie emisji spalin, obniżenie hałasu czy wzrost bezpieczeństwa na drogach to kwestie, które są istotne dla jakości życia każdego człowieka, dlatego mobilność zrównoważona to temat, który dotyczy wszystkich – mówi Grzegorz Zalewski, prezes Renault Polska.

Laureatami konkursu będzie 6 miast, po 3 w każdej kategorii, w zależności od wielkości. Nagrodą w konkursie, oprócz możliwości promocji własnych dokonań i wymiany doświadczeń, będzie badanie i analiza sytuacji w kontekście zrównoważonego rozwoju, przeprowadzona przez francuskiego eksperta.

Celem projektu Eco-Miasto jest rozpowszechnianie wśród polskich gmin dobrych praktyk zrównoważonego rozwoju i ich wdrażanie. Projekt promuje także inicjatywy społeczeństwa obywatelskiego na rzecz zrównoważonego rozwoju oraz – w ramach konkursu Eco-Miasto – nagrodzi najbardziej zaangażowane polskie miasta w kategoriach zrównoważonej mobilności i budownictwa ekologicznego. Wiedza zgromadzona podczas konkursu i oceny przygotowane przez grupę ekspertów wchodzących w skład jury pozwolą na zdiagnozowanie sytuacji w polskich miastach.

 

Lista miast zgłoszonych do konkursu Eco-Miasto

Kategoria: Budownictwo ekologiczne

 

poniżej 30.000 mieszkańców

Kościerzyna

Płońsk

 

30.000 – 100.000 mieszkańców

Bolesławiec

Czeladź

Ełk

Puławy

Siedlce

Słupsk

Sopot

Tarnowskie Góry

 

powyżej 100.000 mieszkańców

Bydgoszcz

Częstochowa

Gdańsk

Kraków

Lublin

Olsztyn

Toruń

Warszawa

Wrocław

 

Kategoria: Mobilność zrównoważona

 

poniżej 30.000 mieszkańców

Kościerzyna

Płońsk

 

30.000 – 100.000 mieszkańców

Bolesławiec

Ełk

Puławy

Siedlce

Słupsk

Starogard Gdański

Zamość

 

powyżej 100.000 mieszkańców

Częstochowa

Gdańsk

Kraków

Lublin

Olsztyn

Płock

Rzeszów

Toruń

Warszawa

Wrocław

Najnowsze

Start programu globalnej wymiany kierowców Nismo

17 lipca w Jokohamie przedstawiciele Nissana i Nismo zaprezentowali nową szeroko zakrojoną inicjatywę - program globalnej wymiany kierowców Nismo - który otworzy uczestniczącym w nim zawodnikom drzwi samochodów wyścigowych na całym świecie.

Pierwszym kierowcą Nismo, który skorzysta z tego programu, będzie Lucas Ordoñez (Hiszpania). Większość kierowców wyścigowych z radością przyjęłaby wieść o możliwości wzięcia udziału w wyścigu z serii SUPER GT. Dla Lucasa, który swoją przygodę z wyścigami zaczął od gry komputerowej, jest to spełnienie marzeń po długim „ściganiu się” samochodami tej klasy w świecie wirtualnym. Teraz, dzięki programowi globalnej wymiany kierowców, Lucas usiądzie za kierownicą prawdziwego Nissana GT-R klasy SUPER GT.

Życiorys zwycięzcy jednej z edycji GT Academy już teraz jest godny pozazdroszczenia. Trzykrotny udział w wyścigu Le Mans, jazda za kierownicą Nissana DeltaWing w wyścigu Petit Le Mans, zwycięstwo w Pucharze Interkontynentalnym Le Mans oraz doskonałe wyniki w Nissanie GT-R Nismo w klasie GT3 potwierdziły talent zawodnika odkrytego przez Nissana zaledwie kilka lat temu.

Lucas w tym miesiącu wyjechał do Japonii, gdzie wziął udział w oficjalnym teście SUPER GT na torze Suzuka w dniach 19-20 lipca. Następnie ścigać się będzie w barwach zespołu NDDP Racing Nissan GT-R, obok Kazuki Hoshino (Japonia) i Daiki Sasaki (Japonia), w klasie GT300 w 1 000-kilometrowym wyścigu na torze Suzuka w dniach 17-18 sierpnia.

Lucas Ordonez
fot. Nissan

Podczas indywidualnych zawodów kierowcy programu globalnej wymiany kierowców Nismo będą startować w barwach nowego zespołu Nismo z siedzibą w japońskiej Jokohamie.  Będzie się on nazywał „Nismo Athlete Global Team” i po raz pierwszy wystąpi z końcem sierpnia, kiedy to Wolfgang Reip (Belgia) i Mark Shulzhitskiy (Rosja) z GT Academy dołączą do Katsumasa Chiyo (Japonia) w 12-godzinnym wyścigu na torze Sepang.

To dopiero początek” – powiedział Shoichi Miyatani, prezes Nismo. „Chcemy wysyłać naszych młodych, utalentowanych kierowców na wyścigi na całym świecie, aby mogli zdobyć jak największe doświadczenie. Z wielką przyjemnością zapraszamy europejskich kierowców do udziału w wyścigach w Japonii i wysyłamy japońskich kierowców na zawody organizowane w Europie. Cieszymy się, że możemy dać taką możliwość naszym zawodnikom.”

„Stworzyliśmy ten program, aby umożliwić wszystkim kierowcom Nismo zdobycie nowych doświadczeń” – powiedział dyrektor ds. sportów samochodowych Nissana, Darren Cox. „To kolejny krok do prawdziwie globalnego podejścia do naszej działalności w zakresie sportów samochodowych. Nie jest łatwo przenosić się z jednych mistrzostw na kolejne, ale nikt nie powiedział, że nasz program rozwoju kierowców będzie łatwy. Najlepsi zawsze potrafią udowodnić swoją klasę. Pokazaliśmy, że nasi kierowcy potrafią przesiadać się z samochodu do samochodu i czerpać ze wszystkich zdobytych doświadczeń. Dobrym przykładem jest Jann Mardenborough, który zamienił Nissana GT-R Nismo GT3 na bolid Formuły 3 i osiągał fenomenalne czasy okrążeń w samochodzie klasy LM P2 z silnikiem Nissana na torze Le Mans.

fot. Nissan

Nie wszystkie wymiany mają kierunek wschodni. We wrześniu Kazuki Hoshino (Japonia) będzie ścigać się w Nissanie GT-R Nismo GT3 w wyścigu 1 000 km na torze Nürburgring. Kierowca ten pomyślnie odbył jazdy testowe w Portugalii w pierwszej połowie tego roku.

Lucas Ordoñez i Steve Doherty (USA) również wyjadą na zachód, aby ścigać się dla Nissan North America. Obaj zasiądą za kierownicą Nissanów 370Z w ramach GTS World Challenge na torze Mid-Ohio (2-3 sierpnia) i Sonoma w Kalifornii (23-24 sierpnia).

Ekipa Nismo Athlete Global Team została również zgłoszona do udziału w 12-godzinnym wyścigu na torze Barthurst w lutym 2014 roku. Kierowca australijskiej serii V8 Supercar, Rick Kelly, z tamtejszej ekipy Nissan Motorsport został zgłoszony jako pierwszy kierowca zespołu. Jego koledzy zostaną wyłonieni z globalnej puli kierowców Nismo w nadchodzących miesiącach.

W najbliższym czasie ogłoszone zostaną kolejne komunikaty dotyczące Programu globalnej wymiany kierowców Nismo, w ramach którego kierowcy ośmiu narodowości będą ścigać się w pięciu krajach.

 

Najnowsze

Test Honda NC 700X – motocykl z pojemnym schowkiem

Oto jedna z jednośladowych nowinek Hondy typu adventure, która wspólnie z siostrzaną S-ką ma zawojować rynek motocykli średniego segmentu. Nawijając nią testowe kilometry doszłyśmy do dość kontrowersyjnych wniosków…

Honda NC700X
fot. Honda

Z czym wśród motocyklistów kojarzy się schowek na kask? Zwykle ze skuterem. Ten z kolei nie budzi entuzjazmu wśród wielbicieli konkretnych mocy silników i rasowego wyglądu jednośladu. Jednak gdy codziennie eksploatuje się motocykl w sezonie, to wartości zużycia paliwa w ruchu miejskim przyprawiają o ból głowy, a dojazdy do pracy, zamiast nieść samą przyjemność, zmuszają do zaglądania głęboko do zasobów portfela.

Honda postanowiła stworzyć taką maszynę, która będzie idealna do miejskiej dżungli, praktyczna i funkcjonalna na krótkich dystansach, ale i świetnie spisze się na dalszej wycieczce. Tak powstały bliźniacze konstrukcje – wersja oznaczona symbolem X jest turystykiem, a S nakedem.

Czy dla kobiety?
Już od pierwszych chwil jazdy odmianą X, zaskakuje wygodna pozycja za kierownicą, sylwetka jest mocno wyprostowana, oczywiście, jeśli nie uzyskujemy akurat opływowych kształtów bijąc rekord prędkości. Taki sposób siedzenia na motocyklu pozwala na świetny ogląd sytuacji dookoła (a nie „spode łba” jak to bywa w motocyklach sportowych), co przydaje się zwłaszcza w korkach. Ma się wrażenie idealnej konfiguracji ciała z profilem karoserii i baku (a de facto schowka na kask), co razem z niskim środkiem ciężkości maszyny daje łatwość manewrowania i balansowania jednośladem. Można mieć pewność, że kilkaset kilometrów przebytych na X-ie nie sprawi kierowcy bólu kręgosłupa. NC700 zachęca do dłuższych dystansów bardzo wygodnym, miękkim siedziskiem, które umila jazdę nie tylko kierowcy, ale także pasażerowi.

Siadamy na NC jak na pełnowymiarowy motocykl, choć nie każdy może czuć się na nim całkowicie komfortowo ze względu na wysokość siedzenia. Niższe osoby (poniżej 160 cm wzrostu) mogą mieć problemy z dosięgnięciem do ziemi, choć nie znaczy to, że uniemożliwiałoby im to jazdę. Kanapa umieszczona jest na wysokości 830 milimetrów.

Masa pojazdu zalanego płynami i paliwem to 218 kilogramów, co jest wartością do przyjęcia, zwłaszcza jeśli chodzi o prowadzenie motocykla przez drobną kobietę. Sytuacja przedstawia się gorzej w przypadku… upadku – nie każda pani jest wówczas w stanie poradzić sobie z takim ciężarem, szczególnie na początku swojej przygody z dwoma kółkami.

Schowanko na… wszystko?
Jednym z ciekawszych elementów NC jest jednak wyróżniający go na tle innych motocykli, 21-litrowy, zamykany na kluczyk schowek, który został sprytnie ukryty w miejscu zbiornika paliwa. Podobny patent zastosowało niegdyś BMW w swoim Scarverze, ale wówczas można było przewozić tam jedynie drobne przedmioty. W Hondzie mieści się nawet kask integralny i kilka innych drobiazgów (na przykład torba z zakupami, mały bagaż), co doceni każda motocyklistka borykająca się do tej pory z potrzebą wożenia ze sobą „najpotrzebniejszych rzeczy”. Wodoszczelna komora jest więc przydatna nie tylko w turystyce, ale również w codziennym użytkowaniu motocykla.

Wybitnie nam przypadł do gustu – schowek na kask i inne drobiazgi w Hondzie NC 700X.
fot. Honda

 

Tylko gdzie podział się zbiornik paliwa? Otóż bak znajduje się pod siedzeniem pasażera. To nic nowego, ale czasami warto mieć się na baczności i nie nalać benzyny do schowka…

Teraz wystarczy już tylko ruszać w drogę. Z czytelnego wyświetlacza LCD możemy odczytać informacje o aktualnej godzinie, prędkości jazdy, dwóch przebiegach tras, obrotach silnika, oraz poziomie paliwa.

NC700X napędza dwucylindrowa, chłodzona cieczą rzędowa jednostka o pojemności 670 cm3 i mocy 48 KM oraz maksymalnym momencie obrotowym 60 Nm uzyskiwanym przy 4750 obr/min. To silnik stworzony do dynamicznej jazdy po mieście, a jego potencjał leży zdecydowanie w zakresie średnich obrotów. Dzięki udanej współpracy z 6-przełożeniową skrzynią biegów, NC okazuje się być świetnym konkurentem w ruchu miejskim dla innych, większych sprzętów. Niedosyt możliwości można poczuć dopiero po wyjeździe poza zakorkowane ulice, np. przy wyprzedzaniu, czy chęci szybkiej jazdy, choć przepisowe tempo rzędu 130-140 km/h w pełni zadowoli przeciętnego motocyklistę.

Uśmiech na twarzy pojawia się także po obliczeniu średniej spalania paliwa. Nasz wynik – 3.7l na 100 kilometrów mocno nas zaskoczył, bo nie starałyśmy się jeździć w sposób wyjątkowo ekonomiczny. Po krótkich kalkulacjach wiemy, że jakby się trochę utemperować podczas jazdy, to zasięg bliski 400 kilometrów (zbiornik ma 14,1 litrów) na jednym baku jest całkowicie realny. W takim wypadku nie pozostaje nic innego niż jechać i jechać…

Polskie drogi
Producent wyposażył motocykl z przodu w hamulec pojedynczy tarczowy (320 mm) i zacisk 3-tłoczkowy oraz z tyłu w hamulec pojedynczy tarczowy (240 mm) i zacisk 1-tłoczkowy. Testowany model został wyposażony także w system C-ABS (Combined Antilock Brake System), który sprawia, że podczas hamowania przednim hamulcem, automatycznie uruchamia się też zacisk hamulca tylnego. Takie rozwiązanie wspomaga zwłaszcza hamowanie awaryjne, kiedy umiejętność szybkiej reakcji kierowcy jest kluczowa, a czasem jego doświadczenie w tym względzie jest niewystarczające. Identyczny proces zachodzi także w przypadku użycia hamulca nożnego.

Szeroki zakres pracy zawieszenia nie powinien zawieść osób, które narzekają na stan dróg w swoich okolicach, a biorąc pod uwagę takie kryterium śmiało możemy stwierdzić, że NC 700X może komfortowo nas przewieźć po każdej szosie w Polsce.

Całkiem fajna prezencja Honda NC700X.
fot. Honda

Czy zatem Honda NC700X to motocykl idealny dla kobiety? Absolutnie tak. Ma stosowne gabaryty, łatwo się nim manewruje, ciekawie wygląda i można go doposażyć wszelkiej maści kuframi. Poza tym ma pojemny schowek, który rekompensuje wszystkie ewentualne wady.

NC700X można kupić w przystępnej cenie. Wersja podstawowa motocykla to wydatek rzędu 25 000 złotych. Kiedy decydujemy się na motocykl z C-ABS kwota zwiększa się do 26 900 złotych.

Na koniec warto dodać, że NC700X można zamówić wyposażonego w dwusprzęgłową przekładnię (Dual Cluch Ttransmission) drugiej generacji. Po raz pierwszy dwusprzęgłowa przekładnia, która pozwala na praktycznie automatyczną zmianę biegów, w motocyklu została wprowadzona w 2010 w Honda VFR1200F. Jeździłyśmy taką maszyną, – ba! nawet po torze – i można się do tego rodzaju skrzyni szybko przyzwyczaić. Ma się do wyboru 2 podstawowe tryby: MT – można zmieniać manualnie biegi oraz A – zupełny automat. Ten ostatni ma też dwa warianty ustawień: D – jazda na co dzień i S- sportowa. Taka skrzynia to dalej u nas ciekawostka, ale naszym zdaniem idealne rozwiązanie w korkach i na dalekich eskapadach.

Można zainwestować w:

– podgrzewane manetki,
– wyższą szybę na dłuższe trasy
– nawet 45 litrowy kufer
– dla lubiących komfort jazdy w każdych warunkach – deflektory (ochronne elementy) na nogi i stopy.

Najnowsze