Nowe silniki dla Nissana Qashqaia

Nissan wprowadza nowe warianty z silnikami Diesla do modelu Qashqai. Dołączają one do niedawno zmienionych wersji benzynowych.

Flagową jednostką w nowej ofercie jest zupełnie nowy silnik 1.7 dCi. Rozwija on 150 KM mocy i 340 Nm momentu obrotowego. W konstrukcji tej zastosowano wiele rozwiązań zapewniających optymalne osiągi przy niskim zużyciu paliwa. Są to między innymi turbosprężarka o zmiennej geometrii, pompa oleju o zmiennym wydatku, udoskonalony układ recyrkulacji spalin, chłodzenie powietrza doładowującego cieczą oraz system selektywnej redukcji katalitycznej (SCR).

Nowy diesel 1.7 jest dostępny w Qashqaiu z trzema wariantami zespołów napędowych: z sześciobiegową przekładnią manualną i napędem 2WD lub 4WD oraz z przekładnią Xtronic i napędem 4WD.

W skład czwartego z odświeżonych wysokoprężnych zespołów napędowych wchodzi siedmiostopniowa automatyczna przekładnia dwusprzęgłowa DCT oraz niedawno zmodernizowany silnik 1.5 dCi o mocy 115 KM. W porównaniu z poprzednikiem charakteryzuje się on wyższą wydajnością, niższą emisją CO2, wyższą mocą oraz zastosowaniem funkcji overboost, która pozwala na chwilowe zwiększanie momentu obrotowego o 25 Nm.

Nissan Qashqai jest również dostępny z nowymi jednostkami benzynowymi wprowadzonymi do sprzedaży w 2018 roku. Silniki 1.3 rozwijają moc 140 lub 160 KM i współpracują z sześciobiegową przekładnią manualną. Mocniejsza odmiana jest oferowana także z siedmiostopniowym automatem DCT.

Najnowsze

Gosia Rdest przechodzi do następnego etapu W Series – serii wyścigowej dla kobiet

Kanada, Stany Zjednoczone, Indie, Australia. Zawodniczki z całej Europy – łącznie aż 54 kobiety przyleciały na kilkudniową selekcję do Austrii, aby uczestniczyć w nowopowstałej W Series. Po dniach ciężkiej pracy usłyszeliśmy, że do kolejnego etapu kwalifikacji dostało się 28 zawodniczek – a pośród nich dumnie reprezentująca nasz kraj Gosia Rdest.

Pierwszy etap eliminacji miał miejsce w małej miejscowości Melk w Austrii. Nad procesem selekcji czuwali byli kierowcy Formuły 1 – Alex Wurz i David Coulthard oraz Lyn St. James – utytułowana zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych. Przez 4 dni uczestniczki brały udział w kilkunastu modułach przygotowanych przez grupę szkoleniowców. Podczas każdej aktywności kandydatki były szczegółowo oceniane. Moduły dotyczyły przede wszystkim prowadzenia samochodu. Zawodniczki miały do dyspozycji dwa rodzaje pojazdów. Były to: przednionapędowy Ford Fiesta ST i tylnonapędowe Porsche 718 Cayman S. Dużą wagę przykładano do techniki prowadzenia pojazdu, toru jazdy, dostosowywania się do trudnych i zmiennych warunków jak i do jazdy na czas. Istotnym elementem był sprawdzian przygotowania fizycznego.

Po trzech dniach wyłoniono 28 zawodniczek, które czeka kolejny etap selekcji. Drugi etap, to testy bolidem Formuły 3 Tatuus T-318 na torze w Hiszpanii. Finalnie w W Series może znaleźć się jedynie 20 kobiet, gdzie dla 2 zawodniczek przewidziana jest rola rezerwowego kierowcy.

Pełna satysfakcji ze swoich osiągnieć Gosia opowiada o tym, co działo się w Melk.

Pierwsza selekcja za nami. Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się przejść do kolejnego etapu. Teraz czekają mnie dwa miesiące ciężkich przygotowań żeby jak najlepiej wypaść za sterami bolidu F3. Testy odbędą się na nieznanym mi torze w Almerii. Przed przyjazdem do Melk nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie myślałam, że jeszcze kiedyś będzie mi dane prowadzić single-seater. W tym momencie dosłownie spełniają się moje marzenia. Jestem bardzo wdzięczna za otrzymaną szansę. Mam nadzieję wykorzystać ją w stu procentach i dostać się do finałowej 20. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona całym programem, jego przygotowaniem, zaangażowaniem jak i wspaniałą kadrą szkoleniową. Cieszę się również z nowo zawartych znajomości. Ogromne wrażenie zrobił na mnie fakt, że organizatorom W Series udało się zgromadzić w jednym miejscu blisko 60 wspaniałych zawodniczek z całego świata.  Sędziowie mieli na pewno bardzo trudny wybór ponieważ obrady trwały bardzo długo ale finalnie cieszę się, że znalazłam się w gronie 28 dziewczyn. Teraz walczę o dostanie się do finałowej dwudziestki.

W gronie 28 zawodniczek znalazła się jeszcze jedna Polska – Natalia Kowalska, która w 2011 startowała w wyścigach Formuły 2. Ponadto do drugiego etapu zakwalifikowały się dwie zawodniczki, z którymi Gosia ścigała się w Audi TT Cup – Vivien Keszthlyj oraz Fabienne Wohlwend.  

Pełna lista zakwalifikowanych uczestniczek:

  1. Sarah Bovy, Belgia
  2. Jamie Chadwick, Wielka Brytania
  3. Sabre Cook, USA
  4. Natalie Decker, USA
  5. Marta Garcia, Hiszpania
  6. Megan Gilkes, Kanada
  7. Grace Gui, Chiny
  8. Esmee Hawkey, Wielka Brytania
  9. Jessica Hawkins, Wielka Brytania
  10. Shea Holbrook, USA
  11. Francesca Linossi, Włochy
  12. Vivien Keszthelyi, Węgry
  13. Emma Kimilainen, Finlandia
  14. Natalia Kowalska, Polska
  15. Stephane Kox, Holandia
  16. Miki Koyama, Japonia
  17. Milou Mets, Holandia
  18. Sarah Moore, Wielka Brytania
  19. Tasmin Pepper, Południowa Afryka
  20. Vicky Piria, Włochy
  21. Alice Powell, Wielka Brytania
  22. Gosia Rdest, Polska
  23. Naomi Schiff, Belgia
  24. Shirley Van Der Lof, Holandia
  25. Beitske Visser, Holandia
  26. Alexandra Whitley, Australia
  27. Fabienne Wohlwend, Liechtenstein
  28. Caitlin Wood, Australia

Podczas inauguracyjnego sezonu 2019, panie zmierzą się podczas sześciu rund, które towarzyszyć będą weekendom wyścigowym DTM. Pojedynczy wyścig trwać będzie 30 minut. Pula nagród wynosi 1,5 mln dolarów. Każda z zawodniczek będzie miała do dyspozycji taki sam bolid Formuły 3 Tatuus T-318.

Gosia Rdest miała w swojej karierze krótki epizod w pojazdach jednomiejscowych. W 2013 roku brała udział w zawodach BRDC Formuła 4, zdobywając nagrodę Who Zoom Award za największą liczbę udanych wyprzedzeni w sezonie.

Gosię wspierają: Ravenol, DeWalt, Epos, Emka S. A., Bahco, A/B/C, Olimp Sport Nutrition

Social Media:

Facebook: https://www.facebook.com/GosiaRdestOfficial/
Instagram: https://www.instagram.com/gosia.rdest/
WWW: http://www.gosiardest.com/
YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCUSP5guEpLtT0E1SX_vzwzw

Najnowsze

Ferrari 488 Spider, 308 GTS czyli… samochody Thomasa Magnuma!

Słynny detektyw Thomas Magnum powraca w nowej wersji serialu Magnum: Detektyw z Hawajów, który będzie miał premierę na kanale FOX. Wraz z nim na mały ekran wracają super szybkie, sportowe auta Ferrari!

Magnum: Detektyw z Hawajów to prawdziwa gratka dla każdego fana kina akcji! Jest tu wszystko czego można oczekiwać od tego typu produkcji – piękne i gorące Hawaje, błękitny ocean, strzelaniny, pościgi, wybuchy, kaskaderskie akcje oraz supersamochody. Na dodatek za kamerą pierwszego odcinka stanął Justin Lin, który odpowiedzialny jest za kilka części Szybkich i wściekłych, więc emocje na najwyższym poziomie gwarantowane.

Skupmy się jednak na samochodach. Ciekawostką jest to, że w oryginalnej wersji serialu z lat 80. z Tomem Selleckiem w roli głównej, planowane było Porsche 928 z szyberdachem. Jednak Porsche nie zgodziło się na gratisowe wypożyczenie auta na potrzeby serialu. Dzięki temu produkcja porozumiała się z Ferrari, a Magnum spowodował wzrost sprzedaży tych aut nie tylko w Stanach Zjednoczonych. W sumie Ferrari dostarczyło na plan 17 egzemplarzy Ferrari 308 GTS Qattrovalvole.
 
Ten egzemplarz jest również jedną z gwiazd nowej odsłony produkcji. Ferrari 308 produkowane było w latach 1975 – 1985 w dwóch wersjach: Coupé 308 GTB oraz Spider 308 GTS. Pierwsze dwie liczby w nazwie oznaczają pojemność, ostatnia liczbę cylindrów. Za to skrót GTB oznacza – Gran Turismo (GT) oraz B – Berlinetta i S – Spider. 8-cylindrowy silnik GTS ma moc 223 KM. Ferrari rozpędza się do 252 km/h i przyspiesza do setki w czasie 6,5 sekundy.
 
Kolejnym samochodowym bohaterem serialu jest nowsze już Ferrari 488 Spider (GTS), czyli bezpośredni następca wersji 458. Napędzany 3,9-litrowym silnikiem V8 z podwójnym turbodoładowaniem, który ma aż 660 koni mechanicznych.  Od zera do setki rozpędza się w zaledwie 3 sekundy!
 
 

 

Oczywiście samochody Ferrari nie będą miały łatwego życia z Magnumem. Już w pierwszym odcinku będziemy świadkami kilku strzelanin, w których ucierpi niejeden „czerwony rumak”. 488 zostanie ostrzelany i przejechany, 308 GTS ostrzelany, uderzony ciężarówką, a na koniec spadnie z klifu!
 
Jay Hernandez, aktor grający Thomasa Magnuma w jednym z wywiadów uspokajał fanów sportowych aut:
Żadne Ferrari nie ucierpiało na planie serialu. Wszystkie samochody, które zostały zniszczone były tylko specjalnie skonstruowanymi atrapami. Pod spodem były jakieś stare modele zużytych aut, a karoseria wyglądała jak Ferrari. Producenci nie wypłaciliby się gdyby mieli zniszczyć trzy auta tylko w pierwszym odcinku.
 
A czy sam aktor jest fanem czterech kółek?
 
Uwielbiam samochody, a te którymi jeździliśmy na planie są po prostu niesamowite do prowadzenia. Oczywiście nie mogliśmy sprawdzić pełni ich mocy, bo przede wszystkim byliśmy proszeni o ostrożność. Tyle koni pod maską, tak piękne widoki… uwierzcie, że chciało się wcisnąć pedał gazu do końca i sprawdzić ich możliwości. Może będzie jeszcze do tego okazja.
 
Głównym bohaterem, podobnie jak w oryginale, jest Thomas Magnum (w tej roli Jay Hernandez, Hostel, Legion samobójców) –  były komandos Navy SEAL, który po powrocie z Afganistanu podejmuje się zupełnie nowej pracy i zostaje konsultantem książek przygodowych oraz prywatnym detektywem na Hawajach. Były komandos rozwiązuje zawiłe sprawy z pomocą swoich przyjaciół-weteranów – Theodora „TC” Calvina (Stephen Hill) i Orville’a „Ricka” Wrighta (Zachary Knighton), a także byłej agentki MI6 Juliet Higgins (Perdita Weeks). Jednym z reżyserów nowych historii detektywa Magnuma jest Justin Lin, znany z reżyserowania takich hitów jak Szybcy i wściekli.
 
Premiera Magnum: Detektyw z Hawajów odbędzie się już w czwartek 31 stycznia o godzinie 21:05 na FOX.

Najnowsze

Jak sprawdzić historię samochodu sprowadzonego z USA?

Większość kierowców z sektora prywatnego samochodu szuka sobie głównie na rynku wtórnym. Nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami. Pojazdy do Polski importuje się przede wszystkim z Zachodu Europy: Niemiec, Francji, Holandii czy Belgii, ale na sile zyskuje też import z USA. Jak zajrzeć w przeszłość samochodu użytkowanego za Oceanem? Na szczęście, jest to możliwe!

Polacy coraz chętniej weryfikują importowane samochody

Tylko w roku ubiegłym import samochodów do Polski osiągnął blisko milion egzemplarzy. Pokazuje to wyraźnie, że Polacy w dalszym ciągu bardzo chętnie szukają sobie auta poza Polską. Głównie w Niemczech, Francji, Holandii i Belgii, ale kwitnie też import samochodów z USA i Kanady. Samochód taki ściągany jest do Polski przez wyspecjalizowanych pośredników lub osoby prywatne, co wymaga zaangażowania większej ilości wolnego czasu. Nie tyle w poszukiwania spełniającego wymagania kierowcy egzemplarza, bo samochody wyszukuje się przez Internet, ile przygotowania całej procedury importu. Wcześniej sprawdzona musi zostać też Historia Pojazdu.

NMVTIS, czyli amerykański system informacji o samochodach

Narodowy System Informacyjny Oznaczeń Pojazdów Motorowych (NMVTIS) to elektroniczny system zawierający w sobie informacje o wszystkich zarejestrowanych samochodach, które znajdują się na terenie Stanów Zjednoczonych. To wiarygodne źródło oznaczeń i historii samochodów, w którym znaleźć można wiele informacji o danym egzemplarzu zbieranych na podstawie numeru VIN pojazdu. Informacje znajdujące się w systemie dostarczane są w różnych odstępach czasu (nie dłuższych niż miesiąc) przez wszystkie stany, firmy ubezpieczeniowe, złomowiska i punkty odzysku. Podmioty te zobowiązane są do tego przez prawo federalne. Wspierając się przy weryfikacji takim raportem, warto postawić na podmiot, który otrzymał Certyfikat oficjalnego partnera NMVTIS. W Polsce partnerem NMVTIS jest serwis autobaza.pl.

Raport pojazdu z USA zawiera w sobie:

  • informacje z należących do systemu stanowych wydziałów komunikacji
  • informacje na temat samochodów i innych pojazdów ze Stanów Zjednoczonych
  • informacje o „etykietach” nadanych przez stanowe wydziały komunikacji
  • informacje z firm ubezpieczeniowych, złomowisk i stacji odzysku

Z raportu odczytać można:

  • wszystkie dane techniczne importowanego samochodu
  • historię rejestracji na terenie Stanów Zjednoczonych
  • rekordy dotyczące wypadkowej przeszłości pojazdu
  • ostrzeżenia na podstawie etykiet przypisanych przez różne instytucje

Na co zwracać uwagę sprawdzając historię samochodu z USA?

Po zamówieniu raportu kluczowe jest prawidłowe odczytanie znajdujących się w Historii Pojazdu informacji. Warto skupić się przy tym na najistotniejszych kwestiach z punktu widzenia nabywcy, którymi są:

  • data sprzedaży samochodu – w Stanach Zjednoczonych samochody sprzedaje się nie po dacie ich produkcji, ale według roczników konkretnych modeli. Stąd też samochód wyprodukowany w 2005 roku, może zostać sprzedany rok wcześniej.
  • historia rejestracji – ważne jest, kto kupił samochód i jak został on zarejestrowany. Możliwości jest kilka, a w tym: personal vehicle (prywatny właściciel), personal lease (prywatny leasing), commercial vehicle (komercyjny), rental vehicle (wypożyczalnia), Taxi vehicle (taksówka). Najbezpieczniej jest kupować samochody od prywatnych właścicieli i najlepiej, kiedy jest ich jak najmniej.
  • historia wypadkowa – najlepiej, kiedy samochód nie ma żadnego wypadku na swoim koncie. Nie zawsze są to jednak kolizje, które dyskwalifikują zakup. Na przykład oznaczenie „minor accident” oznacza drobną stłuczkę i nie ma żadnego wpływu na konstrukcję auta, choć zachodzi duże prawdopodobieństwo, że było ono po niej lakierowane. Co innego „frame damage”, które oznacza uszkodzenie ramy samochodu.
  • regularność przeglądów okresowych – wielokrotnie raport nie zawiera tej sekcji. Nie powinno to jednak zapalać u kierowcy lampki ostrzegawczej, gdyż większość stacji obsługi nie podaje tych informacji.
  • Salvage (Rebuilt car) – jeżeli historia pojazdu z USA zawiera taki zapis, oznacza to, że ubezpieczyciel wycofał go z rynku, co miejsce ma zazwyczaj po ciężkim wypadku, powodzi lub kradzieży. Następnie takie samochody zostają sprzedane firmom blacharskim, odrestaurowywane i sprzedawane po o wiele niższej, ok. 50-procentowej wartości rynkowej. Taka „okazja” często niesie w sobie wiele dodatkowych kosztów. Samochody te są trudne w ubezpieczeniu i drogie w eksploatacji.
  • Recalls – w tym zestawieniu zawarte są naprawy, które nie zostały wykonane w ramach akcji serwisowej ogłoszonej przez producenta.

Sprawdzenie VIN pojazdu i zamówienie raportu może więc uchronić potencjalnego nabywcę przed sprowadzeniem do Polski samochodu niesprawnego technicznie, auta kradzionego, powypadkowego lub z przekręconym licznikiem. Jest to o tyle istotne, że kierowca traci wówczas nie tylko te środki, jakie przeznaczył na zakup samochodu, ale też dodatkową gotówkę wydaną na opłaty, m.in. cło i akcyzę. Nie chcąc narażać się na te straty, raport powinien być podstawowym narzędziem w rękach nabywcy, który pomoże mu pozyskać wiele kluczowych o aucie informacji, jakie nie znajdują się w ogłoszeniu o sprzedaży. Na szczęście, na raporty historii pojazdu z USA (i nie tylko) decyduje się coraz większa rzesza kierowców. Kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych wydanych na raport, wielokrotnie pozwala uniknąć strat idących w dziesiątki, a bywa, że i setki tysięcy złotych.

Oczywiście, sprawdzenie historii samochodu nie jest 100-procentową gwarancją, że nie ma on innych ukrytych problemów, o jakich nie wspomniano w raporcie. Znacznie mniejsze jest jednak ryzyko zakupowe i doskonale uzupełnia się on z innymi czynnościami około zakupowymi, m.in. fachowym przeglądem technicznym w niezależnym warsztacie.

Najnowsze

Szklanka na drodze doprowadziła do kolizji

Jazda samochodem po oblodzonej drodze jest bardzo ryzykowna. Przekonał się o tym boleśnie autor tego nagrania.

Chwilowe roztopy, albo przelotny deszcz, po których następuje przymrozek i szklanka na drodze gotowa. Jazda w takich warunkach to duże ryzyko, ponieważ nawet przy bardzo niewielkiej prędkości możemy zupełnie stracić kontrolę nad samochodem.

Mimo tego doświadczony kierowca może sobie poradzić z jazdą po szklance, ale pozostaje problem innych kierujących, którzy mogą nie mieć tyle rozwagi. Tak jak ten na nagraniu.

Najnowsze